Dodaj do ulubionych

Relacja ze zlotu

14.06.07, 17:22
Przesyłam wszystkim, którzy nie dostali tego mailem relację ze zlotu napisaną
przez Sebastiana


VII Ogólnopolski Zlot Fanów Pet Shop Boys


Najpierw w sobotę piłkarska reprezentacja Polski wygrała z Azerbejdżanem 3:1,
czym spowodowała narodową euforię, a co za tym idzie wyraźny wzrost sprzedaży
w sklepach monopolowych. W środę ta sama reprezentacja w koszmarnym stylu
przegrała z Armenią 0:1, a wódki sprzedano jeszcze więcej - tym razem z żalu.
W czwartek na polskie ulice wyszła reprezentacja polskich dzieci, które w
komunijnych albach pomalowały nam świat sypanymi z okazji Bożego Ciała
kwiatkami... A w piątek krzyknęliśmy „Teraz MY!!!” i wsiedliśmy we wszelkie
dostępne środki komunikacji (poza rowerami – Piotrka albo się popsuł albo
stoi już w jakimś muzeum - co by się nawet zgadzało, bo Piotrek coś ostatnio
jest przy kasie J), by stawić się w wyznaczonym miejscu o wyznaczonym czasie
(co niektórzy chyba do tej pory jadą, bo niby mieli być, a jakoś nie
dotarli...J).
VII Ogólnopolski Zlot Fanów PSB odbył się w (no a gdzie też mógł się
odbyć..?!) w Grotnikach k/Zgierza, w weekend po Bożym Ciele (8-10.06), co
ostatnio staje się tradycją. Miejsce niby to samo (Kazik nawet śpiewał „Trasa
bardzo dobrze znana, od jednego baru do baru...”wink, a jednak w samochodzie
zwróciłem uwagę Konradowi, że jadę do Grotnik czwarty raz i za każdym razem
dojeżdżam inną drogą – prawie jak na Śląsku!J Organizacja jak zawsze była
świetna, tyle że nic nie było tak jak miało być, czyli – wszystko w normieJ
Specjalnie jechaliśmy z Konradem wolno (z przerwą na kawkę już 60 km za
Poznaniem), żeby w sam raz zdążyć na rozpalonego grilla, a zastaliśmy ...
równie głodnego jak my Darka i niezwykle miłe (pewnie równie głodne)
pozostałe grono – na początek więc musieliśmy nasycić się wzajemnym widokiemJ
Cóż w tym jednak dziwnego skoro Główny Operator Grilla (czyli jak co roku
Piotrek) przyjechał ostatni! Możemy się tylko domyślać, czy przyczyną tego
spóźnienia był fakt, że Piotrek zjadł sobie smacznie obiadek w domu (gdy inni
zlotowicze z myślą o grillu pędzili przez PolskęJ), czy to, że zabrał się z
Martą i Tomkiem (a zakochani jak wiadomo czasu nie liczą, mhmm... ;>wink To nie
było jednak jedyne zaskoczenie - chwilę później okazało się, że gospodarze
ośrodka znają nas już tak dobrze, że sami lepiej wiedzą kto gdzie (i może
jeszcze z kim?!) powinien spać. Kilka osób zainwestowało 22 PLN/osobo-dobę,
żeby poprawić sobie standard wypoczynku w tzw. murowanym domu, ale na miejscu
okazało się, że gospodarze umieścili nas w tych samych domkach co zwykle, bo
uznali, że pewnie wolimy być razem również w nocy (a co niektórzy snuli już
wizje o szklaneczce whisky na balkonieJ) Pomimo usilnych starań Konrada,
który w negocjacjach był równie twardy jak prezydent Kaczyński ws. tarczy
rakietowej, wszyscy jak jeden mąż (względnie żona) otrzymaliśmy klucze do
tych samych „miejsc zakwaterowania” co w latach poprzednich. I tak oto
historia zatoczyła koło...
Na zlocie pojawili się stali bywalcy w osobach Kasi, Magdy i Darka, Adama
(tym razem w końcu z Asią i Bartkiem), Marty i Tomka, Elizy (jak co roku z
osobą towarzyszącą), Piotrka, Konrada i mnie. Pojawiły się też dwie nowe, jak
się później okazało bardzo barwne osoby – Beatrycze i Michał. Każdy z
uczestników otrzymał również zlotowy gadżet. Zadbali o nie Piotrek i Darek,
którzy przygotował plakietki i breloczki dedykowane Pet Shop Boys i ich
fanom, a znakomicie pasujące do klimatu ośrodka, czyli epoki zwanej
potocznie „późny Gierek”J Oprócz tego zabraliśmy do domów kubki opisane na
wzór „Fundamental” informacjami dotyczącymi VII Zlotu. Chłopaki – brawo za
pomysł i wykonanie!
„Było organistów wielu...”, ale na tym zlocie tylko dwóch – Michał i ja, z
zastrzeżeniem, że ja ostatnimi czasy nie praktykujęJ. Michał przywiózł ze
sobą gitarę i keyboard. Najpierw podgrzewał atmosferę zlotu granymi przez
siebie na gitarze wersjami „unplugged” przebojów PSB, a później wspólnie
pokusiliśmy się o zagranie kilku utworów w duecie - najbardziej pamiętne będą
chyba „Always on my mind” i „Later Tonight”, gdzie Michał „wypuścił” mnie na
klawiszową „solówkę”J Przy wszystkich utworach mieliśmy oczywiście
wsparcie „chóru fanów”, który wzbogacał brzmienie i umacniał atmosferę
wspólnej zabawy.
Po zakończeniu występów „live” przenieśliśmy się do świetlicy, w której
bawiliśmy się już w zeszłym roku. Tym razem warunków aż tak dobrych nie było,
bo piłeczka do ping-ponga wcale wyglądem piłeczki nie przypominała, a gra w
piłkarzyki bardziej kojarzyła się z szermierką, bo pręty do sterowania
zawodnikami można było dowolnie sobie wymieniaćJ W ferworze sportowej
rywalizacji groziło to wybiciem oka albo dziurą w żebrachJ Po dość szybkiej
rezygnacji z zajęć sportowych, zlotowicze skupili się na tańcu, bo w sali
obok trwała regularna dyskoteka spod znaku Pet Shop Boys, a z „pół-playbacku”
przygrywał Michał.
Jak co roku, pierwsza noc zlotu była najdłuższa, choć nie wszyscy wytrwali do
godziny, o której zwykle wychodzą do pracyJ Pierwszy położył się Michał,
który następnego dnia musiał wrócić do Wrocławia i przystąpić do czynności
służbowych w postaci śpiewów liturgicznych na ceremoniach pogrzebowej i
ślubnej. Od tego momentu nasze grono sukcesywnie, acz powoli topniało.
Symboliczne „zgaszenie światła” miało miejsce, gdy słońce stało już wysoko na
niebie, a przypadło ono w udziale silnej grupie spod znaku „Pawulon II” (tfu,
Pawilon!) w osobach Konrada, Piotrka i mnie. Nie wiem skąd wzięło się nasze
przekonanie, że piwo dawno się skończyło, w każdym razie „zgaszenie światła”
uczciliśmy wypiciem Vermuthu Cin-Cin, o ile pamiętam w ilości ... półtorej
butelkiuncertain W żaden sposób nie uśpiło to jednak czujności Konrada, który kładąc
się spać nie omieszkał obudzić Michała-organisty i zwrócić mu uwagi, żeby na
tym pogrzebie z rozpędu nie zagrał „Your funny uncle” albo co gorsza „Go
West”JJJ. Oj, wesoły było to ranek...J
Drugi dzień zlotu jak zawsze był nieco spokojniejszy, z całą pewnością ze
względu na szaleństwa poprzedniej nocyJ Tradycyjnie został rozegrany mecz
piłki nożnej, choć w tym roku był to mini-mecz. Piłka była mała, ławki
zastąpiły bramki, a Konrad i Adam zagrali „jeden-na-jednego”. Trudno
powiedzieć jaki był wynik, bo chłopaki dość szybko biegały, a piłkę było w
tym widać najrzadziej – mecz w każdym razie długo nie potrwał, bo przy takiej
temperaturze powietrza mecze co prawda się rozgrywa, ale głównie w Pucharze
Afryki...J
W ramach sobotniej kolacji Piotrek z pomocą dziewczyn przygotował królewską
ucztę... <mniam>. Dziewczyny zadbały o apetyczny wygląd przepięknie
pokrojonych warzyw, a Piotrek oprócz standardowej kiełbaski, zgrillował
również przepyszną kaszankę ze swoich rodzinnych stron – konsumujący ją
panowie byli zachwyceni! Reszta wieczoru upłynęła przy słuchaniu muzyki
naszych idoli, podśpiewywaniu pod nosem i żywych dyskusjach w podgrupach.
Rozmowy najwyraźniej kształcą, bo w trakcie jednej z nich Beatrycze zadała
kluczowe pytanie „Słuchajcie, to ilu facetów w końcu jest w tym Pet Shop
Boys..??”J Nowa członkini naszej zlotowej społeczności zarzeka się, że od
początku był to świadomie przemyślany żartJ Po „Paninaro 4-ta rano’05”
i „Soddom and Komóra Show’06” (kto wymyślił ten suchar..?!) w tym roku
również, w wyniku słowotwórstwa do repertuaru zlotowych hitów doszła kolejna
piosenka – tym razem to ja stwierdziłem, że syn Asi i Adama najlepiej tańczy
do piosenki „Playboyant” J
Każde kolejne spotkanie na zlocie jest
Obserwuj wątek
    • kentalie Re: Relacja ze zlotu c.d. 14.06.07, 17:25
      Każde kolejne spotkanie na zlocie jest okazją do refleksji nad tym jak bardzo
      się zmieniamy... Eliza wyraźnie się odmładza, bo za każdym razem przyjeżdża z
      coraz to młodszym facetem (ten obecny na pewno nie miał więcej niż czterdzieści
      latJ). W tym roku przyjechała z „Bogusiem”, który na imię miał co prawda
      zupełnie inaczej, ale dorobił się swojej ksywki dzięki uderzającemu
      podobieństwu do znanego polskiego aktora Bogusława L. (nie mylić z Lindą Evans!
      J) Darek za to chyba się starzeje, bo drugiego dnia poszedł spać już koło 22-
      giej, a nikt nie zauważył, żeby nam gdzieś „po cichu” piwo znikało...J Asia
      pojawiła się na zlocie po latach i bawiła się chyba jak nigdy (jak ten Adaś w
      końcu odpoczął...J) Konrad przykłada się pilnie do swojej praktyki lekarskiej,
      bo do zeszłorocznej diagnozy „Jest ok.!” dotyczącej wszystkich zapytań bez
      względu na dolegliwość, w tym roku doszło jeszcze „Proszę nie drapać”, a ja
      nawet otrzymałem ustną receptę co do zakupu konkretnego medykamentu!J Kasia
      przyjeżdża co rok lepszym autem, a ja dla odmiany – coraz gorszym...L
      Próbowaliśmy sobie wyobrazić jak to będzie za kilka lat, ale chyba jesteśmy
      zbyt nieobliczalni, by tak po prostu to przewidzieć (zresztą my z Konradem za
      rok jedziemy na zlot fanów Modern TalkingJ).
      Na jednym z wcześniejszych zlotów Michał_PSB rzucił projekt, aby nasz
      nieoficjalny fan-club przekształcić w stowarzyszenie. Póki co statusu
      stowarzyszenia nadal nie mamy, ale zwróciłem uwagę, że wykształciły się w
      naszej małej społeczności pewne komórki organizacyjne, które coraz lepiej
      funkcjonują. Magdzie i Darkowi śmiało można powierzyć Departament Zaopatrzenia,
      bo jak zauważyliście absolutnie niczego nam nie brakowało. Piotrek zapracował
      sobie na status Szefa Kuchni i tej roli zapewne nikt nie będzie chciał mu
      odbierać. Do pozyskiwania nowych fanów wyznaczyłbym Elizę, bo co roku przywozi
      nam kogo innegoJ Myślę, że funkcja Lekarza Zlotu nie podlega już żadnej
      dyskusji... Michał-organista i ja moglibyśmy zająć się oprawą muzyczną „live”
      naszych zlotów, w tym roku najgorzej chyba nie wypadliśmy...uncertain Jeśli są chętni
      do podjęcia jakichś nowych, ambitnych wyzwań, to widzę tu duże pole do manewru
      i zapraszam do współpracy!J A pozostali zlotowicze mogą sobie pozwolić, żeby
      przyjechać na zlot i niczym się nie przejmować – bo tak to zawsze jest, że ktoś
      musi zorganizować, a bawić się mają wszyscyJ
      Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków, a od pewnego czasu trwa dyskusja
      nad zmianą miejsca organizacji kolejnego zlotu. W tym roku po raz pierwszy
      zaczęto tworzyć bazę potencjalnych lokalizacji VIII Ogólnopolskiego Zlotu Fanów
      PSB – obecnie pracują nad tym Darek i Konrad, ale niewykluczone że ten zespół
      się powiększy. Pomijając wszystkie aspekty logistyczne tego przedsięwzięcia,
      które z całą pewnością trzeba brać pod uwagę przy organizacji takiej imprezy,
      tegoroczną relację ze zlotu chciałbym zakończyć trafną pointą, którą wygłosił w
      tej kwestii Tomek:

      „Gdziekolwiek się spotkamy na kolejnym zlocie, i tak będą to ... Zlotniki!!!”

      Z serdecznym pozdrowieniem
      Sebastian „Gun_Boy”
      • ralph24 Re: Relacja ze zlotu c.d. 25.06.07, 01:03
        Pozwolcie ze wtrace swoje trzy grosze na temat zlotu, a raczej swojej
        nieobecnosci. Balshoy czesto porusza ten temat dziwiac sie ze niektorzy nie chca
        poznawac nowych ludzi itd. Otoz ja jak najbardziej jestem nastawiony na nowe
        znajomosci i bardzo cieszylem sie na koncercie we wrzesniu ze wreszcie poznalem
        kogos kto naprawde slucha PSB. Przed koncertem wypytywalem ludzi czy udzieleja
        sie na forum. Tak poznalem m.in. Ciebie BalshoysmileDodam ze bardzo lubie jezdzic
        po Polsce na rozne imprezy(zloty Depeche Mode, U2)od Olsztyna po Poznan...i
        bawic sie z ludzmi przy mojej ukochanej muzyce. Ale wlasnie w duzej mierze
        dlatego ze bywam na zlotach Depeche Mode czy U2 i dlatego ze wiem jak wygladaja
        zloty Pet Shop Boys na tych drugich sie nie pojawiam. Nie chodzi mi tu o
        popularnosc obydwu zespolow w Polsce bo tego nie da sie nawet porownac. Jasne ze
        na zlotach PSB bedzie mniej ludzi itd. Mnie nie pasuje forma zlotow. Dla mnie
        zlot (mniejszy badz wiekszy)powinien byc spotkaniem w jakims klubie, przy
        muzyce..powinien byc impreza gdzie mozna glosno uslyszec ukochane kawalki...Zlot
        to impreza ktorej przyczyna i trescia jest dany zespol i jego muza. W przypadku
        zlotu PSB odnosze wrazenie ze to bardziej grill w osrodku wypoczynkowym gdzie
        najwazniejsze sa kielbaski i wypity alkohol (nawiazuje do relacji z lat
        minionych)itd a nie muzyka. Wiem ze na ostatnim zlocie muzyka byla grana nawet
        na zywo, ale nie o to mi chodzi. Nawet w kilku ludzi mozna zrobic zupelnie inna
        impreze...pelna atmosfery zespolu. W relacji i na zdjeciach z lat poprzednich
        wyglada to troche jak spotkanie na grillu u babci a nie zlot fanow. Nie
        zrozumcie mnie zle! Nic nie mam przeciwko takim zlotom, nic nie mam przeciwko
        komukolwiek kto tam bywa! Kazdy bawi sie jak chce i to jego swiete prawo! Nie
        chce nikogo atakowac ani z niego szydzic, czy tez sie czepiac! Wyrazam tylko
        swoja opinie, ktora mam juz od dluzszego czasu, a teksty Balshoya, z ktorego
        postow mozna wywnioskowac ze albo ktos przyjezdza nan zlot, albo boi sie ludzi,
        sklonily mnie do tego by cos napisac. Drogi Balshoyu, jesli o mnie chodzi po
        prostu nie odpowiada mi forma zlotu. Jak najchetniej poznalbym kazdego fana PSB,
        ale niekoniecznie przy kielbasce w swietlicy osrodka kempingowego. Wiem ze to
        nie tylko moja opinia chocby stad ze kiedy (powroce jeszcze raz do
        wrzesnia)pytalem ludzi przed koncertem czy udzielaja sie na forum kilka razy
        uslyszalem opinie: "Nie, ale czytam o waszych zlotach" z ironicznym usmiechem na
        twarzy. Mysle ze frekwencja bylaby znacznie wieksza, gdyby zlot byl impreza w
        jakims klubie, knajpie chociaz..Od razu mowie, ze cos takiego nie musi wcale
        wiele kosztowac..mozna znalezc sponsora(np jakis browar), albo zrobic impreze
        a'la lata 80te z silna dominacja PSB. Wtedy mogli by na cos takiego przyjsc
        ludzie na co dzien nie zwiazani z PSB, zaplacic za bilety i klub bylby syty, a
        my zadowoleni.Przeciez nikomu z nas nie przeszkadzaloby chyba kilka kawalkow w
        klimacie 80'? Kiedys padaly na tym forum opinie o zrobieniu zlotu PSB-New Order.
        Moze warto pomyslec nad takim kierunkiem? Przynajmniej sprobowac, podowiadywac
        sie i zobaczyc co z tego wyniknie...

        Sorry za wypracowanie,ale chcialem dokladnie wyjasnic swoje zdaniesmilePodkreslam
        jeszcze raz, ze nie chce nikogo obrazac i wybaczcie jesli ktos poczul sie
        urazony, nie o to mi chodzilo.

        PZDR!
        • balshoy Re: Relacja ze zlotu c.d. 25.06.07, 16:16
          wreszcie ktoś to wyartukułował ! wink
          i masz trochę racji i trochę nie...bo w sumie mogą byćto dwie rzeczy, dwie
          imprezy..i napiszę jak ja to widzę;
          od razu zaznaczę,że mnie też zawsze się marzyła taka impreza fanów psb, jak
          piszesz, w jakimś klubie...
          okey, fajowo..przyjeżdzasz spijasz jakieś piwo, trafią się jakieś paluszki...
          np. na fortach w Gdańsku na wiele więcej nie można liczyć..żeby zjeść jakiś
          posiłek na ciepło, też ciężko..to duży minus; a byłem jeszcze w jakimś tam
          irish pubie, jeszcze w paru innych klubach...; innym razem w podobnym klubie w
          centrum Bydgoszczy...fakt, było się tam dla muzy a nie dla żarcia, ale biorąc
          pod uwagę czas imrezowania, to jednak ważny aspekt.
          Pomimo wszystko, całej prostoty takiego NASZEGO spotkania nawet w ośrodku
          wczasowym widzę,że jednak łaczymy dwa w jednym; BO I MAMY MUZĘ, i ciepłe
          obiadki i inne posiłki...
          I jeszcze jadna ważniejsza sprawa...
          z racji tego,że sam byłem na iluś tam zlotach depeszy to wiem, że 99% tam
          obecnych i tak zostaje dla mnie anonimowymi...nie zdarzyło się,żeby ktoś inny
          chciał mnie poznać ( no może raz, ale to tak zwany wyjątek potwierdzający
          regułe)...na naszych kameralnych imrpezach przynajmniej każdy z każdym zamieni
          po przysłowiowym zdaniu...
          atmosfera jest chyba lużniejsza, można nawet powiedzieć rodzinna...no i my
          zazwyczaj jesteśmy ze sobą najczęsciej minimum dwie doby, prawie non stop...
          to jest olbrzymi plus...no a od kiedy mamy salkę do tańczenia i salę ze
          stołem "piłkarzykami" to już widzę ażdwa duże plusy wink)

          zdarzyło mi się też być na takiej imprezie.. gdzie dominowała muza dm
          i rozliczne kawałki lat 80, 90..i to mi się naprawdę podobało..pamietam leciał
          np. Kraftwerk , Prodigy

          Generalnie podoba mi się pomysł zorganizowania czegoś na kształ imprezy o jakim
          powiadasz..( de facto nie byłby może to zlot samych petheads, ale myślę, że to
          nie problem)i gdyby tak,powiedzmy 75% muza psb i reszta różne rzeczy od
          depeche mode, new order, kraftwerk, yello, the cure...czy kto co tam lubi...a
          wiadomo,że każdy z nas jednak jeszcze słucha sporo innej muzy, i na pewno można
          by spokojnie wszystko byłoby utrzymać w wiadomym klimacie...
          rotacyjnie w W-wie i w Trójmieście proponuję coś takiego organizować smile
          to jak myślimy nad tym?
          wink
          • kkokowski Re: Relacja ze zlotu c.d. 25.06.07, 19:13
            tak naprawde jest gdzies 15 razy lepiej niz to wyglada na zdjeciach, one
            zupelnie nie oddaja atmosfery. Zanim sie pierwszy raz pojawilem na zlocie , tez
            ogladalem jak Balshoy je kielbase i pije piwo z puszki, nie wygladalo to
            zachecajaco. Gdy spotkalem go i innych fanow po raz pierwszy w Berlinie od
            razu wiedzialem ,ze to super kolesie.

            Podczas zlotu sluchamy wrecz do przesady psb, ale zawsze ktos (na ogol Darek)
            wyciaga jakies fajne remixy, albo remixy remixow,dj sety Chrisa itp , przez co
            nie jest monotonnie, oczywiscie wracamy czasami do klasykow bo Marta Sz. robi
            maly stres
            duzo tez dyskutujemy o naszym ulubionym zespole, o tresci ich piosenek i czemu
            ich lubimy
            najfajniejsze jest ,ze nie ma anonimowosci i tak naprawde wszyscy sie
            naturalnie , bez przymusu, lubia
            uwierz ralph, jestem wybredny, sporo narzekam,tez nie przepadam za grilowaniem
            w lesie, ale na zlocie jest super , jak wpadniesz to tez Ci sie spodoba

            konrad
            • balshoy Re: Relacja ze zlotu c.d. 25.06.07, 20:05
              jeszcze wtrącę...
              chciałem napisać to dokładniej, ale ograniczę się do stwierdzenia, że całe to
              grillowanie jest mimo wszystko jakby obok...bo może ktoś jednak sobie nie
              zdaje z tego sprawy; zapytacie a picie? ta...piwo sobie też popijałem tak
              spokojnie, w ciągu dwóch dni taka ilość nikogo by nie otumaniła...
              A tak poza tym czekam na ruch tych, którzy podchodzą z drwiącym uśmieszkiem do
              naszych zlotów; nawet nie wiesz jak daleko jestem od jakichś he hesmile)
              biesiad ...no wesel czy Jana to na pewno nie da sięporównać wink nasza impreza
              choć jest specyficzna, nie jest nudna...my chociaż jakoś staramy się
              integrować, coś zrobiliśmy, spotykamy się dla wspólnej pasji...
              Może ktoś z tych "innych" zorganizuje teraz imprezę klubową?
              Fajnie gdyby ktoś inny się też postarał;jak napisałem z chęcią będę w czymś
              takim uczestniczył...
              co do naszych spotkań-zlotów..my już wiemy, mamy plan, żeby spotkać się w
              miejscu, gdzie będziemy mieli tylko do własnej dyspozycji jakiś np.domek z
              miejscami na ok. 20 osób...gdzie będziemy tylko my i nasza muzyka...
        • piotr.psb moja odpowiedź w kwestii grilla 27.06.07, 03:54
          Może nie powinienem ale zacznę od tego że jestem osobą która była na wszystkich
          zlotach. Niektóre współorganizowałem. Zawsze nam przyświecała idea wspolnego
          słuchania muzyki oraz integracji! Ze tak wyszło jak widac? Czasem sam lubię se
          pożartować że nasze spotkania przypominają biesiady smile
          Z politowaniem moge się tylko uśmiechnąć pod Twoim adresem Ralph24 - pamiętaj na
          zlocie coś trza jeść, czasem i napić się (zwłaszcza wermutku nad ranem wink) My
          cały czas nadajemy se muzykę PSB i to na tyle głośno na ile pozwalają głośniki -
          oraz starsze babcie czy usiłujący zasnąć wczasowicze smile
          Marzy się Tobie impreza klubowa? Mi kurde też... ale jestem realistą - wszystko
          co nas stać to ośrodek... Dlaczego? A wynajmij klub, zorganizuj party tak jak np
          depesze?
          Sam wiesz że się nie da w polskich realiach. Wszystko kosztuje, muszą się
          znaleźc chętni itp. Być może w jakimś klubie w Warszawie udałoby sie zrobic
          party lata 80 - czy monotematyka w postaci PSB by przeszła?
          Dużo też zależy od miejsca... Może następnym razem uda się nam wyczaić chatę do
          wynajęcia czy coś. Sami, własne grono i bez potencjalnych intruzów czy
          niespodzianek.
          W naszej grupce każdy ma jakieś przydatne własciwości (dzięki temu się
          uzupełniamy) - ja się akurat grillem zająłem bo w kwestii muzyki, nagrań to mam
          niewiele do powiedzenia smile Jedno jest pewne - gdy sie spotykamy to mamy sprzęt,
          nagrania (nowe i stare, rzadkie itp) w tym roku był nawet syntezator oraz
          niewykorzystany laptop. Nudy napewno nie ma!

          • michalsier Stary fan na pierwszym zlocie-refleksja 27.06.07, 14:31
            Nie zgadzam sie z Toba Ralph!!! Odwaz sie i kiedys przyjedz, a nie narzekaj. Ja
            sie odwazylem i nie zaluje. Atmosfere tworza ludzie a nie klub. A ja poznalem
            kapitalne osoby: Darka, Konrada, Balshoya, Kasie, Beatrycze , Piotrka, ktory sam
            zrobil kubki z logo PSB. Bylo cudownie...na lonie natury z ulubiona muzyka i
            ludzmi , ktorzy chca jej sluchac i mozna z nimi o tym pogadac. W tlumie to juz
            nie to... nie poznasz kogos blizej...A ze byly kielbaski i piwko??? I co w tym
            zlego? Naprawde , bylem pierwszy raz i nie zaluje!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka