Synowie i córki Pinka

IP: 158.75.35.* 03.12.01, 15:33
    • Gość: Pneuma Re: Synowie i córki Pinka IP: 158.75.35.* 03.12.01, 15:57
      ...Floyda oczywiście.

      Kilka lat temu w telewizji Polsat prezentowano film "Pink Floyd w Pompejach".
      Niesamowity nastrój, niesamowite instrumentarium i niesamowicie utalentowani
      młodzi chłopcy grający takiego wyrafinowanego psychodela, że dzisiejsi muzycy
      mogliby im buty czyścić. Nie trzba było pić wódki, żeby upoić się tym jak Nick
      Mason rozgrzewający perkusję do czerwoności w "Spodku pełnym tajemnic", Right
      wtłaczający muzykę do ucha w "Echach", Waters i jego monotonny, transowy bas
      w "Set the control...". Chłopaki grali tak, że rzęsiste ciarki człowiekowi po
      plecach biegały. A to co robił Gilmour w "Eugeniuszu" z gitarą rozwaliło mnie
      na amen.
      ...w tym samym czasie emisji na TV publicznej retransmitowano koncert Pinka z
      Londynu - czyli Pink Floyd dwadzieścia parę lat później. Mason na perkusji grał
      tak jakby był na wiejskim weselu - umpapa umpapa. Gilmour - jak stary szewc
      podbijający obcasy w butach pań z wyższych sfer - siedząc na stołeczku sączył
      leniwie muzykę ze swej gitary. Wright tak się obudował sprzętem, że w ogóle go
      nie było widać. Popiskiwał tylko delikatnie klawiszami. Rogers w tym samym
      czasie w sądzie przebywał, dochodząc swoich racji do nazwy zespołu. Wszystko
      pięknie podane, perfekcyjnie wykonane, ale gdzie ta pasja, to roztrząsanie
      muzyki, gdzie łapanie za gardło, gdzie lewitowanie na najwyższych amplitudach
      emocjonalnych, gdzie muzyka istotna?

      Lata lecą, ale mnie wciąż kołacze się po głowie - "Ummagumma diabła niamma!"
      • buh Re: Synowie i córki Pinka 03.12.01, 21:34
        Moim prawdziwym ojcem Sid Barret...
        • Gość: Pneuma Re: Synowie i córki Pinka IP: 158.75.35.* 05.12.01, 13:52
          Wish you were here ...Sid.
      • Gość: Pink Re: Synowie i córki Pinka IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 25.01.02, 13:29
        > gdzie ta pasja, to roztrząsanie
        > muzyki, gdzie łapanie za gardło, gdzie lewitowanie na najwyższych amplitudach
        > emocjonalnych, gdzie muzyka istotna?


        muzyka pozostaje w Tobie a nie w telewizorze.
    • Gość: Michał Re: Synowie i córki Pinka IP: *.ds.univ.gda.pl 07.12.01, 22:20
      NIe ma lepszej płyty od Animals
      • stratocaster Re: Synowie i córki Pinka 25.01.02, 13:32
        Pink Floyd zjadają własny ogon. Teraz liczy się tylko Roger Waters.
        • Gość: Pneuma Re: Synowie i córki Pinka IP: 158.75.35.* 29.01.02, 09:51
          Rogers od 20 lat komponuje i gra wciąż tą sama piosenkę. Niestety. Pink Floydy
          sa starzy i nie chce im się - to prawda - ale jak napisał gość powyżej -
          "muzyka jest w tobie, nie w telewizorze". Trawestując, można powiedzieć, że
          Pink Floydy zaczarowały świat swoją muzyką, zanim jeszcze konstruktorom
          radzieckim przyśniły się rozwiązania techniczne kolorowej telewizji typu Rubin
          714 p.
    • Gość: mtq Re: Synowie i córki Pinka IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 29.01.02, 17:31
      All in all it's just ANOTHER BRICK IN THE WALL
    • Gość: Kondor Re: Synowie i córki Pinka IP: 10.135.129.* 01.02.02, 01:27
      Pneuma>> Zgadzam się. Waters wypalony kompletnie i to co robi już tylko on sam
      rozumie. Reszta PF jeszcze próbuje coś zagrać, ale kiedy ostatnim numerem
      jest "Pulse" i później idą już same remastery, widać, że zmierzch zbliża się
      wielkimi krokami. Następców nie znaleźli. To po prostu kwestia klasy: nikt nie
      poszedł podobną drogą, nikt nawet nie próbował dorównać.
      • Gość: Pneuma Re: Synowie i córki Pinka IP: 158.75.35.* 07.02.02, 15:24
        Tak jest Kondor. Całe życie chciałem być na koncercie Pinka. Raz słuchałem
        nawet pod murem w Berlinie - jeszcze był mur i jeszcze jedna cegła w ścinie.
        A teraz co, bracie, przyjdzie popatrzeć na Watersa na stadionie w Warszawie.
        Widok może i nie najlepszy, ale zawsze można udawać.

        Z tegoo wszystkiego muszę sobie włączyć Zambrisky Point.
        • Gość: cze Re: Synowie i córki Pinka IP: 172.16.22.* 08.02.02, 10:15
          • Gość: cze Re: Synowie i córki Pinka IP: 172.16.22.* 08.02.02, 10:32
            Fakt, Pink Floyd z pocz?tku lat 70-tych i ten z lat 80 - tych i 90 - tych to
            dwa ró˝ne zespo?y. Tamten pierwszy - pe?en pomys?ów, czadu, pasji. Ten drugi -
            zmanierowany, pompatyczny, t?usty jak Gilmour. Nie ma o czym mówiç. Powinni
            byli si´ jednak rozwi?zaç, po The Wall, chocia˝ kilka numerów z Final Cut jest
            jeszcze do strawienia.
            Moja Ma?gosia, gdy jej pu?ci?em pierwsz? p?yt´ Floydów nie mog?a uwierzyç, ˝e
            to ten sam zespó? co to gra jakie? pompatyczne Learning To Fly i inne Sorrow.
            Dwa zupe?nie inne ?wiaty. ?al.
            A koncert w Pompejach to tak˝e dla mnie by?o wielkie prze˝ycie. Wrzeszcz?cy
            Waters, chudy jak szczapa Gilmour i ta niesamowita muzyka, która przyprawia?a o
            dreszcze.
            cze
        • Gość: cze Re: Synowie i córki Pinka IP: 172.16.22.* 08.02.02, 10:32
        • olek_ Re: Synowie i córki Pinka 12.02.02, 12:37
          Gość portalu: Pneuma napisał(a):

          > Tak jest Kondor. Całe życie chciałem być na koncercie Pinka. Raz słuchałem
          > nawet pod murem w Berlinie - jeszcze był mur i jeszcze jedna cegła w ścinie.
          > A teraz co, bracie, przyjdzie popatrzeć na Watersa na stadionie w Warszawie.
          > Widok może i nie najlepszy, ale zawsze można udawać.
          >
          > Z tegoo wszystkiego muszę sobie włączyć Zambrisky Point.

          tylko nie ucieknij z przed głośników
          wink


Pełna wersja