acrobat-ka
08.03.06, 08:32
Sobotni spacer na Perłę Zachodu stał się dla mnie niemiła przygodą.
Wszystko było OK do momentu dojścia pod budynek "Gościńca", gdzie przywitał
nas olbrzymi, luzem puszczony pies bez kagańca który na nasz widok zaczął
szczekać i groźnie spoglądać. Zamurowało nas. Stanęliśmy w bezruchu. Z
budynku wyszła jakowaś jejmościna i na nasze skargi aby zabrała i uwiązała
psa powiedziała nam że pies pilnuje podwórka. Jakie to podwórko ??? przecież
to nie folwark prywatny tylko ogólnie dostępny "Gościniec". Jednocześnie
zakomunikowała nam, że obiekt jest zamknięty bo nie ma wody. Już kilka razy
tak mi się zdarzało, że po przyjściu na Perłę Zachodu "Gościniec" był
niegościnny czyt. zamknięty. Ze spaceru wróciłam zła i zdenerwowana. Nie
można się było napić nawet herbaty ani ogrzać nie wspominając o stresie
związanym z wizją pogryzienia.
Miejsce piękne, chodzą tutaj turyści zagraniczni (spotkałam Czechów tego
dnia), ale polityka obecnie prowadzących "Gościniec" nie sprzyja rozwojowi i
odpycha i zniechęca turystów. Może właśnie o to chodzi ? Kto spotkał się z
podobnym podejściem w "Gościńcu".