Dodaj do ulubionych

typowa plodnosc typowego doktoranta?

27.10.06, 20:56
Hej.

Wlasnie pisze maly artykulik. A ze sie z nim troche mecze tzn troche wolno mi
to idzie, wlasnie mnie naszla taka mysl czy przypadkiem nie za dlugo.

Pytanie - ile piszecie typowy artykul do typowego (srednia polka) czasopisma,
niekoniecznie punktowanego. Powiedzmy klasy "porzadny esej bez lania".

Moj - najszybciej napisnay - 3 dni (ale to sie nie ma czym chwalic), najdluzej
- 5 miechow i jeszcze nie skonczony :-[
Obserwuj wątek
    • santorsola Re: typowa plodnosc typowego doktoranta? 27.10.06, 21:03
      pytanie co znaczy "mały" artykulik. Moje dwa ostatnie (tak po 20 stron) zajęły
      mi każdy po miesiącu (pisane w przerwach między rozlicznymi innymi zajęciami).
      Czy to dużo czy mało to nie wiem. Ale twoje 3 dni wydają mi się robinsonadą. Po
      trzech dniach moje teksty zazwyczaj dopiero wychodzą z fazy luźnych przemyśleń i
      notatek.
    • flamengista to zależy 27.10.06, 21:35
      W ekonomii mozna pisać i 20 artykułów rocznie. Opisówki lub komentarze niewiele
      wnoszące do nauki. Co gorsza, można tak pisać, że wszystko wygląda fajnie i
      artykuły te pójdą w najlepszych czasopismach polskich, z "ekonomistą" włącznie.

      Natomiast artykuł zawierający wyniki badań może powstawać i z rok, w dodatku
      rzadko publikujemy i robimy badania samodzielnie.

      Rocznie składam do druku 5-6 artykułów, w tym jeden ambitniejszy. Ambitniejszy -
      tzn. lepsza opisówka, zawierająca dokładny i krytyczny opis jakiś modeli, bądź
      też z opisem swoich badań empirycznych.
    • dr_lolo Re: typowa plodnosc typowego doktoranta? 27.10.06, 21:43
      w 3 dni, hmmm, napisalem szkic artykulu, ktory i tak byl owocem zakonczonych i
      przemyslanych badan. a i tak kolejne 3 trwala edycja, i kolejne 4 poprawki.
      kolejny raz doszedlem do wniosku, ze jedna strone na tzw. "gotowo" pisze
      (oczywiscie jak juz wiem co napisac) 1 roboczy dzien czyli ok. 10h.
      • santorsola Re: typowa plodnosc typowego doktoranta? 28.10.06, 09:23
        a z jakich dziedzin piszecie? flamengista zeznał, że z ekonomii. Zastanawiam się
        jakie ma przełożenie to, że np. ja jestem filologiem a on ekonomistą? Czy obszar
        badań wpływa na tempo, a więc czy z jednych tematów pisze się szybciej a z
        innych trudniej?
        • flamengista żadne 28.10.06, 16:38
          Mój ojciec filolog artykuł pisze miesiącami. Ale znam filologów, którzy piszą
          "dzieło" w tydzień-dwa. I mają pełno publikacji.

          Podobnie z ekonomią. Jeden z najwybitniejszych żyjących ekonomistów - Robert
          Solow - w udzielonym kiedyś wywiadzie stwierdził, że nie lubi publikować gdy nie
          ma czegoś ważnego do napisania. Bardzo piękne i mądre podejście, niemniej w
          brutalnym świecie ostrej konkurencji naukowej jesteśmy zmuszeni do masowej (a
          tym samym miernej) produkcji artykułów. A w ekonomii czy socjologii jest to
          znacznie łatwiejsze, niż w innych dyscyplinach.

          Tyle że jeśli jest się wiernym ideałom, tak jak Solow - to płodność każdego
          naukowca - matematyka, biologa, ekonomisty czy filologa jest w miarę podobna.
          1-2 dobre artykuły w roku to maksimum.
          • carnivore69 Re: żadne 28.10.06, 16:56
            > Tyle że jeśli jest się wiernym ideałom, tak jak Solow - to płodność każdego
            > naukowca - matematyka, biologa, ekonomisty czy filologa jest w miarę podobna.
            > 1-2 dobre artykuły w roku to maksimum.

            Mysle, ze owe 1-2 artykuly to optimum wlasnie ze wzgledu na realia panujace w
            "brutalnym świecie ostrej konkurencji naukowej", a nie dowod wiernosci idealom
            ;). Mam wrazenie, ze sama dlugoscia listy pewnej poprzeczki nie da sie przeskoczyc.

            Pzdr.
            • tlenek_wegla Racja 30.10.06, 16:00
              "...to płodność każdego naukowca - matematyka, biologa, ekonomisty czy filologa
              jest w miarę podobna. 1-2 dobre artykuły w roku to maksimum."

              zalezy gdzie i co...

              ja publikuje tylko po ang (biologia, medycyna) w czasopismach z LF. 1-2
              artykuly na rok. Do tego kilka wystapien na konferencjach klasy europejskiej,
              plakatow itp.
              Pisanie przegladowek do jakiegos polskiego journalu nie wchodzi w rachube.

              6 m-cy to standardowy okres oczekiwania na ukazanie sie art szanujacym sie
              journalu.
          • niewyspany77 Re: żadne 28.10.06, 18:55
            flamengista napisał:

            > 1-2 dobre artykuły w roku to maksimum.

            Tutaj musialbys zefiniowac "dobre". Ale mniejsza z tym, pisalem o typowym
            doktorancie ktory pisze do typowych pism ze sredniej polki.

            Aha, no i jeszcze zawsze zostaje ta kwestia, ze piszac wg Twojej metody marnie
            sie wyglada przy ludziach ktorzy dumnie pisza w tzw "wzmiankach o sobie" coz w
            desen "autor 1000 publikacji i artykulow.."
            • tlenek_wegla Re: żadne 30.10.06, 16:04

              > Tutaj musialbys zefiniowac "dobre". Ale mniejsza z tym, pisalem o typowym
              > doktorancie ktory pisze do typowych pism ze sredniej polki.
              >
              > Aha, no i jeszcze zawsze zostaje ta kwestia, ze piszac wg Twojej metody marnie
              > sie wyglada przy ludziach ktorzy dumnie pisza w tzw "wzmiankach o sobie" coz w
              > desen "autor 1000 publikacji i artykulow.."

              wszystko jest wzgledne. Nie nalezy jednak liczyc na to, ze twoj ewentualny
              szef - znawca dziedziny - nie wie nic o temacie i patrzy na ilosc publikacji
              jako taka. Ilosc nie przechodzi w jakosc. jezeli publikujesz po polsku to nie
              masz co liczyc na zaistnienie w swiatku naukowym.

              publish or perrish!! Ale nie byle jak!


              • niewyspany77 Re: żadne 30.10.06, 17:01
                tlenek_wegla napisała:


                > wszystko jest wzgledne. Nie nalezy jednak liczyc na to, ze twoj ewentualny
                > szef - znawca dziedziny - nie wie nic o temacie i patrzy na ilosc publikacji
                > jako taka. Ilosc nie przechodzi w jakosc. jezeli publikujesz po polsku to nie
                > masz co liczyc na zaistnienie w swiatku naukowym.

                Jeszcze niedawno sie spieralem tu na forum z ludzmi o sens publikacji do
                journali za granica. Argument byl (i nadal jest!!!) taki ze te journale nie
                docieraja do ludzi ktorzy mogliby byc potencjalnie moimi pracodawcami/szefami.
                Zgodznie z zasada, ze polskie periodyki czyta sie od a do z natomiast obce to
                "hmm, hmm yyyy eeee??" Dalsze rozmowy i pisanie po priv daly konkluzje (tzn. dla
                mnie) taka, ze jak publikowac to wg zasady: dobry do dobrego, byle co do byle
                czego (kwestia przelozenia czasu pisania na zysk w punktach). Co do tej
                zagranicy nadal nie do konca jestem przekonany.

                > publish or perrish!! Ale nie byle jak!

