elkman
27.06.04, 00:17
Nie było mnie na forum przez 3 tygodnie bo nie miałem w tym czsie
dostępu do internetu. I co zastaję? Kompletny rozgardiasz. Wena Speca i
innych forumowiczów tak poniosła, że zapominają o swych korzeniach oraz
ujednolicają uwarunkowania repatriacji i Polaków z Kresów i przymusowe
wysiedlanie autochtonów z Prus Wschodnich i pozostałych ziem wschodnich
Rzeszy. Tego nie tylko nie można jednakowo traktować i nazywać przesiedlaniem
czy wysiedlaniem. W wypadku Niemców to są dwie grupy dzisiejszych "ziomków"
1. uciekinierzy przed wkraczającą w styczniu 1945 Armią Czerwoną,
2. dotychczsowy mieszkańcy tych ziem (autochtoni),którzy na mocy porozumień
jałtańskich dobrowolnie opuszczają swoje dotychczasowe miejsca
zamieszkania,które były ich ojczyznami, majątkami czy upraszczając miejscami
urodzenia ich i ich przodków.
W wypadku repatrianów ze Kresów Wschodnich pkt 1 jak i 2 nie mają
uzasadnienia chociaż wielu z nich swoje miejsca zamieszkania mają związane
też z przodkami. Po drugie to niektórzy z nich CHCIELI opuścić "słodycz CCCP"
i być z Polakami nawet na obcej ziemi (dotychczas niemieckiej) a nawet zawsze
polskiej ale chociaż o 1 m za nową granicą z Wielkicm Bratem. To wcale nie
oznacza,że zdradzili swoją "małą ojczyznę". Oni chcieli żyć w Polsce!
Ci co tam pozostali byli związani własnością majątkową lub nie byli w pełni
świadomymi Polakami lub były inne okoliczności powodujące konieczność
pozostania tam.
Piszę to na podstawie tak faktów historycznych jak i losów znanych mi w Ełku
rodzin wywodzących się stamtąd. Dość powiedziewć, że mam żonę urodzoną już po
wojnie w Grodnie a z jej wieku należy wyjąć 10 lat życia w BSRR.
Trzeba jednak powiedzieć, że nowi właściciele naszych Kresów nie mieli od
razu zdecydowanej polityki narodowościowej w stosunku do przejętej polskiej
ludności tych obszarów. Przykład najbliżzy to to,że mój teść był kierownikiem
i jednocześnie nauczycielem w podgrodnieńskich wiejskich POLSKICH szkołach.
Nie trwało to długo bo przekształcono je w szkoły z rosyjskim językiem
wykładowym.
W tym kontekście pisanie przez Speca o pretensjach majątkowych "tamtejszych"
Polaków do dzisiejszych władz jest wielką niesprawiedliwością albo brakiem
wiedzy - że nie nazwę tego nadużyciem.
Jeśli masz za mało wiedzy na temat swoich przodków stamtąd - lepiej
porozmawiaj z żyjącym kuzynami - bo ja znając Twoich dziadków i wujków mam
inne zdanie.
Jedno jest pozytywne dla tych co zdecydowali ujść stamtąd to uzyskany przez
nich oraz ich potomstwo awans cywilizacyjny w porównaniu do tych co tam
zostali - choć nie zawsze. Przykładem może być Twój wujek z Warszawy, który
z rozmysłem wybrał pracę w Krakowie i chyba w 1960 r. przysłał mi widokówkę z
Paryża z zawołaniem: "le Wojtek".
Pytam: który z jego powinowatych w BSRR mógł wysłać do niego taką kartkę?
Chyba z Irkucka albo z Saratowa jeśli nie z Mińska lub Moskwy?
Dzisiejsze przykłady młodej inteligencji z Grodna i Nowogródka:
-wnuk Polki i rosyjskiego Niemca a syn Rosjanki (urodzonej w niemieckim
Lepzig) i Tatara z Kazania.
-wnuczka Polaków a córka Białorusinów, którzy zmienili z polskobrzmiącego
nazwiska na "białoruskie" z końcówką na -ko, absolwentka Instytutu w Mińsku,
nadal obywatelka Białorusi z narodowością białoruską, pracująca w Polsce.
Jest ciekawostką, że urodziła się w Nowogródku i nie zna poezji Mickiewicza.
A ZATEM PO CO MIELI ZOSTAWAĆ TAM OWCZESNI POLACY - Specu?