Dodaj do ulubionych

DAVID BOWIE "Reality" recenzja

05.10.03, 18:33
Muzyczny kameleon czy raczej marketingowy spryciarz, wydał swój kolejny
album. Lojalnie się przyznam, że nie wszystkie wcielenia Davida B. jestem w
stanie zaakceptować. Lubię jego starsze rzeczy z lat siedemdziesiątych, ale
nie wchodzi mi np. „Let’s Dance”. Podobała mi się płyta „Outside”, ale nie
byłem zwolennikiem jej następczyń (zwłaszcza „Earhtling”wink. A teraz ukazuje
się „Reality” - płyta nie przynosząca żadnych zmian w ‘ostatnim’ wizerunku
muzycznym Bowiego. Płyta, dodajmy, dość nisko oceniona przez krytyków.

Na pierwszy rzut ucha album przypomina ostatnie dokonania Bowiego – „Heathen”
i „Hours”. I tu - zależnie od tego, co kto u Bowiego lubi – może to być
zarówno wadą, jak i zaletą. Mi się z tych trzech płyt „Reality” podoba
najbardziej, choć nie jest to powalające ani zaskakujące dzieło. Raczej
zachowawcza, miejscami mniej, miejscami bardziej przebojowa płyta pana w
wieku średnim.

Na pierwszy ogień idzie fajne, pastiszowe „New Killer Star”, z melodią wziętą
prawie żywcem z jakiegoś musicalu lub hitu z lat pięćdziesiątych. Nie
przekonuje mnie jednak następny, równie żywy i roztańczony utwór „Pablo
Picasso” z całkiem przyjemnym motywem gitary, za to z niepotrzebnie
wykrzyczanymi zwrotkami. Tak jakby Bowie miał pomysł tylko na pół
piosenki. „Never Get Old” cofa nas nieco do lat osiemdziesiątych – typowa dla
tamtego okresu melodyka i aranżacja, całkiem miło się słucha.
Szybkie „Looking For Water” jest nieco bardziej rockowe, chociaż bez
przesady – niezły, dynamiczny kawałek, z może niepotrzebnie powtarzanym tyle
razy refrenem.
„The Loneliest Guy” to pierwsza ballada na płycie. Bardzo ładny wstęp
gitarowo-fortepianowy i dość smętna wokaliza, która dyskwalifikuje wprawdzie
ten utwór w kategoriach przeboju, ale, trzeba przyznać, jest to kompozycja
dość nastrojowa. Nastrój zadumy burzy następujące po wolniaku dość
żywe „She’ll Drive The Big Car” z harmonijką i znów z beznadziejną zwrotką i
tym razem z równie słabym refrenem. „Days” z akordami gitary akustycznej w
roli głównej jest taką śmieszną ogniskową balladką na koniec lata (no dobra,
wiem że już minęło). Trochę szkoda, że potem sztucznie jest podbita jej
dynamika, ale mimo to robi się bardzo przyjemnie podczas jej słuchania. „Fall
Dog Bombs The Moon” nieco powtarza patenty z „New Killer Star”, tylko jest
gorszy (znów straszna melodia zwrotek). Utrzymane w klimacie naiwności lat
sześćdziesiątych „Try Some, Buy Some” ze smyczkami i dęciakami w tle robi
dziwne wrażenie, ale i tak przechodzi dość bezboleśnie, chociaż przydałoby
się nieco więcej melodii. Ten sam zarzut stawiam utworowi tytułowemu,
szybkiemu, fajnie zaaranżowanemu, ale znów wykrzyczanemu... Najdłuższe
(7:45), zamykające „Reality” „Bring Me The Disco King” to jazzujące pianino z
perkusją i – wreszcie – ładna melodia. Takie stylowe zakończenie.

„Reality” to przede wszystkim dużo żwawych kompozycji (i za to Bowiemu
chwała, bo dzięki temu plyta nie nudzi tak bardzo, jak mogłaby, gdyby
zawierała ballady), które – przyznać trzeba – nie zawsze są do końca udane.
Na ogół Bowie ma niezłe pomysły na melodyjny refren i aranżację, ale zwrotki
leżą. Są na ogół bezsensownie skandowane, co uniemożliwia identyfikację
piosenki, dopóki nie zacznie się refren. Smaczki aranżacyjne ratują wprawdzie
część pieśni, ale mam wrażenie, że gdyby David popracował nieco ciężej, z
niektórych kompozycji dałoby się wykrzesać więcej. Opracowanie instrumentalne
albumu i cała produkcja są bez zarzutu – Bowie to profesjonalista i nie
pozwoli sobie na wypuszczenie niestarannie zrobionego albumu, to trzeba
przyznać.

Album jest dziwny, bo jednocześnie jest spójny pod względem aranżacjno-
wykonawczym; żaden utwór nie jest „z innej bajki” mimo różnorodności
aranżacyjnej. Płycie brakuje jednak tzw. nastroju – gdy tylko Bowie za pomocą
niezwykłej melodii czy akompaniamentu wyczaruje jakiś klimat, natychmiast
burzy go następnym utworem. Trzeba się do tego nieco przyzwyczaić.

„Reality” to również informacja o tym, że Bowiemu skończyły się pomysły w
dotychczasowej formule i że czas najwyższy coś zmienić. Miejmy nadzieję, że
David nie nagra kontynuacji „Reality” i będzie poszukiwać dalej...
Obserwuj wątek
    • ilhan Re: DAVID BOWIE "Reality" recenzja 05.10.03, 18:36
      Trzy recenzje dziennie - jesteś płodniejszy niż red. Michał Kirmuć i red.
      Michał Figurski razem wzięci wink
      • vulture Re: DAVID BOWIE "Reality" recenzja 05.10.03, 18:37
        ilhan napisał:

        > Trzy recenzje dziennie - jesteś płodniejszy niż red. Michał Kirmuć i red.
        > Michał Figurski razem wzięci wink

        No, nie ma to jak dziesięć rankingów dziennie, ale staram się jak mogę tongue_out
        • ilhan Re: DAVID BOWIE "Reality" recenzja 05.10.03, 18:47
          vulture napisał:

          > ilhan napisał:
          >
          > > Trzy recenzje dziennie - jesteś płodniejszy niż red. Michał Kirmuć i red.
          > > Michał Figurski razem wzięci wink
          >
          > No, nie ma to jak dziesięć rankingów dziennie, ale staram się jak mogę tongue_out

          Każdy ma swoją niszę i ją wypełnia - to najważniejsze.
          • ponurak Re: DAVID BOWIE "Reality" recenzja 05.10.03, 21:43
            ilhan napisał:

            > vulture napisał:
            >
            > > ilhan napisał:
            > >
            > > > Trzy recenzje dziennie - jesteś płodniejszy niż red. Michał Kirmuć i
            > red.
            > > > Michał Figurski razem wzięci
            > wink

            To się pewnie nazywa "kompensacja", przyczyn nie dociekam.
            Zjechał zerówno Alice Cooper, Davida Bowiego, S Krajewskiego jak i (sic!)
            Arethę Franklinsad
            Jeśli nawet ilość jest imponująca, suma ocen jako wypadkowa całości
            dzisiejszych dokonań vulture równa się...zero. może byłoby lepiej, żeby na
            jakiś czas zrezygnował z pewnych nałogów zmysłowych i jutro z rana umówił się
            na wizytę do...laryngologa?

            Czy krytykowi muzycznemu należy sie renta inwalidzka z powodu utraty słuchu??
            • Gość: Vulture analfabetyzm rulez IP: *.chomiczowka.net.pl 05.10.03, 22:35
              ponurak napisała:


              > Zjechał zerówno Alice Cooper, Davida Bowiego, S Krajewskiego jak i (sic!)
              > Arethę Franklinsad

              No dobra, Krajewski był dla jaj. Na początku recenzji wyjaśniłem jaki jest jej
              powód; jak się nauczysz czytać, to zrozumiesz.

              Davida Bowie nie zjechałem. Naucz się czytać.

              Płyty Coopera i Franklin SĄ słabe i nic na to nie poradzę. Brak dobrych
              kompozycji niestety przesądza o ich jakości.

              > Jeśli nawet ilość jest imponująca, suma ocen jako wypadkowa całości
              > dzisiejszych dokonań vulture równa się...zero. może byłoby lepiej, żeby na
              > jakiś czas zrezygnował z pewnych nałogów zmysłowych i jutro z rana umówił się
              > na wizytę do...laryngologa?

              A Ty do okulisty. Naucz się czytać, a potem sobie rób kompensację za stracone
              lata w nauczaniu początkowym. Trzeba było uważać, jak pani literek uczyła.

              > Czy krytykowi muzycznemu należy sie renta inwalidzka z powodu utraty słuchu??
            • janek0 Re: DAVID BOWIE 'Reality' recenzja 07.10.03, 18:49
              ponurak napisała:

              > suma ocen jako wypadkowa całości
              > dzisiejszych dokonań vulture równa się...zero.

              nieprawdą jest jakoby.
    • marxx Re: DAVID BOWIE "Reality" recenzja 05.10.03, 22:57
      Z wielkim zaciekawieniem przeczytalem recenzje, min. poniewaz DB slycham od 20
      lat , "Reality" slychalem juz kilka razy, a w styczniu wybieram sie na trzy
      jego koncerty!!!

      Bez urazy , Ponurak pewnie chcial tylko o Twojej recenzji napisac, ze
      jest "ciut" nieobiektywna. Jesli tak faktycznie jest to i tak pewnie nie jest
      to wynik zlosliwosci!!!
      A co mam do dodania, to plyty takich gosci jak DB, z ponad trzydziestoletnia
      kariera na scenie , nie mozna recenzowac jakby to byla ich 2 czy 3 plyta. Za
      duzo jest tam widocznej pracy wokalisty z poprzednich lat i wcielen! A o
      doskonalych muzykach czy panu Viscontim nie chce wspominac (tego nie ma w
      recenzji)
      Uwazam ze opisywanie piosenek w stylu
      "melodia wzieta prawie zywcem z (...) musicalu"
      "Z calkiem przyjemnym motywem gitarowym"
      "smetna wokaliza"
      wcale nie oddaje obrazu plyty/piosenek, a wrecz pokazuje , ze plyta zostala
      przesluchana...i to wszystko, moze aby tylko napisac kolejna recenzjesmile))
      Opisywac tak mozna tylko piosenki czy plyty boskiej Beaty!!!

      tak czy tak, pomimo ze sie nie zgadzam z Toba, to i tak fajnie ze ktos chcial
      plytke sobie opisac!!!
      • Gość: Vulture Re: DAVID BOWIE 'Reality' recenzja IP: *.chomiczowka.net.pl 05.10.03, 23:15
        marxx napisał:


        > A co mam do dodania, to plyty takich gosci jak DB, z ponad trzydziestoletnia
        > kariera na scenie , nie mozna recenzowac jakby to byla ich 2 czy 3 plyta.

        Coś napisałem o wcieleniach Bowiego na początku. Wiadomo, że inaczej podchodzę
        do płyty Bowiego a inaczej do, powiedzmy, Kings Of Leon smile)) Ale może od
        wielkich się więcej wymaga?

        > Uwazam ze opisywanie piosenek w stylu
        > "melodia wzieta prawie zywcem z (...) musicalu"
        > "Z calkiem przyjemnym motywem gitarowym"
        > "smetna wokaliza"
        > wcale nie oddaje obrazu plyty/piosenek, a wrecz pokazuje , ze plyta zostala
        > przesluchana...i to wszystko, moze aby tylko napisac kolejna recenzjesmile))

        A co miałem napisać? Tak to odbieram. Proszę, napisz inną recenzję. Z chęcią
        przeczytam, jak Ty to robisz. Ja mam swój styl pisania i go nie zmienię. A że
        motyw gitarowy tu i ówdzie przyjemny, a wokaliza smętna (celowo nie używałem
        słó "rozmarzona", "melancholijna" itp)...

        > Opisywac tak mozna tylko piosenki czy plyty boskiej Beaty!!!

        Akurat tej pani płytę nie ja recenzowałem tongue_out

        > tak czy tak, pomimo ze sie nie zgadzam z Toba, to i tak fajnie ze ktos chcial
        > plytke sobie opisac!!!

        Właśnie: zauważam że ostatnio mało kto pisze na forum recenzje. Zachęcam do
        pisania, bo to fajna sprawa. Wszyscy się dopisują do moich recenzji, na ogół,
        żeby mi napisać, że są do dupy - zgodzę się z tym, ale pod warunkiem, że ktoś
        napisze lepszą. Sam z przyjemnością poczytam.

        Pozdrawiam
        • Gość: soso Re: DAVID BOWIE 'Reality' recenzja IP: 195.41.66.* 06.10.03, 07:59

          Recenzje nie sa po to by sie z nimi zgadzac. Popieram zdanie, ze jest to glos w
          dyskusji i pietnowanie autora za jego punkt widzenia to malostkowosc. I tyle.
          Z drugiej strony fajnie jak ktos podpowiada, jak mozna sie do plyty ustawic.
          Dla porownania dodam moze, ze w Danii plyta doatala 4 gwiazdki na 5 mozliwych
          co bylo kroczkiem w dol w stosunku do Heathen. Powod: glownie mowi sie o tym,
          ze przestal wydziwiac, tworzyc atmosfere, kontemplowac a podano na tacy troche
          zwyczajnych utowrow. Wszystko. Stad dla tzw. artystycznych dusz album moze
          nieco rozczarowujacy. Brak nowego a raczej oparcie sie na rutynie i
          profesjonalizmie. To tyle z opiniii innych smile

          pzdrw

          soso
          • ponurak Re: DAVID BOWIE 'Reality' recenzja 06.10.03, 22:33
            Gość portalu: soso napisał(a):

            > Recenzje nie sa po to by sie z nimi zgadzac. Popieram zdanie, ze jest to glos
            w
            > dyskusji i pietnowanie autora za jego punkt widzenia to malostkowosc. I tyle.

            Jeśli jednego dnia autorowi rozsypał się worek z recenzjami (czterema lub
            pięcioma) i w każdej z nich wyraził on swój niesmak nimi wywołany to jak można
            takie podejście traktować? Przypadek przy pracy? Los?
            A może po prostu szanowny autor przelewa swój mało łaskawy humor na niewinnych
            wykonawców? Dobrze, że takie rzeczy wypisywane są na forum, natomiast moje
            wątpliwosci odnoszą się do krytyków muzycznych jako zawodowców. Chwała im za
            przeżyte cierpienia przy przesłuchiwaniu niegodnych ich uszu płyt i niesienia
            ogarka oswiaty w ciemny lud, ale czy w jakikolwiek sposób biorą oni
            odpowiedzialność za ewentualne, wypisywane przez siebie brednie, podyktowane
            np. interesami dystrybutora, wykonawcy lub skasowaniem kilkoma słowami
            wykonawcy, którego nie lubi, bo np. nie dostał wejściówki na koncert lub innych
            gadżetów?

            > Z drugiej strony fajnie jak ktos podpowiada, jak mozna sie do plyty ustawic.

            Frontem? Bokiem?wink
            Wolę sprawdzone sposoby: pomiędzy głośnikami.

            > Dla porownania dodam moze, ze w Danii plyta doatala 4 gwiazdki na 5 mozliwych
            > co bylo kroczkiem w dol w stosunku do Heathen.

            Co ma Dania do wiatraka?
            A te cztery też niezle świecą.smile

            Powod: glownie mowi sie o tym,
            > ze przestal wydziwiac, tworzyc atmosfere, kontemplowac a podano na tacy
            troche
            > zwyczajnych utowrow.

            No tak...zygzaków na twarzy se nie pomalował, na okładce brak symboli
            obrazobórczych, trzyma linię melodyczną i do tego nie charczy skrzekliwie.

            > Stad dla tzw. artystycznych dusz album moze
            > nieco rozczarowujacy.

            A ta niby "artystyczna dusza" to np. vulture?

            > pzdrw
            • Gość: Vulture <jeb> IP: *.chomiczowka.net.pl 06.10.03, 22:40
              ponurak napisała:

              > Jeśli jednego dnia autorowi rozsypał się worek z recenzjami (czterema lub
              > pięcioma) i w każdej z nich wyraził on swój niesmak nimi wywołany to jak
              można
              > takie podejście traktować? Przypadek przy pracy? Los?

              Nie podoba się?

              a. Nie czytaj
              b. Napisz swoją recenzję
              c. Spadaj

              Widzę że masz wiedzę tajemną na temat pisania recenzji i będziesz mi dyktować,
              jak mam je pisać i może jeszcze, co mam odczuwać, słuchając płyt.

              > glownie mowi sie o tym,
              > > ze przestal wydziwiac, tworzyc atmosfere, kontemplowac a podano na tacy
              > troche
              > > zwyczajnych utowrow.

              Nie czynię z tego zarzutu, ale Ty nadal nie umiesz czytać.

              >
              > No tak...zygzaków na twarzy se nie pomalował, na okładce brak symboli
              > obrazobórczych, trzyma linię melodyczną i do tego nie charczy skrzekliwie.
              >
              > > Stad dla tzw. artystycznych dusz album moze
              > > nieco rozczarowujacy.

              Nadal nie umiesz czytać.

              >
              > A ta niby "artystyczna dusza" to np. vulture?


              Jednak spadaj.
              • ponurak Re: <jeb> 07.10.03, 17:42
                Do jakości recenzji K. Wojewódzkiego masz jeszcze kawałek, ale po poziomie
                odpowiedzi widać, że niewielki. Może zacznij do poduszki czytać "słownik
                synonimów"?
                Natomiast co do moich umiejętności czytania: czy sadzisz, że do zrozumienia
                twoich para - intelygentnych tekstów konieczna jest habilitacja z muzykologii?
                Naprawdę szczerze gratuluje ci osiagnięć ilościowych w zakładaniu wątków,
                pisanych postach itd. Ale po cholerę zjeżdżasz z góry na dół np. Bowiego?
                Chcesz mieć monopol na jedynie słuszną postawę krytyka: wiem, łaskawie powiem
                wam kogo nie należy słuchać bo zgred a wy róbta se jak chceta! Nienawidze
                krytykanctwa teoretyków i moge obiecac na 100%: żadnej twojej recenzji płyty
                juz nie przeczytam.

                > spadaj.

                już mnie nie ma
                niech żyje TWA!
                - bez odbioru.
                • vulture Buahahaha!!! <rotfl> 07.10.03, 20:04
                  ponurak napisała:


                  > Natomiast co do moich umiejętności czytania: czy sadzisz, że do zrozumienia
                  > twoich para - intelygentnych tekstów konieczna jest habilitacja z
                  muzykologii?

                  Nie o to chodzi - przekręcasz, co napisałem, co świadczy o tym, że nie czytasz
                  tego, co napisałem, tylko wpisujesz się, żeb sobie ulżyć. Tym samym mam gdzieś
                  twoją opinię.

                  > Ale po cholerę zjeżdżasz z góry na dół np. Bowiego?

                  GDZIE go zjechałem z góry na dół? Jedne utwory mi się podobały, inne nie! Chyba
                  rzeczywiście potrzebujesz czegoś więcej żeby zrozumieć prostą polszczyznę.


                  > Chcesz mieć monopol na jedynie słuszną postawę krytyka: wiem, łaskawie powiem
                  > wam kogo nie należy słuchać bo zgred a wy róbta se jak chceta!

                  Do tej pory na forum recenzję tej płyty napisałem tylko ja. W wątek wpisują się
                  ujadające kundelki, których nie stać na napisanie kilku zdań o płycie od
                  siebie. Wolą sobie poszczekać.

                  >Nienawidze
                  > krytykanctwa teoretyków i moge obiecac na 100%: żadnej twojej recenzji płyty
                  > juz nie przeczytam.

                  Idę po tępy nóż do masła. Postanowiłem się pochlastać - wyborny krytyku,
                  obrońco uciśnionych dusz forumowych i znawco tego, czego ja znawcą nie jestem
                  (czyli wszystkiego). Adieu.
                  • ponurak Re: dupek 08.10.03, 00:42
                    vulture napisał:

                    > - przekręcasz, co napisałem, co świadczy o tym, że nie czytasz
                    > tego, co napisałem, tylko wpisujesz się, żeb sobie ulżyć. Tym samym mam
                    gdzieś
                    > twoją opinię.

                    Chcesz powiedzieć, że masz "obiektywne" uszy???
                    Dobra, wyrywkowo ale przytaczam twoje opinie:

                    "...-She'llDrive The Big Car- z beznadziejną zwrotką i słabym refrenem.." -
                    jaka zwrotka, jaki refren? Jeśli przytaczasz tego rodzaju opinię wysil się
                    jeszcze odrobinę...chyba że słów nie zrozumiałeś.

                    "...-Days- śmieszna ogniskowa ballada na koniec lata...". No tak, bardzo
                    śmieszna, tarzam się ze śmiechu!
                    Metode wolnych skojarzeń zostaw sobie może na inne okazje.

                    "...-New Killer Star- z melodią wziętą prawie żywcem z jakiegoś musicalu lub
                    hitu z lat pięćdziesiątych..."
                    A co? Czy autor nie miał prawa do "czerpania pełnymi garściami" z czasów, które
                    są mu najbliższe? Czy też ty osobiście cierpisz na nietolerancję wszystkich
                    gatunków muzycznych poza rockiem? Jeśli tak to mam dobrosąsiedzką propozycję:
                    zostań przy swoim ogródku i nie wrzucaj innym kamieni, ok?

                    I jeszcze kilka odkrywczych sformułowań, skierowanych bezpośrednio pod adresem
                    Bowiego:

                    - marketingowy spryciarz, muzyczny kameleon
                    - zachowawcza płyta...pana w średnim wieku- to jaki on w końcu jest?
                    Zachowawczy czy sprytnie marketingowy??? A może to nie o tej płycie pisałeś, w
                    tak twórczym zapale całodziennym różnie mogło się zdarzyć?

                    - niepotrzebnie wykrzyczane zwrotki- he? A według ciebie powinien krzyczeć cały
                    czas czy tylko co drugą zwrotkę? Słyszałeś o czymś takim jak "interpretacja"?
                    Moze zaczniesz się douczać w "Od przedszkola do Opola"?

                    - płyta dość nisko oceniona przez krytyków- i sprawa jasna. Nie chciałes
                    zapewne odbiegać trendem ocen od pozostałych "fachowców". Krytycy wszystkich
                    krajów - łączcie się!

                    Miło szaleć, kiedy czas po temu, zdezynfekuj nóż - nadmiar cholesterolu
                    zawartego w maśle moze wpływać na zaburzenia w produkcji testosteronu a
                    wtedy...mógłbyś np. zacząć pisać recenzje pozytywne.

                    Nie cierpię masła, więc:
                    > Idę po...piwo. Postanowiłem się dzisiaj...upić - wyborny krytyku,
                    > obrońco uciśnionych dusz forumowych i znawco tego, czego ja znawcą nie jestem
                    > (czyli wszystkiego).
                    > Adieu.





                    Dużo zapłaciłeś u laryngologa?

                    • Gość: Vulture analfbetyzm jednak rulez IP: *.chomiczowka.net.pl 08.10.03, 05:13
                      ponurak napisała:

                      > vulture napisał:

                      > Chcesz powiedzieć, że masz "obiektywne" uszy???

                      A napisałem coś takiego?


                      > "...-She'llDrive The Big Car- z beznadziejną zwrotką i słabym refrenem.." -
                      > jaka zwrotka, jaki refren? Jeśli przytaczasz tego rodzaju opinię wysil się
                      > jeszcze odrobinę...chyba że słów nie zrozumiałeś.

                      Uważam, że ten utwór jest słaby. Nie musisz się ze mną zgadzać. Tyle.

                      >
                      > "...-Days- śmieszna ogniskowa ballada na koniec lata...". No tak, bardzo
                      > śmieszna, tarzam się ze śmiechu!

                      To było napisane żartobliwie. Szkoda, że twoje ograniczenia nie pozwalają ci
                      takich rzeczy zrozumieć.

                      > Metode wolnych skojarzeń zostaw sobie może na inne okazje.

                      Rozumiem, że nie mogę mieć własnego zdania i skojarzeń, bo TY masz jedyne
                      słuszne.

                      >
                      > "...-New Killer Star- z melodią wziętą prawie żywcem z jakiegoś musicalu lub
                      > hitu z lat pięćdziesiątych..."
                      > A co? Czy autor nie miał prawa do "czerpania pełnymi garściami" z czasów,
                      które
                      >
                      > są mu najbliższe? Czy też ty osobiście cierpisz na nietolerancję wszystkich
                      > gatunków muzycznych poza rockiem? Jeśli tak to mam dobrosąsiedzką propozycję:
                      > zostań przy swoim ogródku i nie wrzucaj innym kamieni, ok?

                      Nie napisałem, że nie ma prawa. Nie uczyniłem też z tych inspiracji zarzutu -
                      mi się "NKS" nawet podoba. A to, że brzmi 'znajomo'/'podobnie do czegoś,l co
                      już się słyszało'... -taka konwencja.


                      >
                      > I jeszcze kilka odkrywczych sformułowań, skierowanych bezpośrednio pod
                      adresem
                      > Bowiego:
                      >
                      > - marketingowy spryciarz, muzyczny kameleon
                      > - zachowawcza płyta...pana w średnim wieku- to jaki on w końcu jest?
                      > Zachowawczy czy sprytnie marketingowy??? A może to nie o tej płycie pisałeś,
                      w
                      > tak twórczym zapale całodziennym różnie mogło się zdarzyć?

                      Oczywiście znów nie rozumiesz. Bowie zmieniał image i style muzyczne
                      wielokrotnie podczas swej kariery. Często szokował (wyglądem), starał się
                      różnicować brzmienie, ale akurat "Reality" jest nagrana w 'bezpiecznym
                      brzmieniowo' stylu poprzednich płyt, stąd też zachowawczość.


                      >
                      > - niepotrzebnie wykrzyczane zwrotki- he? A według ciebie powinien krzyczeć
                      cały
                      >
                      > czas czy tylko co drugą zwrotkę? Słyszałeś o czymś takim jak "interpretacja"?
                      > Moze zaczniesz się douczać w "Od przedszkola do Opola"?

                      Wydaje mi się, że niektóre utwory mogłyby mieć nieco więcej melodii. Bowie już
                      udowodnił, że umie pisać melodyjne utwory - po prostu dałyby się (te nowe)
                      lepiej zapamiętać, stąd też mój komentarz, iż szkoda, że tak nie jest.

                      > - płyta dość nisko oceniona przez krytyków- i sprawa jasna. Nie chciałes
                      > zapewne odbiegać trendem ocen od pozostałych "fachowców". Krytycy wszystkich
                      > krajów - łączcie się!

                      Wiedziałem, że ktoś się czepnie. I bardzo dobrze.

                      Skoro cały czas uparcie się czepiasz każdego wyrazu mojej recenzji, i to
                      jeszcze bez sensu, mam dla ciebie nieustającą propozycję napisania własnej.
                      Recenzję pisze się po to, żeby przedstawić swoją opinię, ale jeśli ktoś jest
                      dupkiem i ma zamiar ujadać co chwila, że jestem niesłyszący, ponieważ nie padam
                      na kolana przed płytą Bowiego, to jego sprawa.

                      Aha, i będę pisać na temat płyt to, co o nich myślę. Od tego jest to forum.
                      Jeśli ci tak z tym źle, to się powieś. Będzie jednego palanta mniej.

                      Pozdrawiam.
            • Gość: soso do ponuraka IP: 195.41.66.* 07.10.03, 06:04

              Ty to jakis sfrustrowany czy co?

              Nie interesowalo mnie czy sie komus rozwiazal worek z recenzjami czy nie bo
              przeczytalem tylko o DB.

              Dania ma to do wiatraka, ze skoro rozmawiamy o plycie to moze dobrze jest
              porownac opinie z kilku stron. Mnie np. interesuje co gdzie pisza o nowych
              plytach. Mysle, ze niektorzy takze tak maja.

              Czy vulture to artystyczna dusza czy nie takze mnie nie interesowalo przy
              przytaczaniu cudzych opinii. Interpretacja juz Twoja.

              Widze, ze masz jakis uraz do vulture. Moze i slusznia. Ale skoro czlowiek
              napisal kilka zdan i to na temat to nie uwazam, ze nalezy mu zaraz przykladac
              za nazwisko i poprzednie osiagniecia. Moze chcial sie poprawic wink

              No i mysle troche pozytywniej, ponuraku. Zycie nie jest takie ponure smile

              pzdrw

              soso
    • lord_jack David Bowie-Iggy Pop 0:1 06.10.03, 20:23
      Krótko płyta Bowiego jest fajna ale słaba tym razem wygrał Iggy Pop jego
      najnowsza płyta jest zdecydowanie świerzsza jeśli tak można napisać wogóle o
      rocku 1:0 dla Popa
      • Gość: VuLtUrE Re: David Bowie-Iggy Pop 0:1 IP: *.chomiczowka.net.pl 06.10.03, 21:29
        Obiecuję, że Popa wysłucham. Aha, jeszcze co do Bowiego: trudno jest oceniać
        płytę starego rutyniarza, udając, że jest to coś zajebistego i świeżego.
        Ponawiam prośbę o pisanie recenzji; forum na tym zyska, a wszyscy, którym nie
        podoba się, co napisałem, niech napiszą coś od siebie na temat płyty, o ile w
        ogóle ją przesłuchali tongue_out

        Pozdrawiam
    • mellodi Re: DAVID BOWIE "Reality" recenzja 07.10.03, 12:57
      Myślę że większość narzekających nie czytała naprawdę kiepskich recenzji i nie
      wie jak kaszaniaste mogą one być. Dlatego podaje poniżej przykład:

      "Pięćdziesięciosześcioletni Bowie to dla niektórych wielki muzyczny kameleon,
      dla innych król kiczu, a dla pozostałych - nikczemny przebieraniec. Niegdyś
      marny autor i śpiewak, następnie gigant glamrocka, a potem koleżka, co to
      próbował wszystkiego - disco, garagerocka, dziwnego techno, jungle,
      electroambientu, kosmic łupu-cupu. Dwudziesty szósty album pokazuje, że wyznanie
      artysty, iż nie znosi swego głosu, nie jest bezpodstawne. Ja też. Co z tego, że
      kapela miesza sprawnie, jak solista od lat jęczy niestrawnie. Eklektyczny paw z
      marnym trubadurem."

      Płyty Kuby Wojewódzkiego
      Tygodnik "Wprost", Nr 1088 (05 października 2003)

      HEHEHEHE
      • marxx Re: DAVID BOWIE "Reality" recenzja 07.10.03, 14:44
        no to juz jest koszmarsad
        Vulture-Twoja recenzja byla OK!smile
        • Gość: soso Re: DAVID BOWIE "Reality" recenzja IP: 195.41.66.* 07.10.03, 15:21
          Co to za facet co uwaza Bowiego za pajaca?!!!!!
          Paranoja!

          pzdrw

          soso
    • lord_jack a propo pana KW 07.10.03, 16:17
      Gdzie można nawrzucać Kubie Wojewódzkiemu za taką idiotyczną recenzje płyty
      Bowiego? a może zrobimy ranking beznadziejnych dziennikarzy i krytyków
      muzycznych.....
      • mellodi Re: a propo pana KW 07.10.03, 18:18
        lord_jack napisał:

        > Gdzie można nawrzucać Kubie Wojewódzkiemu za taką idiotyczną recenzje płyty
        > Bowiego? a może zrobimy ranking beznadziejnych dziennikarzy i krytyków
        > muzycznych.....

        Takich ludzi to krytyka utwierdza tylko w przekonaniu że są najlepsi. A maila do
        KW strasznie trudno znaleźć - chyba przy okazji jego tok szołu kiedyś widziałam
        jakiś adres ale np. na oficjalnej stronie go nie ma (albo ja ślepa jestem)
    • Gość: Vulture powtórzę się IP: *.chomiczowka.net.pl 07.10.03, 19:55
      Ponieważ większość osób, które wypowiedziały się w tym wątku, przypierdzielają
      się do recenzji płyty, której zapewne jeszcze nie zdążyły przesłuchać, ponawiam
      prośbę o napisanie recenzji własnej po przesłuchaniu "Reality", oczywiście smile
      Tyle ode mnie.
      • mellodi no nie wiem... 07.10.03, 22:02
        Gość portalu: Vulture napisał(a):

        > Ponieważ większość osób, które wypowiedziały się w tym wątku, przypierdzielają
        > się do recenzji płyty, której zapewne jeszcze nie zdążyły przesłuchać, ponawiam
        >
        > prośbę o napisanie recenzji własnej po przesłuchaniu "Reality", oczywiście smile
        > Tyle ode mnie.

        Zgadzam się że większość wypowiadających się tutaj reaguje agresywnie na samą
        ksywkę recenzenta i przyczepia się trochę bezsensownie ale czy powyższy argument
        nie jest z cyklu: "chcesz ktytykować pracę murarza to sam wybuduj dom"? Jak nie
        napiszesz recenzji na forum muzyka to nie krytyuj cudzych recenzji? Wyjątkowo
        bzdurne założenie.
        • Gość: Vulture walić IP: *.chomiczowka.net.pl 07.10.03, 22:09
          mellodi napisała:

          > Jak nie
          > napiszesz recenzji na forum muzyka to nie krytyuj cudzych recenzji? Wyjątkowo
          > bzdurne założenie.

          Niezupełnie. Ale skoro niektóre osoby, zwracające mi uwagę i wypunktowujące
          słabe punkty moich recenzji (i moich osobiście, bo chyba starają się mnie w ten
          sposób obrazić albo co, hehe), same prawie nic nie piszą na forum... a poza tym
          wypowiadają się o recenzji, nie znając (jak śmiem przypuszczać) recenzowanej
          płyty, co jest absurdalne.

          A swoje stanowisko w sprawie pisania recenzji podtrzymuję - i wyraźnie po
          polsku napisałem, o co mi w tym chodzi.

          Aha, a jeśli się komuś nie podobają moje recenzje...




          ...to trudno.
          • mellodi Re: walić 07.10.03, 22:18
            Gość portalu: Vulture napisał(a):

            > Niezupełnie. Ale skoro niektóre osoby, zwracające mi uwagę i wypunktowujące
            > słabe punkty moich recenzji (i moich osobiście, bo chyba starają się mnie w ten
            >
            > sposób obrazić albo co, hehe), same prawie nic nie piszą na forum... a poza tym
            >
            > wypowiadają się o recenzji, nie znając (jak śmiem przypuszczać) recenzowanej
            > płyty, co jest absurdalne.

            Co fakt to fakt.

            > A swoje stanowisko w sprawie pisania recenzji podtrzymuję - i wyraźnie po
            > polsku napisałem, o co mi w tym chodzi.

            Wiem, wiem tylko że też nie chodziło mi o zachęcanie do pisania recezji ale o
            takie kategoryczne uwarunkowania.

            > Aha, a jeśli się komuś nie podobają moje recenzje...

            A mnie się nawet podobają - mają dużo informacji o tym jaka jest dana płyta i
            czego można się po niej spodziewać a krytyka choć czasami brutualna zazwyczaj
            jest uzasadniona.
            • Gość: VuLtUrE to niezupełnie tak IP: *.chomiczowka.net.pl 07.10.03, 22:21
              mellodi napisała:


              > Wiem, wiem tylko że też nie chodziło mi o zachęcanie do pisania recezji ale o
              > takie kategoryczne uwarunkowania.

              Jakie kategoryczne uwarunkowania? Po prostu jeśli ktoś pragnie się podzielić
              refleksjami na temat jakiejś płyty, uważam, że może to zrobić w formie dłuższej
              wypowiedzi. Często pojawiają się wątki w stylu "Zajebista płyta, polecam" i nic
              więcej. Skoro tylu tu koneserów muzyki...

              A jedynym uwarunkowaniem do napisania recenzji jest wysłuchanie recenzowanej
              płyty tongue_out
              • mellodi Re: to niezupełnie tak 07.10.03, 22:32
                Gość portalu: VuLtUrE napisał(a):

                > Często pojawiają się wątki w stylu "Zajebista płyta, polecam" i nic
                >
                > więcej.

                Hehe, wiem bo sama lubię tworzyć takie wątki i robię to nie z myślą że ma
                powstać recenzja tylko chcę się podzielić z innymi tym że właśnie wysłuchałam
                zaj...efajnej płyty.

                > Skoro tylu tu koneserów muzyki...
                >
                > A jedynym uwarunkowaniem do napisania recenzji jest wysłuchanie recenzowanej
                > płyty tongue_out

                Ale chyba bycie koneserem nie oznacza że umie się pisać o muzyce. Jak sama mam
                coś napisać to wolę się powstrzymać kiedy widzę że mi wychodzą sentymentalne
                bzdury pełne zachwytu. To już krótka forma jest lepsza a przynajmniej płyta
                zaistnieje na forum.
                • vulture heh 08.10.03, 05:56
                  mellodi napisała:
                  To już krótka forma jest lepsza a przynajmniej płyta
                  > zaistnieje na forum.

                  Na podstawie popularności tej recenzji stwierdzam, iż czasami i dłuższe formy
                  się sprawdzają big_grin
    • astir Re: DAVID BOWIE "Reality" recenzja 07.10.03, 22:58
      Nie rozumiem całego tego szumu wobec recenzji 'Reality', po co ta
      nieukierunkowana, niepotrzebna agresja??

      vulture napisał:

      > Muzyczny kameleon czy raczej marketingowy spryciarz, wydał swój kolejny
      > album. Lojalnie się przyznam, że nie wszystkie wcielenia Davida B. jestem w
      > stanie zaakceptować.

      No właśnie, nie krytykuje, nie pieje z zachwytu, tylko...lojalnie uprzedzasmile

      Lubię jego starsze rzeczy z lat siedemdziesiątych, ale
      > nie wchodzi mi np. „Let’s Dance”.

      Może masz rację z tym 'Let's Dance', choć z drugiej strony chyba dzięki tej
      właśnie płycie Bowie stał się gwiazdą pop, ta muzyka była wszędzie. I w jego
      dyskografii na pewno jest bardzo ważną płytą.

      'Reality' nie znam, więc nie mam zamiaru zabierać głosu w dyskusji - poczekam
      na jakąś radiową prezentację. Natomiast forma, styl i szczegółowy opis
      poszczególnych utworów w Twojej recenzji bardzo mi się podoba, oprócz
      zakończenia:

      > „Reality” to również informacja o tym, że Bowiemu skończyły się pom
      > ysły w
      > dotychczasowej formule i że czas najwyższy coś zmienić. Miejmy nadzieję, że
      > David nie nagra kontynuacji „Reality” i będzie poszukiwać dalej...

      Powtórze to, co i na tym forum było wyrażane wielokrotnie: każdy wykonawca w
      pewnym wieku, z latami praktyki studyjnej i estradowej przyzwyczaja słuchaczy
      do swego specyficznego brzmienia, patrz: Sting, Kazik,
      Rodowiczka................................................................
      Owszem, sa miłe zaskoczenia niektórych artystycznych 'poszukiwań', ale czy
      Bowie potrzebuje nowej grupy fanów?
      Ci, co do tej pory kupowali jego płyty, będa to robić nadal. Jeśli
      nastolatkowie natrafią na 'Reality" i odbiorą ja pozytywnie, sięgna
      po 'historię'. Bo co David ma poszukiwać? O, przepraszam...chyba że dla własnej
      satysfakcji.
      • marxx Re: DAVID BOWIE "Reality" recenzja 08.10.03, 00:36
        Heja!
        Zaczynam sie denerwowac!!!smile
        co jest w tej "Let's dance" popowego!!!!????
        Dobrze moze byc popowa , z gitarzysta popowym (ktorego okreslaja jako Hendrixa
        nr2) Stevie Ray Vaughn, Omar Hakim popowo gral na perkusji u Stinga, Bernard
        Edwards popowal sobie na basie min. u sp. Roberta Palmera.
        Chyba przez pomylke wszystko co zostalo nagrane w 80latach ma latke popsad

        A dodatkowe pytanie dlaczego okreslenie "POP" zaczyna brzmiec jak jakas
        zajeb@$#% obelga?

        A gwiazda DB zostal w 1972 jako Ziggy Stardust!!!!!

        astir napisała:

        'Let's Dance', chyba dzięki tej
        > właśnie płycie Bowie stał się gwiazdą pop, ta muzyka była wszędzie. I w jego
        > dyskografii na pewno jest bardzo ważną płytą.
        >
    • surfik Re: DAVID BOWIE "Reality" recenzja 08.10.03, 10:28
      vulture napisał:

      > „Let’s Dance”.
      "Let's Dance?" Piękna, żywa i bardzo optymistyczna płyta płyta.
      • Gość: soso Re: DAVID BOWIE "Reality" recenzja IP: 195.41.66.* 08.10.03, 13:03


        Wczoraj w Kopenhadze wystapil David Bowie i w ten sposob otworzyl swe swiatowe
        tourné. Promuje oczywiscie Reality. Z tej okazji puszczono dunski wywiad z
        Bowiem przeprowadzony kilka dni temu w Nowym Jorku w jego mieszkani, potem byly
        fragmenty z koncertu i opinie ludzi o koncercie i Bowiem. Wszysko od 23.30 do
        0.30 wiec nie jestem dzisiaj specjalnie wyspany. Ale bylo warto. Nie dlatego,
        ze cos powalalo na kolana ale obcowanie z czlowiekiem i ogladanie fragmentow
        koncertu bylo dosc interesujace dla kogos takiego jak ja.
        Bowie odpowiadal na dosc inteligentne pytania wiec sluchalo sie z
        zaciekawieniem. Jak to jest miec 56 lat? Wspaniale. Jak bedziesz mial tyle
        zobaczysz, jaka to frajda. smile Odczuwam przyjemnosc bo cialo mi dopisuje,
        jestem bardziej pewny siebie, tego co robie, tego jak zyje. Ostatnie 15 lat
        ukladalo sie dosc plynnie i ten okres zycia uwazam za udany. Co to jest
        Reality? Plyta powstala dosc nagle, z marszu. Mam kilka nowych piosenek wiec
        zbieram muzykow i nagrywam je by odeszly ode mnie, ta plyta nie jest plyta
        koncepcyjna, nie ma pomyslu na nia, po prostu samo zycie, reality. Tytul plyty
        zreszta nie jakis wydumany. Jedna z piosenek ma taki tytul a ze pasowal do
        calosci wiec mamy Reality. Mysle, ze nastepna plyta bedzie juz inna. Chce
        nagrac cos w stylu 'extravagance', szalone, moze roztanczone i naladowane
        emocjami, ale to nastepna plyta. Reality jest zbiorem piosenek i to wszystko.
        Czy lubisz koncertowac? Tak, moze nawet za bardzo. smile Moje koncerty czasami
        przeciagaja sie ponad wytrzymalosc sluchaczy smile Ale to dlatego, ze mam duze
        zaufanie do mego zespolu, oni maja wspaniale umiejetnosci i kazdy koncert to
        sznasa, by rozwineli jakas muzyczna fabule, wciagneli sluchaczy w swoj swiat i
        dawali coraz to nowe przezycia. Stad moze tak bardzo chce, by dali jak
        najwiecej no i koncerty sa wowczas dlugie. Mam takze teraz wieksze zaufanie do
        swego glosu. Poprawia sie na stare lata smile. Naprawde jestem z niego
        zadowolony. Kiedys potrzebowalem na scenie oprawy, swiatel, efektow i aranzacji
        teatralnej by ukryc brak wiary w siebie. Teraz jest inaczej. Wystarcza dobre
        buty. Nie, nie te, ktore mam teraz na nogach smile (mial jakies domowe). Czy
        czegos brakuje ci w zyciu? Nie, nie brakuje mi niczego. Wlasciwie mam wszystko.
        No moze troche podrozowania bo obecnie zmienilem styl zycia z uwagi na rodzine
        (Bowie ma malego synka). Nigdy np. nie bylem w Indiach a kusi mnie taka podroz.
        Moze wiec na wakacje? Kiedys podrozowalem regularnie i byl to moj styl zycia,
        moze nawet nadmiernie bo takze meczylo mnie to. Ale dzisiaj mam niedosyt smile
        Lubie podrozowac.
        - Dlaczego Dania jako pierwsze miejsce koncertowe tej tury? Twoj wybor?
        - Nie, powiedziano mi, ze zaczynamy w Danii.
        - Czy masz jakies skojarzenia? Rok temu dales swietny koncert w Horsens.
        - Lubie Danie, to mily kraj, H.C.Andersen smile
        - A ty jestes milym czlowiekiem smile
        - A ty jestes a milego kraju smile))))))) (tu Bowie smial sie z wlasnej gry slow)




        pzdrw

        soso
        • astir Re: DAVID BOWIE "Reality" recenzja 08.10.03, 22:38
          Soso dzięki! Piękna, bardzo ciepła relacja...podobnie jak Bowie przed 60 - tką
          (chociaż 'Reality' jeszcze nie słyszałam). A kiedyś był z niego
          taki 'niegrzeczny chłopczyk'...czy stać go jeszcze na "extravagance'?
          Poczekamy, posłuchamy...do 60 - tki ma jeszcze 4 lata, czy wystarczy mu
          jaggerowskiej energii? Oby. Bowie to historia, mit i autokreacja. Jeśli - jak
          twierdzi w wywiadzie - ogranicza scenografię swych występów do minimum, może mu
          się uda, to w/g mnie jeden ze wskaźników wiary we własne siły, głos, text,
          przesłanie - jakiekolwiek by one w rzeczywistości nie były.
          Czyli - najpierw 'Reality', później...???

          Nie chce się wpisywać drugi raz w ten sam wątek, więc przy okazji wyjaśnienie
          zastosowania przeze mnie słowa 'pop'. Ono naprawdę nie zostało uzyte w
          znaczeniu negatywnym - pop ( definicja własna) to wszystko to, co aktualnie
          trafia do ludzi: zachowanie, strój, język i...muzyka. Czy jeśli napiszę, że
          zdarza mi sie słyszeć utwory z tzw. muzyki poważnej i dla mnie tez są
          one "popowe', będziesz wiedział, o co mi chodzi? I odwrotnie - czasami pewne
          utwory np.rockowe czy r'n'r - olowe wcale nie muszą się zaliczać do tego nurtu.

          ps. śpijsmile)))........
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka