cze67
08.09.03, 11:12
Bajm
Kocham cię
Beata to kobieta olbrzym, taki damski King Kong. Przed laty, znudzona fauną i
florą Puszczy Białowieskiej, wyszła z jej ostępów. Trafiła jednak na
szemranych kolesi, którzy od tej pory czeszą kasę pokazując ją na różnego
rodzaju jarmarkach i festynach. Na jednym z nich, połączonym z występami
artystycznymi, Beata słyszy muzykę zespołu Bajm. Od tej pory marzy tylko o
jednym - śpiewaniu. Próbuje nawiązać kontakt z jakąkolwiek firmą płytową.
Niestety, żadna z nich nie chce podpisać z nią kontraktu, bo Beata zwyczajnie
nie ma głosu.
Tylko Michał, podrzędny pracownik jednej z takich firm, zauważa w niej
wokalistkę. Stara się jej pomóc. Niestety, bezskutecznie. Traci pracę. Beata,
ujęta jego próbami, zakochuje się w nim. Z powodu zawiedzinych nadziei
wokalnych postanawia zemścić się na firmach, które ją zignorowały, a
jednocześnie skonsumować swoje uczucie do Michała.
Następuje sekwencja niszczenia prze Beatę budynków wielkich korporacji oraz
miażdżenia ich prezesów. Przy słowach: "uciekają myśli złe" pracownicy tychże
korporacji wyskakują przez okna niszczonych budynków. Michał, przerażony
uczuciem Beaty, ucieka ulicami Warszawy. Beacie udaje się go jednak złapać.
Ostatnia scena - Beata, ze słowami: Kocham Cię, gładzi po włosach swego
wybranka, w rezultacie czego ten traci przytomność.