Dodaj do ulubionych

jeszcze dwa recitale

01.09.08, 20:34
Nieco spóźniony wpis, ale wcześniej nie miałam kiedy.

Mowa o dwu koncertach w Sali Kameralnej FN - na fortepianie starym (Bezuidenhout) i nowym (Różański).

26. sierpnia 2008  
17.00 Recital fortepianowy

Sala Kameralna Filharmonii Narodowej
Kristian Bezuidenhout (fortepian historyczny)

PROGRAM
Ludwig van Beethoven:
Sonata D-dur op. 10 nr 3

John Field:
Sonata Es-dur op. 1 nr 1 (cz.I)
Nokturn c-moll
Sonata Es-dur op. 1 nr 1 (cz.II)

Franz Schubert:
Impromptus op. 90, D 899
c-moll nr 1
Es-dur nr 2
Ges-dur nr 3
As-dur nr 4

Fryderyk Chopin:
Nokturny c-moll i cis-moll


Bezouidenhouta słyszałam już kiedyś na Chije - ale było to granie z orkiestrą (niezapomniane - i ze względu na orkiestrę Bruggena i ze względu na repertuar - Koncerty Mozarta - no ale przede wszystkim ze względu na grę pianisty). W repertuarze solowym miałam okazję posłuchać go pierwszy raz - i jestem z tego posłuchania bardzo zadowolona.
Recital rozpoczął Sonatą D-dur Beethovena, na której jakaś byłam rozproszona i nie umiałam się skupić na słuchaniu - ale to tylko moja wina, a nie interpretacji.
Potem był Field - dwuczęściowa Sonata - a ponieważ części szybkie, to zostały przedzielone Nokturnem. Nie wiem, czy Sonata niedokończona, czy tak została napisana, ale to dodanie Nokturnu dało bardzo dobry efekt - bo powstała zróżnicowana całość, z "oddechem" w wolnej części.
Pierwsza część zgrabnie napisana, wdzięczna, ale dość sztampowa, tematy ledwo zarysowane, kompozytor "zaliczał" poszczególne elementy formy - B. zagrał ją bezpretensjonalnie, nie próbując dodawać zbyt wiele muzyki tam, gdzie jej nie było (i chwała mu za to). Nokturn cantabile, z cudownymi zmianami barwy (a to tylko zapowiedź tego, co działo się w Schubercie!), zaś Finał - to stylizacja jakiegoś ludowego tańca - zagrana z przytupem, ale - ponieważ to stylizacja - to z zachowaniem "salonowości" i "wzięta w cudzysłów" (czy ja się kiedyś nauczę pisać zrozumiale?).
Po tej części miałam mieszane uczucia co do samego instrumentu.
B. grał na kopii instrumentu Graffa - nie mam wielkiego obycia w dźwiękowym świecie dawnych instrumentów, ale z tych które słyszałam na żywo - zdecydowanie wolę Erarda. Ma zdaje się bogatszy dźwięk, większe możliwości cieniowania i gry legato. W drugiej części koncertu okazało się, że i ten Graff potrafi czarować dźwiękiem...
Bowiem usłyszeliśmy 4 Impromptus Schuberta - cztery arcydzieła. W pierwszym c-moll bardzo przejmująco zabrzmiał "hymniczny" temat (zupełnie inaczej, niż gra go Zimerman, ja wolę pana B.) - i bardzo ciekawych potem doznawał przekształceń - właśnie za sprawą dźwięku głównie. Był i solenny i łagodny, proszący, i furioso... Największe wrażenie zrobiło na mnie następne Impromptu - po niekłopotliwym początku, nastąpiła absolutnie wstrząsająca część druga - podróż po zupełnie niewiarygodnych brzmieniach (już się z Graffem przeprosiłam). Bardzo piękne były też pozostałe Impromptus - ale już nie tak... odkrywcze (dla mnie).
Po Schubercie pianista wyjaśnił publiczności dlaczego - wbrew swoim zwyczajom - zdecydował się włączyć do programu recitalu Chopina. Otóż Chopin podczas pobytu w Wiedniu spotkał się z Graffem i grał na jego instrumencie. B. uważa, że to ciekawe doświadczenie usłyszeć młodzieńcze utwory Chopina tak, jak "mogły" brzmieć w tamtych czasach (to skromny artysta i z jego wypowiedzi absolutnie nie wynikało że twierdzi, jakoby grał jak Chopin - upraszczam cały wywód).
Usłyszeliśmy dwa Nokturny - przepiękne, ale ja ciągle nie mogłam myśli oderwać od Schuberta...


27. sierpnia 2008
17.00 Recital fortepianowy - debiut

Sala Kameralna Filharmonii Narodowej
Piotr Różański (fortepian)

PROGRAM
Johann Sebastian Bach: Fantazja chromatyczna i fuga d-moll BWV 903
Wolfgang Amadeus Mozart: Fantazja c-moll KV 475
Fryderyk Chopin: Polonez-Fantazja As-dur op. 61

César Franck: Prélude, choral et fugue

Sofia Gubajdulina: Chaconne

Piotr Różański to bardzo młody pianista - ale zapamiętajcie to nazwisko! Nie wszystko mi się w jego grze podobało, ale wyczuwam potencjał smile
Bardzo świetny program - "fantazyjny" - ale i bardzo wymagający.
Rozpoczął Bachem, który - przyznaję - nie przypadł mi do gustu. To było takie granie, które określam mianem "polska szkoła". Prosto, równo, do przodu. Sprawdziło się momentami w Fudze, natomiast było absolutnym niewypałem w Fantazji Chromatycznej - gdzie chciałoby się usłyszeć więcej harmonicznych niuansów i grania improwizacyjnego.
Potem Mozart, grany jak dla mnie zbyt "grubym" dźwiękiem - muzykalnie, choć znowu zabrakło nieco wytrzymywanych pauz, fermat i tego, co Pociej określa mianem "romantyczności" u Mozarta (dyskutowaliśmy o tym przy okazji Mozarta Anderszewskiego).
Był jeszcze Polonez-Fantazja, z wieloma pięknymi momentami, szkoda tylko że niedoskonały dźwiękowo.
Nie wiem na ile te niedostatki spowodowane były umiejętnościami pianisty, a na ile akustyką i instrumentem - grał na yamasze, a sala kameralna nie "otula" kołderką dźwięku instrumentu tak, jak Koncertowa. Myślę że po trosze i jednym i drugim (wypracowanie indywidualnego dźwięku to dla pianisty najtrudniejsza sztuka. Ba, niektórzy - koncertujący - pianiści nie posiedli jej do końca).
Ale po przerwie było znakomicie. Wspaniały, majestatyczny Franck - ale to była gra "żywa" i bardzo emocjonalna. Po nim - rewelacyjna Chacona Gubajduliny - po tym recitalu wychodzi na to, że pan Różański najlepiej czuje się w repertuarze późnoromantycznym i współczesnym - ale nie traktujcie tego jako obowiązującego uogólnienia - po jednym recitalu nie miejsce na takie sądy.
Na bis jeszcze dwóch Chopinów (Nokturn Es-dur grał tak, jakby w żyłach pulsowały mu bąbelki szampana) i Etiuda Mykietyna (znowu świetnie. I brawo za dobór repertuaru!!!).

Potem był jeszcze recital na Woronicza - Aleksiej Lubimow - niestety nie mogłam być, a źałuję, bo pana słyszalam kiedyś "na urodziny Chopina" (jak tylko NIFC dostał Erarda) - jego Barkarola była genialna.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka