Dodaj do ulubionych

Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania...

    • kizombalover Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 20:59
      Ja zrezygnowałam z okresu jakieś.... 8 lat temu?
      Mam wkładkę hormonalną (Mirena), już drugą - oprócz 100% pewności anty daje mi
      praktycznie zero okresu (no, czasem jakieś drobne plamienie, rzadko delikatne
      krwawienie na dwa małe tampony dziennie przez 3-4 dni). Przez pierwsze 3-4 lata
      nie było prawie nic, teraz dopiero trochę, jak wyżej.
      Czuję się dobrze, lepiej niż kiedy brałam pigułki.
    • kasia_grubasia Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 14.06.10, 21:52
      Chyba nie, nie przeszkadza mi to w ogóle. Po pierwsze nie mam żadnych
      dolegliwości (no może wezmę jeden panadol raz na ruski rok), krwi jest śladowa
      ilość, a po drugie i tak przez połowę cyklu (albo i lepiej) nie mam ochoty na
      seks więc to, że nie mogę nie ma większego znaczenia :> Branie pigułek bez
      przerw skończyło się u mnie dawno temu ruiną zdrowia fizycznego i psychicznego.
    • madzioreck Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 15.06.10, 11:31
      Dopóki mogę brać tabletki, okres jest symboliczny i da się wytrzymać. Niestety,
      ostatnio z przyczyn dietetycznych musiałam je odstawić, i matka natura
      przypomniała mi, co to jest u mnie "normalny" okres :/ Masakra jakaś.
      • edhelwen Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 15.06.10, 12:50
        ja odstawiłam teraz kolejny raz po 5 miesiącach brania i boję się jak będzie
        wyglądał pierwszy "normalny" okres ;/ Nie mówię, że było wcześniej tragicznie,
        ale boję się bólu ;/
    • anulla1974 Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 15.06.10, 12:15
      Bez skutków ubocznych? Biorę natychmiast. Kiedyś miałam całkowicie
      bezbolesne, skąpe miesiączki, ale z biegiem lat jest gorzej, robią
      się boleśniejsze i strasznie obfite. I zazwyczaj wypadają na
      wyjazdach :(
    • 100krotna Lekarze, 18-cioro dzieci i NPR 15.06.10, 18:59
      Napisałyście gdzieś wyżej, że to niekorzystne, że kobieta miesiączkuje tyle
      razy, że kiedyś ciągle rodziło się dzieci i że NPR jest nienaturalne a owulacja
      niezakończona ciążą szkodliwa...
      Mój lekarz mówił za to, (dosyć dawno temu, więc mam nadzieję, że nie przekręcam
      słów) że miesiączka to też taki naturalny sposób oczyszczania organizmu. Przez
      ubytek krwi, zostaje produkowana nowa, że pozbywamy się wtedy toksyn, że
      tworzenie nowej krwi ma działanie lecznicze dla organizmu (porównywał to z
      przystawianiem pijawek czy popularnym stawianiem baniek).
      Przez to, że kobiety miesiączkują, żyją statystycznie dłużej niż mężczyźni -
      mimo, że często pracują na dwa etaty - pracownika i matki. Czyli teoria
      dokładnie odwrotna..

      Co do mnie, to mi okres nie przeszkadza - bez brania pigułek jest regularny,
      trwa 3-4 dni i boli tylko pierwszego dnia - ale do opanowania za pomocą
      ibupromu. Moje PMS objawia się tym, że rosną mi piersi - co mi się bardzo
      podoba, mogłyby nie wracać do normalności póżniej ;)
      Więc pewnie bym się nie zdecydowała. Chyba, że chodziłoby o urlop w górach czy
      nad morzem (podobnie jak pierwszalitera, wolałabym czuć się nieskrępowana
      niczym) i nie miałoby kompletnie żadnych skutków ubocznych
      • nomina Re: Lekarze, 18-cioro dzieci i NPR 15.06.10, 19:12
        Hm. Ale przecież to nie jest oczyszczanie ogólnoustrojowe?
      • anka_z_lasu Re: Lekarze, 18-cioro dzieci i NPR 15.06.10, 21:04
        "Mój lekarz mówił za to, (dosyć dawno temu, więc mam nadzieję, że nie przekręcam
        słów) że miesiączka to też taki naturalny sposób oczyszczania organizmu. Przez
        ubytek krwi, zostaje produkowana nowa, że pozbywamy się wtedy toksyn, że
        tworzenie nowej krwi ma działanie lecznicze dla organizmu (porównywał to z
        przystawianiem pijawek czy popularnym stawianiem baniek)."

        No tak, a w średniowieczu upuszczano krew pacjentom, z różnym efektem...
        To cud, ze mężczyźni nie wyginęli od tych toksyn, których nie mają się jak
        pozbyć...?

        "Przez to, że kobiety miesiączkują, żyją statystycznie dłużej niż mężczyźni -
        mimo, że często pracują na dwa etaty - pracownika i matki."
        Przyczyn dłuższego życia kobiet jest wiele i są złożone.
        • 100krotna Re: Lekarze, 18-cioro dzieci i NPR 16.06.10, 20:21
          anka_z_lasu napisała:

          > No tak, a w średniowieczu upuszczano krew pacjentom, z różnym efektem...
          > To cud, ze mężczyźni nie wyginęli od tych toksyn, których nie mają się jak
          > pozbyć...?

          Nie znam się na mężczyznach, którzy wyginęli lub nie, powtarzam tylko pogląd
          lekarza - do tej pory wydawało mi się, że dosyć logiczny. O szkodliwości
          niezapłodnionych cyklów jeszcze nie słyszałam :)
          Nie mówię, że to nie prawda... chociaż nie wydaje mi się też, żeby kobiety były
          stworzone do kilkunastu ciąż w ciągu życia. Faktem jest, że u mnie w rodzinie,
          to kobiety zwykle zostają wdowami - zarówno od strony rodziny taty, jak i mamy
          (tyle domorosłej statystyki)
          W każdym razie, bo odbiegam - ta teoria nie jest dla mnie argumentem in plus
          przy decyzji o braniu pigułek hormonalnych. (u mnie podobnie jak u Martvej
          istnieją przeciwwskazania, ale też nie potrzebowałabym ich z innych powodów niż
          zwykła antykoncepcja)

          Jeśli chodzi o wiedzę medyczną, jestem, jak większość z nas laikiem, pokazuję po
          prostu inną teorię, którą zdarzyło mi się słyszeć.
          Aaa.. i jeszcze jedno - leczenie pijawkami uprawiane jest do dzisiaj - chociaż
          nie wiem, czy przez poważne instytucje medyczne. W szpitalu się osobiście nie
          spotkałam :)
          • anka_z_lasu Re: Lekarze, 18-cioro dzieci i NPR 16.06.10, 20:43
            Z innej strony patrząc, jak podają źródła - im mniej owulacji, tym mniejsze
            ryzyko raka jajnika. Miesiączka nie musi być nierozerwalnie związana z owulacją,
            ale najczęściej jest. Więc - zazwyczaj - im więcej miesiączek, tym bardziej
            ryzyko zachorowania na tego raka rośnie. Bez dodatkowych czynników ryzyka
            prawdopodobnie pozostaje ono i tak na niewielkim poziomie, ale jednak.
            Jak to mówią - nie można mieć wszystkiego.

            A czy honorowych krwiodawców też dotyczy oczyszczanie w wyniku utraty krwi? ;)

            Do pijawek zaś nic nie mam i też słyszałam o ich stosowaniu, m.in. w
            transplantologii.
            • turzyca Honorowi krwiodawcy 18.06.10, 10:00
              > A czy honorowych krwiodawców też dotyczy oczyszczanie w wyniku utraty krwi? ;)

              No ja wlasnie o pozytywnych skutkach utraty krwi to w kontekscie honorowych
              krwiodawcow slyszalam. Ze z jednej strony maja wieksze szanse przezycia we
              wszystkich sytuacjach zwiazanych z utrata krwi (organizm ma to juz
              przecwiczone), a z drugiej strony wlasnie dlatego, ze krwiodawstwo zmusza
              organizm do produkcji swiezej krwi. Ale... Jesli ktos oddaje najczesciej jak sie
              da w najwiekszych mozliwych ilosciach, to traci mniej wiecej tyle krwi co
              miesiaczkujaca kobieta, tyle tylko ze rytm jest inny. Oddaje sie wieksze ilosci,
              ale rzadziej, bo organizm musi miec czas na regenaracje. Przed oddaniem krwi
              sprawdza sie poziom hemoglobiny, jesli jest za niski, to dawca jest odsylany do
              domu. Przy utrzymujacym sie niskim poziomie hemoglobiny (a granica dla
              krwiodawcow jest wyzsza niz norma medyczna!) zaleca sie zrobienie polrocznej
              przerwy. Miesiaczka na takie rzeczy uwagi nie zwraca, pojawia sie i co 3
              tygodnie i u anemiczek. Tak wiec jakos nie mam wrazenia, zeby miesiaczki byly
              tym najkorzystniejszym zdarzeniem naszego zycia.
              No i wymienione przeze mnie korzysci z utraty krwi na pewno nie mozna okreslic
              mianem "oczyszczania z toksyn". Tym bardziej ze to okreslenie jest dosc bzdurnym
              i niefachowym terminem.
          • pierwszalitera Re: Lekarze, 18-cioro dzieci i NPR 16.06.10, 21:33
            100krotna napisała:

            > Nie znam się na mężczyznach, którzy wyginęli lub nie, powtarzam tylko pogląd
            > lekarza - do tej pory wydawało mi się, że dosyć logiczny.

            Ten lekarz, to albo był niedouczony, albo użył wielkiego uproszczenia, bo nie chciało mu się tłumaczyć. To nie przez miesiączkę kobiety statystycznie dłużej żyją, tylko ogólnie przez nasze hormony, które długi czas (do menopauzy) chronią nas przez chorobami układu krążenia i serca. Jak wiadomo, te choroby to killer Nr. 1 na światowej liście i mężczyźni właśnie przez to umierają wcześniej. Co wcale nie jest regułą od zawsze, bo kiedyś, kiedy nie było kontroli urodzeń, kobiety często umierały dosyć wcześnie w połogu i wdowców w starszym wieku była cała masa. Miesiączka nie ma też żadnej funkcji oczyszczającej na cały organizm, a jest tylko efektem złuszczania się pogrubionej śluzówki w macicy. I tej krwi nie jest też tak dużo, to jest mniej więcej jedna filiżanka. U kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną, śluzówka prawie w ogóle się nie pogrubia, więc krwawienie jest właściwie zbędne i zwykle bardzo słabe. Istnieje też cała masa teorii na temat przyczyn dłuższego życia u kobiet. Począwszy od biologicznych faktorów, które powodują, że płeć żeńska jest już w wieku niemowlęcym silniejsza i odporniejsza, a skończywszy na tym, że kobiety prowadzą z reguły zdrowszy tryb życia od facetów. To wszystko wydaje mi się o wiele logiczniejsze, niż wpływ "oczyszczającej" miesiączki.
      • felisdomestica Re: Lekarze, 18-cioro dzieci i NPR 17.06.10, 16:36
        ten lekarz to jakiś dziwny był...
        krwawienie jako oczyszczanie organizmu to jakaś bzdura. Upuszczanie krwi w przeszłości korzystne skutki mogło przynosić tylko w przypadku wysokiego nadciśnienia (i to na krótko) :-). Pijawki produkując hirudynę mogły ewentualnie "rozrzedzać" krew i przeciwdziałać chorobom krążenia.
        Systematyczne krwawiewie powoduje, że mamy w krwi więcej niedojrzałych erytrocytów, niższy hematokryt i czasem nawet anemię. Co w tym zdrowego?
        Żyjemy dłużej nie dlatego, że się "oczyszczamy" (wrrrr...jak słyszę o oczyszczaniu organizmu z toksyn to mi się otwiera scyzoryk w kieszeni), tylko dlatego, że mniej pijemy i palimy i częściej do lekarzy chodzimy.
      • a_girl Tajemnicze toksyny 22.06.10, 12:39
        Co to właściwie są za toksyny, co to je trzeba wydalać i w jaki sposób wydalanie
        płynów ustrojowych to umożliwia? Honest question - fascynuje mnie ta teoria.
        Cały czas słyszę gdzieś o wydalaniu jakiś toksyn. Że trzeba pić dużo czegośtam,
        bo oczyszcza z toksyn. Że jak się pocisz na jodze, to fajnie, bo ciało się
        oczyszcza z toksyn. Że miesiączka to już w ogóle oczyszcza z toksyn. Skoro
        produkty przemiany materii wydala się z moczem, a szkodliwe związki (np. leki)
        rozkładają się w wątrobie, to co to jest, co się wydala np. z krwią miesięczną?
        • pierwszalitera Re: Tajemnicze toksyny 22.06.10, 13:07
          a_girl napisała:

          to co to jest, co się wydala np. z krwią miesięczną?


          Nie wiesz? Krew miesiączkowa, to przecież łzy oszukanej macicy, a wiadomo, co się dzieje, jak kobiety długo tłumią negatywne emocje. ;-) Mutujemy do wiedźm, wampirzyc i wpadamy przy pierwszej lepszej okazji w amok. ;-) Więc dla publicznego bezpieczeństwa musimy comiesięcznie wydalać te złe duchy. ;-)
          • pierwszalitera Re: Tajemnicze toksyny 22.06.10, 13:22
            A wszystkim nieuświadomionym jeszcze panom, można sprezentować taką praktyczną podkładkę pod piwko:
            www.funspot.fi/product_info.php?cPath=3&products_id=288&osCsid=207025ed656703f99a1d98e56152b073
            "I'm having my period and can therefore legally Kill You."
            • aadrianka Re: Tajemnicze toksyny 22.06.10, 13:44
              A ten film pomaga rozszyfrować prawdziwe znaczenie skrótu PMS:
              www.youtube.com/watch?v=mCwKbUVyHLY
              Już kiedyś linkowałam, ale ponieważ niezmiennie go uwielbiam, zalinkuję
              ponownie:)
    • plica mam mieszane uczucia. 16.06.10, 20:51
      miesiaczka jest skladowa cyklu, a w cyklu czuje sie w niektore dni ladna, w niektore brzydka, w niektore jestem gibka i miekka w niektore silna a w niektore calkiem do dupy, lub tez chetna a pare dni pozniej oziebla. chyba brakowaloby mi tej zmiennosc, nie chcialabym, ze by mi bylo ciagle tak samo :)
      miesiaczki mam szybkie, ale pierwsze 2 dni bolesne i obfite. brakuje mi takiego sensownego "wylacznika" na urlop, wyjazd lub czas, kiedy mam ochote postac sobie na glowie. tabletki mi bardzo nie pasują i rzucilam je pare lat temu.
    • masza.s Nie 17.06.10, 23:18
      To dziwne, ale ja z miesiączką czuję się bezpieczniej. Tj. wiem, że
      gdyby były jakieś zaburzenia w cyklu, nie pojawiłaby się, to byłby
      to sygnał sprawdzenia, o co generalnie chodzi. No, ale z drugiej
      strony nigdy nie miałam bolesnych miesiączek. No, może trzy razy w
      życiu, na 8 lat miesiączkowania to chyba nie jest źle. PMSu też nie
      odczuwam, czuję się w te dni dokładnie tak samo jak w inne. Nic się
      nie zmienia oprócz mało obfitego, trwającego z 3, max 4 dni
      krwawienia. Nie wspominając o tym, że generalnie jestem sceptyczna
      do "bez skutków ubocznych". Wszystko może mieć skutki uboczne. ;)

      Natomiast jedno mnie zastanawia... Ginekolodzy zawsze mi mówili, że
      jak miesiączki są tak bolesne, że utrudniają normalne
      funkcjonowanie, to trzeba szukać przyczyn, bo może być to sygnał, że
      coś jest nie tak. Jak czytam o wymiotowaniu z bólu, to aż mnie
      skręca... Sprawdzały te z Was, które mają z tym problem, dlaczego w
      ogóle tak źle znosicie ten czas?
      • masza.s Re: Nie 17.06.10, 23:32
        Oczywiście nie wykluczam, że zmiana mojej jakże komfortowej sytuacji
        na znacznie gorszą nie sprawiłaby, że chciałabym posłać okres w
        diabły. ;)
      • pierwszalitera Re: Nie 18.06.10, 00:09
        masza.s napisała:

        Sprawdzały te z Was, które mają z tym problem, dlaczego w
        > ogóle tak źle znosicie ten czas?

        Ja myślę, że skoro tyle kobiet odczuwa dolegliwości podczas miesiączki, to nie jest to patologia, tylko zjawisko normalne. Związane jest to po prostu z fizjologią miesiączkowania. Bóle miesiączkowe, to takie młodsze siostry bólu porodowego, to są bardzo podobne skurcze macicy i mogą być szczególnie podczas pierwszego dnia krawienia mocno dokuczające. Miesiączka związana jest też ze spadkiem ważnych hormonów w organiźmie i kobiety mogą różnie na to reagować, całym wachlarzem przeróżnych dolegliwości. Na przykład zmianymi nastroju, zaburzeniami układu trawiennnego, reakcjami skóry, większą wrażliwością na alergeny i spadkiem ogólnej odporności. Naturalnie przy bardzo mocnych bólach miesiączkowych, dłużej trwających i nie pozwalających funkcjonować nawet po środkach przeciwbólowych, poszłabym do lekarza, bo warto sprawdzić, czy przyczyna nie jest poważniejsza.
        A co do pms-u, to regułą jest, że dolegliwości zwykle rosną z wiekiem, więc u młodej kobiety ze skłonnościami w tym kierunku mogą być jeszcze niezauważalne. Nie wiem z czym jest to związane, chociaż próbowałam się dowiedzieć, bo sprawa mnie dotyczy. Jedna z teorii mówi, że z wiekiem, gdzieś po 30-tym roku życia, czyli dużo wcześniej zanim mamy do czynienia ze spadkiem poziomu estrogenu, powoli zaczyna obniżać się poziom progesteronu i ta zachwiana równowaga pogłębia pms-owe symptomy. Tą teorię potwierdza fakt, że żele z progesteronem stosowane na nabrzmiałe i bolesne przed okresem piersi, bardzo pomagają.
        • masza.s Re: Nie 18.06.10, 00:35
          Nie chodziło mi o zwykłe bóle, ale o bóle utrudniające
          funkcjonowanie, czyli właśnie "wymiotowanie z bólu". Ja bym leciała
          do lekarza w te pędy, zwłaszcza, że mój organizm kiepsko znosi ból
          fizyczny. Mam niski próg bólu.
          Hmmm, moja mama, przynajmniej na razie, też nie odczuwała żadnych
          dolegliwości związanych z okresem (oprócz sporadycznych, ale o tym
          się nawet nie pamięta i nie bierze pod uwagę).
          To nie jest nawet tak, że nic nie czuję przed okresem, czasami jakoś
          nabrzmieją mi piersi czy może jestem wrażliwsza, ale musiałabym się
          naprawdę zastanowić, czy coś mi dolega, tj. nie jest to dla mnie ani
          uciążliwe, ani specjalnie odczuwalne. Pewnie jakbym zaczęła
          dokładnie analizować sytuację, to coś by się pojawiło, ale cóż.
          Liczę na to, że - jak moja mama - nie będę nic odczuwać przez długi
          czas. Co ciekawe moja mama niespecjalnie też odczuwała ból przy
          porodzie - tj owszem, bolało ją, ale wspomina poród dobrze, a ból
          jako z pewnością znośny. Poród bez znieczulenia, dodajmy. Też mam
          dziką, wielką, ogromną nadzieję, że ja będę miała podobnie. ;)

          Życie z alergiami skórnymi jest wystarczająco skomplikowane, niech
          mi się boląca miesiączka nie dowali. ;)
          • slotna Re: Nie 19.06.10, 10:01
            Nic nowego nie napisze. "Tylozgiecie macicy, ja mialam prosze pani calkiem to samo i po porodzie... plepleple" wzglednie "moja matka/ siostra/ zona miala dokladnie to samo i po porodzie pleplepleple". Przy czym identycznie pocieszano dwadziescia lat wczesniej moja matke, co sie w jej przypadku czesciowo sprawdzilo (beproblemowo nie jest, ale ujdzie), tyle, ze ona rodzila wzglednie wczesnie, a ja nie mam zamiaru. Pracowac musze, nie moge sobie pozwolic na comiesieczne hece, tym bardziej, ze nawet dokladnie sie tego ustalic nie da. Nic mi nigdy nie bylo po ketonalu zmieszanym ze wszystkim innym co mialam pod reka, w sensie dolegliwosci zoladkowych, ale to bylo lata temu - w ostatnim czasie jedyny raz kiedy nacpalam sie srodkow przeciwbolowych (pomijajac sporadyczne, jednostkowe nurofeny raz na dwa miesiace), kiedy rosla mi osemka, bol zoladka i okolozoladkowe sensacje pojawili sie niestety. Wiec pigulki i tylko pigulki.
            • slotna Re: Nie 19.06.10, 11:17
              No i oczywiscie nie moze sie obejsc bez analogii stanikowej: zamiast pani se zwezi - pani se poszerzy ;)
        • martvica Re: Nie 18.06.10, 09:42
          A ja myślę że ból bólowi nierówny. I że jeśli występują do tego inne objawy, to
          warto z tym pójść do lekarza, bo to może być coś niefajnego. Endometrioza na
          przykład.
      • elftherinii Re: Nie 18.06.10, 11:27
        Ależ tak, byłam. Miałam lat 13 i usłyszałam, że przejedzie mi po porodzie. Wtedy byłam mała i przestraszona, dziś taki lekarz by swoje usłyszał i nie byłoby to cenzuralne. Może i to prawda, ale mówienie tego dziecku (zamiast leczenia) jest według mnie nie do końca fair. Diagnozowania w zasadzie jeszcze żaden się nie podjął, polecali jedynie środki przeciwbólowe i mówili, że ewentualnie mogą przepisać ketonal (na co ja dziękowałam z uśmiechem mówiąc, że wystarczą mi bóle miesiączkowe, nie potrzebuję jeszcze bólu żołądka).

        Moja teoria głosi, że mój organizm reaguje cholernie bolesnymi miesiączkami na stres - w wakacje taki problem w zasadzie nie istnieje:)
        • madzioreck Re: Nie 18.06.10, 14:55
          elftherinii napisała:

          > Ależ tak, byłam. Miałam lat 13 i usłyszałam, że przejedzie mi po porodzie.

          Tak, po porodzie. Moja mama słyszała to przed porodami, po pierwszy, i po drugim
          też. W końcu zapytała, po którym porodzie.
          • pierwszalitera Re: Nie 18.06.10, 15:45
            madzioreck napisała:

            > Tak, po porodzie. Moja mama słyszała to przed porodami, po pierwszy, i po drugi
            > m
            > też. W końcu zapytała, po którym porodzie.

            Tak. Kiedyś poród był dobry na wszystko. ;-) Po porodzie miały ustępowować bóle miesiączkowe, trądzik, migreny i zmiany nastrojów. Oprócz tego miały rosnąć piersi i znikać oziębłość seksualna. ;-)
            • anka-ania Re: Nie 19.06.10, 10:19
              pierwszalitera napisała:

              > madzioreck napisała:
              >
              > > Tak, po porodzie. Moja mama słyszała to przed porodami, po pierwszy, i po
              > drugi
              > > m
              > > też. W końcu zapytała, po którym porodzie.

              LOL

              > Tak. Kiedyś poród był dobry na wszystko. ;-) Po porodzie miały ustępowować bóle
              > miesiączkowe, trądzik, migreny i zmiany nastrojów. Oprócz tego miały rosnąć pi
              > ersi i znikać oziębłość seksualna. ;-)

              Mnie tam tylko piersi urosły, dzięki laktacji, nie porodowi. Trądzik i migreny
              bez zmian; w życiu nie byłam tak rozchwiana emocjonalnie jak po porodzie,
              oziębła zresztą też. Na szczęście minęło, w końcu.
        • akj77 Badania, to się tak mówi 18.06.10, 15:58
          Ja usłyszałam dokładnie to samo "przejdzie po porodzie" od gina, i że dziewicy
          nie zbada, bo nie wie jak. Porodu jako antidotum na bóle miesiączkowe jakoś nie
          miałam ochoty próbować, ale trochę przeszło (złagodniało) na pigułkach. Po ich
          odstawieniu na pare lat bóle wróciły, ciutkę łatwiejsze do wytrzymania niż
          przedtem. Ale nawet na pigułkach trochę boli przez jeden dzień. I PMS też mam na
          pigułkach - słabszy niż bez, ale mam - czy to normalne...?
          Ja i tak mam lajtowo, bo moja siostra przed porodem każdą miesiączkę ciężko
          odchorowywała i też jej nikt na to nie pomógł.
          • pierwszalitera Re: Badania, to się tak mówi 18.06.10, 16:40
            akj77 napisała:

            I PMS też mam n
            > a
            > pigułkach - słabszy niż bez, ale mam - czy to normalne...?

            Normalne, bo podczas brania pigułki nie dochodzi wprawdzie do tak gwałtownych wahań hormonalnych, jak podczas normalnego cyklu, ale twoja własna gospodarka hormonalna nie jest wyłączona, tylko trochę uciszona i przytłumiona.
          • edhelwen Re: Badania, to się tak mówi 18.06.10, 19:49
            też miałam lekki PMS kiedy brałam tabletki. Jednak zaczęła mnie niepokoić
            bolesność piersi, ok. 2 tygodnie od połowy cyklu do pojawienia się krwawienia.
            Wg lekarza tak może być, jednak mniej więcej w tym okresie czasu zaczęło się
            pojawiać mocniejsze owłosienie. Nie wiem czy łączyć te dwie rzeczy, czy to
            przypadek. Po odstawieniu tabletek bóle brodawek w czasie owulacji (niezbyt
            przyjemne :/), utrzymujące się przez jakiś czas.

            Słyszałam o przypadku, kiedy do dziewczyny co miesiąc musiało przyjeżdżać
            pogotowie tak ją bolało, ale to było w zamierzchłych latach 60-tych, obecnie
            pewnie byłaby poddana leczeniu już na wstępie. Ja miałam czasem mocniejsze bóle,
            po odstawieniu tabletek zdarzały się na początku, także jak zmieniłam tabletki
            na inne, to pierwsze krwawienie było bardzo bolesne.
            W każdym razie organizm się zmienia i mam nadzieję, że obecnie nie będzie mnie
            boleć tak jak np. w wieku 11-13 lat
            • jul-kaa Re: Badania, to się tak mówi 18.06.10, 20:49
              edhelwen napisała:
              > Słyszałam o przypadku, kiedy do dziewczyny co miesiąc musiało przyjeżdżać
              > pogotowie tak ją bolało, ale to było w zamierzchłych latach 60-tych, obecnie
              > pewnie byłaby poddana leczeniu już na wstępie.

              Do mojej mamy przyjeżdżało pogotowie. Nie co miesiąc, ale co kilka owszem.
              • indigo-rose Re: Badania, to się tak mówi 18.06.10, 21:09
                Moja mama do dziś miewa takie okresy. Teraz po prostu wcina nospę forte i
                przeciwbólowe, ale pamiętam interwencję pogotowia, kiedy w ogóle nie
                wiedzieliśmy, co mamy z nią zrobić...
                • kasiadj07 Re: Badania, to się tak mówi 21.06.10, 12:03
                  Ja również miewałam takie bóle przez lata. W liceum mdlałam na lekcjach,
                  sinoblada wracałam do domu przez pół miasta wisząc dosłownie w tłoku na poręczy.
                  Mamy do tej pory w rodzinie taką anegdotę. Raz w święta miałam takie bóle, że
                  mdlałam. Zjadłam normalnie garście prochów, a to były jeszcze czasy, gdy apteki
                  czynne były tylko dyżurne i ciężko było dostać coś naprawdę mocnego bez recepty.
                  Doszło do tego, że mój przyszły jeszcze wtedy mąż wraz z moim ojcem wieźli mnie
                  na ostry dyżur. Lekarzem okazał się nie dość, że mężczyzna, to jeszcze człowiek
                  czarnoskóry (rzadziej jednak spotykany w naszym kraju w owych czasach niż
                  teraz), mówiący nie bardzo składnie po polsku. Do tej pory rodzina się ze mnie
                  naśmiewa, że po wejściu do gabinetu doznałam takiego szoku na jego widok, że
                  natychmiast oprzytomniałam (ja osobiście dobrze nie pamiętam jak to było).
                  Natomiast porody faktycznie mi pomogły. Jednak pamiętam jakiego doznałam
                  zdziwienia podczas pierwszego porodu - phi, i to tylko tak boli? Toż to lżejsze
                  od moich miesiączek - i bolało tylko kilka godzin w przeciwieństwie do
                  comiesięcznych bóli dwu- trzydniowych. Tak to ja mogę rodzić co miesiąc:)
                  (natura dała mi w kość przy drugim razie za te słowa).
                  Tak czy inaczej, po dwóch ciążach miewam bóle dużo, dużo lżejsze, sporadycznie
                  jest tak, że muszę się położyć. Zazwyczaj wystarcza nospa, często obchodzę się
                  całkiem bez leków. Tak więc w teorii o ciążach jest pewnie ziarnko prawdy.
                  • magdalaena1977 Re: Badania, to się tak mówi 21.06.10, 12:14
                    kasiadj07 napisała:

                    > Natomiast porody faktycznie mi pomogły. (...)
                    > Tak więc w teorii o ciążach jest pewnie ziarnko prawdy.
                    Bo podobno jedną z przyczyn bólu miesiączkowego jest zbyt wąska szyjka macicy. A
                    po porodzie szyjka jest już rozciągnięta, więc mniej boli.
      • magdalaena1977 Re: Nie 18.06.10, 21:58
        masza.s napisała:
        > Sprawdzały te z Was, które mają z tym problem, dlaczego w
        > ogóle tak źle znosicie ten czas?
        Niestety generalnie możliwości leczenia są dość nikłe.
        W wielu przypadkach zostają albo tabletki antykoncepcyjne albo po prostu silne
        leki przeciwbólowe (np. ketonal).
        • martvica Re: Nie 19.06.10, 09:44
          U mnie tabletki anty działają mocno tak sobie, a po ketonalu mija mi ból w
          podbrzuszu, a zaczyna sie wyżej (nie wiem co tam mam, rodzicielka mówi że
          dwunastnicę) i na niego juz nijak nic nie działa. Znaczy to chyba po ketonalu,
          nie mam pewności - ostatnio zjadłam ketonal na migrenowy ból głowy i nic się nie
          działo, ale wcześniej zjadłam coś osłonowego na żołądek. Trzeba będzie
          potestować za miesiąc.

          A jak nie ketonal, to co? Paracetamol i ibuprom nie dają rady, sama no-spa też nie.
          • lavaenn Re: Nie 19.06.10, 11:13
            ja po ketonalu nie mam żadnych skutków ubocznych (zjadam trzy setki na każdy
            okres), jeśli nie chcesz ryzykować ketonalu z osłoną to może spróbuj naproksenu
            (np. aleve)? ostatnio skończył mi się ketonal i dostałam to w aptece na hasło
            "najmocniejsze bez recepty", może nie jest bezboleśnie, ale jestem w stanie w
            miarę normalnie funkcjonować.
          • indigo-rose Re: Nie 19.06.10, 21:21
            Moja mama bierze duet: no-spa forte i ibuprofen w kapsułkach.
            • agata272 Re: Nie 19.06.10, 23:11
              Ja biorę tak samo - dwie no-spy (odpowiednik nospy forte, bo tą nie zawsze mam)
              plus jakikolwiek ibuprofen w wersji max (400 mg) 2-4 razy dziennie przez
              pierwsze 3 dni. Tak przepisywało mi już dwóch lekarzy i rzeczywiście działa, a
              bóle mam takie, że potrafię usiąść na środku chodnika. Ani sama no-spa, ani sam
              ibuprofen nie dają rady, dopiero w komplecie znoszą ból prawie całkowicie.
              • martvica Re: Nie 20.06.10, 10:37
                o, spróbuję następnym razem, bo chyba obu naraz mi się nie zdarzyło. Mam jeszcze
                skopolaminę bodajże, solo i z paracetamolem, ale jak raz ją wzięłam to
                wymiotowałam (inna rzecz że jadłam wtedy przeciwbólowce garściami nie
                zastanawiając się, bo bolało mnie chodzenie, siedzenie i termofor, więc
                klęczałam na podłodze i płakałam, mogłam coś przedawkować).
          • akj77 Re: Nie 22.06.10, 12:35
            martvica napisała:



            > A jak nie ketonal, to co? Paracetamol i ibuprom nie dają rady, sama no-spa też
            > nie.

            Ja brałam Saridon - paracetamol, kofeina, propyfenazon. Nie wiem, czy to jeszcze
            sprzedają i co rozwala ;> Pomagało.
    • bebe.lapin Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 21.06.10, 11:32
      tja...po ilus opakowaniach branych bez przerwy w koncu ja zrobilam i
      zdecydowanie potwierdzam swoje wczesniejsze zdanie - krwawienie, naturalne czy
      sztuczne, plus pms, to nie jest cos, co wnosi wiele pozytywow w moje
      zycie...jakos ;) przezylabym, gdyby tego nie bylo.
    • martvica Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 25.06.10, 10:14
      Ból obudził mnie dzisiaj przed siódmą rano, siedzę przed kompem z kolanami pod
      brodą i blednę na myśl o wizycie w toalecie.
      Równo za miesiąc mam weekendowy wyjazd, stwierdziłam że nie ma szans żebym
      przetrwała podróż PKP i spanie na podłodze w takim stanie i nie zrobię sobie
      wtedy przerwy w hormonach. Moja matka poleciała na skargę do mojego gina przy
      okazji towarzyskiej i podobno kazał mi to wybić z głowy, bo jak nie zrobię
      przerwy, to przecież nie będzie wiadomo czy hormony pomagają. Ale po tym co się
      dzieje w tym miesiącu wnioskuję że w następnym raczej się nic cudownie nie
      poprawi, bo niby z jakiej racji?

      Pewnie nie można sobie wyciąć macicy na własne życzenie, nie? Bo coraz poważniej
      myślę nad taką opcją. Tylko mi uniemożliwia normalne funkcjonowanie.
    • madzioreck Re: Gdybyście mogły zrezygnować z miesiączkowania 07.07.10, 10:44
      Sama miesiączka jako taka mi nie przeszkadza. Natomiast całokształt wychwalanego
      pod niebiosa naturalnego cyklu już drugi miesiąc daje mi w kość (chwilowo nie
      biorę tabletek).

      I wygląda to tak, ze może przez 6-7 dni w miesiącu nie występują u mnie żadne
      bóle z wiązane z cyklem. Najpierw okres, który daje czadu, najchętniej bym go
      przespała. Po okresie następuje te kilka dni spokoju, i zaczyna się, aż do
      owulacji boli mnie brzuch, coraz bardziej puchnie, coraz lepiej daje popalić
      jajnik, ból promieniuje aż do uda. Trwa to ładnych kilka dni. Po owulacji już
      bolą mnie piersi, bo zbliża się okres, zdejmuję stanik i mam wrażenie, jakby
      biust z niego wypadał z siłą rzuconego kamienia.
      Także bardzo, bardzo uprzejmie dziękuję za naturalny cykl ;) Wrócę do tabletek,
      kiedy tylko będzie to możliwe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka