Dodaj do ulubionych

Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :(

14.07.10, 14:54
Dziewczyny, po prostu muszę się porządnie wyżalić, nie oczekuję słów
pocieszenia "że wszystko będzie dobrze", ale może jakiejś krytyki
konstruktywnej. Co ja robię nie tak?!

Od blisko trzech tygodni poszukuję pracy. Kończę doktorat, rozprawę złożę we
wrześniu, nie mam w planach kariery naukowej. W poniedziałki wertuję dodatki
"Praca" do GW i "Dziennika", w środę "Gratkę", codziennie przeglądam portale
internetowe typu jobpilot.pl, rozpuściłam wici po znajomych. Wysłałam blisko
30 aplikacji - mam wrażenie, że nie jest do duża liczba, ale do pracy na
stanowiskach, na które aplikowałam, miałam odpowiednie kwalifikacje i byłam
nimi naprawdę zainteresowana. Były to głównie prace biurowe i administracyjne.
W ciągu tych prawie trzech tygodni nie dostałam ANI JEDNEGO telefonu, kilka
(automatycznych!) potwierdzeń zarejestrowania CV w bazie oraz jedno napisane
ludzką ręką (o nim jeszcze później).

Do każdej aplikacji podchodziłam indywidualnie - najpierw mały research, co to
wogóle za firma, czym się zajmuje, czy odpowiada mi ich polityka itd.
Następnie siadałam i dokonywałam małej reorganizacji CV podkreślając te
epizody, które mogą być dla przyszłego pracodawcy istotne. Podobnie z listem
motywacyjnym, chociaż tutaj to właściwie w każdym przypadku pisałam nowy ;)

W CV niczego nie zatajałam: mam studia wyższe, podyplomowe, doktorat na
ukończeniu i nie koloryzowałam. Konkret, konkret, konkret. Wpisywałam też, że
posiadam "orzeczenie o niepełnosprawności lekkiej". Czy to był błąd?

Sytuacja bezrobotnego jest dla mnie dodatkowo bolesna ze względu na fakt, że
podczas studiów pracowałam w trzech miejscach i właściwie dostawałam pracę "od
ręki", chociaż bez znajomości. Rodzice śmieli się, że wysłałam w życiu trzy
aplikacje i trzy razy miałam pracę. Nie spodziewałam się, że tak będzie i tym
razem, ale żeby NIKT się nie odezwał? NIKOGO moje podania nie interesują?

Poza tym, ja wiem, że świat jest nieuczciwy, niesprawiedliwy itd. ale...
Aplikowałam też na stanowiska w administracji uczelni macierzystej, która daje
ogłoszenia na swojej stronie głównej. Czy to możliwe, aby ukazywały się one
tylko dlatego, że tak wymagają jakieś przepisy, a tak naprawdę cała rekrutacja
to fikcja, bo mają już osobę na stanowisko? To były cztery wysłane aplikacje,
w przypadku trzech ogłoszeń spełniałam nawet warunki określone jako "dodatkowe
atuty" (doświadczenie w organizacji zagranicznych konferencji, znajomość
pakietu Corel Graphic Suite i inne), w przypadku jednego ogłoszenia
"dodatkowego atutu" (a było to "mile widziane doświadczenie w pracy w
dziekanacie") nie miałam i z tego jednego, jedynego miejsca przyszedł "ludzki"
mail :/

Jeżeli do końca tygodnia NIKT się nie odezwie, to chyba wyrzucę z CV
wykształcenie wyższe i zaaplikuję do jakiejś firmy ochroniarskiej, która
poszukuje pracowników z orzeczeniem - takich ogłoszeń jest bardzo dużo. I nie
będzie to dla mnie żadną ujmą. Po prostu chciałabym pracować, zarabiać, ale
czy to źle, że chciałabym wykorzystywać również te umiejętności zdobyte na
studiach, które przyswoiłam kształcąc się za pieniądze podatników? Zwrócić ten
dług państwu i społeczeństwu. Co z tego, skoro nikt mnie nie chce: ani
instytucje państwowe, ani firmy prywatne :(

Obserwuj wątek
    • anka_z_lasu wyluzuj 14.07.10, 15:20
      Trzy tygodnie? Koleżanko, spokojnie. Szukam pracy od około roku. Skończyłam
      SGH, znam angielski i rosyjski, mam doświadczenie zawodowe. W tym czasie dwa
      razy zaproponowano mi pracę, jedną ofertę odrzuciłam, drugą przyjęłam, ale
      wkrótce zabrałam się z tej dziwnej firmy. Od czerwca znów jestem na bezrobociu
      i nie czuję się gorsza, bo nie my jesteśmy nienormalne, tylko ten kraj jest
      dziki.

      Może do prac biurowych i administracyjnych nie szukają osób z doktoratem i
      studiami podyplomowymi, bo boją się, że dla tych osób będzie to za mało
      ambitna praca i wkrótce z niej zrezygnują. Orzeczenie o niepełnosprawności
      proponuję zostawić dopiero na rozmowę kwalifikacyjną. Może niektórzy myślą, że
      to uniemożliwia Ci pracę, jak zobaczą, że "jesteś normalna" ;) to może się
      zastanowią, że Twoje orzeczenie dla nich zysk (w sensie podatkowo-socjalno-nie
      wiem jakim), a nie obciążenie.

      Powodzenia!
      • caroline.1 W takim razie wyluzuję :D 14.07.10, 19:58
        Faktycznie, może trzy tygodnie to za krótko, żeby się spinać.

        > Może do prac biurowych i administracyjnych nie szukają osób z doktoratem i
        > studiami podyplomowymi, bo boją się, że dla tych osób będzie to za mało
        > ambitna praca i wkrótce z niej zrezygnują.

        Tylko że ja jestem humanistą - czyli specjalistą od wszystkiego i od niczego.
        Podyplomowe edytorstwo dało mi konkretne umiejętności, które zwykle wymieniam. Z
        kolei doktorat... No cóż, kiedy go zaczynałam, zupełnie inaczej wyglądała
        przyszłość mojej katedry. Teraz z chęcią wpisałabym go w "hobby", gdyby nie to,
        że w ciągu ostatnich czterech lat nie siedziałam tylko w bibliotece, ale
        działałam w uczelnianych strukturach, będąc sekretarzem, protokolantem,
        organizatorem rożnych imprez itd. Więc wciąż zdobywałam nowe doświadczenia,
        które imo mogłyby mieć znaczenie dla przyszłego pracodawcy.


        Orzeczenie o niepełnosprawności
        > proponuję zostawić dopiero na rozmowę kwalifikacyjną. Może niektórzy myślą, że
        > to uniemożliwia Ci pracę, jak zobaczą, że "jesteś normalna" ;) to może się
        > zastanowią, że Twoje orzeczenie dla nich zysk (w sensie podatkowo-socjalno-nie
        > wiem jakim), a nie obciążenie.
        >
        Rzeczywiście, lepiej to zostawić na rozmowę. Naiwnie myślałam, że skoro mam w CV
        pracę np. jako rezydent i prawo jazdy kategorii B, to nie wymagam jakichś
        specjalnie przystosowanych warunków pracy. Do ubiegania się o przyznanie
        niepełnosprawności namówiła mnie lekarka twierdząc właśnie, że w przypadku
        poszukiwań pracy to będzie mój dodatkowy atut, a ponadto faktycznie mi się
        należy :/
    • mujer_bonita Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 14.07.10, 15:28
      caroline.1 napisała:
      > W ciągu tych prawie trzech tygodni nie dostałam ANI JEDNEGO telefonu, kilka
      > (automatycznych!) potwierdzeń zarejestrowania CV w bazie oraz jedno napisane
      > ludzką ręką (o nim jeszcze później).

      Z mojego doświadczenia - 3 tygodnie to krótko ;)

      > Aplikowałam też na stanowiska w administracji uczelni macierzystej, która daje
      > ogłoszenia na swojej stronie głównej. Czy to możliwe, aby ukazywały się one
      > tylko dlatego, że tak wymagają jakieś przepisy, a tak naprawdę cała rekrutacja
      > to fikcja, bo mają już osobę na stanowisko?

      Tak - to bardzo możliwe. Niektóre firmy/instytucje mają obowiązek ogłosić rekrutację. Mam koleżankę pracującą właśnie na uczelni - mieli u siebie praktykanta, którego chcieli zatrudnić (kontynuowałby swoją pracę) a i tak ogłoszenie musiało się pojawić :/
      • nomina Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 14.07.10, 17:21
        Do tego, co napisały dziewczyny, dodam jeszcze coś - zastanów się przy każdej
        "aplikacji" (kurczę, jak mnie irytuje słowo aplikowanie przy ubieganiu się o
        pracę :), czy na pewno w tym przypadku doktorat i podyplomówka nie są Twoim
        strzałem w stopę, kolano i tył głowy do kompletu. W wielu miejscach, niestety,
        nie wolno się do tego przyznawać, a już na pewno nie eksponować. Sprawdziłam na
        sobie i znajomych z roku.
        • caroline.1 Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 14.07.10, 19:51
          nomino, miałam nadzieję, że się wypowiesz, bo zawsze z zainteresowaniem czytam Twoje posty ;)

          Zastanawiam się nad tym "strzałem". Ale pomijanie podyplomowych studiów edytorskich w przypadku posady typu "specjalista ds. opracowywania materiałów szkoleniowych", gdzie w ogłoszeniu jest pisane o znajomości Acrobata chyba nie byłoby dobrym pomysłem :/
          I tak samo w każdej pracy biurowej, gdzie pracodawca pisze o sprawnym posługiwaniu się edytorami tekstu. Na pewno w przypadku kolejnych ogłoszeń zwrócę na to jeszcze baczniejszą uwagę.
    • amoureuse Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 14.07.10, 18:17
      3 tygodnie? Przecież w niektórych firmach jeszcze pewnie nie zdążyli przeczytać Twojego CV. Do mnie dzwonili i po kilku tygodniach od złożenia aplikacji... Piszę to ja-niedawno sama żaliłam się, że szukam pracy, a dzisiaj już ją mam :) W końcu nadejdzie "ta" oferta. Powodzenia!
      • caroline.1 Dzięki! 14.07.10, 19:58
    • bathilda Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 14.07.10, 18:23
      Łomatko, 3 tygodnie?! Jakbyś po 3 miesiącach nie miała żadnego odzewu to się
      mozesz zacząć trochę nieswojo czuć. A martwić to po pół roku. Są wakacje, działy
      HR też mają urlopy. Nikt tak szybko nie prowadzi rekrutacji w lecie.
      • caroline.1 Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 14.07.10, 19:59
        Naiwnie myślałam, że skoro ktoś daje całkiem konkretne ogłoszenia z
        wypunktowanymi oczekiwaniami, to równie sprawnie przebiega rekrutacja.
    • edhelwen Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 14.07.10, 19:13
      "Czy to możliwe, aby ukazywały się one tylko dlatego, że tak wymagają jakieś
      przepisy, a tak naprawdę cała rekrutacja to fikcja, bo mają już osobę na
      stanowisko?"

      tak, to bardzo możliwe :/
      • caroline.1 Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 14.07.10, 19:46
        Ech, to chyba było pytanie retoryczne z mojej strony :/ Przypomniało mi się
        dzisiaj, jak odwiedziłam Biuro Współpracy z Zagranicą, jeszcze na studiach mgr i
        przyniosłam dokumenty z erasmusowego wyjazdu. W pokoju zastałam starszą
        koleżankę z podstawówki. Było bardzo miło. Tylko że trochę się zdziwiłam, jak
        otworzyła ling.pl i zaczęła wstukiwać wyrazy typu "agreement".
        • victoria1985 Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 14.07.10, 20:53
          niestety mamy wakacje i przez to jest o wiele miejsc pracy niż zwykle . Wiadomo
          każdy myśli o urlopie niż o zmianie pracy wiec jest mniej wolnych wakatów . Ja
          również poszukuje pracy od 8 tygodni wysłałam swoje aplikację codziennie do min
          6 firm i tylko z jednej dostałam zaproszenie na jedną rozmowie . Udało mi się
          wyciągnąć od tej rekrutantki że dostała ponad 100 cv w sprawie tylko tej jednej
          oferty :/ istne szaleństwo!
          aczkolwiek mieli bardzo niskie wymagania wiec może to nie dziwne . Trzeba
          uzbroić się w dużą dawkę cierpliwośći i pogody ducha ;) i bedzie dobrze. Grunt
          to się nie dołować
    • justinehh Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 14.07.10, 22:11
      No to co to są trzy tygodnie? Tyle co nic. Nie widzę najmniejszego powodu do
      zamartwiania się. Inna sprawa, że humanistów jest na pęczki i o jedno stanowisko
      bije się całe stado ludzi. No chyba że ma się znajomości. A co ja robię nie tak?
      Ano bez pracy jestem już pół roku, ludzie wokół mnie dobrze się bawią, a ja
      zdycham, siedząc w domu na utrzymaniu matki. Kończą mi się oszczędności,
      starannie oglądam każdą złotówkę, wysłane CV po przekroczeniu 600 przestałam
      liczyć. I naprawdę żałuję, że poszłam na studia, mogłam iść do zawodówki i mieć
      fach w ręku. Zaliczyłam kilka rozmów kwalifikacyjnych, ale słyszłam co najwyżej,
      że mogę się wypchać sianem i trocinami. Wczoraj doszłam nawet do wniosku, że
      pożegnam się z tym życiem, niestety brak mi odwagi żeby to zrobić.
      • kaga9 Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 14.07.10, 22:42
        Justinehh. Przez pół roku mój mąż -osobowość depresyjna -nie miał pracy i jest
        to ciągle dla mnie sprawa świeża. Może nie mam prawa mówić, że wiem, co czujesz,
        ale rozumiem Twoje uczucia, bo obserwowałam podobne z bardzo bliska. Wiem, jak
        s*****syńsko czasem niesprawiedliwy jest świat, jeśli chodzi o pracę, jaką
        gorycz się czuje, gdy ma się świadomość swojej wiedzy i umiejętności. Mąż też
        wysłał kilkaset cefałek, dostał pracę w momencie, kiedy naprawdę kończyły się
        nam pieniądze (znam to oglądanie złotówek i pożyczanie od rodziców-emerytów,
        niestety), ale kompletnie nierozwojową, cóż, tyle że przynosi jakieś pieniądze
        do domu, ale zaczyna popadać w kolejną depresję, bo generalnie jest człowiekiem,
        który nie lubi bezczynności, a jego zajęcie to przelewanie z pustego w próżne.
        Justinehh, trzymam kciuki, żeby ten stan jak najszybciej minął. Życzę z całego
        serca.
      • anka_z_lasu Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 15.07.10, 18:37
        Justinehh, bezpośrednio po studiach byłam bezrobotna 9 miesięcy. W
        Warszawie, po SGH, która chyba nie jest kiepską uczelnią. Ok, w
        doświadczeniu miałam jedynie staż i praktykę, łącznie 4 miesiące.
        Ostatnio, z 2,5-letnim doświadczeniem byłam bezrobotna 4 miesiące,
        przerwa na beznadziejną firmę plus kolejne 2,5 miesiąca. Nie wiem,
        czy mój przykład Cię pocieszy. W każdym razie rynak pracy w naszym
        kraju jest co najmniej chory.
      • nieco8 Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 15.07.10, 22:10
        Moja siostra kilka miesięcy po studiach wyjechała z AISECa do Turcji i uczy
        angielskiego, właśnie przedłużyła sobie pobyt o kolejny rok. Chyba w ciągu
        miesiąca załatwiła sobie pracę i od razu poleciała na miejsce.
        Siostra skończyła studia filologiczne ale nie anglistykę. Moim zdaniem to
        naprawdę niezły pomysł na życiowy start, zdobywasz doświadczenie zawodowe w
        międzynarodowym środowisku i przeżywasz ciekawą przygodę. Warto spróbować, a
        mało kto wie, że również humaniści mogą spróbować, a nie tylko ekonomiści i
        ludzie po studiach technicznych.
        Niestety trzeba mieć trochę pieniędzy odłożonych na zapisanie się do tej
        organizacji oraz na wizę, przelot.
      • sharteel Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 15.07.10, 23:36
        Justinehh, jakie studia kończyłaś i jakiej pracy szukasz - napisz coś więcej.
      • maheda Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 16.07.10, 23:41
        Justyna - trzymaj się. I nie daj się idiotycznym myślom, ja Cię proszę.
        Może pomyśl, co umiesz robić, a co totalnie nie jest zgodne z Twoim
        wykształceniem? Może jednak da się coś wykombinować? COKOLWIEK, na razie?
        A z depresją przejdź się do psychologa lub psychiatry - oni naprawdę potrafią
        postawić na nogi.
        Wiem, jak ciężko, prawie niemożliwie, jest walczyć, kiedy nie ma się sił nawet
        na to, żeby rano wstać z łóżka, a najchętniej przespałoby się cały zły okres i
        obudziło za iks lat, kiedy wszystko będzie pięknie.
    • sharteel Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 15.07.10, 23:31
      Przede wszystkim trzy tygodnie, to naprawdę za mało czasu, aby wyciągać zbyt
      daleko idące wnioski. Trzeba próbować dalej.

      Zwrócił moją uwagę taki fragment Twojej wypowiedzi:

      > Sytuacja bezrobotnego jest dla mnie dodatkowo bolesna ze względu na fakt, że
      > podczas studiów pracowałam w trzech miejscach i właściwie dostawałam pracę "od
      > ręki", chociaż bez znajomości.

      Gorzko mówiąc, sytuacja wygląda tak, że wiele firm zatrudnia chętnie studentów
      ze względu na sprawy ubezpieczeniowe, tzn. że student do 26 roku życia jest
      ubezpieczony zdrowotnie i od umowy-zlecenie nie trzeba za niego płacić ZUS-u.
      www.rp.pl/artykul/257169_Jak_najkorzystniej_zatrudnic_studenta.html
      Gdy studenci kończą studia, na ich miejsce zatrudniani są kolejni studenci.
      Czyli w czasie studiów jest się o wiele bardziej atrakcyjnym dla potencjalnego
      pracodawcy, niż będąc kobietą po studiach. Wiele osób podczas studiów pracuje, a
      po studiach pracy znaleźć nie może.


      • caroline.1 Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 16.07.10, 10:55
        "Problem" w tym, że za mnie nadal nie trzeba płacić ubezpieczenia, bo
        robi to wciąż uczelnia.

        Od umowy-zlecenie czy o dzieło chyba nigdy nie płaci się ZUS-u?
        • victoria1985 Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 16.07.10, 11:35
          Zus sie płaci . tylko w prtzypadku studentów do 26 rż sie nie płaci
          zusu ale tylko przy umowach o dzieło i zlecenie
        • sharteel Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 16.07.10, 14:07
          Od umowy zlecenie płaci się ZUS, chyba że jest to zlecenie dla studenta poniżej
          26 roku życia.

          Od umowy o dzieło nie płaci się ZUS-u, chyba że jest to umowa między pracodawcą
          a jego pracownikiem zatrudnionym także na umowę o pracę.

          Nie do końca rozumiem, dlaczego za Ciebie nadal nie trzeba płacić ubezpieczenia?
          Może dla potencjalnych pracodawców to też nie jest jasne?
          • caroline.1 Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 17.07.10, 14:10
            Póki jestem doktorantem, składkę opłaca za mnie uczelnia. Tak będzie jeszcze co
            najmniej jeden semestr.
            • sharteel składka opłacana przez uczelnię 18.07.10, 19:12
              Rozumiem. Myślę, że można o tym wspomnieć w liście motywacyjnym.
              Bo może jakiś pracodawca zdecyduje się w początkowym okresie, przed ukończeniem
              przez Ciebie doktoratu, podpisać z Tobą umowę zlecenie lub umowę o dzieło, żeby
              wypróbować Twoje umiejętności jako pracownika.
    • maheda Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 16.07.10, 21:09
      Cóż, ja się podłączę do potakiwania powyżej.
      Po wysłaniu kilkuset CV i ponad roku niemożności znalezienia pracy, pomimo
      zakwalifikowania się w kilku firmach do ostatniego etapu rozmów, na których
      odpadłam - założyłam własną firmę.
      Cóż to jest trzy tygodnie i kilkanaście CV...

      W niektórych firmach dzwoniono do mnie kilka miesięcy (!) po wysłaniu do nich
      CV. Jedna zadzwoniła po roku (!!!).

      Umowa o dzieło nie jest fajnym pomysłem na życie, bo w momencie, gdy ZUSu za
      Ciebie nie będzie już płaciła uczelnia - tracisz ubezpieczenie zdrowotne, nie
      dostaniesz chorobowego i tak dalej - chyba, że sobie sama będziesz opłacała
      takie przyjemności, jak NFZ czy po prostu ZUS (kilkaset zł miesięcznie).
      Umowa o dzieło ma tę nieprzyjemną cechę, że nie wlicza się tego do
      przepracowanych lat, a do tego - jeśli zachorujesz - przestajesz zarabiać
      jakiekolwiek pieniądze.
      • sharteel Re: Praca pilnie poszukiwana, efektów brak :( 16.07.10, 21:49
        maheda napisała:

        > Umowa o dzieło nie jest fajnym pomysłem na życie, bo w momencie, gdy ZUSu za
        > Ciebie nie będzie już płaciła uczelnia - tracisz ubezpieczenie zdrowotne, nie
        > dostaniesz chorobowego i tak dalej - chyba, że sobie sama będziesz opłacała
        > takie przyjemności, jak NFZ czy po prostu ZUS (kilkaset zł miesięcznie).
        > Umowa o dzieło ma tę nieprzyjemną cechę, że nie wlicza się tego do
        > przepracowanych lat, a do tego - jeśli zachorujesz - przestajesz zarabiać
        > jakiekolwiek pieniądze.

        Dokładnie. Ale często jest nadużywana przez pracodawców jako "podkładka" zamiast
        innych rodzajów umowy (umowa-zlecenie, umowa o pracę, umowa agencyjna).
        Szczególnie wobec studentów i innych osób mających ubezpieczenie zdrowotne.

        Dlatego dla wielu pracodawców atrakcyjniejszym pracownikiem jest student,
        godzący się na każdy rodzaj umowy, emeryt, rencista, uczeń, niż osoba "w wieku
        produkcyjnym" (i reprodukcyjnym przy okazji), która potrzebuje, aby pracodawca
        płacił za nią ubezpieczenie.

        Szukając pracy warto próbować wyprzedzać ogłoszenia, składać CV do instytucji i
        firm, nie prowadzących oficjalnie naboru, ale będących "solidnym pracodawcą",
        zawierającym umowy o pracę.

    • sharteel orzeczenie o niepełnosprawności 16.07.10, 22:17
      Orzeczenie o niepełnosprawności może być atutem, jeżeli szukasz pracy w firmie,
      która ma już przetarte drogi korzystania z dofinansowań PFRON.
      Przeciętny pracodawca często nawet nie wie, że mógłby otrzymać dofinansowanie na
      zatrudnienie osoby niepełnosprawnej, na utworzenie dla niej miejsca pracy i tak
      dalej. Albo nie wie, jak miałby to zrobić.
      Dlatego warto rozejrzeć się, czy w Twoim zasięgu nie ma więcej firm, które już
      korzystają z funduszy PFRON. I tam składać CV, nie czekając na ogłoszenie.

      Ogólnie warto też trochę poczytać, żeby zorientować się w swoich prawach, na
      przykład tu:
      www.niepelnosprawni.gov.pl/zatrudnienie-osob-niepelnosprawn/
      • caroline.1 Re: orzeczenie o niepełnosprawności 17.07.10, 14:03
        Bardzo dziękuję za przydatny link. Nie bardzo mam pojęcie, jak "używać" tego
        mojego orzeczenia, poza tym, że kiedyś przy rozmowie w dziekanacie przypadkiem
        wyszło, że takowe posiadam i natychmiast kazano mi przynieść ksero, bo dla
        takich osób jak ja uczelnia ma tzw. stypendium specjalne, wypłacane 10 m-cy w
        roku, tak jak stypendia socjalne. To była kwota 200PLN miesięcznie, która na
        ogół wystarcza mi na leki.

        Kwestię umów o pracę już ogarniam, co ten upał robi z człowiekiem, nic dziwnego,
        że nikomu nie chce się nowych pracowników rekrutować :P
        • ekstaza_w_masle Re: orzeczenie o niepełnosprawności 18.07.10, 13:18
          Jadę na tym samym wózku, więc fajnie, że załozyłaś ten wątek..
          Co do oświadczenia lekarskiego to jest tak, że dofinansowanie
          uzyskuje się dopiero, gdy jest kilka osób niepełnosprawnych w
          przedsiębiorstwie. A jeżeli nie, to firma musi cos dodatkowo płacić
          do pfronu (czy jak tam). Więc wiele firm wogóle nie zaczyna całej
          procedury. Zwłaszcza, że jest to problematyczne. A do firm, do
          których aplikujesz pewnie nie jest potrzebnych dużo osób
          niepełnosprawnych. Poza tym te ulgi przy małej niepełnosprawności są
          o wiele mniejsze, niż przy średniej i dużej..
          Wniosek: Jak o tym nie piszą, to nie ma sensu, żebyś pisała.
          Niestety osoby z niepełnosprawnością są raczej zatrudniane do
          prostych prac. Albo w 3 sektorze (fundacje non-profit itd), gdzie te
          przepisy są trochę łagodniejsze.
          Ja ostatnio przyjęłam zasadę im mniej tym lepiej. W CV zamieszczam
          tylko te informacje, które są niezbędne do danej pracy. W sensie
          wolontariaty itd sobie odpuszczam jak nie aplikuję to jakiejś
          fundacji itp.
          Ale jakiejś oszałamiającej zmiany nie widzę - efekt podobny jak u
          ciebie ;)
          • sharteel Re: orzeczenie o niepełnosprawności 18.07.10, 19:06
            ekstaza_w_masle napisała:

            > Niestety osoby z niepełnosprawnością są raczej zatrudniane do
            > prostych prac. Albo w 3 sektorze (fundacje non-profit itd), gdzie te
            > przepisy są trochę łagodniejsze.

            Tu Was pocieszę, że znałam kiedyś drukarnię, która zatrudniała kilkoro
            pracowników z niepełnosprawnością jako grafików, detepowców, drukarzy. Wszystko
            zależy od tego, na jaką politykę kadrową firma się zdecyduje.
            Najważniejsze, że jak firma już wejdzie w tę PFRON-owską procedurę, to całkiem
            chętnie zatrudnia kolejne osoby z zaświadczeniem, na różne stanowiska. Więc
            (przykładowo) można aplikować do tej firmy ochroniarskiej na etat biurowy w
            sekretariacie.
          • sharteel zwolnienie z wpłat na PFRON 18.07.10, 19:28
            Przeczytajcie te wyjaśnienia:
            www.niepelnosprawni.gov.pl/zatrudnienie-osob-niepelnosprawn/pracodawcy-zatrudniajacy-osoby-n/zwolnienie-z-wplat-na-pfron/
            Oznacza to, że mała firma, zatrudniająca łącznie poniżej 25 pracowników, nie
            wpłaca nic na PFRON, a firma zatrudniająca powyżej 25 pracowników musi wpłacać
            na PFRON, jeżeli ilość osób niepełnosprawnych w niej zatrudnionych jest niższa
            niż 6 %.

            Czyli im mniej firma zatrudnia osób niepełnosprawnych, tym więcej wpłaca na PFRON.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka