Dodaj do ulubionych

DEEP PURPLE "Bananas" recenzja

17.08.03, 11:02

Będzie powieść…

1. House of Pain

2. Sun Goes Down

3. Haunted

4. Razzle Dazzle

5. Silver Tongue

6. Walk On

7. Pictures of Innocence

8. I've Got Your Number

9. Never A Word

10. Bananas

11. Doing It Tonight

12. Contact Lost

Trudno mi się zdobyć na obiektywną recenzję płyty, na którą czekałem pięć
lat. Mając świadomość, że nie będzie to płyta wybitna. No i nie jest. Lepsza
od „Abandon” (o co nietrudno), ale gorsza na pewno od „Purpendicular”. Zespół
w nowym składzie (klawisze: Don Airey, eks-Rainbow między innymi)
zaprezentował nienową, niemodną i czasem nawet przyzwoitą muzykę.

Moje pierwsze wrażenie po przesłuchaniu singla „Haunted” było dość potworne:
Joe Cocker- jakieś murzyńskie żeńskie chórki (Budka Suflera jeszcze
szczęśliwie to nie jest), brzmienie Deep Purple stłamszone. Potem się do tego
przyzwyczaiłem, ale faktycznie, za pierwszym razem przeżyłem spory szok.
Myślałem, że będzie coś w typie „Sometimes I Feel Like Screaming”, ale
niestety.

A teraz o początku: płyty Deep Purple zawsze otwierały utwory dynamiczne i
tak jest i tym razem: „House Of Pain” rozpoczyna całkiem fajny riff, wrzask
Gillana i utwór sobie „jedzie”. Słychać wszystkie instrumenty, Don Airey
radzi sobie świetnie, reszta grupy także. W zasadzie gra jak Lord, ale to
chyba dobrze że się nie starał kombinować za bardzo. Wystarczy, że po swojemu
gra Steve Morse (w sumie trudno żeby grał inaczej, ale nie zawsze mi się jego
gra w DP podobała). Drugi utwór w sumie też jest niby hardrockowy, ale
średnie tempo i niezbyt przemyślana strona muzyczna (czytaj: kompozytorzy się
nie postarali) powodują, że nie będę do niego na razie często wracał, mimo
wspaniałego sola klawiszowego. Później jest wspomniana „Haunted”, a
potem „Razzle Dazzle” – kawałek dość niemrawy, coś jakby połączenie boogie z
hard rockiem (ZZ Top) – mam wrażenie że jeśli ktoś, kto nie zna zbyt dobrze
dokonań grupy, zacznie znajomość z nią od tej właśnie płyty, to albo nie
dosłucha do końca, albo poważnie się zniechęci. „Silver Tongue” to kalka „Ted
The Mechanic” z płyty „Purpendicular” lub „Almost Human” i „Any Fule Kno
That” z płyty „Abandon”. Niektóre fragmenty są wręcz skopiowane. I wrzaski
Gillana schowane gdzieś z tyłu, za ścianą instrumentów. Cóż. Niby-bluesowa
ballada „Walk On” może się nawet bardzo podobać... ale mam jakieś absurdalne
skojarzenie z pieśnią „Fortuneteller” (którą, nawiasem mówiąc, dość lubię),
nie wiedzieć czemu. Ale dobra, „Walk On” się fajnie słucha, wchodzi w ucho,
ciekawe czy zagrają to na żywo. Niezłe jest nawet „Picture Of Innocence”,
mimo że melodia jest nierówna – obok świetnych fragmentów są lekko nudnawe. I
kolejne brawa dla Dona Airey. W „I’ve Got Your Number” Airey przemycił nieco
dziwnych brzmień syntezatora, ale na szczęście przykrył je Hammondem, więc
nie rzuca się to tak w oczy (w uszy właściwie) – sam kawałek mi się podoba.
Rewelacyjne jest „Never A Word”, w klimacie The Byrds czy czegoś z lat
sześćdziesiątych. Głos Gillana pojawia się tu dopiero pod koniec utworu,
który jest jednym z moich ulubionych na całej płycie. Świetne! Tytułowy
kawałek to szybki, rockowy utwór ze znów świetnymi organami, harmonijką i
niezłą melodią. Gdy już pod koniec płyty zrobiło się dobrze, nadchodzi „Doing
It Tonight” i emocje opadają. Niby-funkowe, niby-latynoskie rytmy, zupełnie
niepotrzebna ciekawostka, bardziej pasująca na solowe płyty Gillana, ale Don
Airey spisuje się tu wspaniale. „Contact Lost” miniaturka, kojarząca mi się
z – hehe – Rainbow, w której Morse nareszcie zagrał inaczej, chociaż niestety
nie tak subtelnie jak Ryszard B. Ale Ryszarda B. od 10 lat nie ma w
zespole...

Plusem płyty jest na pewno bardzo dobra, zgrana praca zespołu – nikt nie
gra „od czapy”, mimo że są słabsze utwory, to jednak są wykonane z dużą
kulturą. Deep Purple zawsze gromadzili świetnych muzyków i dużo można o ich
płytach powiedzieć, ale na pewno nie to, że zostały źle zagrane. Świetnie
gra Ian Paice, używa różnych instrumentów, więc perkusja nie tylko nabija
rytm, ale i przy okazji brzmi. Wspaniale wpasował się w zespół Don Airey – tu
mogę tylko powtórzyć się z myślą o profesjonalnych muzykach. Minusem są dla
mnie refreny utworów – nakładki wokalne (których potem Gillan nie może
odtworzyć na koncertach), jakieś chórki, kojarzące mi się miejscami ze
średnimi artystami popowymi... Minusem jest to, że zespół się nie postarał o
dobre kompozycje - nie chodzi o odkrywanie nowych lądów, ale hard rock
powinien mieć power, a niektórym utworom brakuje, moim zdaniem, pary. Tym z
początku płyty zwłaszcza. Michael Bradford, producent, pracował wcześniej z
m.in. Kid Rock i Unkle Cracker, czyli z artystami, których twórczość do mnie
nie przemawia. Na szczęście nie zmienił brzmienia grupy.

„Bananas” to – ogólnie - bardzo nierówny album, ale po pierwsze, będę go na
pewno często słuchać, a po drugie – jak już gdzieś napisałem: myślałem, że
będzie gorzej. I tyle... Ale za odbicie od „Abandon”, za pozytywną zmianę w
składzie (Don Airey tu rządzi) i za naprawdę parę miłych dla ucha utworów
jestem Deep Purple bardzo wdzięczny. I za to, że z każdym słuchaniem jest
coraz lepiej...
Obserwuj wątek
    • Gość: szelak Re: DEEP PURPLE 'Bananas' recenzja IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.08.03, 16:05
      słuchaj vulture, a jak wg ciebie wypada nowy deep purple w porównaniu z takimi
      np kings of leon, czyli chłopakami mocno czerpiącymi z dorobku deep purple
      (wystarczy powiedzieć, że wszyscy noszą przepisowo długie włosy a wokalista
      nawet, uwaga, WĄSY - widziałem w mtv2)?
      swoją drogą "bananas" to brzmi strasznie obleśnie wink)))))))))))))
      • vulture Re: DEEP PURPLE 'Bananas' recenzja 17.08.03, 16:10
        Gość portalu: szelak napisał(a):

        > słuchaj vulture, a jak wg ciebie wypada nowy deep purple w porównaniu z
        takimi
        > np kings of leon, czyli chłopakami mocno czerpiącymi z dorobku deep purple
        > (wystarczy powiedzieć, że wszyscy noszą przepisowo długie włosy a wokalista
        > nawet, uwaga, WĄSY - widziałem w mtv2)?

        Wokalista Deep Purple nie nosi wąsów. Pomyliło Ci się z Krystyną Prońko.
      • vulture Re: DEEP PURPLE 'Bananas' recenzja 17.08.03, 21:11
        Gość portalu: szelak napisał(a):

        > pan w środku to zapewne wokalista i choć zdjęcie jest niewielkie to widać jak
        > pod nosem coś mu wyrosło

        Nie znasz się, to były klawiszowiec. Ale jednak parę rzeczy znacznie różni te
        dwa zespoły...
    • Gość: Lukas Re: DEEP PURPLE 'Bananas' recenzja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.03, 20:22

      Grzecznie poczekalem do premiery i kupilem ORYGINAL (co sie coraz rzadziej
      zdarza w dzisiejszej rzeczywstosci).Czemu? Bo od czasu udostepnienia w sieci
      fragmentow i utworow ,a potem prezentacji kilku przez Kaczkowskiego,wiedzialem
      ze to DOBRA plyta.Po 3 przesluchaniach kusi mnie zeby napisac BARDZO DOBRA ,ale
      pewnie zostalbym oskarzony o skrajny subiektywizm.
      Co tu duzo mowic: starsi panowie pokazali klase.Wezmy "House of pain".Dla mnie
      najlepszy opener od "Battle rages on".Krotki ,tresciwy ,zadnego funkowania,
      wysmienite sola i wokal.A nie jest to najlepszy utwor na
      plycie.Singlowe "Haunted".... wiadomo ,ze muzycy tej klasy i w tym wieku nie
      graja dla siebie i musza cos na swojej muzyce zarobic.Wiec nagrywaja m.in takie
      balladki.Moim zdaniem to bylo dobre rozwiazanie - duzo gorzej byloby ,gdyby w
      ramach promocji plyty wypuscili jakis taneczny remiks badz zaprosili do
      wspolpracy rapera, "uswietniajac" jego obecnoscia jakis kawalek.A tak mamy
      ladna balladke z dosc obrzernym (jak na taka piosenke) solem Morse'a.I po
      krzyku.A dalej mamy juz same radosci.No ,prawie same."Picture of innocence"
      jest za bardzo abandonowate i szczerze mowiac sredniawe.Podobnie "Silver
      Tongue" ,choc tu sprawe ratuje powtarzajacy sie motyw klawiszy,a psuje marna
      (krotka) czesc instrumentalna.Bo wlasnie tego mi na tej plycie troche brakuje -
      mogli troche wiecej pograc!Szczegolnie w "Walk on" az sie prosi o dluzsze solo
      gitary ,cos w stylu "Midnight blues" Snow'iego White'a ,albo o wyrazistrze solo
      Aireya (Gillan niepotrzebnie mruczy).No coz ,moze na koncertach.....No ,ale
      oprocz 2 wyzej wymienionych to mamy tu same fajne numery!Np. tytulowy - swietny
      (smieszny) tekst ,melodia i organowo-gitarowa koncowka w stylu Purpli
      lat '80,nie wspominajac juz o pokreconym metrum.Albo "Doing it tonight" - moim
      zdaniem REWELACYJNY numer,oczywiscie jesli nie oczekujemy drugiego "Highway
      star" i mamy odrobine poczucia humoru.Takiej wspanialej melodii dawno nie
      slyszalem.No i piekne sola.Kwadratowe "Up the wall" wyroslo na calkiem
      przyzwoitego rockera "I got your number" , a "Sun goes down" troche przypomina
      w refrenie Ozziego ,ale ma fajny ,apokaliptyczny klimat.Co mnie na tej plycie
      najbardziech chyba cieszy to dobre ,solidne melodie.Cos ,czego nie bylo
      na "Abandonie" ,ktory ,tak na marginesie,wydaje sie teraz jakas pomylka ,ktora
      niechcacy ujrzala swiatlo dzienne w czasie dzielacym "Purpendicular"
      i "Bananas".Dobrze tez ,ze Airey ,jako nowy, nie zostal zepchniety gdzies w
      tlo.Wrecz przeciwnie - to bardzo organowa plyta ,Morse sie troche opanowal ze
      swoimi "wiatrakami" i razem wspolbrzmia swietnie.Don Airey miejscami gra
      tak ,ze chyba nawet Wielki Jon Lord nie dalby mu rady,choc jego sola powinny
      byc bardziej wyeksponowane w miksie.Aha ,i jeszcze te dwa cudenka : "Never a
      word" i "Contact lost" - delikantne ,zwiewne ,piekne.Swietna
      plyta ,panowe.Zastanawiam sie jednak w jakim stopniu jest to zasluga
      producenta "z zewnatrz".M.Bradforda.Jesli w duzym ,to miejmy nadzieje ,ze juz
      do konca bedzie ich producentem.
    • 100lec Re: DEEP PURPLE 'Bananas' recenzja 27.08.03, 13:05
      Morse musi odejsc!
      oto moja smieszna teoria:
      pan Krzysztof Krawczyk(he) nagral po latach plyte wyprodukowana przez jednego z
      czolowych MLODYCH producentow w kraju,skomponowana w wiekszosci przez MLODYCH
      artystow i jest to swietna(mowie w imieniu milosnikow takiej muzy-nie swoim)
      plyta ,pewnie najlepsza w jego karierze.
      a gdyby tak...?
      wziac jakiegos dobrego producenta(cos w stylu the white stripes czy the datsuns-
      zajebiaszcze czysto hard rockowe brzmienie!) i moze pare kawalkow od MLODYCH
      zdolnych, przerobic na purpurowo.
      i jeszcze najwazniejsze-zmienic gitarzyste!
      Morse to swietny wirtuoz ale do tej kapeli NIE pasuje
      jak dla mnie za duzo zapuszcza 'smrodku' rodem z lat 80'tych
      marzy mi sie dzien gdy uslysze z ich strony odrobine swierzego hard rocka czy
      funku w stylu fireballa a nie kolejna budke suflera.
      swietny przyklad idzie 'z dolu':kapele takie jak kings of leon ,b.r.m.c. czy
      wlasnie the datsuns pokazuja ze w XXI wieku mozna grac swietna muze w starym
      stylu ,ktory na zachodzie przezywa teraz prawdziwy renesans.
      wierze ze powrot do korzeni jest mozliwy-pytanie tylko czy ONI by tego chcieli
      • Gość: Lukas Re: DEEP PURPLE 'Bananas' recenzja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.03, 21:22
        Gość portalu: kubasa napisał(a):

        > Nie jestem fanem Deep Purple, ale troche ich lubie, akurat tak na jedna
        > skladanke ktora posiadam. Posluchalem dwoch ostatnich kawalkow z plyty. I nie
        > spodziewalem sie ze Deep Purple stac na taka tandete! Nie wiem, moze reszta
        > plyty jest lepsza, ale po tym co przesluchalem, mam trwajace juz 48 godzin
        > obrzydzenie.
        >
        > Pozdr.

        Jezeli "Contact Lost " jest dla ciebie tandeta ,to heh.....idz poslucha tych
        swoich mlodych gniewnych.

        >
        >
        • Gość: kubasa Re: DEEP PURPLE 'Bananas' recenzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.03, 21:34
          Gość portalu: Lukas napisał(a):

          > Gość portalu: kubasa napisał(a):
          >
          > > Nie jestem fanem Deep Purple, ale troche ich lubie, akurat tak na jedna
          > > skladanke ktora posiadam. Posluchalem dwoch ostatnich kawalkow z plyty. I
          > nie
          > > spodziewalem sie ze Deep Purple stac na taka tandete! Nie wiem, moze reszt
          > a
          > > plyty jest lepsza, ale po tym co przesluchalem, mam trwajace juz 48 godzin
          >
          > > obrzydzenie.
          > >
          > > Pozdr.
          >
          > Jezeli "Contact Lost " jest dla ciebie tandeta ,to heh.....idz poslucha tych
          > swoich mlodych gniewnych.
          >

          A nie dzieki, dzisiaj akurat poslucham sobie "Blonde On Blonde" lub "Millions
          now living will never die". Ale za propozycje dziekuje, dzis chyba nie
          skorzystam.

          Pozdr.
          • Gość: Lukas Re: DEEP PURPLE 'Bananas' recenzja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.03, 23:15
            Gość portalu: kubasa napisał(a):

            >
            > A nie dzieki, dzisiaj akurat poslucham sobie "Blonde On Blonde" lub "Millions
            > now living will never die". Ale za propozycje dziekuje, dzis chyba nie
            > skorzystam.
            >
            > Pozdr.

            Spoko ,a ja pusze sobie tandetne "Contact lost".To nic ,ze dedykowane
            astronautom z Columbii,to nic ze gitara pieknie lka - TANDETA i juz. Hehe ,ale
            sie porobilo.
            • Gość: kubasa Re: DEEP PURPLE 'Bananas' recenzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.03, 23:20
              Gość portalu: Lukas napisał(a):

              > Gość portalu: kubasa napisał(a):
              >
              > >
              > > A nie dzieki, dzisiaj akurat poslucham sobie "Blonde On Blonde" lub "Milli
              > ons
              > > now living will never die". Ale za propozycje dziekuje, dzis chyba nie
              > > skorzystam.
              > >
              > > Pozdr.
              >
              > Spoko ,a ja pusze sobie tandetne "Contact lost".To nic ,ze dedykowane
              > astronautom z Columbii,to nic ze gitara pieknie lka - TANDETA i juz.
              Hehe ,ale
              > sie porobilo.

              Wiem, wiem dziwny jest ten swiat. Ale nie bede juz mowil o "contact Lost" bo go
              tylko raz slyszalem. Ale ze to wczesniejsze jest nedzne to sie bede upieral!
                    • t.o.m.e.k Contact Lost 28.08.03, 08:17
                      Abstrahując od "przesłania" utworu, to rzeczywiście jest to tandeta - Gary
                      Moore dla ubogich... Morse chciał zamknąć album czymś w stylu "Maybe Next Time"
                      czy "Weissheim", ale niestety nie było to zupełnie potrzebne. Lepiej żeby częśc
                      tej energii, jaką zmarnował przy tworzeniu tego "cukierka" włożył w jakies
                      sensowne rozwiniecie tematu "Never A Word"...
                      • Gość: Lukas Re: Contact Lost IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.03, 01:24
                        t.o.m.e.k napisał:

                        > Abstrahując od "przesłania" utworu, to rzeczywiście jest to tandeta - Gary
                        > Moore dla ubogich... Morse chciał zamknąć album czymś w stylu "Maybe Next
                        Time"
                        >
                        > czy "Weissheim", ale niestety nie było to zupełnie potrzebne. Lepiej żeby
                        częśc
                        >
                        > tej energii, jaką zmarnował przy tworzeniu tego "cukierka" włożył w jakies
                        > sensowne rozwiniecie tematu "Never A Word"...



                        Myslisz pojecia.Moze utwor jest slaby ,moze Ci sie nie podoba ,ale tandeta to
                        by byla ,gdyby podlozyli pod to jakis dyskotekowy rytm albo dodali
                        skrecze.Tandeta mozna za to nazwac "Writing on the wall" (chyba to jest ten
                        tytul) ,jesli juz mowa o Innym Gitarzyscie.
    • vulture Matko! Ludzie to kupują!!! 18.09.03, 17:26
      Nie żeby jakieś straszne ilości, ale zawsze; oto świeży wyciąg z oficjalnej
      strony Deep Purple:

      September 17
      Bananas in the Charts
      "Bananas" can now be seen...
      In Greece Albums Chart at number 2
      In Czech Albums Chart at number 5
      In Italian Albums Chart at number 13
      In German Albums Chart at number 16
      In Austrian Albums Chart at number 22
      In Swiss Albums Chart at number 25
      In Finish Albums Chart at number 29
      In Swedish Albums Chart at number 40
      In French Albums Chart at number 55
      In Danish Albums Chart at number 72

      September 16
      • vulture ep 18.09.03, 19:21
        Gość portalu: Jarek napisał(a):

        > czesc
        >
        > znam Parpli od Husha począwszy
        > ale na ostatnie ich dokonania należałoby spuścić
        > zasłonę milczenia ...
        >
        > jak powiedziałby to redaktor AMBROZIAK smile
        > KA - TA - STRO - FA !!!!!!!
        >
        > Child in Time,Burn,Highway Star,Woman from Tokyo - to se ne vrati !!!
        > sad((((

        No wiesz, nie oczekuj fajerwerków po 35 (!!!) latach grania w tym samym stylu.
        Zresztą, oni już swoje w muzyce zrobili, a teraz odcinają kupony, jak Iron
        Maiden czy Ozzy/Black Sabbath. Ja tam wolę żeby - jeśli mają dalej grać -
        nagrywali płyty hardrockowe (tylko z nieco ciekawszymi kompozycjami), a nie np.
        wydawali remiksy jak Yes czy Emerson Lake & Palmer bądź współpracowali ze
        stękaczami jak Ozzy Osbourne (z Busta Rhymes), Black Sabbath (z Ice-T) i inni...
      • Gość: Lukas Re: DEEP PURPLE 'Bananas' recenzja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.03, 11:26
        Gość portalu: Jarek napisał(a):

        > czesc
        >
        > znam Parpli od Husha począwszy
        > ale na ostatnie ich dokonania należałoby spuścić
        > zasłonę milczenia ...
        >
        > jak powiedziałby to redaktor AMBROZIAK smile
        > KA - TA - STRO - FA !!!!!!!
        >
        > Child in Time,Burn,Highway Star,Woman from Tokyo - to se ne vrati !!!
        > sad((((


        O ,widze jakis Blekmorowec sie napatoczyl.
    • augenthaler Re: DEEP PURPLE 'Bananas' recenzja 18.09.03, 19:51
      A przeczytaliscie paszkwil nt. ostatniej plyty DP autorstwa niejakiego
      Brzozowicza Grzegorza? Czemu ten gosc ciagle pisze o muzyce, skoro na pewno
      lepiej zna sie na wszystkich innych dziedzinach?
      Vulture, podzielam prawie ze w pelni Twoje odczucia. Plytka nierowna, ale fakt,
      ze moglo byc gorzej, zwlaszcza po tym co bylo poprzednio, a czego juz nie chce
      wymieniac, bo na sam dzwiek tego slowa dostaje szczekoscisku. Kocham DP od lat
      i nic juz raczej tego nie zmieni. Nie jestem bezkrytyczny wobec ich tworczosci,
      ale jestem dozgonnie (zycie nie jest dlugie, wiec to nic takiego) wdzieczny za
      to co zrobili kiedys. Temu zespolowi nie tylko ja wiele zawdzieczam, ale przede
      wszystkim kilka wspolczesnych zespolow, ktore dobrze po tym zespole odrobily
      lekcje i godnie reprezentuja tzw. hardrock.

      • vulture recenzja Brzozowicza 18.09.03, 20:14
        Recenzja pana Brzozowicza (w "Muzie" pisze też Rogowiecki, hehe) nie podoba mi
        się - wcale nie dlatego że skrytykował lubiany przeze mnie zespół, bo ma prawo
        mu się nie podobać, ale dlatego że dał 1 gwiazdkę "Bananas", bo nie podoba mu
        sie tytuł i okładka. O muzyce napisał, że nieważne, że już nie ta, a tekstów
        nawet nie należy starać się zrozumieć (jakby Deep Purple mieli jakieś wyszukane
        teksty), tylko okładka i tytuł powodują że płyta jest gównem (tego dokładnie
        określenia użył GB w stosunku do "Bananas"). Zero o muzyce.
        • augenthaler Re: recenzja Brzozowicza 18.09.03, 20:44
          To nie pierwsza tego typu "recenzja" Brzozowicza. Zreszta lista tego typu
          krytykow muzycznych w Polsce jest dluga. Dla odmiany chcialbym obejrzec sobie
          dluga - naprawde dluga - liste krytykow muzycznych, ktorzy podchodza do tego co
          robia z profesjonalizmem. Niech maja swoje subiektywne odczucia, to jest
          zreszta zupelnie naturalne, byleby tylko trzymali jakis cholerny poziom.
        • ihopeyouwilllikeme Re: recenzja Brzozowicza 19.09.03, 15:02
          vulture napisał:

          > Recenzja pana Brzozowicza (w "Muzie" pisze też Rogowiecki, hehe) nie podoba
          mi
          > się - wcale nie dlatego że skrytykował lubiany przeze mnie zespół, bo ma
          prawo
          > mu się nie podobać, ale dlatego że dał 1 gwiazdkę "Bananas", bo nie podoba
          mu
          > sie tytuł i okładka. O muzyce napisał, że nieważne, że już nie ta, a tekstów
          > nawet nie należy starać się zrozumieć (jakby Deep Purple mieli jakieś
          wyszukane
          >
          > teksty), tylko okładka i tytuł powodują że płyta jest gównem (tego dokładnie
          > określenia użył GB w stosunku do "Bananas"). Zero o muzyce.

          Też to czytałem. Mam nadzieję, że ta gówniana Muza upadnie szybciej niż
          Machina. Mają jeszcze gorsze okładki. A ta czcionka... a reklamy ??! Szczyt
          bezguścia!!!
    • vulture co dziadki grają teraz live 19.09.03, 16:02
      ATL Hall, Rio de Janeiro, Brazil
      September 16, 2003

      1. Highway Star
      2. Woman From Tokyo
      3. Silver Tongue
      4. Lazy
      5. Contact Lost
      6. Haunted
      7. Space Truckin'
      8. I've Got Your Number
      9. Knockin' At Your Back Door
      10. [Baroque Jam]
      11. House Of Pain
      12. Don's Solo
      13. Perfect Strangers
      14. Steve / Roger / Paicey's Jam
      15. Smoke On The Water

      16. Hush
      17. Black Night

      Czyli że pięć nowych kawałków (przynajmniej na tym koncercie). A gdzie,
      k..., "Walk On"??? Przecież to jeden z najlepszych utworów na płycie!
    • vulture buaaaaaahahahahaaaaaaa!!! 19.09.03, 18:53
      Właśnie dorwałem jakąś skandynawską wersję "Smoke On the Water" (Eläkeläiset -
      Savua Laatokalla)z riffem wygrywanym na akordeonie. Brzmi to jak połączenie
      Kultu i Kapeli Czerniakowskiej. Umarłem ze śmiechu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka