vienx
06.01.09, 13:42
Właśnie wróciłam od lekarza. Chora pierwszy raz od prawie roku. Naprawdę kiepsko się czuję, więc mimo, że do mojej pani doktor nie było miejsc, spytałam o jakiegokolwiek innego lekarza, który mógłby mi dziś pomóc. Miałam się stawić na daną godzinę. Jak się okazało, przyjął mnie pan Robiński. Celowo nie nazwę go doktorem, bo uważam, że na to miano nie zasługuje. Zaczęło się od tego, że nie jestem u niego zapisana, a on już od 10 min powinien szczepić pacjentów (po mnie była tylko 1 osoba....). No to ja na to "co mam zrobić, skoro mój lekarz nie ma już miejsc, a ja potrzebuję dostać się do lekarza". "Trzeba przyjść jutro". "Do jutra, to ze mną różne rzeczy mogą się stać, potrzebuję lekarza dzisiaj". Nie odpowiedział mi, tylko zaczął narzekać, ze jest zarobiony, że moja pani doktor też pewnie jest przeładowana przez takich pacjentów jak ja (przepraszam, że przytrafiło mi się choróbsko...), że mnie w pracy nikt nie obciąża nadmiernie (skąd on wie??) itepe itede... Opisałam co mi jest, nie dowiedziałam się co to jest, dostałam jakiś lek, który mam brać 2 razy dziennie, ale jak długo już nie wiem. Na moje "dziękuję, do widzenia" usłyszałam ciężkie westchnienie i po znaczącej pauzie "do widzenia". Podczas wizyty lekarz siedział z rękami za głową, wyłożony w fotelu, a ja czułam się jak idiotka. Ok, nie byłam zarejestrowana, ale skoro nikogo nie ma u niego w gabinecie, to co za problem przebadać pacjenta? W końcu nie za siedzenie w fotelu mu płacą! Ja w pracy nie narzekam kolejnym osobom, że się pojawiły i mam przez nie więcej pracy - bo co to kogo obchodzi? Zawsze wydawało mi się, że godziny pracy, to godziny pracy... no ale ja młoda jestem, może za mało wiem...
Czy tylko ja mam takie odczucia względem tego lekarza? Znalazłam wątki sprzed paru lat, także negatywne.
Jednocześnie chciałabym bardzo pochwalić dr Gmurczyk,do której nie udało mi się dostać, która jak do tej pory (czyli w zeszłym roku) była bardzo kompetentna i cieszę się, że do niej trafiłam, oby więcej takich lekarzy.
I pani stomatolog - Dr Janowiak- Kruś - rewelacja!!!!! Najlepsza, jaką do tej pory miałam. Dziękuję!!!
A drugie pytanie brzmi- co można zrobić z takimi lekarzami, jak ten wyżej opisany? Ja rozumiem, że ma dużo pracy, ale nie on jedyny, a nie pozwolę sobie, żeby ktoś traktował mnie jako intruza, mimo, że płacę ciężkie pieniądze na zusy itp - to chyba mam prawo do normalnego traktowania, a przynajmniej bez bezczelnych tekstów... A zawsze twierdziłam- że prywatne lecznice byłoby lekarstwem na tych wszystkich lekarzy, którzy uważają, że pieniądze należą im się tak po prostu, za wygląd...