Dodaj do ulubionych

bredzenie Roberta Sankowskiego o Killing Joke

04.08.03, 16:15
Odniosłem wrażenie, że red. Robert Sankowski był na innym koncercie niż ja.
Jeżeli rzeczywiście widział Killing Joke, dzielnie trwając na dziennikarskim
posterunku do 3 w nocy, to wygląda na to, że słyszał ich po raz pierwszy. W
przeciwnym razie nie pisałby bzdur o „nudnych i monotonnych kompozycjach”
i „statycznym występie”. Otóż, Drogi Redaktorze Sankowski, zespół Killing
Joke nie musi potrząsać głowami, zmieniać tempa, grać kilometrowych solówek,
angażować chórzystek oraz skreczowca i ganiać po scenie żeby udowodnić
swoją wartość artystyczną.
Mam wrażenie, że red. Sankowski napisał recenzję z Woodstocku z pozycji
przypadkowego uczestnika festiwalu i w taki sposób, by zadowolić największy
procent targetu. Jest to praktyka rodem z BRAVA i pism kolorowych. Czyli nie
ważne co się pisze, byle target to łyknął. Sądziłem, że takie pisanie w
najbardziej opiniotwórczym dzienniku w Polsce nie uchodzi.
Wyborcza najwyraźniej nie ma szczęścia do swoich „głównych” fachowców
muzycznych.
Jestem pewien, że red. Kłoś i nawet nie będący specjalistą od rocka red.
Iwicki nigdy nie napisali by tego, co Sankowski.
Jaki ten koncert był naprawdę opisałem wraz z Piżmakiem w innym wątku.
Obserwuj wątek
    • smurf688 Re: bredzenie Roberta Sankowskiego o Killing Joke 04.08.03, 16:18
      Eeee tam,Sankoś napewno racje miał,a Tobie serce rozum przysłaniawinkProszę nie
      obrażać autorytetów!
      • Gość: rocznik Re: bredzenie Roberta Sankowskiego o Killing Joke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.03, 16:43
        Leszczyński, Sankowski, kto następny... Lubię czytać Wyborczą, ale biorąc pod
        uwagę produkcje tych "fachowców" ("przez cały kraj idziemy dwaj...")zaczynam
        mieć wątpliwości co do innych opisywanych tam dziedzin. Jeśli tutaj zatrudniają
        skończonych ignorantów (krytyk z taką "wiedzą" nt. np. muzyki klasycznej, czy
        literatury byłby skończony) to jak jest z innymi tematami?...
        • Gość: coleman Re: bredzenie Roberta Sankowskiego o Killing Joke IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.08.03, 18:55
          Gość portalu: rocznik napisał(a):

          > Leszczyński, Sankowski, kto następny...

          Zapomniałeś o innym "asie" dziennikarstwa-Łukaszu Kamińskim. Ten koleś bije
          wszystko na głowę.
    • smurf688 Re: bredzenie Roberta Sankowskiego o Killing Joke 04.08.03, 16:53
      -
      • vulture Do smurf688 04.08.03, 16:55
        smurf688 napisał:

        > -

        Czy tylko tyle masz do powiedzenia w podciąganych wątkach?
      • Gość: rocznik Re: bredzenie Roberta Sankowskiego o Killing Joke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.03, 17:35
        smurf688 napisał:

        > -
        Przepraszam, nie zrozumiałem drugiej części Twojej wypowiedzi...
    • Gość: MoleR Re: bredzenie Roberta Sankowskiego o Killing Joke IP: *.bci.net.pl 05.08.03, 13:01
      teddy4 napisał:

      > Odniosłem wrażenie, że red. Robert Sankowski był na innym koncercie niż ja.
      > Jeżeli rzeczywiście widział Killing Joke, dzielnie trwając na dziennikarskim
      > posterunku do 3 w nocy, to wygląda na to, że słyszał ich po raz pierwszy. W
      > przeciwnym razie nie pisałby bzdur o „nudnych i monotonnych kompozycjach&
      > #8221;
      > i „statycznym występie”. Otóż, Drogi Redaktorze Sankowski, zespół K
      > illing
      > Joke nie musi potrząsać głowami, zmieniać tempa, grać kilometrowych solówek,
      > angażować chórzystek oraz skreczowca i ganiać po scenie żeby udowodnić
      > swoją wartość artystyczną.
      > Mam wrażenie, że red. Sankowski napisał recenzję z Woodstocku z pozycji
      > przypadkowego uczestnika festiwalu i w taki sposób, by zadowolić największy
      > procent targetu. Jest to praktyka rodem z BRAVA i pism kolorowych. Czyli nie
      > ważne co się pisze, byle target to łyknął. Sądziłem, że takie pisanie w
      > najbardziej opiniotwórczym dzienniku w Polsce nie uchodzi.
      > Wyborcza najwyraźniej nie ma szczęścia do swoich „głównych” fachowc
      > ów
      > muzycznych.
      > Jestem pewien, że red. Kłoś i nawet nie będący specjalistą od rocka red.
      > Iwicki nigdy nie napisali by tego, co Sankowski.
      > Jaki ten koncert był naprawdę opisałem wraz z Piżmakiem w innym wątku.



      Teddy, spokojnie. Mam wielki szacunek wobec Twojej wiedzy i gustów, ale teraz
      to zaczyna Cię zwyczajnie ponosić. Musisz przyznać, że w sprawie Killing Joke
      na obiektywizm Cię nie stać, i wcale mnie to nie dziwi, bo ja też jak coś
      kocham, to bezwarunkowo i bezkrytycznie....smile
      Czy to takie dziwne, że każdy spodziewa się różnych rzeczy, że każdy inaczej
      odbiera dźwięki? To tak, jak jedna płyta może kogoś mierzić, a innego
      zachwycać. Zresztą, sam doskonale wiesz o czym mówię i akurat Tobie takich
      rzeczy tłumaczyć nie trzeba.

      Zdrówka
      • teddy4 Re: bredzenie Roberta Sankowskiego o Killing Joke 05.08.03, 20:18
        Gość portalu: MoleR napisał(a):

        > Teddy, spokojnie. Mam wielki szacunek wobec Twojej wiedzy i gustów, ale teraz
        > to zaczyna Cię zwyczajnie ponosić. Musisz przyznać, że w sprawie Killing Joke
        > na obiektywizm Cię nie stać, i wcale mnie to nie dziwi, bo ja też jak coś
        > kocham, to bezwarunkowo i bezkrytycznie....smile
        > Czy to takie dziwne, że każdy spodziewa się różnych rzeczy, że każdy inaczej
        > odbiera dźwięki? To tak, jak jedna płyta może kogoś mierzić, a innego
        > zachwycać. Zresztą, sam doskonale wiesz o czym mówię i akurat Tobie takich
        > rzeczy tłumaczyć nie trzeba.
        >
        > Zdrówka

        Jednak nie jestem bezkrytycznym fanem Killing Joke. Nagrali co najmniej
        piętnaście takich sobie kawałków i byłem w stanie to zauważyć. Gdyby zagrali
        przeciętny koncert, też bym zauważył. Ale to NAPRAWDĘ był bardzo dobry i
        absolutnie nie "statyczny" występ. Być może Robert Sankowski po prostu ich nie
        lubi.
        Swoją drogą zastanawiające jest, że poza jednym artykułem w "Magazynie
        Muzycznym" z września 1990, żadne pismo muzyczne nie napisało nic o Killing
        Joke.
        • Gość: As Re: bredzenie Roberta Sankowskiego o Killing Joke IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 05.08.03, 20:35
          teddy4 napisał:

          > Swoją drogą zastanawiające jest, że poza jednym artykułem w "Magazynie
          > Muzycznym" z września 1990, żadne pismo muzyczne nie napisało nic o Killing
          > Joke.


          W ostatnim Metal Hammerze jest artykuł na dwie strony.
        • Gość: Jack Re: bredzenie Roberta Sankowskiego o Killing Joke IP: *.stansat.pl 05.08.03, 20:41
          teddy4 napisał:

          > Swoją drogą zastanawiające jest, że poza jednym artykułem w "Magazynie
          > Muzycznym" z września 1990, żadne pismo muzyczne nie napisało nic o Killing
          > Joke.

          No nie... jestes niesprawiedliwy...wink
          a "tekst" Michała Figurskiego w Newsweeku??? wink
        • pirx13 Re: bredzenie Roberta Sankowskiego o Killing Joke 05.08.03, 21:33
          teddy4 napisał:

          > Swoją drogą zastanawiające jest, że poza jednym artykułem w "Magazynie
          > Muzycznym" z września 1990, żadne pismo muzyczne nie napisało nic o Killing
          > Joke.

          W najnowszej "Antenie Krzyku" jest artykuło Killing Joke, jeszcze nie czytałem,
          więc nie wypowiadam się co do treści, no ale AK zazwyczaj trzyma wysoki poziom,
          w końcu to IMHO najciekawsza gazeta muzyczna na polskim rynku hmm wlaściwie
          ryneczku wink
        • Gość: rocznik Re: bredzenie Roberta Sankowskiego o Killing Joke IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.03, 09:19
          W latach 90-tych był artykuł w "Brumie" i to całkiem przytomny.
          • teddy4 Re: bredzenie Roberta Sankowskiego o Killing Joke 10.08.03, 11:56
            Gość portalu: rocznik napisał(a):

            > W latach 90-tych był artykuł w "Brumie" i to całkiem przytomny.

            Racja. Popełnił go Tommy Maniac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka