Dodaj do ulubionych

Sting "Sacred Love"

IP: *.pl 21.09.03, 18:58
autor artykułu głosi absurdalną tezę, że sens wydawania płyty
jest tylko wtedy, kiedy jest to arcydzieło. A ja bardzo chętnie
usłyszę nawet przeciętną płytę Stinga - z tej prostej przyczyny,
że przeciętny Sting to i tak poziom Himalajów w porównaniu z
większością twórców popu, a dwa, że osłuchały mi się wszystkie
jego wcześniejsze płyty i każda nowość jest mile widziana.
Obserwuj wątek
    • Gość: tym_czas Re: Sting IP: *.elblag.dialog.net.pl 21.09.03, 19:22
      Gość portalu: bogdan napisał(a):

      > autor artykułu głosi absurdalną tezę, że sens wydawania płyty
      > jest tylko wtedy, kiedy jest to arcydzieło. A ja bardzo
      chętnie
      > usłyszę nawet przeciętną płytę Stinga - z tej prostej
      przyczyny,
      > że przeciętny Sting to i tak poziom Himalajów w porównaniu z
      > większością twórców popu, a dwa, że osłuchały mi się wszystkie
      > jego wcześniejsze płyty i każda nowość jest mile widziana.

      Tak własnie
      Amen
      • Gość: piotrek Re: Sting IP: *.lafarge-romcim.ro 22.09.03, 20:08
        jestem zbulwersowany i uwazam, ze Pan Stankowski powinien raczej
        recenzowac np.: konserwy miesne, a nie muzyke.... Byc moze plyta
        nawiazuje do znanych nastrojow i sprawdzonych wzorcow, ale w
        przypadku artysty jakim jest Sting takie nawiazanie zawsze
        pozostaje najwyzszym poziomie. Posiadam wiekszosc plyt Stinga,
        rowniez te niewydane w Europie i za kazdym razem sluchajac ich
        potrafie odnalezc cos nowego i niepowtarzalnego.
        Artykul opisujacy "Sacret Love", jest pelen sprzecznosci, puenta
        natomiast sugeruje, ze pisanie recenzji szczegolnie tak
        nielogicznych rowniez nie powinno miec miejsca.... Calosc stawia
        Pana Sankowskiego w nienajlepszym swietle, obnaza jego
        powierzchownosc i brak wyczucia dobrego smaku. Ubolewam nad
        faktem, ze w Waszej redakcji pracuja tak malo kompetentni ludzie.
    • vulture Re: Sting 'Sacred Love' 21.09.03, 19:27
      Oczywiście, że nie można zakładać, że płyta musi być genialna, żeby można było
      ją pokazać światu. Oczywiście, po wielkich artystach oczekuje się wielkich
      płyt, ale po gównie, jakie nagrywa ostatnio Sting, nie oczekuję już niczego.
    • Gość: desperac Największe badziewie roku. IP: *.tpnets.com 21.09.03, 22:08
      Płyta jest strasznie słaba jak na Stinga. Nic ciekawego, słabe
      kompozycje. Badziewie. I jest z tego powodu smutno bo to jeden z
      moich faworytów. Jak to powiedział jeden znany redaktor: "kryzys
      wieku średniego". Oby nie skończył się permanentną bezpłodnością
      artystyczną.
    • pirx13 Re: Sting 'Sacred Love' 21.09.03, 22:32
      właściwie miałem się już nie wypowiadać na temat Stinga smile ale pan redaktor
      Sankowski zaskoczył mnie tym:
      "Stingowi udało się zabłysnąć w ostatnich latach dwa razy. Raz, gdy na swojej
      poprzedniej płycie "Brand New Day" umieścił wykonany w duecie z Farhatem
      Bouallagui hipnotyczny, bardzo mocno zabarwiony arabskimi i tanecznymi
      brzmieniami utwór "Desert Rose". Po raz drugi całkiem niedawno, gdy zaśpiewał
      razem z Craigiem Davidem "Rise And Fall" w dużej mierze oparte na swojej
      własnej piosence "Shape Of My Heart". Pozostałe jego produkcje wypadały, co tu
      ukrywać, cokolwiek blado."

      hmm no ciekawa teza hehe chyba mam wrecz przeciwne zdanie, a tak na marginesie
      to czy to jest ten sam Sankowski, ktory pisywał kiedyś w 'tylko rocku"?
    • Gość: atds Re: Sting IP: 89.5.1.* 22.09.03, 09:56
      Świat ze Stingiem Pana Roberta Sankowskiego jest jednym z
      najbardziej niezrozumiałych tekstów recenzujących muzykę , z
      jakim się spotkałem. Co autor ma na myśli pisząc:"Sam Sting jest
      w świetnej formie......... . I dobrze, tylko nie za bardzo
      wiadomo po co. Bo "Sacred love" to przyjemna dla ucha,stonowana
      w dużej mierze refleksyjna, ale przy okazji pozbawiona
      jakiegokolwiek napięcia i emocji płyta".
      Przecież to jest bezsensowny bełkot albo tekst napisany przez
      człowieka, który chce coś napisać , ale nie za bardzo wie co.
      W artykule sprzeczność goni sprzeczność, a teza końcowa jest
      zupełnym zaprzeczeniem tworzenia muzyki i wydawania płyt , a
      może nawet tworzenia wszelkich dóbr kultury.
    • Gość: jabollo Re: Sting IP: 195.126.173.* 22.09.03, 13:19
      Wyrazy współczucia dla pana Roberta Sankowskiego za ignorancję i
      zupełne niezrozumienie tego, czym jest "błysk" Stinga.
    • Gość: szymexez Do wszystkich Fanow muzyki Stinga! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.03, 23:45
      Coz, Sting znow zaskakuje... Wszyscy spodziewaja sie po
      nim "romantycznych ballad"... a On ciagle sie zmienia. Tym razem
      nagral plyte zywsza, wrecz taneczna, ale niebywale
      dopracowana. "Sacred Love" jest znacznie lepsza od "Brand New
      Day" i ustysfakcjonuje kazdego milosnika jego muzyki...

      Wszystkich fanow tworczosci Stinga mam zaszczyt zaprosic do,
      dzialajacego od roku, Autoryzowanego Polskiego Fan Clubu
      Stinga "... Nothing Like Sting" i na powiazana z nim najlepsza
      stingologiczna strone: www.sting.tawerna.art.pl Wpadnijcie na
      nasze forum! Czekamy!
      Pozdrawiam!
      szymexez
      • Gość: desperac Zwykłe podlizywanie się, zamiast szczerej krytyki. IP: *.tpnets.com 24.09.03, 08:38
    • Gość: Ginger Re: Sting IP: *.tvk.torun.pl / 172.19.12.* 24.09.03, 19:27
      Wlasnie wrocilam z paryskiego koncertu Stinga w dniu premiery
      Sacred Love. Nie ukrywam ze po pierwszym przesluchaniu plyty w
      ucho wpadly mi 2-3 utwory. Ale Sting to nie Britney czy
      Christina, zeby wpadac w ucho. Swego mistrzostwa, zarowno On jak
      i pozostali muzycy, dowiodl na scenie. Rewelacja.
    • Gość: katomek1@gazeta.pl Re: Sting IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 22:56
      przepraszam Pana bardzo... zawsze Pan słucha płyty tylko jeden
      raz i to z sąsiedniego pokoju? Aby na pewno Pan zna dwie
      ostatnie (tylko) "produkcje", czy też conajmniej 8 nie licząc
      drogi z The Police"?... Chyba Pan lekcji nie odrobił, bo takiej
      płytkiej recenzji dawno nie czytałem. Krytyka choćby negatywna
      zasługuje na dobry warsztat. Ten tymczasem ma lepszy Sting,
      jako muzyk niż Pan jako "bywalec". Chciałbym swoją drogą
      usłyszeć coś pańskiego, oryginalnego, bez czego świat jakoś
      obejść by się nie mógł. Powodzenia, jeszcze Pan zdąży ha ha.
      Żądłem czy piórem?
      • Gość: patrycja Re: Sting IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 00:38
        nie wiem czemu, ale odnosze niejasne wrazenie, ze ten pan przesluchal plyty
        najwyzej raz. a jezeli uwaza, ze nagranie z Craigiem Davidem bylo "blyskiem" w
        tworczosci Stinga, to troche chyba czegos innego po Stingu oczekuje niz wszyscy
        znajacy sie na muzyce Stinga ludzie. wspolczuje.
        poza tym recenzja polega na powtarzaniu w kolko tego samego. spodziewalam sie
        czegos ambitniejszego, nawet jezeli niepochlebnego, to chociaz uzasadnionego. a
        z tej recenzji ktos, kto nie slyszal jeszcze plyty nie wyciagnie nic sensownego.
    • Gość: balda Re: Sting IP: *.adsl.proxad.net 25.09.03, 10:50
      Ja bardzo przepraszam, ze osmielam sie poprawic Pana Redaktora
      (podobno specjaliste od lat w dziedzinie muzyki), ale w Desert
      Rose zaspiewal w duecie ze Stingiem CHEB MAMI, co wie kazde
      dziecko we Francji, a Farhat Bouallaghi zrobil jedynie aranzacje
      smyczkow. Proponuje nie ufac wlasnej specjalistycznej
      wszechwiedzy i sprawdzac informacje na wyklejkach smile))))
    • Gość: Stingolog Re: Sting IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 16:37
      Moim zdaniem to bardzo dobra płyta, z ciekawymi tekstami
      (dlaczego nikt nie zwraca na nie uwagi????), ogromną
      ilością "smaczków", pokazująca dojrzałość muzyczną Stinga...
      Trzeba jej posłuchać kilka-kilkanaście razy a potem wydawać
      sądy...A miłych i łatwych przebojów to szukajcie u boysbandów,
      Sting to jednak coś więcej, on naprawdę ma coś do powiedzenia.
      Amen!
    • Gość: Elen parę słów o recenzji... IP: *.jgora.dialog.net.pl 25.09.03, 19:03
      Gdyby Sting naprawdę pisał 'pod publiczkę', kierował się tym, co
      już sprawdzone i co lubi publiczność, to na BND i SL mielibyśmy
      same ballady typu 'Shape of my heart' czy 'Fields of Gold'. Ale
      tak nie jest, a to dlatego, że każda płyta Stinga to włąśnie
      wyzwanie, poszukiwanie czegoś nowego.
      Nie zgodze sie też, że płyta nie ma 'napięcia' czy klimatu - jak
      dla mnie jest to ten sam klimat jaki był obecny na koncercie z
      płyty 'All This Time' (nagrywany 11 wrzesnia 2001) - ma tę samą
      energię, dramaturgię, ale też paradoksalnie nadzieję.
      Nie rozumiem też, jaki wyznacznik przyjął autor recenzji przy
      okresleniu 'zabłysnął'... Popularność, obecność w mediach? Odkąd
      jest to wyznacznikiem jakości muzyki? Przynajmniej dla kogoś kto
      zajmuje się nią 'profesjonalnie'?
      No i oczywiście, skoro mowa o profesjonalizmie, jak to juz ktoś
      zauważył, Sting 'Desert Rose' śpiewał w duecie z Chebem Mami...
      • Gość: szymexez Re: parę słów o recenzji... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 23:25
        Przeciez wiemy, ze mamy racje. Nie warto dyskutowac ze "znawcami"... Sluchajmy
        tej muzyki!
        Jesli chcecie prowadzic dalej dyskujse zapraszam na forum NLS!

        Wszystkich fanow tworczosci Stinga mam zaszczyt zaprosic do, dzialajacego od
        roku, Autoryzowanego Polskiego Fan Clubu Stinga "... Nothing Like Sting" i na
        powiazana z nim najlepsza stingologiczna strone: www.sting.tawerna.art.pl
        Wpadnijcie na nasze forum! Czekamy!
        Pozdrawiam!
        szymexez
    • Gość: ja Re: Sting "Sacred Love" IP: *.chello.pl / *.chello.pl 25.09.03, 23:30
      A kto to jest Sting?
    • Gość: V Desert Rose to duet z Chebem Mami IP: *.55.30.61.isp.tfn.net.tw 26.09.03, 14:01
      j.w.
    • Gość: patrycja Re: Sting "Sacred Love" IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.03, 02:33
      a propos 'blado wypadajacej' dzialalnosci Stinga : 'Until', ktore zdobylo Zloty
      Glob i bylo nominowane do Oskara.
      w ogole pikus. kazdy tak umie. chcialabym, zeby dalej Sting tak 'blado wypadal'.
      • Gość: Junak Re: Sting IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.09.03, 02:27
        Ostatnio "Gazeta Wyborcza" (bo to chyba jej portal...) reklamuje
        sie podnioslym haselkiem: "nam nie jest wszystko jedno". Otoz po
        przeczytaniu tej pseudorecenzji odnosze inne wrazenie - wszystko
        jedno kto i jak recenzuje plyte, byle tylko wypelnic puste
        miejsce. Dla mnie te kilka zdan pana Sankowskiego to czysta
        chaltura, w dodatku hybiona i z bledami... Az sie dziwie, ze
        przeczytalem takiec cos wlasnie na stronach gazety. Autor
        recenzji wykazal sie ignorancja wobec czytelnikow i samej
        plyty... proponuje zatem zignorowac ten tekst i poszukac
        prawdziwej, dobrej recenzji. Mi i tak jest wszystko jedno bo
        uwazam ze Sacred Love to plyta na prawede dobra. Polecam.
        • zenna Re: Sting 28.09.03, 13:44
          Widzieliscie moze recenzje na stronie Stinga?
          www.sting.com/main.html
          Co prawda trudno sie bylo spodziewac tu specjalnie negatywnych sadow smile

          Ale mnie tez jest wszystko jedno, co tam ktos o tej plycie napisze. Uwazam ja
          za bardzo dobra, a teksty, jak zawsze u Stinga - wspaniale. Te z szerszym
          przeslaniem sa szczegolne; najbardziej jednak trafiaja do mnie "Dead Man's
          Rope" i "The Book of My Life". (Lubie ten sitar pobrzekujacy w "The Book" smile)
    • Gość: panalek Re: Sting IP: *.chello.pl 30.09.03, 18:55
      za drogo
    • Gość: roxanne Re: Sting IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.03, 00:22
      Jeżeli pan Sankowski uważa, że nowa płyta Sting'a
      jest "pozbawiona emocji...Równie dobrze mogłaby w ogóle nie
      powstać" to radzę posłuchać jeszcze raz, bo najwyraźniej nie
      zrozumiał pan zawartego w niej przesłania.
      Może lepiej powiedzieć, że niektóre utwory, np Inside lub
      Whenever I Say Your Name są za trudne dla przeciętnego odbiorcy,
      którego zadowala taneczna pioseneczka o miłości,a przecież
      uczucia można wyrazić w bardziej wyrafinowany, łagodny sposób,
      czego dowodem jest właśnie ta płyta.
    • Gość: jws Re: Sting IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.03, 23:48
      A ci co nie lubią Stinga moga zawsze posłuchać sobie Ich Troje
      lub innej głupawki.
    • Gość: leland Re: Sting "Sacred Love" IP: 5.2.1R1D* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 21.10.03, 17:29
      Im dłużej słucha się tej płyty tym bardziej się podoba. Uwielbiam szczególnie
      Never Coming Home i Stolen Car. No i ten niesamowity Jason Rebello...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka