801 to zespół jednej płyty (taka jednostka chorobowa

– skok w bok
gitarzysty Phila Manzanery (Roxy Music) z towarzyszeniem byłego kolegi z
zespołu, Briana Eno, i paru innych muzyków. W 1976 roku zagrali trzy
koncerty, a materiał z ostatniego z nich, który odbył się w Queen Elizabeth
Hall w Londynie znalazł się na płycie „801 Live”. Nie jest niespodzianką, że
brzmienie muzyki często przypomina wczesne Roxy Music. Manzanera gra
oszczędnie i precyzyjnie, wkład Eno współtworzą nastrojowe klawisze,
energetyczny wokal oraz dziwaczne teksty, bardzo solidną i silną sekcję
rytmiczną reprezentują Simon Phillips (perkusja) i Bill MacCormick (bas).
Grupę uzupełnia Francis Monkman (założyciel Curved Air) i Lloyd Watson.
Zespół po raz pierwszy gra na żywo utwory z solowych płyt Manzanery, Eno oraz
Quiet Sun, formacji Manzanery poprzedzającej Roxy Music.
Na wstępie przyjemne ciarki na plecach („Lagrima”

, potem płynnie
wchodzi „T.N.K.”, czyli cover „Tomorrow Never Knows” the Beatles – szacunek
za odtworzenie „na żywo” oryginalnych eksperymentów brzmieniowych i za
atmosferę, utwór w wykonaniu 801 nic nie traci, a chyba nawet zyskuje. Brawa
i „East of Asteroid” – popis dynamicznych improwizacji, z kapitalnym motywem
gitary na początku. Bardzo dobry kawałek, jeden z najlepszych na płycie.
Następnie pojawia się „Rongwrong” - delikatna gitara i śpiew, utwór w stylu
Roxy Music, co uznaję za komplement, bo jest po prostu bardzo ładny. Krzyki
elektronicznych ptaków i egzotyczne bębny – nadchodzi „Sombre Reptiles”,
instrumentalny popis Eno. Przerwa dla nabrania tchu i „Baby's on Fire”,
nieomal punkowy, zaśpiewany w manierze Briana Ferry. Manzanera wyżywa się na
rzężącej gitarze. Publiczność szaleje. Znowu wolniejszy kawałek - „Diamond
Head” i atmosferyczne, przestrzenne brzmienie gitary. Pole do popisu dla
Manzanery. Brawa. Podziękowanie. „Miss Shapiro” to porządny rockowy numer z
zabawnie wyskandowanymi absurdalnymi zwrotkami. I ni stąd, ni zowąd „You
Really Got Me” the Kinks. Bardziej melodyjny i harmonijny śpiew niż w
oryginale, ale rock hard, naprawdę. Burzliwe oklaski, wyciszenie. A potem
powitanie ostatniego utworu na płycie - „Third Uncle”. Mocny bas i wysokie
tony organów na wstępie, szybki, nerwowy rytm, monotonnie wyrzucany tekst.
Wzbudza niepokój i z tym pozostawia. Koniec.
Przy kolejnych przesłuchaniach płyta zyskuje, można się rozsmakować w tej
żywiołowej, złożonej i oryginalnej muzyce. Polecam.
Więcej informacji na stronie:
www.manzanera.com