Dodaj do ulubionych

Usher '8701', 2001

15.01.03, 17:57
obiecałam loveletterowi recenzję "tego umięśnionego ushera", więc oto i ona...

płytkę "8701" (której tytuł można rozwinąć: 1987-początek muzycznej drogi
artysty; 2001-data wydania krążka) posiadam od jakiś dwóch lat. i przez te
dwa lata stała się ona jesną z moich ulubionych i jedną z tych, które uważam
za najlepsze produkcje r'n'b ostatnich lat. są artyści, którzy odnoszą sukces
swoim debiutem i przez resztę "kariery" wykorzystują triki i pomysły ze
swoich debiutanckich albumów, żeby, którko mówiąc, za bardzo się nie wysilać
i nadal ciągnąć kasę. "8701" to druga oficjalna płyta ushera, po "my way"
sprzed dobrych kilku lat (która właśnie była takim debiutem-perełką).
słuchając obu, odnoszę wrażenie, że "my way" to taki zbiór oddzielnych
kompozycji, z których niektóre są nieprzeciętne i naprawdę dobrze
wyprodukowane, a niektóre totalnie przeciętne i zupełnie nie pasujące do
reszty. "8701" to coś..hmm..dojrzałego. to 15 kawałków, które brzmią świetnie
zarówno jako single, jak i całościowo. każda piosenka ma swój charakter i nie
zatraca go, zestawiona z pozostałymi. działa tu pewien ciekawy mechanizm -
otóż każdy kawałek zbudowany jest na szkielecie jakiegoś indywidualnego
pomysłu, takiego małego muzycznego gadżetu - zawiera coś, co wyróżnia go
spośród całej masy piosenek r'n'b.

(wybrałam mniej więcej połowę kawałków, które najbardziej lubię, choć tak
naprawdę wszystkie na tej płycie są na bardoz wysokim poziomie)

płytę otwiera interlude zatytułowany po prostu "8701", który wg mnie jest
jakby podziękowaniem artysty za docenienie jego pracy i sentymentalne
spojrzenie wstecz, do początku. ale może to tylko moja nadinterpretacja.
na pierwszy ogień idzie "u remind me" - efektowne "wejście": coś jakby
zmodyfikowane smyczki, energicznie, motyw, który stanowi przewodnią linię
podkładu. prosty rytm, dobry wokal, lekki text, odpowiedni do nastroju,
doskonale dograne męskie chórki. jeden z tych utworów rozgrzewających
towarzystwosmile
"i don't know", w którym udziela się p.diddy (już się pogubiłam w tych jego
ksywkach...). zaczynamy dość pokaźnych rozmiarów intro puff'a, które na
szczęście nie burzy ogólnej konstrukcji utworu). charakterystyczny dla tej
piosenki jest właściwie... brak melodii jako takiej w podkładzie. linię
melodyczną buduje tylko wokal ushera i nieco osterzejsze chórki w refrenie
(takie jakby staccato - troszkę poszarpane, idealnie równo zaśpiewane)
jednym z moich ulubionych kawałków jest "twork it out", który doskonale
nadaje się na randkę w stylu "kolacja ze śniadaniem w perspektywie" wink wokal
idealnie seksowny, taki szepcząco-soulowy, na wysokim poziomie, text dość
jednoznaczny... bardzo delikatne chórki. co tu dużo pisać - ten kawałek po
prostu płynie. nie jest to ani ballada, ani wybitnie rytmiczny numer, po
prostu ma to "coś", co sprawia, że wszystko w nim współgra perfekcyjnie.
pierwsza typowa pościelówa tej płyty - "u got it bad". podkład ograniczony do
minimum: rytm + autentycznie zawodząca gitarka. rytm jakby zwalniający,
ociężały, ale to tylko złudzenie. wokal osadzony wysoko, zamierzone
przeciągnięcia... wszystko to buduje bardzo kameralny, smutny nastrój (jak
słucham tej piosenki, to zawsze wydaje mi się, że za oknem leje..)
"pop ya collar" - mój numero unosmile)) świetny rytm, idealny do tańczenia (wiem
coś o tym, bo korzystałam z niego raz przy choreografii), ciekawy pomysł na
wokale wewnątrzzwrotkowe i w refrenie (są i żeńskie i męskie chórki, fajnie
zaaranżowane). podkład niewiele ma wspólnego z linią melodyczną; text bardzo
życiowy - w skrócie: jak ci za dobrze w życiu idzie, to ludzie dookoła zrobią
wszystko, żeby ci się noga powinęła.
kolejne kawałki: "if i want it", "i can't let you go", "u don't have to
call" to utwory idealne na imprezę
"without you" (interlude) & "can u help me"
przykład ballady idealnej. temat: oczywiście nieszczęśliwa miłość. liryzm
totalny ze wspomaganiem genialnie zaaranżowanych klawiszy. naprawdę chwyta za
serce. doskonała dramaturgia, wyraźny punkt kulminacyjny, do którego dąży i
wokal i muzyka, każde swoją droga, ale te ich krzyżujące sie drogi bardzo
fajnie wypadają razem. popis wokalu - wreszcie słychać możliwości wokalne
ushera, którego głos ma wielkie możliwości.
"how do i say" - elementy latynosko-południowe w podkładzie, kawałek
baaaaaaardzo wakacyjny, słoneczny, troszkę leniwy, a jednak ma odpowiednie
tempo...chyba najlepsza aranżacja z tej płyty. utwór perełka pod każdym
względem.
"hottest thing", "good ol' ghetto" - kolejne imprezowiczkiwink
"u-turn" - to taki protest song hihihihi...seriosmile)) to bunt przeciw
zatraceniu wartości muzycznych w hip hopie późnych lat dziewięćdziesiątych. o
tym, czego brakuje - że gdzieś zniknęła atmosfera, po prostu radość robienia
dobrej muzy, a został tylko pęd za kasą. temat bardzo na czasie. nie tylko w
stosunku do gatunku r'n'b & hh.
"ttp", czyli "the total package" bardzo fajny, "bounce'ujący" kawałek o tym,
czego szukamy w życiu, w drugiej osobie. tradycyjnie, twórcze kombinacje w
podkładzie, męskie chórki "z charakterkiem", ciekawie mijające się między
zwrotkami.
i na zakończenie... "separated" - druga typowa ballada z "8701". text
zbudowany na zasadzie negatywnych porównań (np. "if love was an oscar you and
i could never win, 'coz we could never act out our parts"). ciekawy, naprawdę
ciekawy jak na balladkę. poza tym, oczywiście klawisze i gitarka (tym razem
akustyczna" w manierze "mandolinowej" jak ja to nazywamsmile)) smutna, ale
ładna.

no i na tym kończy się płyta jako całość. muszę się przyznać, że "8701" to
była taka miłość od "drugiego wejrzenia". początkowo słuchałam tylko
kawałków, które powaliły mnie po pierwszym przesłuchaniu, resztę olewając.
dopiero po jakimś czasie odkryłam je na nowo. ta płyta to jedna z
nielicznych, których mogę słuchać w całości, utwór po utworze, i ma ona dla
mnie idealny sens. jest perfekcyjna. pod względem rytmu, aranży, wokalu i
nastrojowości. naprawdę, próbowałam doszukać się jakiś jej minusów czy
niedociągnięć, ale... nie potrafię tongue_out po prostu jest doskonała. dajrzała
praca faceta, który wie czego chce i ma warunki, żeby to zrealizować. polecam
każdemu, kto choć liznął trochę r'n'b - samego hh jest na niej mało, zdarzają
się wstawki, ale naprawdę, dodają one tylko lekkiej, no nie wiem -
pikanterii? utworom, których warto przesłuchać. trudno mi sklasyfikować
nagrania ushera i jego styl - bo nie jest to ani stawianie na wirtuozerię
wokalną, jak u maxwella czy brian mcknighta, ani na super aranżację w stylu
bardziej blues niż rythm, jak u lucy pearl...ale...ten koleś ma swój
indywidualny styl, rozwija się wciąż muzycznie, ma mnóstwo pomysłów i nie
słabnący potencjał... a poza tym, to mam do niego słabość, bo genialnie
tańczysmile))
pozdrówki
adasiówna
Obserwuj wątek
    • loveletter Re: Usher '8701', 2001 15.01.03, 18:01
      zanim zacznę czytać dalej ...

      dziewczyna_mickiewicza napisała:

      > obiecałam loveletterowi recenzję "tego umięśnionego ushera", więc oto i ona...

      wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr big_grin


      **Free thinkers are dangerous**
      • dziewczyna_mickiewicza Re: Usher '8701', 2001 15.01.03, 20:43
        bosche..przepraszam....nie wiedziałam, że tyle tego wyszłotongue_out następnym razem
        będzie mniej, obiecujęsmile)))))
        • loveletter Re: Usher '8701', 2001 15.01.03, 20:44
          zajrzyj jeszcze do skrzynki wink
          • dziewczyna_mickiewicza Re: Usher '8701', 2001 15.01.03, 20:45
            zajrzałam...już wiem, o co chodzi z tym czepkiemsmile nie załapałam na początku.
            odp na czepek też już poszłasmile
            • loveletter Re: Usher '8701', 2001 15.01.03, 20:48
              jeszcze raz !!! smile))))))))
    • huney Re: Usher '8701', 2001 15.01.03, 21:15
      Nie wiem, adasiówna, czy słyszałaś kwałek nagrany wspolnie z Mariah Carey na
      jej albumie "Rainbow"? Byłam "lekko w szoku", kiedu takowy znalazłam, bo co ma
      Maryska wspolnego z Usherem... Ale po przesluchaniu jej plytki stwierdziłam, że
      klimatowo reprezentuje najnowoczesniejszy r`n`b` "do bólu", zarówno technika
      wokalną, jak i minimalizmem w aranzacjach. To połączylo ja z Usherem ( nota
      bene jeden z brukowców donosił dwa lata temu, że Usher jest finalista
      brytyjskiego konkursu na kształt 'Drogi do gwaizd"- hahahaha), o ile Maryska
      potrafi ekspresyjnie zagrać głosem górne partie, o tyle Usher ginie w tych
      zmaganiach (ale to w koncu facet). Interpretując górę zabiera się do tego
      siłowo- walczy z pewna niemożnością wydania dxwieku w pełnej krasie i z tego
      wychodzi krzyk. Denerrrrrwuje mnie to jak chole.... smile))
      • dziewczyna_mickiewicza Re: Usher '8701', 2001 15.01.03, 21:31
        qrcze, wiesz co, mnie jakoś nie drażnią te jego góry, bo stosunkowo jest ich
        mało na samej "8701", a tego właśnie w jego wykonaniu najczęściej słucham.
        lubię te jego ozdobniczki, bo wokalizami trudno to nazwać, które komplikują
        prostą linię melodyczną.
        pozdrw
        • huney Re: Usher '8701', 2001 15.01.03, 21:46
          Ozobniczki w wykonaniu Ushera.... owszem... ale góry niech zostawi
          sprawniejszym piechurom.smile
          • dziewczyna_mickiewicza Re: Usher '8701', 2001 15.01.03, 21:48
            w sumie się zgadzam. od męskich gór jak dla mnie mistrzem jest maxwell
            (boskie "whenever, wherever, whatever" z mtv unplugged mnie rozwala za każdym
            razem...)
            • huney Re: Usher '8701', 2001 15.01.03, 22:15
              VChyna nie zanm gościa... Osobiście lubie Briana Mcknightasmile
              • dziewczyna_mickiewicza Re: Usher '8701', 2001 15.01.03, 22:18
                naprawdę duża strata...polecam. szczególnie ww kawałek. trochę klimaty
                mcknighta, ale nieco inaczej. też wirtuozeria głosusmile))
                • huney Re: Usher '8701', 2001 16.01.03, 18:23
                  Wirtuoazeria- owszem. smile ale jeszcze zalezy jakiej jakoścismile
                  • dziewczyna_mickiewicza Re: Usher '8701', 2001 16.01.03, 21:48
                    wysokiej klasysmile))
                    • huney Re: Usher '8701', 2001 17.01.03, 19:26
                      hehe- polemizowałabym. Lubie takie naprawde czarne głosy, bo tylko one brzmia
                      przejmująco i maja błębokie wibrato9np-BoyzIIMen). A mimo wszystko Usher do
                      końca czarny nie jest, chociaz rysy twarzy-owszem. tongue_out
                      • dziewczyna_mickiewicza Re: Usher '8701', 2001 17.01.03, 20:54
                        akurat w przypadku tej wirtuozerii wysokiej klasy miałam na myśli maxwellasmile))
                        (to jest właśnie taki naprawdę soulowy sposób śpiewania)...ushera lubię za
                        całokształt - akurat u niego ta wirtuozeria nie jest głównym punktem programu,
                        wystarczy, że śpiewa po swojemuwink
                        • huney Re: Usher '8701', 2001 17.01.03, 22:51
                          No tak...Ale jakby głębiej poszukać, znalazłoby sie kilku, których mozna lubić
                          za to samo- całoksztalt twórczości. Na przykład, taki Majkel Dżeksonn..ups, on
                          jest biały smile))
    • loveletter Re: Usher '8701', 2001 17.01.03, 20:57
      No dobra, ja go strawić nie mogęsmile)). A to nawet nie dlatego, że nie lubię r'n'b. Panienki z Destinys Child są mnie w stanie rozbujać całkiem całkiem ... Chodzi raczej o to, że jak facet śpiewa to nie chcę się zastanawiać czy obcieli mu jaja, czy to tylko taką barwą i tak wysoko akurat śpiewać lubi. Przesłuchałem na razie kilka z tych kawałków..... po 30 sekundach "twork it out" nerwowym wzrokiem szukałem zegara w odtwarzaczu, a jak się refren zaczął to mnie literalnie zmroziło .. Without you też się dużym ciężarem dla moich uszu okazał
      ale............

      "U got it bad" mi się podobasmile No może nie powala na kolana, ale na pewno go sobie zostawię. Tam słychać taki fajny soul (ale ja się na soulu niespecjanie znam, więc może to nie jest soul.. no ale śpiewa tam normalnie - delikatnie, ale normalnie, a nie jakby mu obcieli ... acha, o tym już pisałem). Więcej kawałów szukał raczej nie będę (może jeszcze z jeden dwa), bo wczoraj zobaczyłem jak P.Diddy - jeden z tych do których z całą pewnością strzelałbym w aricowym wątku - za jego gwałt na Kashmir'ze - (ale ze względu na moje pokojowe nastawienie się powstrzamałemwink wraz z rzeczonym Usherem śpiewają "I need a girl" yo yo yo.

      No cóż - cieszę się tylko, że czegoś cięższego zawczasu nie zjadłemsmile)))

      Co się zaś tyczy tekstów Ushera to zdanie swoje na temat tego typu twórczości wyraziłem w wątku
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=78&w=4247810
      Elvis wiecznie żywy wink)


      Loveletter
      • ilhan Re: Usher '8701', 2001 18.01.03, 13:07
        loveletter napisał:

        > Chodzi raczej o to, że jak facet śpiewa to nie chcę się
        > zastanawiać czy obcieli mu jaja
        Mamy podobne odczucia smile

        > P.Diddy wraz z rzeczonym Usherem śpiewają "I need a girl" yo yo yo.
        Mamy podobne odczucia po raz drugi smile))
        W kwestii naszego zdania na temat Ushera różnica jest tylko taka że mi się już
        od autorki recenzji za to oberwało, a Tobie jeszcze nie wink))))

        Pozdrawiam smile
        • huney Re: Usher '8701', 2001 18.01.03, 13:14
          Nie chwal dnia przed zachodem, Loveletter na czacie był tak zajety odpieraniem
          zarzutów, że nie miał czasu porozmawiaćsmile
          • loveletter Re: Usher '8701', 2001 18.01.03, 14:05
            wierzę, że adasiówna będzie dla mnie wyrozumiała wink))
            • dziewczyna_mickiewicza Re: Usher '8701', 2001 18.01.03, 17:11
              loveletter napisał:

              > wierzę, że adasiówna będzie dla mnie wyrozumiała wink))


              a co innego mogę zrobić??? mam w pon 2gi termin z anatomii, szpilki
              semestralne, we wt kolosa (n-ty termin, zresztą...) z łaciny, w czwartek
              egzamin z chemii medycznej... a w pt odpowiadam z histologii... zaczynam
              poważnie zastanawiać się nad zmianą uczelni... hehehe...jak nie padnę w piątek
              na zawał po tym wszystkim, to wtedy pogadamy... wink
              pozdrówki dla wszystkich
              • loveletter Re: Usher '8701', 2001 18.01.03, 17:26
                dziewczyna_mickiewicza napisała:

                > a co innego mogę zrobić??? mam w pon 2gi termin z anatomii, szpilki
                > semestralne, we wt kolosa (n-ty termin, zresztą...) z łaciny, w czwartek
                > egzamin z chemii medycznej... a w pt odpowiadam z histologii... zaczynam
                > poważnie zastanawiać się nad zmianą uczelni... hehehe...jak nie padnę w piątek
                > na zawał po tym wszystkim, to wtedy pogadamy... wink
                > pozdrówki dla wszystkich

                a nie mówiłem? wink))))
                To dobra kobieta, ta adasiównasmile)

                Loveletter

                P.S Powodzenia M.smile)
                • dziewczyna_mickiewicza Re: Usher '8701', 2001 18.01.03, 17:32
                  loveletter napisał:


                  > a nie mówiłem? wink))))
                  > To dobra kobieta, ta adasiównasmile)

                  dobra, niedobra...zaczyna być mi wszystko jedno... właśnie oglądam zdjęcia
                  preparatów z zeszłorocznych szpilek na stronie zakładu anatomii prawidłowej.
                  chyba odechciało mi się kolacji...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka