Dodaj do ulubionych

Po co im ten Coverdale?

12.07.03, 17:47
Oglądam sobie właśnie Callifornia Jam Deep Purple z 1974 roku w składzie z
Coverdalem i Hughesem. Nigdy nie byłem zwolennikiem tego składu, nie mam
żadnej z płyt DP po Machine Head (oprócz Perfect Stranglers). A tu okazuje
się, że to był wcale niezły band. Grane przez zespół numery (choć wiele
ciągnie się niemiłosiernie) mają swoją moc i swój urok. I to nie tylko te
stare, ale także te z Burn i Strombrirgera. No z wyjątkiem jakiejś tam
smętnej ballady.
Przyszło mi tylko na myśl - po jaką cholerę był im potrzebny Coverdale?
Chyba jako kompozytor. Bo na pewno nie wokalista. Tzn. wokal ma ok. ale z
Hughesem przegrywa o kilka długości. Ten ostatni nie dość, że gra na basie
to stylem śpiewu przypomina Gilmorea, szczególnie wspaniale wychodzą mu
wysokie rejestry. W każdej ze śpiewanych wspólnie kompozycji Coverdale
przegrywa znacznie.
Więc właśnie - po co był im ten Coverdale?
Obserwuj wątek
    • vulture prowokacja? 13.07.03, 23:14
      1. Perfect Strangers
      2. Wszystko jest względne - wolę jak śpiewa Coverdale niż Hughes
      3. Każda z płyt DP w jakiś tam sposób odpowiada sytuacji w zespole (a
      konkretnie nasilaniu się konfliktu Blackmore-reszta muzyków), ale nie za bardzo
      rozumiem, o czym piszesz, jeśli o utwory chodzi... i gdzie na "California Jam"
      jest balladka???
      4. Cytuję: "[Coverdale] wokal ma ok. ale z
      Hughesem przegrywa o kilka długości. Ten ostatni nie dość, że gra na basie
      to stylem śpiewu przypomina Gilmorea, szczególnie wspaniale wychodzą mu
      wysokie rejestry."
      a) Gilmorea? Eeeeeeeeeeeeeee?
      b) Aaaaaaaaa.
      • cannonball1 Re: prowokacja? 14.07.03, 11:07
        vulture napisał:

        > 1. Perfect Strangers

        Masz racje - sorrry.

        > 2. Wszystko jest względne - wolę jak śpiewa Coverdale niż Hughes

        Wiesz, ja nie słuchałem płyt w tym składzie, uważam jednak, że na California
        Jam w lepszej formie jest Hughes.

        > 3. Każda z płyt DP w jakiś tam sposób odpowiada sytuacji w zespole (a
        > konkretnie nasilaniu się konfliktu Blackmore-reszta muzyków), ale nie za
        bardzo rozumiem, o czym piszesz, jeśli o utwory chodzi... i gdzie na
        "California Jam" jest balladka???

        Chodz mi o Mistreated.

        > 4. Cytuję: "[Coverdale] wokal ma ok. ale z
        > Hughesem przegrywa o kilka długości. Ten ostatni nie dość, że gra na basie
        > to stylem śpiewu przypomina Gilmorea, szczególnie wspaniale wychodzą mu
        > wysokie rejestry."
        > a) Gilmorea? Eeeeeeeeeeeeeee?
        > b) Aaaaaaaaa.

        Znów masz rację - oczywisty błąd i zaćmienie umysłu, O Gillana oczywiście mi
        chodziło. Nie wiem skąd ten Gilmour mi się przyplątał. Tak, że Twoje
        Eeeeeeeeeeeee jest zupełnie uzasadnione. Natomiast o co chodzi z Aaaaaaaaaaaa?
    • Gość: Jacek Re: Po co im ten Coverdale? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.03, 10:46
      Witam !
      Mnie głos Hughes'a przypomina beczenie kozy - całe szczęście, że tak mało się
      udzielał, a za to co zrobił z np. This time around na DP Live in California Feb
      1976 (On the wings of a russians foxbat) IMO powinni mu w ogóle
      zakazać "śpiewać". Ale co kto lubi ...
      Pozdrawiam.
      • t.o.m.e.k Re: Po co im ten Coverdale? 14.07.03, 11:18
        > Witam !
        > Mnie głos Hughes'a przypomina beczenie kozy - całe szczęście, że tak mało się
        > udzielał, a za to co zrobił z np. This time around na DP Live in California
        Feb
        >
        > 1976 (On the wings of a russians foxbat) IMO powinni mu w ogóle
        > zakazać "śpiewać". Ale co kto lubi ...

        Bzdura totalna - na podstawie jednego i to rzeczywiście spieprzonego
        wykonania "This Time Around" nie można oceniać wokalisty. A co powiesz na
        wersję oryginalną?
        W wolnych chwilach posłuchaj sobie tego "beczenia kozy" na płytach "Burning
        Japan Live" (koncertówka Hughesa z 1995), "Phenomena" (1985) czy
        choćby "Seventh Star"...
        A poza tym rozumiem, że śpiew Stevie Wondera, Marvina Gaye'a czy Otisa
        Reddinga - wokalistów na których wzorował się Hughes - to dla Ciebie też
        beczenie kozy?
        • Gość: Jacek Re: Po co im ten Coverdale? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.03, 11:41
          Witam prawdziwego Fana DP !
          Chyba nie sądzisz, że nie znam płyt DP (tak mniej więcej słucham ich od 30 lat).
          Ten styl wokalistyki mi po prostu nie leży i tak go odbieram.
          Pozdrawiam.
          P.S Na Burning Japan Live na szczęście głos ma już niższy i już tak nie beczy.
    • vulture beczenie Hughesa 14.07.03, 13:01
      Hughes nie spieprzył tylko "This Time Around" - o ile w studiu się jeszcze
      hamował, wystarczy posłuchać, jak stara się desperacko przekrzykiwać głos
      Coverdale'a w nagraniach na "Live In Japan" czy w innych utworach na "On the
      Wings Of A Russian Foxbat. Onanizowanie się własnym głosem słychać też na "Live
      In London" chociażby w "Smoke On The Water". Solowe płyty Hughesa posiadam w
      niewielkiej ilości, bo po przesłuchaniu czterech mi się odechciało kompletować
      je w całości.
      Na szczęście głos Hughesowi się rzeczywiście obniżył, czego dowodem nagrania
      duetu narcystycznego Hughes Turner Project.
      A na "Seventh Star" moim zdaniem śpiewa nieźle i nie daje ciała, choć wtedy był
      w katastrofalnej kondycji.
      • Gość: Jacek Re: beczenie Hughesa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.03, 13:08
        vulture napisał:
        " Onanizowanie się własnym głosem "

        Świetne !!!
        Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka