Nie, nie chodzi o nowych rzępolących 18-latków

Zespół istnieje od jakiegoś
czasu, pochodzi ze Stanów chyba (mogę się mylić) i wcześniej nigdy o nim nie
słyszałem. Doczytałem się dopiero w rankingu setki najlepszych płyt w NME, no
i zastanowiło mnie to.
Album nazywa się "69 Love Songs" i przypadkiem to nie jest, albowiem znajduje
się na nim dokładnie 69 piosenek. Tzn. trzypłytowe wydawnictwo to jest. Ja
oczywiście nie znam całej zawartości, dopiero zapoznaję się z 5 pierwszymi
utworami, ale jest to wielce obiecujące. Wczoraj, robudzając się przy
pięknym "I Don't Believe In The Sun" pomyślałem, że jeśli wszystko byłoby tam
takie, to przez rok miałbym czego słuchać i uczyć się na pamięć

No i
kolejne utwory są nadal śliczne - bo to taka muzyka właśnie jest, urzekające
melodie, niski, ale ciepły głos wokalisty, akustyczne gitary, fortepian, i z
każdym przesłuchaniem coraz ładniejsze to jest (choć pewnie niektórzy
uznaliby za smętne, ale ja tak lubię akurat). Będę zgłębiał temat dalej,
wszystko wskazuje na to, że warto. Polecam przynajmniej spróbować.