Hmmm. No nie powiem- nie tak miało być.
Cała płyta trwa nieco ponad 36 minut- ale pierwsza tez była krótka.
Najdłuższy kawałek ma 3,33 min ale na pierwszej najdłuższy był tylko o 3
sekundy dłuzszy. I tak jak jest z podobieństwem czasowym obu płyt- tak
pozostało z zawartością. Zespół pojechał na tym samym patencie- ściana
dźwięku, trochę sampli, "pojedynek" wokalistów (Chester daje z siebie
wszystko). I cała konstrukcja poszczególnych utworów jest podobna jak na
pierwszej płycie- z łatwościa można znależc podobieństwo nowych kawałków do
tych z pierwszej płyty: "Easier to Run" to "In the End", "From the Inside"
to "Crawling" itd. I tylko w dwóch przypadkach zespół pokazuje coś nowego-
"Breaking the Habit" to niewątpliwie najbardziej udany kawałek na tej
płycie, a "Nobody's Listenig" to całkowite nieporozumienie.
Jesli nie przekonałeś sie do zespołu przy pierwszej płycie to nie masz co sie
zabierać do "Meteory". Jeśli zaś lubisz Linkin Park to płyta ta bedzie dla
Ciebie miodem dla uszu

Tylko czemu tutaj tak mało nowego....
Ścisze bo sąsiedzi już pukają.
ps. Zadrżała mi ręka przy ladzie i zakupiłem special edition z drugim cd z
materiałem z nagrywania tej płyty. Ech, męska próznośc.