                Oczywiscie. Gdy widze "materialy z konferencji naukowej" gdzie badanie robi sie
                N=30 czyli jedna klasa w szkolce za rogiem, w dodatku wyniki pokazuje sie w % bo
                statystyki sie nie zna i w dodatku firmuje sie to nazwiskiem i brandem czolowej
                polskiej uczelni pedagogicznej to jest kpina w zywe oczy.
                • tlenek_wegla Re: żadne 30.10.06, 17:11
                  Ogolnie sie zgadzamy.

                  Tylko w mojej dziedzinie (medycyna, biologia) albo publikujesz w zagreanicznym
                  journalu i jestes widoczny, albo uprawiasz sztuke dla sztuki. Cos tam
                  naskrobiesz do polskiego periodyku o bardzo ograniczonym zasiegu i modlisz sie
                  o cud. Nie ma powodu przypuiszczac, ze potencjalny pracodawca nie wie co to
                  PubMed. Im wyzej, tym lepiej.

                  > > publish or perrish!! Ale nie byle jak!

                  > Oczywiscie. Gdy widze "materialy z konferencji naukowej" gdzie badanie robi
                  >sie N=30 czyli jedna klasa w szkolce za rogiem, w dodatku wyniki pokazuje sie
                  >w % bo statystyki sie nie zna i w dodatku firmuje sie to nazwiskiem i brandem
                  >czolowej polskiej uczelni pedagogicznej to jest kpina w zywe oczy.

                  Sam chyba odpowiedziales na pytanie dot publikacji w zagranicznym journalu.
                  Recenzent nie przpusci takiego gniota i juz!!
                  • niewyspany77 Re: żadne 30.10.06, 17:13
                    tlenek_wegla napisała:

                    > Sam chyba odpowiedziales na pytanie dot publikacji w zagranicznym journalu.
                    > Recenzent nie przpusci takiego gniota i juz!!

                    "Matrerialy pokonfernecyjne" czasem trzeba czytac "teksty kolegow ktorym sie nie
                    odmawia" ;)
                      • niewyspany77 Re: żadne 30.10.06, 17:19
                        tlenek_wegla napisała:

                        > taaaa.... pamietam sprawdzanie abstarktow kolegom. Czy aby po angielsku...

                        Lepiej sie wypowiedz jak wiesz w moim poscie ponizej w tym watku "do medykow.."
                        nt. tego IndexCopernicus bo ja nie wiem o co tam biega :(
                • nautilus29 Re: żadne 16.03.07, 16:54
                  A ja jestem za pismami anglojęzycznymi. Artykuł po polsku przeczytaja tylko
                  polacy i to tylko kilku ludzi z branży, a angielski i gro ludzi ze świata i ci
                  sami polacy z branzy. No i zaistniejesz na świecie, co jest cholernie ważne w
                  nauce.
                  • niewyspany77 Re: żadne 16.03.07, 18:08
                    nautilus29 napisał:

                    > A ja jestem za pismami anglojęzycznymi. Artykuł po polsku przeczytaja tylko
                    > polacy i to tylko kilku ludzi z branży, a angielski i gro ludzi ze świata i ci
                    > sami polacy z branzy. No i zaistniejesz na świecie, co jest cholernie ważne w
                    > nauce.


                    Powiem Ci krotko co jest wazne w nauce: bycie "na ty" z kims kto moze zalatwic
                    posadke/grant/finansowanie/stypendium/wyjazd (odpowiednie skreslic). Publikacje,
                    ze szczegolnym akcentem na te zagraniczne, sa daleko daleko za takimi istotnymi
                    naukowo zagadnieniami jak bycie dobrym kumplem, umiejetnosc gadania o d.pie
                    maryny i temu podobne. Publikacje to poslednia sprawa, a zagraniczne to juz
                    wogole ekstrawagancja i przemadrzalstwo ;))))
    • mikrometr Re: typowa plodnosc typowego doktoranta? 28.10.06, 13:36
      Pytanie bez odpowiedzi :) i chyba zadane tak dla pociągnięcia z język
      towarzystwa :))

      W mojej dziedzinie przygotowanie artykułu, w porządnym czasopiśmie, to są często
      lata (rok, nawet dwa, rzadko miesiące). Oczywiście ten czas to badania i praca
      twórcza. Potem sam opis jest już tylko kwestią tygodni czy miesięcy, zależnie od
      lekkości pióra autora:)

      W mniej ambitnych czasopismach też trzeba mieć co opisać. Zatem miesiące.
    • andjeo1 Re: typowa plodnosc typowego doktoranta? 29.10.06, 00:01
      U mnie na wydziale na podstawie ilości artykułów i innych kryteriów są
      przyznawane stypendia doktoranckie na kolejny rok akademicki. Rozpisujemy się
      zatem jak szaleni, nie zważając na jakość publikowanych artykułów.Niestety. Ale
      bez tego nie ma szansa na stypendium doktoranckie. Ja się w tę gre nie
      bawię,ale moi znajomi mają w roku akademickim po kilka recenzji, felietonów i
      artykułów naukowych (2-3 rocznie) i popularyzatorskich oraz oczywiście kilka
      artykułów w tomach pokonferencyjnych. :-/
      • flamengista no właśnie... 29.10.06, 11:59
        "U mnie na wydziale na podstawie ilości artykułów i innych kryteriów są
        przyznawane stypendia doktoranckie na kolejny rok akademicki. Rozpisujemy się
        zatem jak szaleni, nie zważając na jakość publikowanych artykułów"

        Tego się właśnie obawiam w skali całego systemu polskiej nauki. Stosowanie
        wzorców zachodnich "nagiętych" do warunków polskich. Czyli liczy się ilość, nie
        jakość.

        Na twoim wydziale sytuacja jest niestety patologiczna. Bo premiuje się
        cwaniactwo i układy, potrzebne często do szybkiej publikacji kiepskich
        artykulów, a nie rzeczywiste efekty ciężkiej pracy.

        U nas niestety jest to też widoczne, ale w mniejszym stopniu - przy przyznawaniu
        nagrody rektora za osiągnięcia naukowe. Również liczy się ilość.

        Tymczasem realia są takie, że jeden artykuł opublikowany na liście
        filadelfijskiej, nawet jako 1 z 3 autorów - jest na ogół więcej warty niż 10-20
        opublikowanych w tomach pokonferencyjnych, będących najczęstszą formą publikacji
        doktorantów i młodych pracowników nauki.

        Powinno się liczyć również to, jak artykuł został przyjęty. Tu niestety skazani
        jesteśmy ciągle na listę filadelfijską, bo nie ma porządnego polskiego indeksy
        cytowań.
        • santorsola Re: no właśnie... 29.10.06, 14:31
          a propos listy filadelfijskiej - jestem filologiem i pośród polskich 160
          czasopism na tej liście nie mogę w żadnym z nich publikować. Ani w "Ptakach
          Śląska" ani w "Geochronometrii" ;)
          • flamengista LF to nie wyrocznia 29.10.06, 17:22
            ma wiele ograniczeń. Jednym z nich jest faktycznie nadreprezentatywność nauk
            przyrodniczych, a z bardziej humanistycznych - dominacja psychologii, socjologii
            i ekonomii.

            Dlatego moim zdaniem konieczne jest wprowadzenie w bazach biblioteki narodowej
            kompletnej bazy artykułów z czasopism listy A i B (conajmniej), obowiązkowe
            wprowadzenie przez te czasopisma formy elektronicznej i udostępnianie
            przynajmniej abstraktów w internecie.

            Tym samym o wiele łatwiej można by wprowadzić indeks cytowań w nauce polskiej.
            • niewyspany77 Re: LF to nie wyrocznia 29.10.06, 17:32
              flamengista napisał:

              > a z bardziej humanistycznych - dominacja psychologii, socjologi i ekonomii.

              To sa nauki spoleczne ;P

              Ja tam wiem tyle ze skoro na mojej uczelni, przynajmniej na wydziale, jest chyba
              z 10 habilitowanych, a wiem ze tylko jedna osoba ma jakies teksty z LF, to masz
              racje: LF nie jest wyrocznia. Oczywiscie grzebiac po necie widze parenascie
              journali ktore nie sa na LF ale wychodza od dobrych szkol (oxford np) - tylko
              jak sie ma publikacja tamze do LF, w sensie "punktacji"? Moze znasz odpowiedz na
              te pytanie?
              • flamengista Re: 29.10.06, 17:49
                "Oczywiscie grzebiac po necie widze parenascie
                journali ktore nie sa na LF ale wychodza od dobrych szkol (oxford np) - tylko
                jak sie ma publikacja tamze do LF, w sensie "punktacji"? Moze znasz odpowiedz na
                te pytanie?"

                Obecnie mamy dwie kategorie czasopism wg. kryterium MNiSW, według którego
                rozdzielane są punkty, wpisywane do dorobku jednostki naukowo-badawczej (i
                decydujące później o rozdziale kasy na badania)
                Lista A - czasopisma listy filadelfijskiej (od 10 do 24 pkt)
                Lista B - pozostałe czasopisma zagraniczne lub czasopisma polskie (4-6 pkt).

                Jeśli periodyki, które miałeś na myśli nie są wyszczególnione na tej liście, to
                podpadają pod kategorię "publikacja w innym recenzowanym czasopiśmie
                zagranicznym lub czasopiśmie polskim o zasięgu conajmiej krajowym" - co daje
                marne 3 punkty;) Czyli dwa razy mniej niż np publikacja w renomowanym
                czasopiśmie wydawanym przez PAN.

                Ps. pisząc o naukach humanistycznych rozumiałem je bardzo szeroko, jako
                "nieprzyrodnicze i niematematyczne"

                • niewyspany77 Re: 29.10.06, 18:02
                  flamengista napisał:


                  > Lista A - czasopisma listy filadelfijskiej (od 10 do 24 pkt)
                  > Lista B - pozostałe czasopisma zagraniczne lub czasopisma polskie (4-6 pkt).
                  >
                  > Jeśli periodyki, które miałeś na myśli nie są wyszczególnione na tej liście, to
                  > podpadają pod kategorię "publikacja w innym recenzowanym czasopiśmie
                  > zagranicznym lub czasopiśmie polskim o zasięgu conajmiej krajowym" - co daje
                  > marne 3 punkty;) Czyli dwa razy mniej niż np publikacja w renomowanym
                  > czasopiśmie wydawanym przez PAN.

                  Problem w tym ze ja na LF mam jeden journal stricte ukierunkowany na moje
                  zainteresowania, choc przypuszczam ze daloby sie moje wypociny przepchnac i do
                  paru innych (mniej wiecej zblizony profil). O ile z LF jeszcze ujdzie, to tzw
                  listy A i B (te z www kbn) nie zawieraja *ani jednego* takiego pisma.

                  To oznacza ze nawet dobry tekst, ale nie na tyle dobry by isc do LF,
                  opublikowany w polskim periodyku branzowym o 80-letniej tradycji bedzie
                  punktowany jak tekst z "aktualnosci pcimia dolnego" ;/

                  Chyba ze masz inne pomysly na szybkie zdobycie paru punktow ;)
                  • niewyspany77 Re: 29.10.06, 19:01
                    niewyspany77 napisał:


                    > listy A i B (te z www kbn) nie zawieraja *ani jednego* takiego pisma.

                    Errata, jedno jest na B. Odszczekuje ;]
                    • flamengista no widzisz;) 30.10.06, 09:49
                      Ja bym jeszcze poszukał, bo powinno być ich znacznie więcej.

                      No i jeszcze jedno - wprowadzono nowy system który jest ciągle ulepszany, więc
                      lista B będzie pewnie sukcesywnie poszerzana. Również o periodyki z Twojej działki.
                      • niewyspany77 pytanko do medykow i podobnych ;) 30.10.06, 17:09
                        flamengista napisał:

                        > Ja bym jeszcze poszukał, bo powinno być ich znacznie więcej.

                        Znalazlem pisemko do ktorego popelnilem tekst. link z KBN odsyla mnie do "Baza
                        danych czasopism z obszaru nauk medycznych Index Copernicus" gdzie pisemko sie
                        znajduje i ma IC Value - Current 2.99 (2005)

                        Co to oznacza??
                        • tlenek_wegla Re: pytanko do medykow i podobnych ;) 30.10.06, 17:31
                          Index Copernicus jest wskaźnikiem oceny jakości czasopism z zakresu nauk
                          biologicznych i medycznych biorących pod uwagę:
                          -wartość naukową
                          -staranność edytorską
                          -zasięg
                          -częstotliwość, regularność i stabilność rynkową
                          -staranność techniczną.

                          Za strony IC journals.indexcopernicus.com/info.php wyczytac mozna, ze:
                          IndexCopernicus™ Evaluation Methodology 2006

                          Stage 1.
                          Detailed Paremetrical analysis
                          Following groups of parameters are being evaluated:

                          Scientific quality 580 base points (58.0%)
                          Editorial quality 200 base points (20.0%)
                          International availability 135 base points (13.5%)
                          Frequency-Regularity-Stability 50 base points (5.0%)
                          Technical quality 35 base points (3.5%)
                          Total 1000 base points (100,0%)



                          Stage 2.
                          Negative score analysis
                          Negative score is given for:

                          irregular or late issuance [late up to one publishing period (-30), joint
                          issues (-50), late more than one publishing period (-60)];
                          non-ethical advertisement placement [within article (-60), directly
                          before/after article (-40).



                          Stage 3.
                          Experts peer-review
                          Experts peer-review of evaluated journals change the total score by ±60 points
                          (12%):

                          Scientific signifi cance of the published material [±20],
                          Up-to-date content [±20],
                          Educational value [±20].



                          How do we calculate Index Copernicus Value (ICV)

                          First, Base Points (BP) are converted into 10 points Total Basic Score (TBS),
                          then:

                          For journals indexed in Current Contents Index Copernicus Value (ICV) is being
                          calculated based on the following formula:
                          9+[(TBS)×(IF)] (where IF = impact factor value).
                          This formula ensure that the journals indexed at Current Contents have minimum
                          ICV=10 points.
                          For the rest of journals which are NOT indexed in Current Contents TBS=ICV





                          • tlenek_wegla Re: pytanko do medykow i podobnych ;) 30.10.06, 17:35
                            Tego typu wskaźnik, podobnie jak impact factor dla czasopism, prezentuje w
                            jasny sposób wartość dorobku naukowego. "Jeżeli ktoś szuka współpracownika do
                            badań naukowych i znajdzie osobę o podobnych zainteresowaniach, która odpowiada
                            wszystkim kryteriom naukowym, to decydującą informacją o podjęciu lub
                            niepodjęciu z nią współpracy może być jej IC value - wyjaśnia T. Właszczuk. -
                            Uczony, który ma faktor 8, będzie starał się nawiązać kontakt z naukowcem o
                            podobnym dorobku. Młodzi, ambitni koledzy, którzy nie będą mogli jeszcze
                            pochwalić się wysokim ICV ze względu na krótki staż pracy, będą
                            charakteryzowani za pomocą dodatkowego parametru, odzwierciedlającego dynamikę
                            aktywności naukowej, a więc przyrost punktów w kolejnych latach kariery".
                            Już na etapie testowania systemu okazało się, że doskonale "demaskuje" on
                            rzeczywisty dorobek naukowy. IC value jednego z uznanych w Polsce profesorów
                            medycyny wyniosło 2,5. Dla porównania, młoda doktorantka z Iranu, która
                            regularnie publikuje w czasopismach medycznych, uzyskała wartość IC 1,6.
                            Nietrudno zgadnąć, że z tego właśnie powodu zainteresowanie systemem w Polsce
                            jest umiarkowane.
                            "Część kolegów obawia się jednoznacznej oceny swojej działalności naukowej,
                            ponieważ może ona ujawnić niedostatki ich kariery. Osoby, które dużo publikują
                            i mają rzeczywiste osiągnięcia naukowe, są jak najbardziej zainteresowane
                            wejściem do systemu, ponieważ wiedzą, że pozwoli on im wypromować się na
                            międzynarodowym forum nauki. Promocja osiągnięć polskich naukowców jest
                            najważniejsza dla wizerunku Polski jako państwa nowoczesnego"
                            • tlenek_wegla Index Copernicus: światowy ranking uczonych 30.10.06, 17:37
                              The aim of this web-based scientific infrastructure and communication platform
                              is to offer a set of essential tools:
                              For Scientists/Professionals:
                              effective communication and worldwide exchange of information between
                              scientists
                              integration of different sources of information on literature, grants and
                              patents
                              personalized information delivery of information based on scientists keywords
                              and profiles
                              worldwide scientists networking based on research profiles
                              web-based infrastructure for management of multi-center research projects
                              cientific/professional job vacancies personal delivery
                              For Administration:
                              multi-parameter analysis of scientific output and research potential, both of
                              individual scientists and research institutions.
                              Career evaluation system and institutions benchmarking: research potential
                              index, innovation index, teaching index, administration index
                              For Industry:
                              Worldwide search for scientists
                              Head hunt for research group leaders
                              Industry-based international research projects management
                              Intellectual property transfers
                              Worldwide search for new promising technologies
                              Research job offers for industry
                • yellow_tiger Re: 13.11.06, 12:01
                  Czesc,
                  no wiec srednio przygotowanie jednej pracy zdatnej do publikacji zajmuje mi cos.
                  ok. misiaca. Natomiast czas liczony od poczatku pisania do daty publikacji to
                  wszystko pomiedzy 4 miesiace do 1.2 roku (piep... JMB).
                  Teraz z zupelni innej beczki...
                  Zawsze byle zafascynowany systemem punktowym KBN'u (czy jak to sie teraz zowie)
                  odnosnie journali. Na pierwszy rzut oka ma on sens (bo LF i wogole) ale jak sie
                  blizej przyjrzec to nie ma on zadnego sensu. No bo jak mozna logicznie
                  umotywowac taki fakt, ze np. Biophysical J. (nic do nich nie mam, sam tam
                  publikowalem) dostal od KBN'u 25 pt. i takie Nature tez ma 25 pt.? Nikt mi nie
                  wmowi, ze publikacja w Nature jest tyle samo warta co ta w Biophys.J.
                  (najlepszym dowodem na to jest fakt, ze ja w B.J. to bez problemu ale w N. to
                  hmmm.. nie i jeszcze dlugo nie). Albo cos takiego. Acta Polonica Physica 10 pt.
                  i dla porownania Science 25 pt. Wiec logicznie rzecz bioroc 3 publikacje w APP
                  sa lepiej widziane przy rozdawaniu kasy niz jedna w Science. Trudno wyobrazc
                  sobie wieksza glupote (wystarczy porownac IF. dla APP to cos ok. 1.2 a S. cos
                  ok. 30). Po zastanowieniu sie jaki jest sens tworzenia sztucznej, bo na pewno
                  nie majacej nic z naukowa rzeczywistoscia (ta jest determinowana przez IF) listy
                  journali przez KBN doszedlem do spiskowej teorii dziejow. Przeciez wydawaloby
                  sie, ze trzeba pchac kase tam gdzie sie robi nauke, a nie tam gdzie sie
                  produkuje prace ktorych nikt potem nie czyta, a tu na odwrot. Normalnie nie
                  uwazam takich teorii za wartych wieceje niz funt klakow, ale cholera jasna w tym
                  wypadku nic innego nie przychodzi mi na mysl. Moze ktos moglby mnie oswicic jaki
                  jest sens istnienia tej listy (poza robieniem wody z mozgu)?
                  ciao,
                  y.
    • jakubsky Re: typowa plodnosc typowego doktoranta? 30.10.06, 22:37
      moj najszybszy to chyba jakies 5 dni siedzenia non stop, rownolegle pisalem doktorat. Niemniej, do dzis sie nie ukazal, bo nie mial odpowiedniego naswietlenia sprawy - to kto ma lepiej znac sprawy wlasnego doktoratu jak nie ja? Kij w oko, potem popelnilem 2 (chyba) dalsze, jeden przerobilem na drugi, ale jak zycie pokazalo, podobnie jak poprzedni bedzie musial byc przerobiony.
      Bo sie bylemu opiekunowi nie podobal, cos za duzo szczegolow podalem. Debil. Sam jak wyslal papier (tez w czesciowo moimi wynikami) to do dzis czeka, choc go do J Organometallic Chemistry wzieli. Ale z malymi poprawkami, co oznacza, dalszych kilka miesiecy czekania...

      Inna historia - koles moj, w Heidelbergu zmeczyl swietny papier i dal profesorowi, to przypuszczam, ze ten go do dzis trzyma. Jak ostatnio z nim gadalem, to wlasnie meczyl drugi, i zastanawial sie, po jakiego grzyba mu to wszystko...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka