O 'The Queen Is Dead' the Smiths

13.10.03, 13:14
To nie jest recenzja, tylko kilka osobistych uwag.
Wczoraj nie potrafiłam znaleźć sobie czegoś fajnego do słuchania. Wszystko
mnie nudziło, na nic nie miałam ochoty. Trafiłam na płytę the Smiths. I to
było to. Takiej muzyki wtedy potrzebowałam. Jęczącego mięczaka śpiewającego
łagodne, subtelne piosenki dla mięczaków wink
Przy pierwszym podejściu album „The Queen Is Dead” nie spodobał mi się. Zbyt
monotonna i spokojna wydała mi się ta muzyka, bezkształtna można powiedzieć.
Ale po każdym kolejnym przesłuchaniu zyskiwała coraz większe moje uznanie.
Piosenki może nie wchodzą w ucho szybko, ale za to trwale (chociaż niełatwo
śpiewać coś takiego przy goleniu wink. Słychać ciekawą grę gitary, perkusji,
basu – to porządny rock, nie jakaś papka, no i ten bardzo charakterystyczny
wokal... Teksty wyciskają łzy z oczu, nawet kiedy ich nie rozumiem (znowu ten
głos smile. Przyjemnie się płynie i buja na falach melodii „The Boy with the
Thorn in His Side” na przykład.
I tyle chciałam powiedzieć - zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i ten album, i
ten zespół.

Thanx Ilhan smile
    • ilhan Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 13.10.03, 13:27
      pixie napisała:

      > Thanx Ilhan smile

      Ale ten album nagrali Morrissey, Marr, Rourke i Joyce, nie ja! smile

      Zgadzam się generalnie z tym, co napisałaś. Przyznam się, że jeśli chodzi o
      piosenki The Smiths, to takich, które "weszły mi" za pierwszym razem idealnie,
      to było ich może z dziesięć. "The Boy..." - no od tego się u mnie zaczęło z
      tego co pamiętam. Ale już żeby przekonać się przy pierwszym odtworzeniu do "How
      Soon Is Now?" albo "Suffer Little Children"? Hmmm...
      Druga rzecz - to jest grupa, która nagrała naprawdę strasznie dużo materiału
      przez zaledwie 4 lata. Nie wiem ile dokładnie tych piosenek zarejestrowali -
      myślę że zbliżali się do setki, jeśli jej nie osiągnęli nawet. Niesamowicie
      płodny zespół. I za to też ich podziwiam, choć chciałem właśnie zaznaczyć, że
      trafiają się takie ich utwory, których do tej pory nie załapałem, no
      przeciętniaki po prostu.
      Ale ogólnie przeważają wspaniałe kompozycje (choć krótkie w większoścismile) - The
      Smiths wielkim zespołem byli i już.

      Pozdrawiam dosłuchując właśnie do końca debiutanckiej płyty smile
      • pixie Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 13.10.03, 19:13
        ilhan napisał:

        > pixie napisała:
        >
        > > Thanx Ilhan smile
        >
        > Ale ten album nagrali Morrissey, Marr, Rourke i Joyce, nie ja! smile
        Nie trzeba było tak zachwalać, to bym się nie pomyliła ;P

        Wcześniej podobały mi się tylko "Panic" i "Girlfriend in a Coma" - bardzo ładne
        piosenki. Bo ja krótkie kawałki też lubię smile A teraz poczytałam sobie teksty
        Morrissey'a i zrobiły na mnie wrażenie - niby proste, ale coś w nich jest. Oto
        kilka moich ulubionych fragmentów:

        "Fame, fame, fatal fame
        it can play hideous tricks on the brain
        but still I rather be famous
        than righteous or holy, any day, any day, any day"

        "It's so easy to laugh
        it's so easy to hate
        it takes guts to be gentle and kind"

        "And if a double-decker bus
        crashes in to us
        to die by your side
        is such a heavenly way to die
        and if a ten ton truck
        kills the both of us
        to die by your side
        well the pleasure, the privilege is mine"

        Debiut the Smiths mówisz?... smile

        • ilhan Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 14.10.03, 20:02
          pixie napisała:

          > Debiut the Smiths mówisz?... smile

          Umknął mi ten wpis wczoraj. Debiut świetny. Mój nr 2 w rankingu czterech
          regularnych, tych całkowicie premierowych płyt Smithsów.
    • jmarr Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 13.10.03, 17:46
      Welcome to Slaford Lads Club, Pixie smile
      "The Queen Is Dead" to rzeczywiście świetna płyta, uważana za ich najlepszą.
      Jak byś kiedyś jeszcze potrzebowała innych "subtelnych piosenek dla
      mięczaków" smile to polecam drugą stronę "The World Won't Listen".
      I nie słuchaj Ilhana - "zdarzają się przeciętniaki", pffff, też mi coś (ale tu
      mogę być nieco nieobiektywny).
      • pixie Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 13.10.03, 19:41
        Hej Johnny, czułam, że się odezwiesz smile Hmm, ja takiej muzyki słucham dla
        rozrywki i miło wiedzieć, że the Smiths też mogą sprawić trochę przyjemności smile
        Do licha, znowu nie mam czego słuchać...
      • ilhan Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 13.10.03, 23:40
        jmarr napisał:

        > I nie słuchaj Ilhana - "zdarzają się przeciętniaki", pffff, też mi coś

        Przepraszam smile No ale takiego np. "Golden Lights" nie pokocham chyba nigdy...
        • jmarr Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 14.10.03, 19:29
          ilhan napisał:

          > jmarr napisał:
          >
          > > I nie słuchaj Ilhana - "zdarzają się przeciętniaki", pffff, też mi coś
          >
          > Przepraszam smile No ale takiego np. "Golden Lights" nie pokocham chyba nigdy...
          >

          Eeee tam, "Golden Lights" wcale nie jest takie najgorsze, szczególnie w
          porównaniu z "Death At One's Elbow". Niestety...
    • Gość: fanta9 Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 21:08
      ściskam Wam dłonie, fani Kowalskich. I know it's over to numer jeden
      absolutny. poza tym ulubiona kompilacja jest głośniej Od Bomb - Biblia
      mięczaków.
      pzdr
      • ilhan Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 13.10.03, 23:39
        Gość portalu: fanta9 napisał(a):

        > ściskam Wam dłonie, fani Kowalskich. I know it's over to numer jeden
        > absolutny.

        Ściskamy Ci dłonie, my, fani Kowalskich. "I Know It's Over" jest w mojej
        pierwszej trójce smithsowych piosenek. Ale nr 1 to coś innego wink
    • madee1 Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 14.10.03, 13:19
      Ja chcę tylko powiedzieć, że uwielbiam The Smiths. I to wciąż coraz bardziej,
      no.
    • mellodi Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 14.10.03, 13:50
      The Smiths absolutnie RULEZ! Najfajniesze brytyjskie mięczaki jakich znam wink
      A "The Queen..." jest przepiękna. Ta mieszanka melancholii i zgrywy - wybuchowa.
      Tylko The Sihths mogli na jednej płycie umieścić jajcarskie "Frankly Mr Shankly"
      i absolutnie moje ukochane "There Ia A Light...". Tylko "Some Girls..." omijam
      bojkotując wyjątkowo durny tytuł i treść - choć w sumie taki życiowy wink
      • jmarr Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 14.10.03, 19:36
        mellodi napisała:

        > Tylko "Some Girls..." omijam
        > bojkotując wyjątkowo durny tytuł i treść - choć w sumie taki życiowy wink

        Abstrahując od treści "Some Girls..." to naprawdę piękny utwór. Ta linia basu
        no i gitara, w sumie to mogłaby wyciskać łzy gdyby nie tekst smile)
        "Send me the pillow, the one that you dream on..."
        • ilhan Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 14.10.03, 20:00
          "Some Girls..." kapitalne. Absolutnie smile

          PS. (Johnny - nie bij) Cover Supergrass też naprawdę niezły.
          • jmarr Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 14.10.03, 20:07
            ilhan napisał:

            > "Some Girls..." kapitalne. Absolutnie smile
            >
            > PS. (Johnny - nie bij) Cover Supergrass też naprawdę niezły.
            >
            Fanga w nos? eeee, tym razem bedę litościwy, bo ostatnio miałem wątpliwą
            przyjemność wysłuchania tego co The Boo Radleys zrobili z "The Queen Is Dead" -
            jakiś gówniany trip-hop albo jak to sie tam nazywa. Po usłyszeniu tego czegoś
            nawet cover Placebo nie wydaje się już taki koszmarny.
            • ilhan Re: O 'The Queen Is Dead' the Smiths 14.10.03, 20:12
              jmarr napisał:


              > Fanga w nos? eeee, tym razem bedę litościwy, bo ostatnio miałem wątpliwą
              > przyjemność wysłuchania tego co The Boo Radleys zrobili z "The Queen Is
              Dead" -
              > jakiś gówniany trip-hop albo jak to sie tam nazywa. Po usłyszeniu tego czegoś
              > nawet cover Placebo nie wydaje się już taki koszmarny.

              Ufff, dziękuję. Nadal uważam że Supergrass nie zmasakrowali piosenki tak jak
              Placebo. Boo Radleys, Bogu dzięki, nie słyszałem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja