Ewelina Flinta „Przeznaczenie?” (ZicZac/BMG Poland 2003)
****
Na tą płytę fani Eweliny Flinty czekali wyjątkowo długo.
Ewelina dopiero w 10 miesięcy po zakończeniu pierwszej edycji
Idola dorobiła się własnego krążka. Czy warto było czekać? Moim
zdaniem zdecydowanie tak. Miałem wiele obaw dotyczących tej
płyty. Przede wszystkim zastanawiało mnie to, że aż 8 utworów
na niej umieszczonych pochodzi z tzw. publishingu, poza tym
znajdują się na niej 2 covery i jedynie 4 utwory oryginalne,
napisane specjalnie na płytę. Moje obawy były jednak
bezpodstawne. Muszę przyznać rację Ewelinie, że wśród utworów z
publishingu można znaleźć perełki. Ale do rzeczy.
Płytę otwiera piosenka, która już przy pierwszym przesłuchaniu
robi największe wrażenie – „Goniąc za cieniem”. Znakomity
dynamiczny utwór z bardzo chwytliwym refrenem. Świetny wokal
Eweliny wręcz nokautujący słuchacza. Jest to chyba najlepszy
kawałek na płycie. Moim skromnym zdaniem to ten utwór powinien
był trafić na pierwszy singiel. Murowany megahit roku 2003.
Po tym mocnym uderzeniu mamy dwa bardzo ciekawe i rozkołysane
utwory - „Tajemnice” i „Nie wiesz nic”. Oba zyskują przy
kolejnych przesłuchaniach. Tekst do „Tajemnic” napisała sama
Ewelina. Czas więc napisać coś o jej umiejętnościach w tym
zakresie. Teksty jej autorstwa są bardzo przyzwoitą, ale jednak
rzemieślniczą robotą. Fakt, iż Ewelina napisała teksty do
zaledwie 3 piosenek wskazuje, że jeszcze nie czuje się mocno w
tej dziedzinie. Wyczuwam, że Ewelina boi się jeszcze odsłonić
przed nami mrocznych zakamarków swojej duszy. Ewelino! prosimy
o więcej „ekshibicjonizmu emocjonalnego” w tekstach na
przyszłych płytach.
Dalej znajdujemy znane już szeroko „Żałuję”. Bardzo dobra
kompozycja Mirko Vukomanovica. Ewelina odsłania przed nami
nieznane delikatne strony swojego wokalu. Niektórym się to nie
podoba. Dla mnie to jeden z najlepszych utworów na płycie.
Dodatkowym smaczkiem są znakomite chórki w wykonaniu samej
Eweliny.
No i teraz mamy prawdziwą eksplozję wokalną. To
cover „Respect”, kompozycji klasyka soulu Otisa Reddinga
znanego z wykonania Arethy Franklin. Ewelina pokazuje tu cały
swój pazur wokalny. Wszyscy miłośnicy „piachu” w jej wokalu
będą usatysfakcjonowani. Może więcej takich kawałków na płycie?
Warto zwrócić uwagę na świetna aranżację utworu i bardzo
dynamiczne wykonanie. Wielkie brawa dla muzyków.
Wreszcie na płycie znajdujemy dwa utwory, w których partie
wokalne skomponowała sama Ewelina. To „ICQ” i „Nieobecna”. Oba
to subtelne i nastrojowe ballady. Już chyba wiem przy czym będą
zasypiać przez najbliższe miesiące flintomaniacy. Oba bardzo
zyskują przy kolejnych przesłuchaniach. Pokazują, że Ewelina ma
niezwykle nastrojową naturę a jej własne poszukiwania muzyczne
niekoniecznie podążają w stronę chałaśliwych i ostrych numerów.
Oba również dają obietnicę, iż Ewelina w przyszłości wyrośnie
na przynajmniej dobrą kompozytorkę.
W kompozycji „Moja sprawa” wreszcie znajdujemy jakąś solówkę
gitarową. Może jestem staroświecki, ale dla mnie utwór rockowy
musi mieć takową. Koniec i kropka. Jednym z mankamentów tej
płyty jest właśnie brak takich zawodzących, łkających gitar.
Możemy je znaleźć w zasadzie tylko w tym niezwykle udanym
melodycznie i tekstowo (A.Saraniecka) utworze. Panowie
gitarzyści z zespołu Eweliny poprawcie się. Zobaczcie jak
świetnie brzmi wokal Eweliny w towarzystwie takich brzmień
gitarowych.
Drugim co do chwytliwości utworem na tej płycie po „Goniąc za
cieniem” jest tytułowe „Przenaczenie” – to jest moim zdaniem
pewny kandydat na 3 singiel. Bardzo interesujący tekst Edyty
Warszawskiej i wpadająca w ucho melodia. Jednym słowem
znakomity kawałek.
„Wiary nie masz” i „Wolna” – utwory dynamiczne i energetyczne z
elektryzującym głosem Eweliny. Ciekawe linie melodyczne. W
pierwszym z nich Ewelina nieco więcej w swoim tekście mówi o
swoich poglądach na świat. Tekst wygląda jakby był inspirowany
prawdziwymi zdarzeniami z jej życia.
Na końcu płyty znajdujemy dwa utwory skomponowane przez
Jarosława „Chilka” Chilkiewicza – kompozytora wielu przebojów
Kasi Kowalskiej – „”Agape” i „Niepodobna”. Ta ostatnia niedawno
jednym z chatów internetowych powiedziała, iż ceni „Chilka”
jako kompozytora. I nie myliła się. Są to świetne, subtelne i
melodyjne piosenki (szczególnie „Niepodobna”

. Przy pierszym
przesłuchaniu może nie robią wrażenia, ale każde kolejne
przesłuchanie jest nokautem. Efekt uzupełniają piękne i
poetyckie teskty Saranieckiej. To jedne w moich ulubionych
momentów na tej płycie. „Chilek” może nie lubi grać solówek,
ale kompozytorem jest znakomitym. Cudeńko.
Wspomniane numery są przedzielone nową wersją „Nadziei” z
repertuaru IRY zaśpiewaną tym razem w duecie przez Ewelinę i
Artura Gadowskiego. Jest to bardzo udana próba odtworzenia
atmosfery jaka towarzyszyła legendarnemu już wykonaniu przez
Ewelinę tej piosenki na ubiegłorocznym Przystanku Woodstock.
Czas na podsumowanie. Płyta „Przeznaczenie” to kawał bardzo
dobrej muzyki. Mimo paru mankamentów olśniewa słuchacza przede
wszystkim cudownym wokalem Eweliny Flinty, pięknymi melodiami
(ta płyta to kopalnia hitów) i niezykle nastrojową atmosferą.
Uderzająca jest niezwykła spójność tej płyty mimo wielu
kompozytorów i tekściarzy. Brawa dla producenta Tomka
Bonarowskiego. Bałem się tego jaka będzie ta płyta. Moje obawy
zostały jednak rozwniane. Teraz mogę z czystym sumieniem
powiedzieć: nie żałuję, ani nie wstydzę się tego, że przez 10
miesięcy udzielałem się na stronach poświęconych Ewelinie i
wierzyłem w jej przyszłość na polskim rynku muzycznym. Warto
było.