Dodaj do ulubionych

Koncert Placebo- moja recenzja

07.09.03, 10:06
Zacznę od organizacji- nawet nie było tak strasznie jak zwykle, przyszłyśmy
grubo po 19, odczekałyśmy 10 minut i weszłyśmy.

Support 1
Łódzki zespół "Toster". Mój komentarz:yyyyyy...Pierwsza refleksja po I
kawałku- kolejny raz Polacy udowadniają jak bardzo nie potrafią śpiewać po
angielsku. Błąd! Gdy pan zaśpiewał po polsku natychmiast zweryfikowałam
poprzedni wniosek. Dramat. Jedyne co mnie zainteresowało w całym występie
tegoż zespołu to mimika wokalisty, zaiste bogata wink))). Jakiś przytomny
człowiek za mną zaczął krzyczeć "Slayer, Slayer" i w istocie- był to naprawdę
dobry pomysł wink. Pan wokalista poinformował nas, że wkrótce wychodzi ich
płyta (lecę!) i ucieszył się, że udało mu się nas rozgrzać( sic!)
Kolejne pół godziny to ...

Support 2 wink
czyli panowie techniczni, którzy przy akompaniamencie różnych bardziej lub
mniej udanych przebojów testowali wszystkie instrumenty, które znajdowały się
na scenie. Gdy w tle popłynął nieziemski wokal Beyonce Knowles, dało się
zauważyć na twarzach zgromadzonych lekki eee... niepokój wink

godz. 21.03
PLACEBO!!!!!

Nie podejmuję się tu podać całego setu, bo w którymś momencie z emocji i
braku tlenu zgubiłam się w kolejnośći utworów wink). Zaczęli od "Bulletproof
cupid", generalnie zagrali prawie całą płytę "Sleeping with ghosts". Nie
zabrakło of korz sztandarowych kawałków- trzecie "Every you, every me"
wzbudził szalony entuzjazm fanów, którzy wyryczeli razem z Brianem całą
piosenkę. I tak już było do końcawink. Nie zabrakło nieśmiertelnych "Without
you I"m nothing" czy "Taste in men", czy "Pure Morning". Zabrakło (albo
leżałam ogłuszona wink)) "Nancy boy" i "My sweet prince", którego to głośno
domagała się publika. Zakończyli występ coverem Pixies "Where is my mind",
choć muszę przyznać, po cichu liczyłam, że zagrają "20th Century Boy" czy "I
feel you" DM. Ale nie bądźmy wiecznymi malkontentami wink.
Zespół- prezentowali się fantastycznie, szczególnie piękny, bosssski, cudowny
Molko wink. Po trzecim zdaje się utworze Brian przywitał się z publiką - nie
pamietam dokładnie, ale coś w stylu- fajnie tu wrócić po 2 latach
nieobecności wink. W ogóle zapowiadał piosenki w uroczy sposób- " Only thing I
can say about this song is that you've heard it before"- leci "Bitter End".
Albo do Olsdala- "He's horny" wink). Przy "Taste in men" Olsdal był łaskaw
zaprezentować uroczy taniec erotyczny na wzmacniaczu, co nie wiem czemu, nie
wzbudziło entuzjazmu panów skaczących obok mnie wink)). Zresztą i on i Molko-
szaleli, skakali i co jakiś czas mieli gadane wink)
Zespołowi towarzyszył klawiszowiec w gustownym marynarskim ubranku i schowany
gdzieś z tyłu gitarzysta. W tym miejscu chciałabym pochwalić Steve'a Hewitta-
naprawdę jest znakomitym perkusistą wink. Nagłośnienie było całkiem znośne,
choć ja się nie znam crying.
Co ciekawe, utwory z ostatniej płyty brzmiały prawie tak jak na płycie,
natomiast starsze może nie były przearanżowane, ale zdecydowanie były to
wersje koncertowe. Molko na żywo śpiewa fantastycznie, zdziwiłam się,
szczególnie, że w którymś momencie siadł mu odsłuch.
Publika- wspaniała! Standardowo- podsceniczne pogo wink)), śpiewanie razem z
zespołem, machanie łapami wink objęło caaaały obszar pod sceną. O tym, jak
fantastyczna była to zabawa świadczy to, że autorka tego tekstu, na codzień
mierna i bierna wink))) wyszła z mokrymi włosami, sweterkiem, spodniami i
zdeptanymi stopami. Udało mi się przefalować wink)) pod samą scenę i pokazać
Molko znak Sejtana ( nie byłam jedyna wink)))))).Liczę, że docenił wink)))
Ach, no i publika radośnie podjęła kwestie typu "Fuck the government" wink
Koncert sensu stricto czyli Placebo trwał jakieś 1,5 godziny, ja wymiękłam na
2 ostatnie utwory i popełzłam na sam koniec sali. Aha, w tym miejscu
gratuluję sprzedającym colę za 5 złotych wink))
Aha no i na koniec rozczarowanie wink)), Molko miał makijaż, a jakże,
natomiast paznokcie... nie były pomalowane na czarno...
To chyba tyle, jeszcze na gorąco. Jakbym coś przeoczyła to proszę dopisywać.
Jak dla mnie- koncert roku. Czekam jednak na Gahana w Spodku. Ufff...
ps. Piżmakowi się nie podobało wink))))
Obserwuj wątek
    • ilhan Re: Koncert Placebo- moja recenzja 07.09.03, 11:35
      Był "Teenage Angst"?
      • nikka007 Re: Koncert Placebo- moja recenzja 07.09.03, 11:43
        Cholera, wydaje mi się, że nie było...Ale nie jestem wiarygodnym źródłem, bo
        byłam półprzytomna , wybyłam na moment...
        • ilhan Re: Koncert Placebo- moja recenzja 07.09.03, 11:47
          nikka007 napisała:

          > Cholera, wydaje mi się, że nie było...Ale nie jestem wiarygodnym źródłem, bo
          > byłam półprzytomna , wybyłam na moment...

          Jak nie było, to już prawie wcale nie żałuję.
      • Gość: koala Re: Koncert Placebo- moja recenzja IP: 212.244.103.* 07.09.03, 12:25
        ilhan napisał:

        > Był "Teenage Angst"?
        >

        Był.
        W zmnienionej wersji.
        Nie podobało mi się.

        • nikka007 Re: Koncert Placebo- moja recenzja 07.09.03, 12:28
          Musiałam w tym momencie wybyć.
      • Gość: pbb Re: Koncert Placebo- moja recenzja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 20:08
        Był na bis.Przedostatni kawałek koncertu.
    • Gość: kasiorus Re: Koncert Placebo- moja recenzja IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.09.03, 12:07
      Ludzie, czy wy jeszcze odsypiacie wczorajszy konert?!Jesli tak to wybaczam
      tylko jedna recenzje na ramach tego forum.Nie bylo mnie tam, dlatego z bolem
      ale i ciekawoscia przeczytam wszystko na temat tego wydarzenia.Prosze o
      wiecej!!!!!
      • Gość: aniamania Re: Koncert Placebo- moja recenzja IP: *.lodz.mm.pl 07.09.03, 13:05
        Pierwszeństwo mają telefony smile)

        Veni, vidi i chcę więcej !!!!!

        Nadal nie wyduszę z siebie nic konkretnego

        no, Brian miał koszulkę z Myszką Miki, bardzo gustowna smile)

        może później, e nie, później wychodzę, no to może jutro
        • vulture Re: Koncert Placebo- moja recenzja 07.09.03, 14:00
          Gość portalu: aniamania napisał(a):

          > Pierwszeństwo mają telefony smile)
          >
          > Veni, vidi i chcę więcej !!!!!
          >
          > Nadal nie wyduszę z siebie nic konkretnego
          >
          > no, Brian miał koszulkę z Myszką Miki, bardzo gustowna smile)
          >
          > może później, e nie, później wychodzę, no to może jutro

          Zajebista recenzja.
          • Gość: aniamania Re: Koncert Placebo- moja recenzja IP: *.lodz.mm.pl 07.09.03, 14:04
            jakie forum, taka recenzja smile
            • vulture jaka autorka chyba... 07.09.03, 14:06
            • Gość: aniamania po chwili IP: *.lodz.mm.pl 07.09.03, 14:34
              zdecydowanie, recenzja była taka jaka autorka

              bardzo przepraszam (bez żadnych kpin), jeśli ktokolwiek (nie tylko vulture)
              poczul sie urażony poprzednim moim postem, no mam tak czasem, ze plotę, co mi
              ślina na język przyniesie, wybaczcie smile)

              ale skoro juz wywolano do tablicy...

              support milosiernie przemilczę

              dj-ów też

              zaczeli o 21, "Bulletproof..." na początek, dobrze to robi (to w ogole jeden z
              2-3 kawałków na ostatniej płycie, ktory da sie słuchać), grali po ciemku, wiec
              tym bardziej - mocne wejście (punkt dla nich)
              i na poczatek poszły te nowe rzeczy, troche nie rozróżniam tytułow (wiem, jak
              to o mnie fatalnie świadczy), ale było i "This Picture" i "Special needs"
              i "English Summer Rain" i powiem, ze zabrzmiały lepiej niz na płycie, co
              cieszy smile
              oprócz "Sleeping with Ghosts" grali głównie z "Black Market..", czyli te
              wszystkie "Special K", "Slave to the Wage", "Black Eyed", ale dwa razy Molko
              powiedział, "we'll go back in time" i zagrali "Without You I'm Nothing" (przy
              którym Olsdal rzekł, że to zwyciężca plebiscytu trojki na najlepszy utwór
              Placebo)i "Nancy Boy" (to na bis, chyba pierwszy)
              jedna piosenke Brian zadedykował nikomu (dosłownie: "I would like to dedicate
              this song to... Nobody") - ale nie pamietam, co to bylo
              brzmieli bardzo dobrze i wygladali (w sensie oprawy, światła, itp.) podobno
              lepiej niz dwa lata temu - nie wiem, wtedy nie byłam, ale kumpel był i mu
              wierzę, bo wczoraj to wyglądało to naprawde bardzo dobrze

              no, nie będę juz powtarzac, co tam wyżej bylo

              pozdr.
              • nikka007 Re: po chwili 07.09.03, 14:41
                Matko boska, albo mnie wynieśli,albo zagrali "Nancy boy" jak pełzłam do
                wyjścia, a tam daleko nic nie było słychac.Minus dla mnie wink.
                Oprawa świetlna znakomita, faktycznie
                • martolka Nancy Boy... 07.09.03, 14:53
                  ...nie było (nikka, nie spałaś smile)
                  z "Placebo" był tylko Teenage Angst.

                  Gdzie wy stałyście, dziewczyny??? nie mogłam was wypatrzeć, a też byłam
                  początkowo pod sceną, po czym trochę się wycofałam, żeby uratować swoje stopy
                  przed całkowitym zgnieceniem.
                  • nikka007 Re: Nancy Boy... 07.09.03, 14:55
                    Uff, kurka, Martolka uratowałaś moją wiarę wink. Ja byłam pod sceną, prawie
                    naprzeciwko Molko, przepogowywano mnie od 3 do 1 rzędu przed barierką wink.
                    Piżmak wymiękła i była gdzieś z tyłu.
                    Pozdr.
                    • martolka Re: Nancy Boy... 07.09.03, 15:07
                      ta pomyłka z Nancy Boy to dlatego, że Molko w zapowiedzi do TA rzucił coś na
                      ten temat

                      Ja obecnie jestem bardzo na etapie This Picture i ta piosenka chyba najbardziej
                      podobała mi się z całego koncertu. Z drugiej strony wszystko było tak wspaniale
                      wykonane, że ciężko wybierać... może tylko I'll Be Yours wydało mi się troszkę
                      słabsze.
                      • nikka007 Re: Nancy Boy... 07.09.03, 15:10
                        tak, tak, właśnie tak myślałam, ale wiesz, może z tych emocji coś mi się
                        przywidziało wink
                        mi się najbardziej podobało ukochane "Every you, every me", "Bitter end"
                        i "Without you I'm nothing". Szkoda naprawdę, że nie zagrali "20th century
                        boy", który od rana katuję wink
                        • Gość: dev1 Re: Nancy Boy... IP: 195.116.121.* 08.09.03, 10:59
                          Czy tego Sankowskiego posrało!?!! ???
                          Żeby dziennikarz w szanującej się gazecie, pisał takie bzdury o koncercie??
                          On slyszał NAncy Boy????!!! Tzn, że się kompletnie nie zna i jeszcze czepił
                          się WYI'mN. Czego on chce od wykonania tego utworu???
                          Panie Sankowski!! Był Pan na koncercie?Trzeźwy? Jeśli tak, to chyba był PAn
                          wyjątkowo źle dysponowany w tym dniu!!

                          ps. Czy jest już w internecie ten artykuł??
                          • Gość: dekris Re: Nancy Boy... IP: *.elartnet.pl 08.09.03, 15:32
                            Chyba nie.

                            A swoją drogą pan redaktor ma zadatki na Leszczyńskiego II.

                            Ale w malutkim ułamku muszę mu przyznać rację, w koncercie mi czegoś brakowało.
                            • Gość: anu Re: Nancy Boy... IP: 213.17.241.* 08.09.03, 16:06
                              Sa u mnie w domu teorie spiskowe, ze to leszczynski pod innym nazwiskiem wink)))
                              Natomiast kiedy przeczytalam na polskim, ze Nancy Boy bylo fatalne... hehe, no
                              fatalne bylo, bo go nie bylo moze! ;] Z tej plyty bylo tylko Teenage Angst,
                              przearanzowane i DOBRE.
                              A Without You I'm Nothing bylo wykonane najlepiej jak do tej pory. I tyle.
              • dekris Re: po chwili 07.09.03, 21:14
                to "dedicated to NOBODY" to This Picture.
                • Gość: kashiko Re: po chwili IP: 2.5.STABLE* / *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.03, 20:28
                  No i nie ma co się oburzać,to raczej komplement dla audytorium.Chyba że ktoś
                  chciałby być "ashtray"(nazwaną później jeszcze hardkorowiej "fuckface")
                  • dekris Re: po chwili 11.09.03, 00:25
                    albo "Motherfucking Bitch with broken arms away"

                    worries and cares, goodbye

                    smile
    • karczma2003 Re: Koncert Placebo- moja recenzja 07.09.03, 13:58
      koncert byl rzeczywiscie fajny, a szczegolnie odspiewane chorem "The Bitter
      End" i "Every You, Every Me" smile) Myszka Briana Molko tez fajna smile poza tym
      oczywiscie slaa klimatyzacja, ale koncert swietny..
      • Gość: Stardust. Re: Koncert Placebo- moja recenzja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 15:45
        Koncert był absolutnie cudowny i nawet Dave w Spodku będzie miał problemy aby
        go przebić. Ale ma szansewink
        Daruję sobie opisy piosenek, gdyż juz zostało powiedziane dużo, ograniczę się
        do osobistych impresji. Brian wyglądał...zjawiskowo, Stefan również, jego
        taniec na "Taste in man" był niesamowity, od tego koncertu nie wiem który z
        nich ma więcej charyzmy i sexapilu. Brian w powodzi swiateł, szalejący po
        scenie, czasem na niej leżący i Stefan gurujący nad publicznoscia jakby od
        niechcenia, czasem-gdy miał na to ochotę - przycmiewał frontmana. Oprócz myszki
        Miki na koszulce Briana, na wzmacniaczu obok Stefana stały trzy maskotki.
        Stałam pod samą sceną, co groziło stratowaniem przez rozszalałych i bolesnie
        zindywidualizowanych w tańcu fanów Placebo. Oczywiście nie dało się nie
        zauwazyć wśród publiki przedsatwicieli mniejszości, niedookreslenie Briana i
        dookreslenie Stefana pozwalają nam poczuć powiew normalności w zatęchłej
        Warszafce.
    • Gość: gromi Re: Koncert Placebo- moja recenzja/ do nika007 IP: 62.233.163.* 07.09.03, 16:09
      to śmieszne i moze dziwne aby facet w moim wieku z takiego powodu miał łzy w
      oczach, ale ja mam!!!!! mam tez bilety przed sobą ... bilety na koncert który
      był wczoraj!... nie!!!!!pojechałam bo musiałęm siedzieć w pracy miałęm dyżur od
      20tej,... teraz tez jestem w pracy ... (w studiu, radiowym...) czytam co się
      działo, i mam doła na maaaaaxasad, to jeden z wielu najważniejszych koncertów w
      moim życiu!, ale moge śmiało powiedzieć ... i napisac że najważniejszy przede!
      mną!przed!nami!!!! bo to koncert DAVE GAHANA!!!! zazdroszcze WAM!
      • Gość: kasiorus Re: Koncert Placebo- moja recenzja/ do nika007 IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.09.03, 16:43
        Gość portalu: gromi napisał(a):

        i mam doła na maaaaaxa
        zazdroszcze WAM!

        Ja teeeeez!!!!!!!!!!sad(((((
        Kiedy wracaja?
        • Gość: rosa szczęścia Re: Koncert Placebo- moja recenzja/ do nika007 IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 17:13
          Mam nadzieje,ze Placebo wkrótce wrócą.W trakcie koncertu zdałam sobie sprawę,że
          warto było żyć aby zobaczyć ten koncert.Briana na żywo, kiedy śpiewa ...tylko
          dla mnie smileTo jak wspaniale wczuwa się w każde słowo, jak ponosi go
          atmosfera.Strasznie boli mnie szyja...Brian oczywisćie jak zawsze powitanie nas
          a potem swobodne tekstysmileJeszcze nie mogę sobie uświadomić,ze byłam
          tam ,widziałam icg i słyszałam ...mogłam spiewać razem z nimi.Pamiętacie jak
          powiedzieć one, two I love you, one, two, one two fuck you?Niesamowita
          atmosfera smile
    • Gość: marika Re: Koncert Placebo- moja recenzja IP: *.zgora.dialog.net.pl 07.09.03, 20:59
      i po co ja to czytalam? tylko sie zdolowalam? dlaczego mnie tam nie bylo? crying
    • dekris Re: Koncert Placebo- moja recenzja 07.09.03, 21:19
      na następny koncert wszyscy przyjdą na biało wink))
      i z maskotkami Myszki Miki.

      Ale Beyonce rzeczywiście hicior wink

      czy grali Second Sight ? Wydaje mi się że nie.

      szkoda że nie było You Don't Care About Us albo Brick Shithouse.
      Next time?
    • Gość: mikx Re: Koncert Placebo- moja recenzja IP: *.tkdami.net 07.09.03, 22:37
      Zabrakło (albo
      > leżałam ogłuszona wink)) "Nancy boy"
      bylo Nancy boy!!! brian rzucil cos w stylu:"niecierpie tego kawalka" ale bylo
      pieknie,a pixies na koniec to bylo juz zbyt wiele, no po prostu kisiel w
      majtkach
      • nikka007 Re: Koncert Placebo- moja recenzja 07.09.03, 22:39
        po tym jak Martolka potwierdziła, uparcie twierdzę, że Nancy boya nie było wink
        • Gość: greg Re: Koncert Placebo- moja recenzja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.09.03, 22:55
          nikka007 napisała:

          > po tym jak Martolka potwierdziła, uparcie twierdzę, że Nancy boya nie było wink

          To nie było "Nancy Boy", tylko "Teenage Angst". Molko powiedział coś w stylu,
          że cofają się w czasie i zagrają kawałek z pierwszej płytym ale nie "Nancy Boy,
          bo on nie trawi tego utworu.
          • nikka007 Re: Koncert Placebo- moja recenzja 07.09.03, 22:56
            no!
            • martolka Re: Koncert Placebo- moja recenzja 08.09.03, 01:29
              ile razy jeszcze trzeba będzie tłumaczyć uparciuchom, że nie było? Co jak co,
              ale zapamiętałabym siebie śpiewającą "just another nancy boy" - myślę, że cała
              publiczność śpiewałaby to z Brianem - a na pewno tego nie zrobiła.

              Z fajnych zapowiedzi to jeszcze była ta do Pure Morning - że to piosenka o
              niczym, zupełne bzdury bez sensu. Heh.

              A z tego 'co szkoda, że nie było' to The Crawl. Ale to pewnie dlatego, że
              wybrali raczej te szybsze kawałki.
              • Gość: dev1 Re: Koncert Placebo- moja recenzja IP: 195.116.121.* 08.09.03, 11:04
                I tu też dopiszę, że Sankowski z Wyborczej słyszał NAncy Boy. Czyli chyba
                maiał discmana na uszach!!! Strasznie się ten człowiek skompromitował!!!
          • pride26 Re: Koncert Placebo- moja recenzja 08.09.03, 12:50
            Bardzo byłem ciekawy tego koncertu, muszę przyznać, że wcześniej nie miałem
            zbyt dużo do czynienia z Placebo, ale nigdy też nie przechodziłem obok radio
            obojętnie słysząc ich kawałek. Poza tym czytałem gdzieś że Brian jest wręcz
            arogancki na scenie bardzo statyczny, potrafi odśpiewać cały koncert i ani razu
            nie zagadać do publiki, zero kontaktu. Wszystko to okazało się oczywiście
            kompletną bzdurą siedziałem sobie w sektorze S troszkę z boczku żałując, że nie
            mogłem poskakać pod sceną (już nie te lata wink ale było super pozytywnie jestem
            pod wrażeniem jego wokalu i ruchów na scenie wspaniale odtańczył "Protect me
            from what i want" poradził sobie wspaniale z całą resztą a "Whitout you im
            nothing" hmmmm....aż łezka się kręci w oku ! Mały - wielki człowiek ! Olsdal
            traktował swoją gitarkę jak partnerkę do tańca - przetańczyli wspaniale razem
            cały koncert !
            pozdr.

            co do tosteera to prawda dużo lepiej i ciekawiej wypadają śpiewając po
            polsku , szkoda że wszystko co grali było "na jedno kopyto"
    • Gość: Malka My sweet prince - you are the one... IP: *.sianow.sdi.tpnet.pl 08.09.03, 08:57
      Nie, nie było "My Sweet Prince", to by było zbyt piękne...Ale jakże trafnie te
      słow oddają moje uczucia wobec Briana - tylko on mógł sprawić, że ten koncert
      był tak niesamowity.
      Stałam pod sceną, przy samej barierce, po lewej stronie, zaledwie kilka metrów
      od Briana. Obserwowanie go w czasie kocertu było czymś fascynującym. Ma po
      prostu tak niesamowitą charyzmę i osobowość, która nie pozwala oderwać od niego
      wzroku. Nie mówiąc już o gustownej koszulce z Myszką Miki wink
      Początek był powalający: "Bulletproof Cupid", a zaraz potem "Allergic" i "Every
      Me Every You". Briana wprost rozsadzała energia, po prostu szalał na tej
      scenie. Przy "Protect Me From What I Want" (zapowiedzianym jako walc)pozbył się
      gitary i tańczył, po prostu tańczył na tej scenie jak oszalały. Na koniec
      zaprezentował solo na harmonijce, najpierw stojąc na wzmacniaczu, potem padając
      na kolana, aż wreszcie kładąc sie po prostu na scenie (wciąż nie przestając
      grać).
      I tak było praktycznie przez cały koncert. Niesamowita energia, bardzo rockowe
      wersje wszystkich utworów. "Sleeping With Ghosts" zabrzmiał w tak rockowej,
      pulsującej wersji, że do momentu w którym Brian zaczął śpiewać nie wiedziałam
      co to za utwór.
      Bisy, ach te bisy... Połączona wersja "Taste In Men" z "Slave To The Wage" była
      po prostu jak czołg, siła rażenia ogromna. Taniec Stefana bardzo interesujący,
      sprawiał wrażenie jakby miał za chwilę odstawić striptiz przed publicznością ;-
      )"Slave To The Wage" sprawiło, że zaczęłam zastanawiać się nad swoją pracą i
      moim stosunkiem do niej i chyba dojrzewam do zmian, bo jak śpiewa Brian "All it
      takes is one decision...".
      Następne "Pure Morning" nie mogło zabrzmieć lepiej.
      Chwila przerwy, a na scenie ustawiane są klawisze. Od razu wiadomo, że będziemy
      mieć chwilę wytchnienia i będzie spokojnie. "Centerfolds", który na płycie nie
      robił na mnie takiego wrażenia, na koncercie zabrzmiał tak, że twierdzę, że dla
      mnie był to najważniejszy moment koncertu. Brian spiewający "Come on fallen
      star" i pozwalający, by publiczność odpowiedziała ma "I refuse to let you die".
      Krótlie pytanie Briana "Why?" i znowu odpowiedź "Cause that's wrong, I've been
      waiting far to long...". Pięknie...
      Potem przemowa Briana, myląca dla tych, którzy nie zrozumieli, a usłyszeli
      tytuł "Nancy Boy", bo tak naprawdę to potem zabrzmiało "Teenage Angst". Szkoda
      bardzo że nie w wersji balladowej. A na koniec "Where Is My Mind?".
      Koncert trwał niewiele ponad 1,5 godziny. Ale było to 1,5 godziny tak strasznie
      dla mnie ważne, że naprawdę warto było spędzić siedem godzin w pociągu jadąc na
      koncert i później równie długo wracać. Dzięki!
      • Gość: subterranean Re: My sweet prince - you are the one... IP: *.radymno.sdi.tpnet.pl 08.09.03, 13:30
        było po prostu genialnie. umarlem na intro... światła gasną i uszu dobiega
        outro special needs... umarłem wtedy.
        to był najcudowniejszy dzien mojego zycia.
      • Gość: Jeden Nie było Nancy Boy panie Sankowski IP: *.wp-sa.pl 09.09.03, 12:07
        W poniedziałkowej Wyborczej red. Sankowski stwierdził, że cytuję: "Zagrane na
        bis, spowolnione i pozbawione ostrości oryginału "Nancy Boy" mogło się jeszcze
        podobać. Zmienione "Every You, Every Me" już tak nie przekonywało. Za to
        zupełnie pozbawione iskry "Without You I'm Nothing" zabrzmiało, jakby grupa,
        wykonując tę akurat kompozycję, robiła to pod wpływem zdecydowanie zbyt dużej
        porcji valium"

        panie Redaktorze, proponuje bardziej wsłuchiwać się w słowa padające ze sceny i
        lepiej zapoznać się z twórczością grupy, bo jak wszyscy wiemy
        sformułowanie "Nancy Boy" padło jedynie z ust Molko, a poleciało "Teenage
        Angst". Reszta pana relacji - no comments...

        proponuje dużą ilość valium i długi sen w czasie którego pozbawieni będziemy
        tekstów pana autorstwa.
        • Gość: nikka Re: Nie było Nancy Boy panie Sankowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.03, 12:49
          pan Sankowski ma widać zbyt niską pensję, żeby zakupić płytę "Without you I'm
          nothing" (polecam więc soulseek albo kazę). Ekhm, powiem tylko tyle:ktoś pana
          strasznie oszukał, bo tytułowa piosenka nie jest z wykopem...
    • ivek1 wszystko fajnie 10.09.03, 10:16

      niby tylko dwie rzeczy mnie interesuja
      Co Wam sie nie podoba w hiciorze "crazy in love"?
      Co jest nie podobaja sie trabki z kompa w refrenie, czy jak?
      Chyba, ze ktos widzial teledysk i zazdrosci...

      Strasznie mnie tez zaintrygowal ten ukryty pod nazwiskiem
      Sankowski mr. Mopman, bardzo ciekawe, w zasadzie styl i
      gust muzyczny maja zbiezny.
      Ivek
      • nikka007 Re: wszystko fajnie 10.09.03, 10:19
        jasssne, że zazdroszczę Beyonce. Uda mam takie jak ona, tylko cycki mniejsze wink
        • ivek1 Re: wszystko fajnie 10.09.03, 13:39
          nikka007 napisała:

          > jasssne, że zazdroszczę Beyonce. Uda mam takie jak ona,
          tylko cycki mniejsze ;-
          > )

          To teraz ja zazdroszcze Twoim znajomym wink
          pozdrawiam,
          Ivek
    • Gość: dekris Re: Koncert Placebo- moja recenzja IP: *.elartnet.pl / 212.244.223.* 13.09.03, 10:45
      A dzisiaj Leszczyński w mopmanie puścił całe Bitter End z koncertu.
    • Gość: marta r. Re: Koncert Placebo- moja recenzja IP: *.chello.pl 13.09.03, 11:34
      mam pytanie
      czy ktos zrobil fotki na koncerciei jest z Wawy?
      chcialabym miec jakas pamiatke po tym zdarzeniu
    • abranova Re: Koncert Placebo- moja recenzja 16.09.03, 23:04
      Tak czytałam te Wasze recenzje z koncertu, że naszła mnie faza na Placebo.
      Sciągnełam sobie pojawiający się utwór "My Sweet prince" - rzeczywiście piękny
      i gdyby zagrali go na koncercie, łzy wzruszenia murowane. "Teenage Angst" też
      nie znałam.
      Ja nie wiem dlaczego muzyka Placebo tak długo mi "wchodziła". Kiedyś moja
      współlokatorka przyniosła nawet pożyczone 2 ich albumy, to posłuchałam,
      pokiwałam głową, że fajne ale przegrywać nie chciałam, teraz trochę żałuję.
      Wygląda na to, że to taka muzyka, którą trzeba przetrawić w samotności. Całe
      szczęście istnieje Internet smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka