pixie
13.10.03, 13:14
To nie jest recenzja, tylko kilka osobistych uwag.
Wczoraj nie potrafiłam znaleźć sobie czegoś fajnego do słuchania. Wszystko
mnie nudziło, na nic nie miałam ochoty. Trafiłam na płytę the Smiths. I to
było to. Takiej muzyki wtedy potrzebowałam. Jęczącego mięczaka śpiewającego
łagodne, subtelne piosenki dla mięczaków
Przy pierwszym podejściu album „The Queen Is Dead” nie spodobał mi się. Zbyt
monotonna i spokojna wydała mi się ta muzyka, bezkształtna można powiedzieć.
Ale po każdym kolejnym przesłuchaniu zyskiwała coraz większe moje uznanie.
Piosenki może nie wchodzą w ucho szybko, ale za to trwale (chociaż niełatwo
śpiewać coś takiego przy goleniu

. Słychać ciekawą grę gitary, perkusji,
basu – to porządny rock, nie jakaś papka, no i ten bardzo charakterystyczny
wokal... Teksty wyciskają łzy z oczu, nawet kiedy ich nie rozumiem (znowu ten
głos

. Przyjemnie się płynie i buja na falach melodii „The Boy with the
Thorn in His Side” na przykład.
I tyle chciałam powiedzieć - zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i ten album, i
ten zespół.
Thanx Ilhan