Torami nad morze

13.03.07, 01:11
Szynobus zamiast amfibii? Czemu nie. Pomysł z uruchomieniem połączenia
kolejowego między Koszalinem a Mielnem budzi sporo emocji.
Pierwsze opinie mieszkańców są sprzyjające.

Uruchomienie przejazdu byłoby możliwe w 2008 - 2009 roku. Koszt to milion
złotych. Potem miesięczne utrzymanie miałoby kosztować około 60 tys. złotych.
Kursy nie przynosiłyby strat, gdyby z przejazdów korzystało 600 osób dziennie.
Tak przynajmniej wyliczył pomysłodawca, miejski radny PO Tomasz Bernacki (jest
pracownikiem PKP). T. Bernacki uważa, że na przejazdy chętnych będzie nawet
tysiąc dziennie.

Pociąg jeździłby od czerwca do połowy września, osiem razy dziennie w tę i z
powrotem. Bilet kosztowałby średnio 3 złote, byłyby też ulgi. Pasażerowie,
którzy wysiadaliby w Mielnie i chcieliby jechać dalej (do Gąsek, Łaz) busem
MZK, mogliby korzystać z tzw. łączonych biletów. No i najważniejsze - pociąg
jadący z prędkością 60 - 80 km na godzinę, byłby w Mielnie po 20 minutach.
Natomiast samochody w korkach na drodze nr 11 tkwią czasami latem nawet ponad
godzinę.
Po tym, gdy napisaliśmy w piątek o planach uruchmienia przejazdu kolejowego z
Koszalina do Mielna, na naszym forum internetowym pojawiły się komentarze. -
Wreszcie poszli po rozum do głowy i za to im brawo - napisał Bono. - Niech
szynobus jeździ od czerwca do końca sierpnia, a nawet do końca września.
Nareszcie Koszalin będzie miał szybkie połączenie z morzem. Oby tak dalej.
- W końcu coś sensownego - komentuje Pit10. - Już dawno można było
zaproponować takie rozwiązanie. Pragnę przypomnieć, że był już biznesplan na
przewozy z Koszalina do Mielna. Szkoda było czasu na mrzonki z amfibiami,
które istniały jedynie w bujnej wyobraźni ich niedoszłych budowniczych.

O pomyśle Tomasza Bernackiego pozytywnie wypowiadają się także inni radni, bez
względu na to, z jakiego są klubu. Opinie te nie są bez znaczenia, bo to do
rady będzie należało ostatnie słowo w tej sprawie. - Temat jest interesujący -
uważa Jerzy Zaroda (SLD). Według Bogdana Krawczyka (PO) szynobus częściowo
rozwiązałby problemy z komunikacją. Sceptycznie natomiast do sprawy odnosi się
wiceprezydent Piotr Kroll (pomysłodawca tego, by po jeziorze Jamno pływały dwa
autobusy wodne po dwa miliony każdy): - Nie możemy sobie fundować tak drogiej
taksówki. Ale na pewno warto starać się o pieniądze z Unii. Gdyby udało się
zdobyć pieniądze, to co innego - stwierdził.

Urząd Marszałkowski zgodził się już, by użyczyć za darmo szynobnus. Potrzebne
jest też porozumienie między Koszalinem a gminą Mielno - Jesteśmy
zainteresowani. Nie po to przejmowaliśmy torowisko - mówi Piotr Garnicki,
przewodniczący rady w Mielnie.

Pracownicy Urzędu Miejskiego w Koszalinie mają przygotować wniosek o
dofinansowanie, by 75 procent z miliona, który jest potrzebny, dołożyła Unia.
Pozostałą kwotę, po połowie, miałyby dołożyć obie gminy.
www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070312/KOSZALIN/70311028
Pełna wersja