kochanica-francuza
08.09.07, 17:14
Dostałam nagle maila od znanej firmy (z którą nigdy nie miałam do czynienia),
żeby przesłać im oświadczenie o zachowaniu poufności.
Nie miałam pojęcia, czego ode mnie chcą. Jakież było moje zdziwienie, kiedy
dowiedziałam się, że rzekomo aplikowałam do nich o pracę w odpowiedzi na
ogłoszenie X, zamieszczone na portalu Y.
Istotnie, ogłoszenie bardzo mi się podobało i odpowiedziałam na nie możliwie
najszybciej, tylko... na zupełnie innego maila, który bynajmniej nie prowadził
do tej firmy! Mało tego, do żADNEJ nie prowadził (żeby chociaż do rekruterskiej!)
Czy taka praktyka jest prawidłowa? Dlaczego nie mogą od razu ogłosić się jako
firma X? Czyj w takim razie jest mail, na który adresowałam aplikację?
Inna sprawa to lojalki i inne ograniczenia. Firmy widać robią takie rzeczy,
których wstydzą się przed opinią publiczną, więc zamykają usta pracownikom.
Ciekawe.
Czy ktoś wie może, dlaczego Tepsa ZABRANIA swoim pracownikom nawet ujawniania
zarobków? (niezależnie od tego, czy jest się pracownikiem biurowym, czy
specjalistą finansowym. Nie wiem, jak sprzątaczki. ;-)))))