Dodaj do ulubionych

Jak nie ma zagazu, to i nie ma jazz'u...

08.11.06, 06:03
Coś się forum gmatwa i gmatwa... mało czujnych info o kolejnych imprezach, a
jak już to jakiś maindtream... już się boję, że za żywiołowymi nickami
uczestników forum kryją się zgożkniałe twarze frustratów, pragnących powrotu
mainstreamowych dinozaurów, czychających zza pazuch przyczajonej chałtury na
wychynięcie i zagranie starycfh standrardów, rodem z warsztatów w Pcimiu Dolnym...

A życie daje nam co raz (codziennie) asumpt do nowych perspektyw, nowych
brzmień, nowych interwałów, trzeba tylko mocniej wychylić uszy i poddać się
muzyce sfer, zamiast pakować się w "z-góry-niepewne" porówaniania etc."

Jazz jak to mawiał Mistrz Kurylewicz, to rzecz święta i nie poddająca się
regułom, a zatem - Drodzy Forumowicze! - nie pieprzmy głupot, tylko bierzmy
się za łby i róbmy swoje!

LKF
Obserwuj wątek
    • miles9 Re: Jak nie ma zagazu, to i nie ma jazz'u... 08.11.06, 11:02
      Może i trochę sie gmatwa.
      Ja powiem tak,już mam trochę lat- " siąt mnie zaczyna doganiać"
      i widzę przynajmniej po sobie,że jak tych lat przybywa to człowie łagodnieje i
      staje się mniej zapalczywy, "jazzowy dinozur" - wychodzi.
      Ale taka jest kolej rzeczy.
      Dla mnie zaglądanie na to forum i czasami napisanie kilku słów to przyjemność
      , miła dla duszy rozrywka i niech tak zostanie.Za dużo jest w realnym świecie
      problemów , szkoda czasu na "forumowe wojny". Szanuję i doceniam jazzową wiedzę
      forumowiczów, dzięki forum poznałem muzyków- muzykę, których-której nie
      znałem. Wypowiedzi i opinie innych zmobilizowały mnie do poszukiwań- dzięki
      czemu moja płytoteka stale rośnie w siłę.
      I to są plusy dodatnie , a tych drugich nie trzeba pamietać.

      • jasiek_natolin Re: Jak nie ma zagazu, to i nie ma jazz'u... 08.11.06, 13:59
        Gdybyś, lan.kwai.fong , wyrażał się trochę jaśniej...O co Ci chodzi? O to,że
        Namysłowskiego nie lubisz,czy może o coś więcej???
        A może po prostu jesteś jedynym prawdziwym jazzmaniakiem na tym forum?
        Mainstream, awangarda,nowe brzmienia,ble,ble,ble....
        A poza tym każde zagmatwanie jest wspaniałe,naprawdę...
        • lan.kwai.fong Re: Jak nie ma zagazu, to i nie ma jazz'u... 08.11.06, 18:05
          Namysłowskiego akurat lubię... ale złość mnie ogarnia, jak "jedyny jazzowy klub
          w stolicy" (Tygmont) zrobił się już tak nudny, jak house-band w Bristolu.

          Jazz to żywa muzyka, a granie standardów nuta w nutę z płyty nie ma sensu.
          Przyjemniej jest posłuchać tego w domu.

          Tylko tyle.

          LKF
          • jasiek_natolin Re: Jak nie ma zagazu, to i nie ma jazz'u... 09.11.06, 04:33
            Jeśli o to chodzi, to oczywiście masz stuprocentową rację.
            No i faktycznie w Tygmoncie trochę za rzadko można posłuchać ciekawej
            muzyki...Trza mieć nadzieję,że w nowym klubie Adamiaka będzie muzyka taka,jaką
            lubimy. No i że nie będzie drogo i snobistycznie...
            • jazzfoxy Re: Jak nie ma zagazu, to i nie ma jazz'u... 09.11.06, 12:47
              Co do forum, to jest moim ulubionym, wlasnie ze wzgledu na ludzi smile
              Co do klubow i koncertow, brakuje w stolicy klubu jazzowego z prawdziwego
              zdarzenia. Ja nie mam takiego miejsca, jeszcze nie znalazlam.
              A Ty LKF nie psiocz, tylko informuj o wszystkich ciekawych imprezach smile
              • lan.kwai.fong Psioczenie i informowanie... 09.11.06, 15:19
                Me no psioting! wink))

                A co do info: wg mojej najlepszej wiedzy program "Adamiak Clubu" już jest.
                Został np. zabookowany zespół Kerd. Adamiak chce tam młodej muzyki. Czy będzie
                snobistycznie? Zobaczymy, nie będzie z pewnością tanio. Złote Tarasy są jedną z
                droższych lokalizacji w W-wie, więc nie liczmy na drugie Hybrydy, czy Spatif z
                lat 50-60-tych...

                Zapraszam na wspaniałe jam sessions w klubie MONO - vis a vis Tygmontu - każdy
                czwartek wieczorem. Żywiołowa muzyka jazz/funk. Wspaniali muzycy (np. członkowie
                ŁąkiŁan, Easy Band All Stars, i inni). Wstęp wolny.

                Dziś mamy się tam szansę zobaczyć wink

                LKF
                • pharoah Re: Psioczenie i informowanie... 11.11.06, 22:05
                  Nie do konca rozumiem o co chodzi z tym zagazem i jazzem...ale ciekawa
                  dyskusja,wiec dorzuce swoje dwa grosze...jak sie ktos krzywi na tzw.mainstream i
                  ma za zle komus ,ze odgrywa standardy nuta w nute to mnie to troche smieszy...co
                  w tym zlego? jesli standardy nie sa zle? i zagrane nuta w nute?(to tez trzeba
                  umiec...)mloda/stara muzyka?piekna terminologia...chyba tez ja wlacze do swego
                  jezyka...dinozaury tez kiedys byly mlode-trudno wymagac,zeby wciaz wytyczaly
                  nowe kierunki...ciezko byc caly czas w "strazy przedniej"...taki
                  Ornette-awangarda jak cholera,ale jak ktos dzis gra "Lonely Woman" nuta w
                  nute,to czy przypadkiem nie gra jazzowego standardu...tez mi sie wszystko juz
                  gmatwa...slucham sobie Muniaka(chyba tez dinozaur) z Donem Cherry z jazz
                  jamboree'80...(dinozaur troche free)nic nie rozumiem...nie umiem tak
                  zaszufladkowac muzyki...wiecej szacunku dla "dinozaurow"-w ogromnej wiekszosci
                  to znakomici muzycy...Tygmont jest nudny? wiele bym dal,zeby w Lublinie bylo
                  takie miejsce ,gdzie czasem ktos zagralby standardy jazzowe(nuta w
                  nute...)smilepozdr.Faraon
                  • sztuka.latania Re: Psioczenie i informowanie... 12.11.06, 16:31
                    Za Faraonem obiema rękoma.

                    pozdrawiam
                  • lan.kwai.fong Standardy a jazz 13.11.06, 01:32
                    Moje zdanie na ten temat jest następujące: kiedy jazz staje się standardem,
                    przestaje być jazzem...

                    Co innego słuchanie - pięknych, skądinąd - standardów, co innego ich granie. Na
                    pewnym etapie edukacji muzycznej oraz doświadczenia w graniu, odgrywanie nut
                    przestaje mieć jakikolwiek posmak jazzu - czyli swobodnej intepretacji
                    okreslonej melodii (frazy, harmonii). Dla mnie jazz to właśnie swoboda
                    interpretacyjna, wynikająca z "przefiltrowania" przez własną osobowość tematu,
                    skomponowanego przez innego człowieka. Dlatego odgrywanie nuta w nutę tego
                    samego nie ma nic wspólnego z jazzem, a wchodzi bardziej w kategorię muzyki
                    barowej...

                    Przepraszam bardzo wszystkich, których moja interpretacja i niechęć do
                    "standardowego grania standardów" mogła urazić. Może to efekt tego, że sam nie
                    od wczoraj gram i inaczej postrzegam muzykę...

                    Niemniej jednak lubię słuchać "standardów", ale cenię tylko te, które noszą
                    "mentalny podpis" wykonawcy.

                    LKF
                    • pharoah Re: Standardy a jazz 13.11.06, 22:46
                      lan.kwai.fong napisał:

                      > Moje zdanie na ten temat jest następujące: kiedy jazz staje się standardem,
                      > przestaje być jazzem...
                      >
                      > Co innego słuchanie - pięknych, skądinąd - standardów, co innego ich granie. Na
                      > pewnym etapie edukacji muzycznej oraz doświadczenia w graniu, odgrywanie nut
                      > przestaje mieć jakikolwiek posmak jazzu - czyli swobodnej intepretacji
                      > okreslonej melodii (frazy, harmonii). Dla mnie jazz to właśnie swoboda
                      > interpretacyjna, wynikająca z "przefiltrowania" przez własną osobowość tematu,
                      > skomponowanego przez innego człowieka. Dlatego odgrywanie nuta w nutę tego
                      > samego nie ma nic wspólnego z jazzem, a wchodzi bardziej w kategorię muzyki
                      > barowej...
                      >
                      > Przepraszam bardzo wszystkich, których moja interpretacja i niechęć do
                      > "standardowego grania standardów" mogła urazić. Może to efekt tego, że sam nie
                      > od wczoraj gram i inaczej postrzegam muzykę...
                      >
                      > Niemniej jednak lubię słuchać "standardów", ale cenię tylko te, które noszą
                      > "mentalny podpis" wykonawcy.
                      >
                      > LKF
                      O Jezu!!! Co Wy wszyscy tacy delikatni...smile Za kazdym razem jak sie
                      wyrazi(napisze)wlasne zdanie na jakis tamat to zaraz musi
                      byc:"przepraszam","przykro mi,jesli kogos urazilem...". Do ciezkiej
                      cholery,wszak nie we wszystkim musimy sie zgadzac...ok...Twoje zdanie jest
                      takie,a moje inne...i nie ma w tym nic zlego...ja nie uzurpuje sobie prawa do
                      nazywania tego "co jest jazzem",a "co nim nie jest"...bladego pojecia nie
                      mam,czy odgrywanie standardow nuta w nute to jeszcze jazz,czy juz "muzyka
                      barowa"..."mloda muzyka","stara muzyka","muzyka przez male m",muzyka przez duze
                      M"....Muzyka to Muzykasmilei juz!...smile-nie jest mi przykro jesli kogos
                      urazilem!!!!Calym sercem i obiema rekami jestem za tym o czym piszesz:za
                      "swobodna interpretacja okreslonej melodii(frazy,harmonii),za swoboda
                      interpretacyjna wynikajaca z "przefiltrowania" przez wlasna osobowosc tematu
                      skomponowanego przez innego czlowieka"...najbardziej w muzyce cenie sobie
                      wolnosc...ale rozumiana szeroko:jesli grasz-graj to na co masz ochote!!!to co Ci
                      lezy na sercu... a co za tym idzie ,nie widze nic zlego w odgrywaniu standardow
                      nuta w nutesmile jesli ktos wlasnie to chce grac? co w tym zlego? tworzenie wokol
                      tego wszelkich antagonizmow pomiedzy muzykami i sluchaczami jest bez sensu i
                      sprawia,ze chce mi sie smiac...zarowno z tych,ktorzy deklaruja sie ,jako"obroncy
                      jazzowej tradycji",jak i z tych,ktorzy chca byc "piewcami nowoczesnosci,postepu
                      i awangardy w jazzie"..."stara i mloda muzyka"-o co chodzi?po prostu
                      muzyka!!!!ja sie ciesze,ze jest tak roznorodnasmileciesze sie,ze mam wolnosc wyboru
                      w tym,czego chce sluchac i w tym co i jak chce grac...Moze to efekt tego,ze gram
                      OD WCZORAJ i granie utworow"nuta w nute" jest mi tak bliskiesmile-wlasnie obczailem
                      "Go Down Moses"(nuta w nute...) i wlasnie kombinuje,co zrobic,zeby
                      "przefiltrowac go przez wlasna osobowosc"smile...mam nadzieje,ze mi sie uda,a efekt
                      bedzie porazajacysmileaha-nie jest mi przykro,jesli kogos niechcacy urazilem...to
                      juz problem urazonego...ja nie mialem i nigdy nie mam takiego zamiaru-po prostu
                      wypowiadam wlasne zdaniesmilesam tez sie nigdy nie obrazamsmile,wiec moze skonczmy juz
                      z tym ciaglym przepraszaniemsmilePozdrawiam-Faraonsmile
                      • jasiek_natolin Re: Standardy a jazz 15.11.06, 14:26
                        No, Pharoah, powinieneś wystąpić publicznie jako rozjemca zwaśnionego polskiego
                        środowiska jazzowego.Byłoby fajnie,gdybyś zdołał pogodzić Wojtasika z Olesiami
                        czy Stańkę z Trzaską...Że wspomnę tylko o tych panach...
                        • pharoah Re: Standardy a jazz 16.11.06, 21:14
                          jasiek_natolin napisał:

                          > No, Pharoah, powinieneś wystąpić publicznie jako rozjemca zwaśnionego polskiego
                          >
                          > środowiska jazzowego.Byłoby fajnie,gdybyś zdołał pogodzić Wojtasika z Olesiami
                          > czy Stańkę z Trzaską...Że wspomnę tylko o tych panach...
                          Moge wystapic...publicznie...smileFajnie byloby...pozdr.smile
                          • lan.kwai.fong Jazz publicznie ;-) 16.11.06, 21:52
                            Zapraszam na jam session!

                            LKF
                            • pharoah Re: Jazz publicznie ;-) 16.11.06, 22:19
                              lan.kwai.fong napisał:

                              > Zapraszam na jam session!
                              >
                              > LKF
                              Przyjmuje zaproszeniesmile Pozdrawiam-Faraonsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka