Dodaj do ulubionych

Mahavishnu Orchestra

IP: *.uci.uni.torun.pl 07.11.02, 16:34
No wlasnie co sadzicie o tym legendarnym zespole.Mam ich cztery albumy.Trzy z nich to absolutne rewelacje: "The inner mounting flame";"Birds of fire" i "Apocalypse".Ta ostatnia nagrana przy pomocy malej orkiestry symfonicznej powala brzmieniem.Dwie pierwsze wymienione przeze mnie plyty-ktore sa zarazem dwiema pierwszymi wydanymi przez ten zespol bronia sie mimo uplywu czasu znakomicie do dzis.John McLaughlin- prawdzwiwy wirtuoz osiaga wyzyny kombinowanego grania.Reszta muzykow-to oczywiscie tez sami wirtuozi.Razem daje to niesamowita mieszanke jazz-rocka najwyzszej klasy.Moj ulubiony utwor to "Thousand Islands Park" z plyty "Birds of fire".Wspaniala ballada bez slow na gitare klasyczna i klawisze.Czwarta plyta ktora posiadam "Inner Worlds"-zawiera juz troche zwyklych spiewanych utworow(wczesniejsze sa instrumentalne) i choc nie sa moze tak wybitne-to jednak tez milo sie ich slucha.Choc najlepsze na plycie sa te instrumentalne.Teraz przymierzam sie kupic sobie ich koncertowke(podobno rewelacja):
"Visions of the emerald".Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • gregkor Re: Mahavishnu Orchestra 07.11.02, 16:42
      Moim ulubionym kawałkiem jest "Birds of fire".

      pozdr
    • Gość: Jacek Re: Mahavishnu Orchestra IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.02, 18:16
      Gość portalu: Argus napisał(a):
      > zamierzam sie kupic sobie ich koncertowke(podobno rewelacja):
      > "Visions of the emerald".<

      Witam !
      Jeśli masz na myśli płytę "Visions of the emerald beyond" to raczej nie jest
      ona z koncertu. Na pewno koncertowa jest "Between nothingness & eternity".
      Dla mnie nr 1 to "The way of the pilgrim" z "Inner worlds". Polecam Ci
      J.McLauglin and Mahavishnu "Adventures in radioland" z m. in. J. Hellborgiem na
      basie, J.McLaughlin "The promise" w składzie sami wielcy , no i oczywiście ...
      SBB - "Freedom Live Sopot '78 r."
      Pozdrawiam.
    • dreaded88 Re: Mahavishnu Orchestra 08.11.02, 17:01
      Mam w domu i kiedyś przesłuchałem "Birds of fire" i "Visions of the emerald
      beyond". Doceniam maestrię muzyków, ale całość mnie zupełnie nie porusza. Ktoś
      kiedyś skrytykował jazzmanów grających muzykę z elementami rocka za hipokryzję -
      robia dla mamony coś, czym w głębi duszy pogardzają. Może MO jest tego
      przykładem.
      "Visions" nie jest raczej koncertówką, kojarzy mi się brzmieniem elektrycznych
      ( chyba ) skrzypiec, dla mnie irytującym.
      Z tej działki zdecydowanie preferuję Colosseum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka