Dodaj do ulubionych

Miłość od pierwszego usłyszenia

01.02.07, 17:24
Inżynier Mamoń powiada, że jemu, jako umysłowi ścisłemu, podobają się tylko
te melodie, które już kiedyś słyszał. Niby racja, ale bywa tak, że słysząc
utwór po raz pierwszy od razu czujemy i wiemy: to jest to! Jeszcze nie
wybrzmi do końca, a my już mamy pewność, że to wspaniałość sama i że zostanie
z nami na zawsze. Ja tak miałam dobrych parę lat temu z "Riders On the
Storm", "Ciemną stroną księżyca", większością utworów z "In the Court Of the
Crimson King", a niedawno (wstyd się przyznać, że tak późno) z "Duke's
Travels/Duke's End" Genesis (dorwało mnie w środku miasta, na przystanku, i
nie mogłam się ruszyć z wrażenia, dwa autobusy mi uciekły). Bo np. do jazzu
to dość długo dojrzewałam. Pierwsze spotkanie z Birdem Parkerem ... eee. Ale
teraz to mogę bez końca. I Ornette Coleman! I Sonny Rollins, Sarah Vaughn,
Keith Jarret (zwłaszcza on). Kochany stary Armstrong i Ella. Warto się
wsłuchać. Z jazzem to chyba jest tak, że w zawarciu z nim znajomości
najbardziej przeszkadzają rozmaite snobistyczne leszcze, które na rock patrzą
z lekceważeniem. Cóż, zawsze można ich zagiąć znajomością kantat Bacha...smile
Chociaż to oczywiście bez sensu działanie. A Wy zakochaliście się kiedyś od
razu i natychmiast w jakiejś piosence? I wciąż Was trzyma?
Obserwuj wątek
    • don_wasyl_79 Re: Miłość od pierwszego usłyszenia 01.02.07, 18:20
      Tak trochę a propos jazzu,to "Hanging on a curtain" Morphine,usłyszane w serialu o Nikicie...Jeden z tych doskonałych kawałków,w którym nie ma zbędnego dźwięku..

    • fantas_magorie Re: Miłość od pierwszego usłyszenia 01.02.07, 19:07
      Od pierwszych dźwięków zafascynował mnie Satriani i nie zanosi się, żeby mi
      przeszło. Przynajmniej raz dziennie muszę coś w jego wykonaniu wysłuchać, bo
      inaczej mam wrażenie, że coś jest nie tak.
      W czasach liceum odkryłam SDM i nadal do nich chętnie wracam. Jakiś sentyment
      pozostał.
      A oprócz tego zakochałam w "Lock me up" A. Coopera. I zrobiłam sobie z tego
      utworu taki mały prywatny manifest wink
      • Gość: amy Re: Miłość od pierwszego usłyszenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 21:30
        ja po minucie sluchania oszalalam na punkcie cradle of filth,lacrimosy i dead
        can dance.zrobily na mnie niesamowite wrazenie.swoja droga to ciekawe czemu
        jedne zespoly nas porywaja, a inne czesto rownie dobre pozostawiaja obojetnymi?
    • Gość: Czesiek Re: Miłość od pierwszego usłyszenia IP: 195.20.110.* 02.02.07, 09:37
      Kiedyś Dire Straits, Led Zeppelin, a teraz James Morrison:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=78&w=56194778
      • Gość: Czesiek Re: Miłość od pierwszego usłyszenia IP: 195.20.110.* 02.02.07, 09:44
        A - i jeszcze Eric Bibb. Bardzo muzykalny facet, do tego ma niesamowity głos.
        Buszując w wielkim Virgin Megastore, przesłuchiwałem sobie różne płyty - znane i
        mniej znane, niektóre odkładając na bok. Kiedy włączyłem Erica, od razu
        zakończyłem poszukiwania smile
    • driadea Re: Miłość od pierwszego usłyszenia 02.02.07, 10:09
      O tak, to dość częste zjawisko - zakochać się od pierwszego usłyszenia.
      Ostatnio Beirut, caluśki (no, wiele, to tego nie ma, ale absolutnie piękne)
      i "Piosenka Kobieca" (Nosowska/Schmidt/Waglewski)- doskonała pod każdym
      względem.
    • Gość: dymixx Re: Miłość od pierwszego usłyszenia IP: 195.136.30.* 02.02.07, 11:04
      wracając do prehistorii, pamiętam, jak po raz pierwszy w zyciu dane mi było
      usłyszeć Dead Can Dance. był to "Host of Seraphim", wysluchałem go z otwartą
      gębą, w stanie jakiejś katatonii, na bezdechu chyba (a że kawałek dlugi dość,
      więc nie wiem, jak ocalałem). podobnie miałem z Toolem, albumem "Aenima", choć
      organizm reagował juz mniej dramatycznie.
      obecnie czasami wracam i do DCD oraz Toola, choć nie powalają jak dawniej.
      pozostał duży respekt. ale mimo wszystko przy "Host of Seraphim" czy "Aenema"
      ciary chodzą nadal
      • parari-parara Re: Miłość od pierwszego usłyszenia 03.02.07, 15:28
        Moim ukochanym kawałkiem jest "Still Loving You" zespołu Scorpions. Po jej
        usłyszeniu rozbeczałam się ze wzruszenia i długo potem nie mogłam dojść do
        siebie! (Co mi się często nie zdarza) Lubię też piosenke "Nie bądź taki szybki
        Bill" Karin Stanek. Poza tym wiele utworów z muzyki poważnej m.in. Nokturn
        b-moll Chopina, finał sonaty Beethovena f-moll nr1 op.2
        • samobcy Re: Miłość od pierwszego usłyszenia 03.02.07, 18:42
          Ja też płakałem przy "Still Loving You". Potem dowiedziałem się, że to Niemcy i
          w dodatku mają na imię Klaus, Rudolf, Uli, Rudy i Francis.
          Potem już nigdy nie płakałem.
    • sweetmary Re: Miłość od pierwszego usłyszenia 03.02.07, 21:02
      Errata: Jarrett, Vaughan (sorry).
    • joolanta Re: Miłość od pierwszego usłyszenia 03.02.07, 22:00
      ... kiedys dawno dawno temu "Kryzysowa narzeczona" Lady Pank smile))))
      • theagata Re: Miłość od pierwszego usłyszenia 03.02.07, 23:56
        pierwsza miłość od pierwszego usłyszenia to było FUGAZI - Marillion
        potem był Lech Janerka, AT The Drive-In, The Mars Volta, Kyuss, Van Morrison,
        John Frusciante i in.
        ostatnia moja miłość to DOUG PINNICK i King`s X oraz Poundhound.
    • gdytyjeszczenamucheptapta Re: Miłość od pierwszego usłyszenia 04.02.07, 04:03
      O, wiele tego było. Od AC/DC począwszy. Stonesów uwielbiałem za ich bezczelne
      gęby - nie znając jeszcze ani jednej ich piosenki. W podstawówce z kolesiami
      bez końća przerzucaliśmy się nazwami dziesiątków zespołów, wypisywaliśmy je na
      naszych fartuchach (dzisiaj to się nazywa mundurki), ławkach, w klozecie itd.,
      choć praktycznie nie znaliśmy żadnych nagrań. Gdy w końcu udało się jakieś
      dorwać, to po prostu musiało się podobać. Parę lat później, pewnej nocy,
      całkowicie zaczarowała mnie swoją "Blue Lagoon" Laurie Anderson. Do dziś staram
      się słuchać tego tylko po ciemku. Dość późno poznałem Stooges -
      "1969", "1970", "Little Doll" wysłuchałem na full kilka razy pod rząd,
      genialne - powtarzałem sobie, dobrze pamiętam to uczucie absolutnej
      wspaniałości.
      • Gość: jemmo Re: Miłość od pierwszego usłyszenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.07, 06:22
        >Stonesów uwielbiałem za ich bezczelne
        >gęby - nie znając jeszcze ani jednej ich piosenki. W podstawówce z kolesiami
        >bez końća przerzucaliśmy się nazwami dziesiątków zespołów, wypisywaliśmy je na
        >naszych fartuchach (dzisiaj to się nazywa mundurki), ławkach, w klozecie itd.,
        >choć praktycznie nie znaliśmy żadnych nagrań. Gdy w końcu udało się jakieś
        >dorwać, to po prostu musiało się podobać.

        kurde wzruszylem sie. pamietam jak gdzies w '89 wpadl mi w rece jakis 'magazyn
        muzyczny' czy inny 'tylko rock' czy co tam wtedy wychodzilo, a tam tekst o
        zjawisku pt madchester, i the stone roses. przeczytalem, spojrzalem na ich
        zdjecie, i zostalem trafiony prosto w serce. zanim cokolwiek uslyszalem
        wiedzialem ze gdzies tam daleko jest cos zupelnie niesamowitego i w 100%
        mojego, po prostu to wiedzialem. pewien etap wielofrontowej wojny o moja dusze
        zostal nieodwolalnie rozstrzygniety, there and then

        czlowiek dzisiejszej epoki powszechnego dostepu nie ma dostepu do takich przezyc
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka