czy ktoś odwiedził wczoraj przybytek zwany Filharmonią? Jeśli tak, to wiecie,
że mamy nowego kardynała, Machulskiego
Słodka lapsa dyr. Krenza, ale Weberem i Mozartem dyrygował z pamięci. Szkoda
tylko, że w Jowiszowej koniecznie musiało być 5 pulpitów w pierwszych
skrzypcach i podobne proporcje w całym kwintecie, brzmiało czasem a la Brahms.
Za to pomysł że cała druga część con sordino w skrzypcach urzekła. Tylko co z
tego, skoro brak precyzji?
Czyja to zasługa?
A Szymanowskiego Trzecia to samograj, ale ciężko go dobrze zrobić, mnie się
podobało.
Zabawny był Minkiewicz mało dyskretnie podglądający wyraz twarzy osób wśród
publiczności podczas kulminacji

apf