Gość: bogdan
IP: *.pl
21.09.03, 18:58
autor artykułu głosi absurdalną tezę, że sens wydawania płyty
jest tylko wtedy, kiedy jest to arcydzieło. A ja bardzo chętnie
usłyszę nawet przeciętną płytę Stinga - z tej prostej przyczyny,
że przeciętny Sting to i tak poziom Himalajów w porównaniu z
większością twórców popu, a dwa, że osłuchały mi się wszystkie
jego wcześniejsze płyty i każda nowość jest mile widziana.