mazurek8
28.08.06, 11:08
POlecam tekścik z ostatniej telewizyjnej pod rozwagę:
podróży wakacyjnych
Jacek Fedorowicz 2006-08-25, ostatnia aktualizacja 2006-08-21 14:07
Pierwszy raz byłem w Ełku dokładnie pół wieku temu. Gdański teatr Bim-Bom w
lecie 1956 roku miał "obóz twórczy" nad jeziorem Selmęt. Pracowaliśmy nad
kolejną premierą.
Ełk zrobił na mnie przesmutne wrażenie - na każdym kroku ogromne zniszczenia
wojenne. Lubię miasta i widok ich zgliszcz sprawiał mi zawsze ogromną
przykrość, a miałem takich widoków pod dostatkiem, niestety, już od wczesnego
dzieciństwa. Zaczęło się od Warszawy, z której wyprowadzono nas po
kapitulacji Powstania, potem był Gdańsk, w którym studiowałem, pobliski
Elbląg, potem Wrocław i wiele innych resztek miast, które miałem okazję
obejrzeć dzięki teatralnym wojażom.
Ełk odwiedzałem jeszcze w latach 60. i 70. z tym samym uczuciem przykrości na
widok tego, co tam zastawałem, a były to tym razem wznoszone przez socjalizm
koszmarki. Charakterystyczne zresztą też i dla innych miast podobnie
zniszczonych, jak np. Goleniów. Nie dość, że tandetne, brzydkie, to jeszcze w
dodatku stawiane z jakąś niewysłowioną bezczelnością, hucbą, na przekór
wszystkiemu, co się w mieście zachowało. Stawiane jakby z przekonaniem, że
to, co stare, i tak prędzej czy później zostanie rozebrane, by ustąpić
miejsca budownictwu socjalistycznemu. Lokalizowane z demonstracyjnym
lekceważeniem siatki ulic, wedle własnego koszarowego porządku, z
pogwałceniem wszelkich zasad estetycznych. Socjalizm niszczył pejzaż całego
kraju z podziwu godnym uporem.
A teraz, nagle, widok Ełku zaczyna mi sprawiać przyjemność. Przyjeżdżałem tu
w ostatnich latach kilkakrotnie i będąc po raz ostatni w lipcu tego roku
doszedłem do wniosku, że niewiele jest miast w Polsce, porównywalnych
wielkością, a także stopniem zharatania, które by tak umiejętnie łączyły nową
architekturę z tym, co oparło się zniszczeniom. We wszystkim, co jest właśnie
budowane i co zostało wybudowane ostatnio, widać nie tylko dbałość o estetykę
miasta, ale i wysoką w tym względzie fachowość. Wszystko, co nowe - mam na
myśli szczególnie centrum i okolice nadjeziorne - pasuje do otoczenia, jest
oryginalne, nie z jednego szablonu, a mimo to zachowujące jednolity styl i
dzięki temu ogólny charakter miasta, który powoli wyłania się z
dotychczasowego koncertu dysonansów. Także budowle socjalistyczne zaczynają
się zmieniać na lepsze, na razie od środka, vide: bardzo sensownie
przebudowywane wnętrza w Ełckim Centrum Kultury.
PS Pozwoliłem sobie na te spostrzeżenia, aby po pierwsze - zwrócić uwagę, że
życie pozatelewizyjne istnieje, choć nie wszyscy w nie wierzą. Poza ekranem
też czasem można coś ciekawego zobaczyć. Po drugie - postanowiłem przerwać na
jakiś czas pisanie o PiS, bo przecież nie jest tego wart. Po trzecie -
chciałem zrobić przyjemność sobie i pogadać o moich obsesjach, które może
niewielu czytelników obchodzą, ale teraz wakacje, wszyscy powyjeżdżali, więc
trafiła się okazja.
Co Wy na to? ja się z nim na przykład kompletnie nie zgadzam.
Pozdr.
K.