slyszalam haskella na koncercie w warszawie - uwielbiam smutasa z plyty i
czadowego bluesmana z koncertu... a najsmieszniejsze jest to ze nikt mi nie
wierzy jak energetyzujaca to byla muzyka i jak dynamicznie zagrana

))
widac ze to czlowiek "na luzie" przyzwyczajony do gry w klubach i swietnie
lapiacy kontakt ze sluchaczami