bwv1004
27.10.03, 19:53
Nadchodzi najwyraźniej zmierzch cywilizacji. Wydawało się, że
technologia DVD-Audio albo SACD przyniesie długo oczekiwany
postęp. Wreszcie dynamika (144 dB przy 24 bit), w której
zmieści się orkiestra symfoniczna, a ciche wybrzmiewania nie
zginą w szumie kwantyzacji. Wreszcie porządne pasmo (48 kHz),
w którym muzyka nie będzie się dusić. Wreszcie pojemność,
dzięki której nie trzeba będzie psuć zmienianiem płyt takich
dzieł jak Pasja Mateuszowa. Niestety, prymitywne gusta
miłośników tzw. muzyki popularnej i ich potężna siła rynkowa
doprowadziły do takich wynaturzeń, jak kompresja stratna muzyki
(z mp3 na czele), produkująca paskudne artefakty i zabijająca
muzyk. Jak dystrybucja muzyki w telefonie (szkoda, że nie w
lodówce i pralce). Jak odtwarzanie muzyki w komputerze:
hałaśliwej maszynie pełnej zakłóceń elektromagnetycznych,
wyposażonej najczęściej w kiepściutkie przetworniki D/A i
zwykle podłączonej do urządzeń niezasługujących na nadawane im
miano głośników.
No ale czego można się spodziewać po czasach, w których tzw.
muzykę się ogląda, słuchając niejak przy okazji, dzieki tej
zarazie zwanej MTV... A jakoby poważna gazeta pisząc o
nośnikach dźwięku dostrzega tylko punkt widzenia szarpidrutów.
Bo może warto by zauważyć, że CD ma tyle minut ile ma, by
zmieściło się tam Op. 125 Beethovena, a nie jakieś "bonusy".