Dodaj do ulubionych

Hej Krakusy,

09.09.06, 15:33
czy ktoś odwiedził wczoraj przybytek zwany Filharmonią? Jeśli tak, to wiecie,
że mamy nowego kardynała, Machulskiego smile
Słodka lapsa dyr. Krenza, ale Weberem i Mozartem dyrygował z pamięci. Szkoda
tylko, że w Jowiszowej koniecznie musiało być 5 pulpitów w pierwszych
skrzypcach i podobne proporcje w całym kwintecie, brzmiało czasem a la Brahms.
Za to pomysł że cała druga część con sordino w skrzypcach urzekła. Tylko co z
tego, skoro brak precyzji?
Czyja to zasługa?
A Szymanowskiego Trzecia to samograj, ale ciężko go dobrze zrobić, mnie się
podobało.
Zabawny był Minkiewicz mało dyskretnie podglądający wyraz twarzy osób wśród
publiczności podczas kulminacji smile
apf
Obserwuj wątek
    • zamek Re: Hej Krakusy, 10.09.06, 11:37
      Bo Minkiewicz to w ogóle fajny facet jest.
      Ale który Machulski? Jan czy jego syn? Jak na kardynała, to Juliusz jest lepszym
      imieniem w razie późniejszej kanonizacji wink
      • debina6 Re: Hej Krakusy, 11.09.06, 13:10
        hej krakusy - nie zapominajmy, ze Krenz jako protestant nie musi się
        orientować w nazwiskach katolickich hierarchów smile
        • apfelbaum Re: Hej Krakusy, 11.09.06, 21:53
          Ale ja z czystej sympatii smile po prostu mu się jedno nazwisko inaczej wypsnęło.
          Swoją drogą ja w ogóle nie działam w rejonach hierarchicznych, a jakoś mi się
          Macharski upamiętnił smile
          Mam swoje zdanie nt. dyr. Krenza, miałem okazję usłyszeć co mówi tu i ówdzie i
          mam wrażenie, że jest to wielki artysta nie stojący raczej na ziemi. Ale nie
          rozwinę wątku, po co plotkować, pozdrawiam
          • allotment Re: Hej Krakusy, 14.10.06, 23:43
            To ja także pozdrawiam z... Krakowa big_grin Świeżo po koncercie symfonicznym w FKr,
            fortepianowy fis-moll i V Symfonia B-dur, był ktoś oprócz mnie?? smile
            • apfelbaum Re: Hej Krakusy, 18.10.06, 06:15
              Byłem, ale tylko na Prokofiewie, nie przepadam za koncertem Skriabina.
              Bardzo lubię tę symfonię, za jej optymizm i wiele kunsztownych rzeczy,
              Przemkowa obruszyłaby się, ale jakoś ostatnio zdradzam Szostakowicza na rzecz
              Prokofiewa właśnie.
              V Symfonia, to trochę za trudna rzecz dla tej orkiestry, niestety, dla
              smyczków. Tam są takie karkołomności, że naprawdę trzeba to solidnie wyćwiczyć.
              Podobały mi się kulminacje, soczyste i blaszane, jak lubię. Trochę bez finezji
              wchodził wielki bęben, zbyt dosadnie, jest go dużo w tej partyturze, nie trzeba
              za każdym razem tak walić smile
              Zabawny był dyrygent, Modestas Pitrenas, b. długi i wiotki, popisywał się
              gestykulacją, ale przesympatyczny w obejściu.
              apf

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka