Dodaj do ulubionych

Dzieła Mozarta

16.06.03, 12:33
Uważam, że najdoskonalszą kompozycją Mozarta jest Requiem d-moll. Strach
przed śmiercią i jednocześnie afirmacja przyszłego życia. Barokowa forma i
ponad czasowy styl. Ekstremum nadludzkich możliwości.
Obserwuj wątek
    • zamek Re: Dzieła Mozarta 16.06.03, 22:25
      Barokowa forma?
      A tak poza wszystkim to nie odważyłbym się uznać
      jakiegokolwiek dzieła Mozarta "najdoskonalszym"...
      Wszystkie sa takie.
      • pq Re: Dzieła Mozarta 16.06.03, 23:12
        zamek napisał:

        > Wszystkie sa takie.

        Nawet wlasnie Requiem fastrygowane przez Suesmayra?
        • zamek Re: Dzieła Mozarta 16.06.03, 23:13
          pq napisał:
          >
          > Nawet wlasnie Requiem fastrygowane przez Suesmayra?

          A wiesz, moim zdaniem - tak. Rossini powiedział "Nie
          napisał tego Mozart - niech będzie. Ale ten, kto to
          napisał, był Mozartem."
      • crannmer Re: Dzieła Mozarta 17.06.03, 07:34
        zamek napisał:

        > Barokowa forma?
        > A tak poza wszystkim to nie odważyłbym się uznać
        > jakiegokolwiek dzieła Mozarta "najdoskonalszym"...
        > Wszystkie sa takie.

        Z calym szacunkiem, ale czasem mam chec przyznac Goludowi racje, ze Mozart
        umarl nie za wczesnie, ale za pozno wink

        Takie gnioty, jak duza symf. g-moll, czy Jowiszowa, wymagaja duzego
        stetryczenia wink

        Beethoven z poltora motywu czynil pelnometrazowe, w kazdej sekundzie
        zaskakujace sluchacza dziela. I im pozniej, tym lepsze mu wychodzily. A pozne
        symfonie Mozarta, mimo ladnych melodii, nudne sa nieslychanie.

        Wszystko powyzej IMHO.

        POzdr.

        C.
    • elflord Re: Dzieła Mozarta 17.06.03, 08:40
      Zgadzam się, że Mozart nie komponował tak wybitnych symfonii jak Beethoven ale
      trzeba mu przyznać palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o koncerty fortepianowe (np.
      20 d-moll - po prostu arcydzieło). Nie był rewolucjonistą lecz klasykiem a w
      zakresie formy klasycznej stwarzał cuda. Jeżeli chodzi o Requiem to po prostu
      trzeba się dobrze wsłuchać.
      • pq Re: Dzieła Mozarta 17.06.03, 10:42
        Przyznaje, ze moje slowa o fastrygowanym requiem byly jedynie prowokacja. Tak
        naprawde uwazam, ze na kolana. Sa tam miejsca, ktore mniej mi sie podobaja,
        ale zasadniczo dzielo to uwielbiam. Co ciekawe, te mniej podobajace sie
        miejsca to te o ile wiem doprawione Suesmayrem... ale moze to autosugestia wink).

        Tez mam wrazenie, ze pozne symfonie Mozarta miejscami sa przydlugie i
        powtarzajace sie. Moze to jednak efekt jego dbalosci o owczesnych sluchaczy.
        Wszak wtedy trzeba bylo pojac utwor po 1-2 uslyszeniach, wiec powtarzanie
        ulatwialo orientacje. Dzis sluchamy sobie danej symfonii 723 razy z plyty,
        znamy ja na pamiec i powtorzenia moga nudzic. Ale to chyba nie tylko to, bo
        rzeczywiscie koncerty fortepianowe mniej sie kreca w kolko.

        Nawiasem mowiac IMHO pierwsza symfonia g-moll powtarza sie duzo bardziej niz
        druga. Pierwsza moglaby byc co najmniej o polowe krotsza z tym samym
        materialem i tylko by zyskala.
        • crannmer Re: Dzieła Mozarta 17.06.03, 13:42
          pq napisał:

          >
          > Tez mam wrazenie, ze pozne symfonie Mozarta miejscami sa przydlugie i
          > powtarzajace sie. Moze to jednak efekt jego dbalosci o owczesnych
          sluchaczy.
          > Wszak wtedy trzeba bylo pojac utwor po 1-2 uslyszeniach, wiec powtarzanie
          > ulatwialo orientacje. Dzis sluchamy sobie danej symfonii 723 razy z plyty,
          > znamy ja na pamiec i powtorzenia moga nudzic.

          Wesele Figara widzialem jedenascie razy na zywo i nie wiem ile razy z konserwy,
          znam prawie na pamiec, a nudzic nijak sie nie nudze smile
          Final Don Giovanniego (bez pozniejszego dodatku smrodku dydaktycznego) tez
          moglbym sluchac ad mortum defecatum bez oznak znudzenia.


          > Nawiasem mowiac IMHO pierwsza symfonia g-moll powtarza sie duzo bardziej niz
          > druga. Pierwsza moglaby byc co najmniej o polowe krotsza z tym samym
          > materialem i tylko by zyskala.

          Ale za to od pierwszego dzwieku tak kojazy sie z klimatem poczatku filmu, ze az
          ciarki przechodza smile

          Pozdr.

          C.
          • pq Re: Dzieła Mozarta 17.06.03, 22:22
            crannmer napisał:


            > moglbym sluchac ad mortum defecatum bez oznak znudzenia.

            Nieporozumienie: mialem na mysli, ze powtorzenia wewnetrzne symfonii, a nie
            wielokrotne powtarzanie calej symfonii, nudza. Ale ogolnie zgadzam sie ze cos
            z tymi symfoniami jest nie tak.


            >
            > Ale za to od pierwszego dzwieku tak kojazy sie z klimatem poczatku filmu, ze
            az
            >
            > ciarki przechodza smile
            >

            Swieta racja, zreszta i bez filmowych skojarzen brzmi niesamowicie, zwlaszcza
            jak na koniec pierwszej dwusetki Koechla. Ale potem strasznie sie powtarza!!

            Pawel
        • arcykr3 Re: Dzieła Mozarta 30.06.03, 07:14
          pq napisał:

          > Tez mam wrazenie, ze pozne symfonie Mozarta miejscami sa przydlugie i
          > powtarzajace sie. Nawiasem mowiac IMHO pierwsza symfonia g-moll powtarza
          sie duzo bardziej niz
          > druga. Pierwsza moglaby byc co najmniej o polowe krotsza z tym samym
          > materialem i tylko by zyskala.
          Szkoda, że nie żyjecie w czasach Mozarta. Moglibyście mu doradzać. wink
    • elflord Re: Dzieła Mozarta 18.06.03, 08:47
      Znamienne, że fragmenty Lacrimosy skomponowane przez Mozarta niesposób by
      odrużnić od tych, których autorem był jego uczeń, gdyby nie historyczne źródła.
      W zasadzie pierwsze pół godziny mszy (dzisiaj już wiemy,że w większości było
      dziełem Mozarta) jest ciekawsze niż pozostała część. Jeżeli chodzi o opery
      to "Czarodziejski Flet" jako "prototyp" opery romantycznej bardzo mi się podoba.
      • a000000 Re: Dzieła Mozarta 05.07.03, 20:46
        Podobno Mozart "zmarł" w ósmym takcie Lacrimosy. Requiem d-moll jest absolutnie
        doskonałe. A co powiecie o Wielkiej mszy c-moll? Albo C-dur koronacyjnej?
        Jeśli chodzi o opery, to może rzeczywiście są zbyt przydługie, ale części
        muzyczne z punktu widzenia harmonii bez zarzutu. Do symfonii bym się nie
        czepiała,jest to specyficzna forma muzyczna, inni kompozytorzy mają
        zdecydowanie mniejsze sukcesy na tym polu niż Mozart. Za to koncerty
        fortepianowe - raj! Cóż za romantyczna kantylena w nr 21 C-dur część Andante.
        Mozart jest genialny.! Obok Jana Sebastiana.
        • pq Re: Dzieła Mozarta 06.07.03, 00:25
          a000000 napisała:

          > Podobno Mozart "zmarł" w ósmym takcie Lacrimosy. Requiem d-moll jest
          absolutnie doskonałe. A co powiecie o Wielkiej mszy c-moll? Albo C-dur
          koronacyjnej?

          c-moll: rewelacja! wachlarz stylistyczny. Bardzo lubie duet i trio z Gloria.
          Mam do WAM wielką pretensję, że najciekawszych mszy nie skończył.
          C-dur też świetna.


          > Jeśli chodzi o opery, to może rzeczywiście są zbyt przydługie, ale części
          > muzyczne z punktu widzenia harmonii bez zarzutu.

          Dla mnie opery WAM nigdy nie były przydługie. No, może Tytus.

          > Za to koncerty
          > fortepianowe - raj! Cóż za romantyczna kantylena w nr 21 C-dur część Andante.

          a druga część 23! a cały 22! a 27!!! jakby WAM napisał tylko swoje koncerty
          fortepianowe, już zasłużyłby na miejsce wśród najlepszych kompozytorów.
          • colline1 Re: Dzieła Mozarta 06.07.03, 05:20
            pq napisał:

            > c-moll: rewelacja! wachlarz stylistyczny. Bardzo lubie duet i trio z Gloria.
            > Mam do WAM wielką pretensję, że najciekawszych mszy nie skończył.
            > C-dur też świetna.
            Rzeczywiscie msza k. 427 jest nieprawdopodobna (mialem okazje doswiadczyc jej
            w obu stron: jako sluchacz i jako wykonawca (chorowy)). Przy okazji chcialbym
            sprawdzic moja mala teorie: Pierwsza czesc Credo jesli jest wykonana w
            odpowiednim tempie (nie za szybko) to przypomina ona poloneza (co jako taniec
            prezentacyjny mialoby sens w Credo, moze??. Tak np. zinterpretowal to
            (przynajmniej co do tempa) L. Bernstein na plycie CD wydanej przez DG.)Co o
            tym myslicie? A moze laczenie Mozarta z polonezem jest calkowitym
            anachronizmem?

            P.S. To moj pierwszy raz na tym forum. Pozdrawiam wszystkich.

            > > Za to koncerty
            > > fortepianowe - raj! Cóż za romantyczna kantylena w nr 21 C-dur część Andan
            > te.
            >
            > a druga część 23! a cały 22! a 27!!! jakby WAM napisał tylko swoje koncerty
            > fortepianowe, już zasłużyłby na miejsce wśród najlepszych kompozytorów.
            Jezeli imitacja jest najwyzsza froma pochwaly to wystarczy posluchac koncertu
            fortepianowego C dur (nr. 1) Beethovena, ktorego jest w zasadzie trudno
            odroznic od stylu Mozartowskiego.
            • a000000 Re: Dzieła Mozarta 06.07.03, 15:45
              colline1 napisał:

              > pq napisał:
              >
              > > c-moll: rewelacja! wachlarz stylistyczny. Bardzo lubie duet i trio z Glori
              > a.
              > > Mam do WAM wielką pretensję, że najciekawszych mszy nie skończył.
              > > C-dur też świetna.
              > Rzeczywiscie msza k. 427 jest nieprawdopodobna (mialem okazje doswiadczyc
              jej
              > w obu stron: jako sluchacz i jako wykonawca (chorowy)).

              Jakże Ci zazdroszczę, a w którym chórze? Wiesz co jest niesamowite w tej mszy?
              W Kyrie wejście chóru. Zwykły, najzwyklejszy pasaż, a niebo sie otwiera! A co
              powiesz na Et incarnatus est? Na ten czarodziejski, niebiański spokój. Jestem
              fanką tej mszy.

              Przy okazji chcialbym
              > sprawdzic moja mala teorie: Pierwsza czesc Credo jesli jest wykonana w
              > odpowiednim tempie (nie za szybko) to przypomina ona poloneza (co jako taniec
              > prezentacyjny mialoby sens w Credo, moze??. Tak np. zinterpretowal to
              > (przynajmniej co do tempa) L. Bernstein na plycie CD wydanej przez DG.)Co o
              > tym myslicie? A moze laczenie Mozarta z polonezem jest calkowitym
              > anachronizmem?

              Z tym polonezem to racja. Credo im unum Deum jest rzeczywiście polonezem, nawet
              chce sie zatańczyć z radości. Właśnie sobie włączyłam CD - Academy and chorus
              of st.Martin in the fields, dyr. sir Neville Marriner, jestem w niebie.
              Nie wydaje Ci sie, że anachronizmem jest szufladkowanie Mozarta? To była dusza
              nieokiełznana, pełna radości życia i niepokorna, w przeciwieństwie do jego
              smutnego, pełnego odrzucenia i niezrozumienia życia. Nie miej pretensji, że był
              bałaganiarzem i właściwie niczego nie doprowadził do końca.Może właśnie dlatego
              siedzi do dziś na szczytach Parnasu. Zwykły uporządkowany człowiek niegdy nie
              jest geniuszem. A tą mszę Mozart obiecał Bogu, gdy zaślubi Konstancję (starsza
              siostra była do wziecia, więc młodsza miała czekać). Zaślubiny sie odbyły, a
              msza w polu. I tak co mu się przypomniało to coś lepił, i daj Boże każdemu
              takie lepienie. Muzycy zaliczaja Mozarta do klasyków wiedeńskich, ale moim
              zdaniem on nie pasuje nigdzie. Jest wielki i jedyny.

              wystarczy posluchac koncertu fortepianowego C dur (nr. 1) Beethovena, ktorego
              jest w zasadzie trudno odroznic od stylu Mozartowskiego.

              Coś Ty, całkiem inny. Mam nutki i d-moll Mozarta i C-dur Beethovena.
              Beethoven też jest wielki, zazębia sie o klasykę i romantyzm. Znasz sonatę nr
              32 op 111? pierwszy raz mi sie nie podobała, drugi taz też, aż słucham przez
              radio jak zespół ludzi rozpatruje tą sonatę, kawałek po kawałku i się zachwyca.
              E, sobie myślę, coś w tym musi być. Poszłam do sklepu i nabyłam płytę DG,
              wykonanie Ivo Pogorelicza i sufit zwalił mi sie na głowę. Niesamowity tekst i
              jeszcze bardziej niesamowite wykonanie. Polecam.
              pzdr
              • colline1 Re: Dzieła Mozarta 06.07.03, 21:55
                a000000 napisała:

                > Jakże Ci zazdroszczę, a w którym chórze?
                Spiewam w Dallas Symphony Chorus.

                > Wiesz co jest niesamowite w tej mszy?
                > W Kyrie wejście chóru. Zwykły, najzwyklejszy pasaż, a niebo sie otwiera! A
                co
                > powiesz na Et incarnatus est? Na ten czarodziejski, niebiański spokój.
                Jestem
                > fanką tej mszy.

                To prawda, Kyrie zaskakuje prostota wobec artystycznego efektu jaki Mozart
                zdolal osiagnoc. Zastosowanie "tone painting" (malowanie tonami?) unosi
                blaganie of litosc do gory wraz z muzyka i rzeczywiscie "niebo sie otwiera"! A
                calosc kulminuje sie w wejsciu tenorow (w odpowiedzi na Kyrie sopranow) po
                solowej parti sopranu (szkoda ze nie jestem tenorem
                • a000000 Re: Dzieła Mozarta 07.07.03, 00:24
                  Wiesz, naukowcy i krytycy czasami na sile probuja tworczosc jakiegos geniuszu
                  wtloczyc w ramki tabelek i statystyk. Wydaje mi sie ze wlasnie Ludwig van
                  Beethoven jest tak wszechstronnym kompozytorem ze w jego dzielach mozemy sie
                  doszukac elementow wielu roznorodych epok. I konc. fortepianowy C-dur jest jak
                  motylek skaczacy radosnie po kwiatkach, natomiast sonata op.111 to burza z
                  piorunami o wadze kilku ton. Nigdy bym jej nie porownala z Mozartem. Podalam
                  ja, jako jeden z utworow, ktore mnie zafascynowaly. Nie lubie 9 symfonii.
                  Spiewales Requiem d-moll? Moje marzenie, ale nie bylo mi dane. Moj chor
                  (Politechniki Gdanskiej) spiewal to 11 lat po moim odejsciu. Czulam sie, jakby
                  ktos ukradl mi cos bardzo cennego.
                  • colline1 Re: Dzieła Mozarta 07.07.03, 03:06
                    a000000 napisała:

                    > Wiesz, naukowcy i krytycy czasami na sile probuja tworczosc jakiegos
                    geniuszu
                    > wtloczyc w ramki tabelek i statystyk. Wydaje mi sie ze wlasnie Ludwig van
                    > Beethoven jest tak wszechstronnym kompozytorem ze w jego dzielach mozemy sie
                    > doszukac elementow wielu roznorodych epok.

                    No coz, po tym jak zostalem zaszufladkowany w ramke jako "naukowiec i krytyk"
                    to troche brakuje mi slow... A moze ja tez geniusz? smile)

                    I konc. fortepianowy C-dur jest jak
                    > motylek skaczacy radosnie po kwiatkach, natomiast sonata op.111 to burza z
                    > piorunami o wadze kilku ton. Nigdy bym jej nie porownala z Mozartem. Podalam
                    > ja, jako jeden z utworow, ktore mnie zafascynowaly.

                    Mimo wszystko zgadzasz sie ze mna (tylko my uzywamy troche innego slownictwa),
                    bo doskonale widzisz roznice stylistyczna pomiedzy tymi dwoma utworami!

                    >Nie lubie 9 symfonii.

                    Ale przeciez jest mozliwe ze zmienisz zdanie?

                    > Spiewales Requiem d-moll?
                    Tak. Chociaz moim ulubionym jest requiem Brahmsa (oczywiscie Mozart jest w
                    czolowce).

                    >Moje marzenie, ale nie bylo mi dane. Moj chor
                    > (Politechniki Gdanskiej) spiewal to 11 lat po moim odejsciu. Czulam sie,
                    jakby
                    > ktos ukradl mi cos bardzo cennego.

                    Przeciez zycie przed Toba
                    • arcykr3 Re: Dzieła Mozarta 13.07.03, 09:41
                      colline1 napisał:

                      > > Spiewales Requiem d-moll?
                      > Tak. Chociaz moim ulubionym jest requiem Brahmsa (oczywiscie Mozart jest w
                      > czolowce).
                      A jaka jest twoja przynależność wyznaniowa?
              • crannmer Zwykly czlowiek 07.07.03, 07:56
                a000000 napisała:

                > Zwykły uporządkowany człowiek niegdy nie
                > jest geniuszem.

                A to wlasnie Bachowi walnelas komplement...

                POzdr.

                C.
                • a000000 Re: Zwykly czlowiek 07.07.03, 15:07
                  crannmer napisał:

                  > a000000 napisała:
                  >
                  > > Zwykły uporządkowany człowiek niegdy nie
                  > > jest geniuszem.
                  >
                  > A to wlasnie Bachowi walnelas komplement...

                  Crannmerze mój zloty! Bach byl zwyklym czlowiekiem? Daj mi panie Boze taka
                  zwyczajnosc. Wystarczy mi ze z tej zwyczajnosci stworze Pasje w/g sw.Mateusza!
                  A ze byl uporzadkowany to prawda, ale nie zwykly!
                  >
                  > POzdr.
                  >
                  > C.
                  • crannmer Re: Zwykly czlowiek 07.07.03, 15:18
                    a000000 napisała:

                    >
                    > Crannmerze mój zloty! Bach byl zwyklym czlowiekiem? Daj mi panie Boze taka
                    > zwyczajnosc. Wystarczy mi ze z tej zwyczajnosci stworze Pasje w/g
                    > sw.Mateusza!
                    > A ze byl uporzadkowany to prawda, ale nie zwykly!

                    Sprawa definicji. Zony nie zdradzal, nie balowal, kantaty na termin odstawial,
                    rodzine niemala utrzymywal, dzieci wychowywal, ze na ludzi (te, co przezyly)
                    wyszli i wiecej od ojca zarabiali.

                    Raz tylko przedluzyl urlop bez autoryzacji...

                    Zwykly czlowiek, tyle ze genisz wink

                    POzdr.

                    C.
                    • arcykr3 Re: Zwykly czlowiek 13.07.03, 09:42
                      crannmer napisał:

                      > Sprawa definicji. Zony nie zdradzal, nie balowal, kantaty na termin
                      odstawial,
                      > rodzine niemala utrzymywal, dzieci wychowywal, ze na ludzi (te, co przezyly)
                      > wyszli i wiecej od ojca zarabiali.
                      Za to czasem się z kimś pobił...
                      • crannmer Re: Zwykly czlowiek 13.07.03, 10:55
                        arcykr3 napisał:

                        > Za to czasem się z kimś pobił...

                        Mozesz przyblizyc?

                        POzdr.

                        C.
                        • arcykr3 Re: Zwykly czlowiek 13.07.03, 20:14
                          crannmer napisał:

                          > arcykr3 napisał:
                          > > Za to czasem się z kimś pobił...>
                          > Mozesz przyblizyc?
                          A nie słyszałeś, że się pobił np. ze spiewakiem, którego nazwał "kozim
                          fagocistą"?
                          • iwa_ja Re: Zwykly czlowiek 16.07.03, 14:06
                            W piątek byłam na K646 w wykonaniu Warszawskiej Opery Kameralnej (Festiwal
                            Mozartowski). Wrażenia silnie zmieszane. Lacrimosa genialna. Jednak czasami
                            chór swoje, orkiestra swoje. Może to nagłośnienie kościoła. Jakie są w
                            oryginale głosy solistów? Tenor i bas? Bo śpiewał Klimczak. A on ma przecież
                            baryton lekko trącony basem...
                            PS. Gdzie można kupić CD "Te Deus Laudamum"?
                            • pq Re: Zwykly czlowiek 16.07.03, 15:37
                              WOOOW!!! KV 646? Coś nowego odkopali w archiwach ?

                              wink) (wybacz tę małą złośliwość..)
                            • arcykr3 Re: Zwykly czlowiek 16.07.03, 16:27
                              iwa_ja napisała:

                              > PS. Gdzie można kupić CD "Te Deus Laudamum"?
                              A ja nie chcę być złosliwy i napiszę tylko: "Te Deum Laudamus".
                              • iwa_ja Re: Zwykly czlowiek 16.07.03, 20:39
                                Oj, Panowie, wybaczcie. Z rozpędu pomyliły mi się cyferki (KV626?) i literki.
                                No to gdzie można kupić?
            • kanarek2 Re: Dzieła Mozarta 18.07.03, 11:49
              colline1 napisał:
              > Jezeli imitacja jest najwyzsza froma pochwaly to
              wystarczy posluchac koncertu
              > fortepianowego C dur (nr. 1) Beethovena, ktorego jest w
              zasadzie trudno
              > odroznic od stylu Mozartowskiego.

              Tak! parę dni temu slyszalem ten koncową część tego
              koncertu w radiu, i przypomnial mi sie Twój post, bo
              rzeczywiscie jest to mozartowskie.

              Pozdrawiam, k.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka