Dodaj do ulubionych

monteverdi madrygaly

03.10.06, 14:22
Chetnie bym sobie pospiewala w lazience wink Spedzilam juz kiedys troche czasu,
usilujac znalezc nuty lub cale partytury, ale tak sobie mi to wyszlo sad
Sprawdzilam linki podwieszone na forum, ale i tam nic nie ma. Czy ktos z Was
moze wie cos na ten temat, gdzie mozna takowe znalezc?
Obserwuj wątek
    • hrabia_ory Re: monteverdi madrygaly 03.10.06, 18:19
      www.cpdl.org/wiki/index.php/Main_Page
      Kopalnia kompozycji chóralnych. Wystarczy otworzyć alfabetyczny katalog nut i
      wybrać daną pozycje.
      • eeela Re: monteverdi madrygaly 03.10.06, 19:38
        Rany, nie znalam wiki od tej strony! Imponujace.
        Bardzo dziekuje.
    • maro76 Re: monteverdi madrygaly 03.10.06, 22:46
      eeela napisała:

      > Chetnie bym sobie pospiewala w lazience wink


      a jakie wolisz podspiewywać
      amorosi czy guerrieri?wink

      Spedzilam juz kiedys troche czasu,
      > usilujac znalezc nuty lub cale partytury, ale tak sobie mi to wyszlo sad
      > Sprawdzilam linki podwieszone na forum, ale i tam nic nie ma. Czy ktos z Was
      > moze wie cos na ten temat, gdzie mozna takowe znalezc?
      >
      >
      • eeela Re: monteverdi madrygaly 06.10.06, 13:48
        Hmmm, pod prysznic lepsze chyba amorosi...
        wink
    • kanarek2 prv do Schaetz 04.11.06, 16:57
      Ogromnie chetnie bym Ci przeslal 3 Mb do jesiennej herbaty. Czy moge? jesli tak
      to na gazete?
      Pozdrowiam,
      k.
      • schaetzchen Re: prv do Schaetz 05.11.06, 21:21
        Do mnie? Na pewno? Bardzo chętnie smile
        • kanarek2 Re: prv do Schaetz 07.11.06, 17:04
          Poooszlo, ale sporo tego nawet w mp3, moze sie nie zatnie.
          Pozdrawiam,
          k.
          • schaetzchen Re: prv do Schaetz 07.11.06, 17:28
            Dooooooszło, ale posłucham dopiero w domu. Dziękuję!
    • arsnova Re: monteverdi madrygaly 05.11.06, 12:27
      A co sądzisz o madrygałach Gesualda? To może raczej nie pod prysznic, bo
      przypomina się słynna scena prysznicowa z "Psychozy" Hitchcocka smile
      • eeela Re: monteverdi madrygaly 05.11.06, 13:37
        Nigdy w sposob swiadomy nie sluchalam sad Tzn. moze slyszalam, jak byla wlaczona
        stacja barokowo-dawna i szumiala mi jako tlo do pracy, ale ja wowczas nie
        sprawdzam raczej tytulow i kompozytorow.
        W stosownym czasie postaram sie nadrobic te zaleglosc smile
        • arsnova Re: monteverdi madrygaly 05.11.06, 21:21
          Gesualdo da Venosa (XVI w.) zamordował swoją żonę i jej kochanka. Nie poniósł
          żadnej kary. Ale chyba sumienie mu doskwierało, bo w jego madrygałach
          pobrzmiewają niezwykłe dla tamtej epoki dysonanse.
          Ta postać od dawna mnie nurtuje. Chętnie prześlę jego portret, który kiedyś
          machnęłamwink
          • eeela Re: monteverdi madrygaly 05.11.06, 21:25
            Jasne!!! Dawaj! Obudzilas we mnie niezdrowa babska ciekawosc smile
            • arsnova Re: monteverdi madrygaly 06.11.06, 11:08
              Wysłałam na Twój gazetowy adres
              • maro76 Re: monteverdi madrygaly 07.11.06, 21:58
                ja tez bym prosił o portret pamięciowy tego nietuzinkowego człekasmile
                • arsnova Re: monteverdi madrygaly 08.11.06, 12:13
                  Bardzo proszę - przesyłam na adres gazetowysmile

                  maro76 napisał:

                  > ja tez bym prosił o portret pamięciowy tego nietuzinkowego człekasmile
                  • maro76 Re: monteverdi madrygaly 09.11.06, 17:22
                    arsnova napisała:

                    > Bardzo proszę - przesyłam na adres gazetowysmile
                    >
                    > maro76 napisał:
                    >
                    > > ja tez bym prosił o portret pamięciowy tego nietuzinkowego człekasmile

                    dziękuję, podoba mi sięsmile

                    tytuł alternatywny: "polski kibic siatkówki o 3:40 nad ranem" wink
                    tak apropos mistrzostw w Japonii
              • eeela Re: monteverdi madrygaly 08.11.06, 14:17
                Gest jak z Muncha wink Fajny obrazek. dziekuje smile
    • kanarek2 Re: monteverdi madrygaly 10.11.06, 04:36
      Ukazala sie cd z Monteverdim ktora chcialbym polecic:

      tinyurl.com/y3rkwt
      Znam jedynie kawalki spiewane przez Villazona (ze Scherzi Musicali), i zrobily
      na mnie swietne wrazenie, ze tak to delikatnie ujme. Tytulowego Combattimenta
      jednak nie slyszalem. Mam to w mp3.

      Odniesieniem jest dla mnie przede wszystkim Alessandrini plus Concerto
      Italiano, i w Monteverdim, i np w Stabat Mater Pergolesiego, gdzie panie raczej
      nie kryja sie z emocjami. Villazon idzie dalej, jak mysle, proponujac
      interpretacje nasycone emocjami, lecz jednoczesnie bardzo precyzyjne. Ach.

      Instrumentarium vocale Villazona nie wszystkim sie podoba (jak juz wiem i
      zalujesmile), ale w wykonaniach M pojawila sie nowa jakosc z pewnoscia
      zaslugujaca na uwage tych co go lubia.

      k.
      • schaetzchen Re: monteverdi madrygaly 10.11.06, 07:36
        kanarek2 napisała:

        > Instrumentarium vocale Villazona nie wszystkim sie podoba (jak juz wiem i
        > zalujesmile),

        No co ja na to poradzę, Kanarku...
    • kanarek2 Re: Villazon + ekololgia, drugie podejscie 20.11.06, 05:09
      (Cholerka, wyslalo mi sie przed napisaniem.)

      Villazon: rzeczywiscie najpierw trzeba miec cala cd, potem sie zobaczy. Do jego
      wibrata tez moze i mialbym zastrzezenia, ale on je stosuje bardzo swiadomie,
      np. w duecie wcale. Najsilniejsza strona V. dla mnie jest odejscie od
      uduchowiono-czystej interpretacji Moneteverdiego; jak zlosliwie acz trafnie
      pisze moj Uczony Przyjaciel, przy Villazonie taka np. Emma Kirkby wyglada na
      kogos, kto milosci uczyl sie na kursach korespondencyjnych.

      Ale ja chcialem troche o czym innym, a ogromnie nie lubie zaczynac nowych
      watkow (z powodow np ekologicznych), wiec bedzie tu.
      Otoz ostatnio bylem na dwoch koncertach miejscowych zespolow. Po pierwszym
      poszedlem pogratulowac dyrygentowi - pieknie mu wyszla 1 Symf. Schumanna, wiec
      ide na zaplecze - a on (stary wyga, dodajmy) lewituje.

      Nastepny koncert: miejscowa 1sza wiolonczelistka orkiestry symfonicznej gra 2
      wiolonczele w kwintecie Schuberta. Ona jest bardzo mila, wszyscy trzymamy
      kciuki zeby dobrze poszlo - i poszlo. Pizzicato w 2ej czesci, ot niby
      pizzicato, ale pieknie wyszlo ustawiajac polowe andante. Po koncercie chce jej
      pogratulowac - a ona lewituje.

      Ta lewitacja polaczona jest tez z taka jakby poswiata, emanacja wsprost z
      wnetrza muzyka, radoscia plynaca z wypowiedzenia swoich racji sluchaczom. Nie
      wiem czy panstwo wiedza o czym ja tu probuje opowiedziec, ale ja lubie na ten
      stan ducha patrzec, i zawsze mnie to porusza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka