Dodaj do ulubionych

granie a słuchanie

IP: *.multimo.gtsenergis.pl 12.05.08, 20:47
Właśnie odwaliłem sobie wyjątkowo udane jam na gitarce, przeżyłem 20min.
orgazm w przesterowanym sprzężeniu z głośnikiem, wychodziło wszystko! i naszła
mnie taka refleksja, co wy (niegrający teoretycy) wiecie o muzyce, hehe...
słuchanie muzy to nie jest to najlepsze
Obserwuj wątek
    • tysia2 Re: granie a słuchanie 12.05.08, 21:28
      Jako niegrająca muszę (niestety) potwierdzić tą obserwację. Z tego co pamiętam,
      to nawet moje nieudolne próby generowania jakichkolwiek usystematyzowanych
      dźwięków przynosiły większy wyrzut endorfin (czy jak im tam), niż samo słuchanie
      muzyki. Na szczęście nauka gry wymaga czasu, umiejętności i instrumentu, co
      uchroniło świat przed moim grafomaństwem muzycznym.
      • Gość: warhamster Re: granie a słuchanie IP: *.multimo.gtsenergis.pl 12.05.08, 22:26
        mam inne podejście, gram dla własnej przyjemności nie dla zabawiania
        kogokolwiek, świat nie jest warty aż takiego poświęcenia żeby nie robić sobie
        dobrze smile
    • glebogryzarka1 Re: granie a słuchanie 12.05.08, 22:23
      jestem pewien, że tytuł posta otwierającego wątek to tzw. gra
      półsłówek
      • Gość: warhamster Re: granie a słuchanie IP: *.multimo.gtsenergis.pl 12.05.08, 22:50
        dobredobre, aż żałuje że nie wymyśliłem tak żeby zamiana wyszła z sensem smile
        • pavvka Re: granie a słuchanie 13.05.08, 10:34
          To może np. 'on gra, a ona słucha'
    • Gość: polemisio Re: granie a słuchanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.08, 10:24
      Często siedząc i słuchając muzyki zastanawiamy się nad
      niedoskonałością proponowanych nam przez różnych wykonawców nagrań.
      Myślimy wtedy: „O, tu zmieniłbym brzmienie perkusji” albo „tu
      dodałbym/zlikwidowałbym chórki” itp. I tak każdy słuchający jest
      najmądrzejszy, póki samemu nie spróbuje chwycić za instrument i
      stworzyć coś własnego. Wówczas wszelkie nasze ideały, pomysły
      na „kompozycję doskonałą” legną w gruzach, bo nagle orientujemy
      się, że przecież to wszystko gdzieś już było, że na pewno ten czy
      tamten patent nie zyska uznania słuchaczy, że trzeba być
      oryginalnym i zaskakiwać, nie dać się pogardliwie zepchnąć do
      szufladki z napisem „komercja” a z drugiej strony osiągnąć sukces i
      być poważanym muzykiem, kompozytorem, autorem tekstów.

      Granie dla siebie ma raczej formę terapeutyczno-relaksacyjną niż
      twórczą. Na ogół taki muzykant-domator brzdęka sobie bezładnie i
      raz na jakiś czas uda mu się wyłowić wśród wydobywanych przez
      siebie dźwięków jakiś intrygujący fragment czy melodię, ale za
      chwilę ta ulatnia się, znika, gdyż na jej miejsce przychodzi wiele
      następnych, mających w zamyśle być lepszymi, ciekawszymi. Takie
      granie jest jak uprawianie joggingu, trochę się człowiek pomęczy,
      napoci i w końcu wraca do codziennych spraw, zapominając o całej
      sprawie i traktując ją jako jedną z wielu błahostek życia
      codziennego.

      Problemem osób, posiadających nieograniczony dostęp do studia czy
      materiałów wydawniczych jest nadmierna płodność, która nie zawsze
      przekłada się na jakość oferowanego towaru muzycznego. Częstokroć
      sympatyczne brzdąkanie na gitarce w domowym zaciszu brzmi
      przyjemnie, ale tylko i wyłącznie tam – opublikowane na płycie stać
      się może niezrozumiałe dla wielu słuchaczy, z których część pewnie
      też sobie brzdąka, ale każdy po swojemu. Niemniej, takie
      samodzielne próby wydobywania magii z instrumentów na pewno w jakiś
      sposób rozwijają i uwrażliwiają człowieka. Lepsze to z pewnością
      niż siedzenie przed telewizorem lub czytanie kolorowych tygodników.


      • Gość: warhamster Re: granie a słuchanie IP: *.multimo.gtsenergis.pl 13.05.08, 19:25
        Duzo napisałeś o sobie, ale nie napisałeś na czym grasz smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka