Dodaj do ulubionych

Ślub i wesele góralsko-pańskie.

08.09.10, 15:46
Chciałabym zorganizować ślub i wesele, które połączą tradycje środkowej Polski z typowo góralską i nie bardzo wiem jak to zrobić, żeby miało ręce i nogi. Czy ktoś się spotkał z takim połączeniem? A może któraś z Was sama to przechodziła?
Obserwuj wątek
    • kocio-kocio Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 08.09.10, 20:24
      Może to nie do końca to, ale "Wesele" pamiętasz?
      • indigo-rose Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 08.09.10, 21:16
        Kocio-kocio, ale tam to zdecydowanie nie miało rąk i nóg. Tylko Chochoła ;)
        • inez69 Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 08.09.10, 23:48
          ;)
    • gumis323 Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 09.09.10, 00:04
      Ja byłam na takim weselu. Pierwszy dzień, w Kościele kwartet smyczkowy,pan młody we fraku, wesele w hotelu <***> wszystko na tip-top. Natomiast poprawiny z kapelą góralską na świeżym powietrzu, ognisko, pieczone oscypki z żurawiną, chleb ze smalcem itp. Było bardzo sympatycznie, wszyscy byli zadowoleni.
    • eponak Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 09.09.10, 12:35
      Ty jesteś ze środkowej Polski?

      I w takim razie, narzeczony jest z jakiego konkretnie regionu? Bo nie ma coś takiego, jak tradycja "typowo góralska", a zabawa z udawaniem, że się wie na czym to polega i że sam strój ludowy wystarczy, albo to co się od paru lat lansuje jako góralszczyznę - to jest lekkie ośmieszanie się.

      Ja byłam kiedyś na weselu, gdzie panna młoda miała suknię inspirowaną strojem góralskim - moja mama zna projektantkę, która ze dwa lata temu zaprojektowała całą kolekcję takich sukien. I to jest moim zdaniem dobry przykład inspiracji. Bo ubieranie się w strój góralski, albo szycie może nie wyjść, jeśli się na tym dobrze nie zna (każda wieś - własny strój).

      Ta para młoda, u której to widziałam miała ślub w małym kościółku w okolicach Zakopca, kapela góralska w kościele, ale na weselu mieli już DJ-a i utwory nowoczesne, ale przemieszane z takimi hm.. "góralskimi remixami" czy też taką nowoczesną muzyką inspirowaną tradycyjną. Do tego w jedzeniu elementy kuchni góralskiej - głównie jako przystawki. I ważne: nie silili się na żadne podrabianie gwary (ani w zaproszeniach, ani w czasie ślubu i wesela).

      Jeśli dla Twojego narzeczonego kultura góralska jest tak ważne, że chce mieć ją na weselu, to się jego zapytaj co by chciał mieć i co dla niego jest najistotniejsze. Jeśli chcesz zrobić taki miks tylko, żeby podkreślić że on pochodzi z terenu, które kiedyś miało dane tradycje, a nie mają one dla niego większego znaczenia (brak praktyki) - to nie ma to sensu i jest to raczej jedynie szukanie sposobu na uatrakcyjnienie wesela. A o to się mogą obrazić goście, którzy są przywiązani do takiej tradycji :P
      • inez69 Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 09.09.10, 19:58
        Ojj, nie podoba mi się ton Twojego posta (czy powinno byc postu?).

        Połączyć dwie różne kultury a podrabiać daną tradycję to wielka różnica.
        Chyba niepotrzebnie zaczynałam wątek.
        • turzyca Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 09.09.10, 20:31
          Inez, nie unos sie. Odetchnij pare razy gleboko, zaloz pozytywne okulary i przeczytaj posta Eponak jeszcze raz. Najlepiej majac w tyle glowy, ze pisala go osoba, dla ktorej tradycja jej okolicy jest wazna i ma juz dosc ciupag produkowanych w Chinach.
          • inez69 Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 09.09.10, 20:35
            ALE JA NIGDZIE NIE NAPISALAM TEGO CO ZARZUCIŁA MI BEZ ŻADNEGO POWODU EPONAK.

            Będę się unosiła, dlaczego nie, skoro mam powód?
            • jul-kaa Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 09.09.10, 20:50
              Ja też mam wrażenie, że post eponak - choć emocjonalny - zawiera dobre wskazówki. Ona Ci nic nie zarzuca. Zarzuca raczej osobom, które traktują tradycję (Tradycję?) tak, jak to opisała.
        • eponak Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 00:30
          Dziewczyny dobrze radzą - odetchnij i się nie denerwuj. Nic nie chcę Ci zarzucić, tym bardziej że nawet nie napisałaś co chcesz zrobić. Napisałam o moich refleksjach i problemach, które widzę przy organizacji tego typu imprez stylizowanych na "góralsko". Moja mama jest regionalistką z zamiłowania, więc od dawna naoglądałam się takich połączeń - może akurat nie w klimatach weselnych (poza jednym), ale różnego rodzaju imprezy od zwykłych spotkań po jakieś wystawne bale czy odgrywania obrzędów. I w większości, przez to, że ludzie nie rozumieli tradycji i zwyczajów wychodziła z tego kaszana, która dla mnie była: śmieszna, albo obraźliwa. I jeżeli zamierzacie na wesele i ślub zaprosić chociaż jedną osobę, która wie cokolwiek o takich zwyczajach - to dla niej tak to może wyglądać, jeśli się dobrze nie zastanowicie.

          Przede wszystkim to o czym pisałam: musisz szczerze z narzeczonym porozmawiać, czy jest to dla niego ważne, bo jeśli to jest tylko koncepcja stylizacji wesela/ślubu bez żadnej głębszej refleksji, albo potrzeby - to musiałabyś się mocno postarać, żeby to miało ręce i nogi, a nie obrażało kogoś czy też nie ośmieszało was. Jeżeli dla narzeczonego i Ciebie ważne to jest z powodów przywiązania, chęci podkreślenia skąd się wywodzi i kim się jest - wtedy i tak trzeba pomyśleć trochę, czy też zebrać wywiad dotyczących zwyczajów lokalnych z konkretnej okolicy - jak pisałam: każda wieś miała swoje stroje, a w niektórych są zwyczaje, które nigdzie indziej nie występują, albo pieśni, albo jeszcze coś innego...

          Ja sama bym się nie zdecydowała na ślub w takiej stylizacji, bo widzę głęboką różnicę pomiędzy mną (znam gwarę, mam nawet akcent słyszalny dla Polaków i Polaków, którzy po polsku od lat nie mówili, nie zostałam jednak wychowana w "tradycyjny" sposób, chociaż szacunek dla tradycji mam, ale wychowanie "miastowe"), a osobą, która jest dalej częścią tego świata. Wiem, że teraz bardzo modne jest urządzanie wesel w jakiejś stylizacji, ale naprawdę mam wątpliwości czy warto się decydować na taki miks, jeżeli nie podtrzymuje się tych tradycji, ani nie zamierza się ich przekazywać w sposób żywy.

          I nic z naskakiwania na Ciebie. Raczej potraktuj to jako przestrogę i opinię osoby związanej w jakiś sposób tradycją góralską.
          • inez69 Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 00:46
            Ok, może rzeczywiście źle odebrałam Twoje intencje, ale odczułam Twojego posta jako zarzut pt. przyjechała dama z miasta i będzie się bawić w góralkę.

            Mój narzeczony (rety jak to brzmi!) jest Góralem z dziada pradziada, wychowywany w tradycji góralskiej i myślę, że dla niego wszystko to jest ważne. Z tym że macie rację, musimy to przedyskutować. W każdym bądź razie po ślubie na pewno tam zamieszkamy i chciałabym chociaż w taki symboliczny sposób "wkupić" się do tego społeczeństwa. Zawsze będę ceperką i udawać akcentu nie zamierzam, ale fajnie byłoby się tam dobrze czuć. Chociaż po Twoich wypowiedziach mogę wnioskować, że to raczej ludzi zniechęca niż nastawia przychylnie.
            • jul-kaa Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 01:01
              Szczerze mówiąc ja na Twoim miejscu postawiłabym na tradycyjny góralski ślub, a wcześniej dokładnie dowiedzialabym się, jak to ma wyglądać i co powinnam robić. Podejrzewam, że to byłoby dobrze odebrane przez otoczenie Twojego narzeczonego. Nie udawałabyś, tylko dostosowała się do otoczenia.
              Pamiętam ślub mieszany (katoliczka z prawosławnym) w cerkwi na Podlasiu. Panna młoda była warszawianką i ani podczas ślubu, ani w czasie wesela kompletnie nie wiedziała co i dlaczego się własnie odbywa. Dla mnie to było smutne i bez sensu.
            • eponak Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 01:19
              A tak z ciekawości: pomysł jest Twój czy jego bądź wspólny? Nie znam Was, więc dopóki z nim nie pogadasz, to lepiej nie baw się w planowanie.

              I źle odczułaś z mojego posta zarzut - ponieważ ja obserwowałam wiele imprez pt "jak się państwu z miasta wydaje, że się ludzie bawią na wsi", to chciałam przestrzec przed tym jedynie, bo łatwo coś takiego osiągnąć przy powierzchownej znajomości zwyczaju. Zwłaszcza, ze na hasło "tradycja góralska" padł odzew "Wesele" Wyspiańskiego... A dla mnie to jest katastrofalny zgrzyt :P I nie chodzi tu tylko o to, że z tekstu się za wiele nie wyczyta o sposobie urządzania takiego tradycyjnego wesela, a nie miastowego. O ile pamiętam, to z "Chłopów" można się więcej dowiedzieć, bo tam to nawet było w miarę szczegółowo opisane przy weselu Boryny i Jagny, ale to dalej NIE TO :D Więc stąd trochę emocjonalny ton, bo przyzwyczaiłam się już do tych powszechnych przekonań o tym, jak taka tradycja funkcjonuje ;)

              Nie wiem, o której częsci gór mówisz, ani co może wynikać z moich postów - poza niechęcią do nieudolnego podrabiania i udawania (ach, nienawidzę szczególnie podrabiania GWARY, nawet prawdziwi górale robili takie dziwne coś, co niby gwarę miało udawać - chodzi mi o tą modę na góralszczyznę sprzed paru lat i mnóstwo reklam czy skeczy z pseudogwarą :D). Ci górale, których ja znam (od Beskidów do granicy ze Słowacją, a nawet i ciut dalej) nie będą raczej wymagać, żebyś gwary używała, chociaż nauczenie się to nie jest problem, jeśli byś miała mieszkać w środowisku, gdzie mówi się na co dzień gwarą. Poza tym, cepr nie cepr, ale górale są uczuciowi i jak już lubią, to na 200%. Więc ja bym się nie martwiła potrzebą "wkupiania" - chociaż fakt, że w tej sytuacji, to by mogło być miłe dla rodziny narzeczonego, gdybyś wpletła elementy tradycji. O ile oczywiście ją stosują :) Jeśli nie stosują - to takie wesele będzie bardziej inscenizacją czy też teatrem obrzędu, a chyba chodzi o to, żeby to było autentyczne.

              W każdym razie - powodzenia przy rozmowach z narzeczonym i napisz co i jak ustalicie :)
              • kocio-kocio Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 15:36
                Ja z tym "Weselem" wyjechałam właśnie dlatego, że myślę podobnie jak Ty.
                Ja jestem półkrwi łowiczanka, bardzo mnie ta "łowickość" wciąga i mami, ale w życiu nie odważyłabym się na taką stylizację.
                Bo ja jestem półkrwi, ale urodzona w Warszawie. Piękne wesele widziałam raz, w Łowiczu bywam rzadko, bo tak się życie ułożyło.
                A imprez stylizowanych też widziałam sporo i zwykle wychodzi tak jak w "Weselu" tylko bez chochoła.
                Czyli tak jak pięknie napisałaś: "jak się państwu z miasta wydaje, że się ludzie bawią na wsi".
    • beniutka_bo Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 09.09.10, 22:46
      Racja,należy zwrócić uwagę na to,co dla obojga jest istotne-razem i dla każdego z osobna.
      Pogadać o tym na chłodno,przemyśleć.
      Inez, myślę,że przy imprezie mieszanej należy wybrać część obrzędów itp. żeby nie przedobrzyć.
      Nie chcę,żebyś odebrała to jako jakiś ton protekcjonalny,może wydawać się to oczywiste,ale warto o tym pamiętać,bo lubi umykać,jak się sporo spraw załatwia (to piszę ja,porzucająca panieństwo za miesiąc).
      I jeszcze jedna mała rada: jeśli macie jakieś oczekiwania wobec zleceniobiorców (lokal,kamera,foto,zespół czy inni) to im to mówcie (spiszcie sobie na kartce, bo przy rozmowie często się zapomina) i podkreślajcie- nie są jasnowidzami.
      Wiem z własnego doświadczenia, ze cokolwiek by to nie było, to należy zasygnalizować życzenia (ja np. dostaję ... na wszelkie durne animacje na filmach z wesel i na swoim nie chcę ich mieć i powiedziałam o tym kobiecie,nawet,jak się silnie zdziwiła, "bo nikt nic nigdy nie mówił,to się pewnie podobało"to my tak chcemy i mamy do tego prawo).
      • inez69 Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 00:35
        beniutka_bo napisała:

        > I jeszcze jedna mała rada: jeśli macie jakieś oczekiwania wobec zleceniobiorców
        > (lokal,kamera,foto,zespół czy inni) to im to mówcie (spiszcie sobie na kartce,
        > bo przy rozmowie często się zapomina) i podkreślajcie- nie są jasnowidzami.
        > Wiem z własnego doświadczenia, ze cokolwiek by to nie było, to należy zasygnali
        > zować życzenia (ja np. dostaję ... na wszelkie durne animacje na filmach z wese
        > l i na swoim nie chcę ich mieć i powiedziałam o tym kobiecie,nawet,jak się siln
        > ie zdziwiła, "bo nikt nic nigdy nie mówił,to się pewnie podobało"to my tak chce
        > my i mamy do tego prawo).

        Racja, wszytsko trzeba obgadać. Bardzo pomocny jest ten wątek:
        forum.gazeta.pl/forum/w,86228,115114808,115608865,Re_Najbardziej_nielubiane_na_weselach.html
        To dziwne, że z wieloma uwagami się zgadzam, ale wcześniej nie przyszło mi do głowy żeby o nich mowić. Teraz na spotkania pójde solidnie przygotowana;)

        Wiem, że nie ma co przedabrzać, tym bardziej, że ja jestem z tych niedotykalskich i wizja wszelkich oczepin/cepców, zabaw itp. trochę mnie przeraża. Do tego pijane wujki itd... Wesele będzie w górach (tuż pod Zakopanem), większość gości to Górale, w zwiąkzu z tym mam rozterki czy oni nie będą krzywo patrzeć, jak będziemy mieć elementy góralskie, a z drugiej strony, czy się nie obrażą, że takowych nie będzie bo innego wesela niz tradycyjnego sobie nie wyobrażają...?
        Będziemy ubrani normalnie, garnitur, powiedzmy że biała suknia, więc do tego już cepiec raczej nie pasuje. I trochę mi żal pytacy i drużek w nieograniczonej ilości, bo jak tu wybrać tylko jedna świadkową?

        Ps. Jak się dostać do kościła który znjaduje się 100 metrów od domu? Na nogach kojarzy się z pogrzebem (a szkoda, bo mi się podoba), a brać limuzynę na 100 metrów? <wielkie oczy>
        • jul-kaa Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 00:57
          inez69 napisała:
          > Ps. Jak się dostać do kościła który znjaduje się 100 metrów od domu? Na nogach
          > kojarzy się z pogrzebem (a szkoda, bo mi się podoba), a brać limuzynę na 100 me
          > trów? <wielkie oczy>

          Mnie się nie kojarzy :) Taki wesoły orszak z domu mnie też by kusił. A jak to się robi tam, gdzie się odbędzie ślub? (wstyd trochę, że nie wiem, ale góralskie tradycja akurat są mi całkowicie obce)
        • eponak Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 01:24
          O, wybacz ;D Właśnie doczytałam, że ślub pod Zakopcem :)

          A na nogach oczywiście z kościoła ;) Jak byś chciała, to zawsze można poprosić jakąś kapelę o zagrania i zrobić wesoły korowód gości i państwa młodych :D Nie będzie się nawet na pewno z pogrzebem kojarzył (chyba, że limuzynę czarną przed sobą puścicie :P).

        • zazulla Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 08:36
          inez69 napisała:

          > Ps. Jak się dostać do kościła który znjaduje się 100 metrów od domu? Na nogach
          > kojarzy się z pogrzebem (a szkoda, bo mi się podoba), a brać limuzynę na 100 me
          > trów? <wielkie oczy>

          Pewnie, że pieszo. Byłam na weselu gdzie z kościoła do miejsca wesela było 1-1,5 km i wszyscy goście i młodzi szli na nogach, orkiestra grała. Możesz ewentualnie bryczką, ale to też przesada chyba.

          Ps. Widać, że jesteś z moich okolic, bo piszesz "na nogach". Jak mieszkałam w Radomiu to trochę się z tego nabijali, no bo na czym ma się iść? :) Tam mówili "pieszo" :)))
          • yaga7 Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 09:00
            Ja zawsze chodzę na nogach. W życiu bym nie powiedziała pieszo :))
            • zazulla OT 10.09.10, 09:46
              Galicja się kłania :) Tak samo wychodzisz na pole, jak ja :)
              • yaga7 Re: OT 10.09.10, 10:15
                No ba ;)

                "Na dwór" w życiu by mi przez usta nie przeszło.
                • zazulla Re: OT 10.09.10, 13:44
                  Dlatego w Radomiu nauczyłam się mówić "na zewnątrz" :D
                  • yaga7 Re: OT 10.09.10, 15:39
                    Hehe, ja tak mówię, jak jestem u teściów w Ostrowcu ;)
                    • justinehh Re: OT 10.09.10, 22:44
                      A czy macie w łazience flizy?
                      • zazulla Re: OT 11.09.10, 09:55
                        Nieeee
                        Jeśli dobrze zrozumiałam google, to są płytki?
                      • yaga7 Re: OT 11.09.10, 10:09
                        No oczywiście :)
                      • mankencja Re: OT 11.09.10, 14:50
                        tak. a czy jecie wekę?
                        • yaga7 Re: OT 11.09.10, 14:58
                          Jemy :)
                        • zazulla Re: OT 11.09.10, 16:14
                          Jemy, ale w Radomiu jedzą gryzkę :)
                        • madzioreck Re: OT - weka 12.09.10, 02:28
                          Siostra mojego męża - Łodzianka przeprowadzona do Krakowa, opowiadał, jak w pierwszych dniach po przeprowadzce usiłowała kupić w sklepie angielkę. I się wkurzała, bo widzi ją na półce, a sprzedawca się upiera, że nie mają czegoś takiego :D
                          Podobnie, jak chciała kupić sobie migawkę na komunikację miejską - dziwnie na nią patrzyli, bo chyba tylko w Łodzi mówi się tak na bilety okresowe :)
                          • scarlet_agta Re: OT - weka 17.09.10, 21:13
                            madzioreck napisała:

                            > Podobnie, jak chciała kupić sobie migawkę na komunikację miejską - dziwnie na n
                            > ią patrzyli, bo chyba tylko w Łodzi mówi się tak na bilety okresowe :)

                            W Krakowie kupowało się znaczki. ;) Teraz jest KKM i znaczki zniknęły.
            • the_mariska Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 11.09.10, 23:49
              Dziewczyny, wy tak serio? Toż przecież oczywiste, że nie chodzi się ani pieszo, ani tym bardziej 'na nogach' tylko po prostu 'na piechotę' ;)) No, z buta od biedy czasem można, ale to raczej wśród młodzieży. A weki i inne trudne słowa użyte w tym wątku to dopiero dla mnie egzotyka :)

              Za to mogę się pochwalić chyba najgłupiej brzmiącym regionalizmem - czy ktoś oprócz lublinianek i okolic wie, co to są ciapy? ;)
              • jul-kaa Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 11.09.10, 23:58
                Stawiam na kapcie :)
                • justinehh Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 12.09.10, 14:22
                  Nie, no, kapcie to pantofle :)
              • zazulla ciapy 12.09.10, 13:27
                Są, w Radomiu. Ja w domu chodzę w kapciach, ewentualnie pantoflach ale znowu mogą mylić się z butami wieczorowymi do sukienki.
              • smallfemme Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 12.09.10, 20:36
                Ciapy to takie urocze słowo, od razu można krajan rozpoznać :D
              • scarlet_agta Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 17.09.10, 21:57
                the_mariska napisała:

                > czy ktoś op
                > rócz lublinianek i okolic wie, co to są ciapy? ;)

                Ciapy w znaczeniu kapci znam od dawna i sporo moich znajomych mieszkających od urodzenia w Krakowie lub okolicach je zna. Ale sama chodzę w pantoflach. :P


                I jeszcze wodę na herbatę gotuję w saganie, do ostrzenia (strugania) ołówków używam zastrugaczki, obok łóżka widzę naksatlik, a podczas deszczu marzę o cholewach na nogach.
                No i oczywiście ubieram stanik, choć teraz już tylko w mowie, bo pisząc zazwyczaj kontroluję się i okazuje się, że jednak go zakładam. :P

                To tyle z używanych przeze mnie krakowskich regionalizmów, które przyszły mi do głowy. ;)
                • anka_z_lasu Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 17.09.10, 22:03
                  strugaczkę znam, cholew bym się domyśliła, ale co to jest "naksatlik"? :)
                  • brykanty Nakastlik - szafka nocna 17.09.10, 22:10
                    Tu literówka jest, powinno być nakastlik, pierwsza sylaba jest zresztą uproszczonym niemieckim "nacht".
                    tu dłuższa dyskusja o tym słowie:
                    poradnia.pwn.pl/lista.php?id=9191
                  • scarlet_agta Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 17.09.10, 22:19
                    Szafka nocna, ale to wyraz współcześnie bardzo rzadko używany. Możliwe też, że wcale nie jest regionalizmem (tak twierdzi wikipedia), a po prostu przestarzałą rzadko używaną formą. W każdym razie tak mówi się w mojej rodzinie.

                    Aha, ja używam ZAstrugaczki. Strugaczkę znam, ale sama tak nie mówię. ;)
                    • jul-kaa Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 18.09.10, 06:14
                      U nas w domu mówi się naCHTkastlik.
                      Rozwaliło mnie, że "było to określenie szafki, a raczej skrzynki, pudełka do przechowywania (i przewożenia) nocnego naczynia, czyli nocnika" :)
                • zazulla regionalizm a zwyczaje weselne :) 18.09.10, 10:50
                  scarlet_agta napisała:

                  > do ostrzenia (strugania) ołówków używam zastrugaczki,

                  Rzeszów używa zastruGIWAczki :) Kiedyś byłam na obozie, ludzie głównie z okolic Szczecina, Gdańska. Pytam się czy mają zastrugiwaczkę - że CO? Myślę, czym oni ostrzą ołówki? Skąd się wzięli jak nie mają zastrugiwaczek! A tam mówi się OSTRZYNKA!

                  Mówię też, że OGLĄDNĘŁAM film a nie OBEJRZAŁAM.

                  U mnie sznycel = kotlet mielony. A kotlet = kotlet schabowy.

                  Niezależnie od stopnia pokrewieństwa mówię kuzyn/kuzynka, w Radomiu wszyscy mają multirodzeństwo bo tam same siostry i bracia (w domyśle cioteczni ale tego nie dodają :/).

                  Baba/babka to radomska lokalna znachorka, która "leczy" np. uchynięte/schnięte dziecko (tu przeżyłam największy szok, że ludzie wymyślili taką przypadłość).
                  Wódkę przepijam PRZEPITKĄ, w Radomiu ZAPOJKĄ.

                  Żeby nie było całkiem OT to napiszę o zwyczajach weselnych. W Rzeszowie kwiaty, prezenty i koperty z pieniędzmi daje się młodym zaraz po ślubie przy składaniu życzeń. W Radomiu koperty daje się przy wyjściu z wesela.

                  Na ślubie w Radomiu świadkuje staryszy/starsza a u nas świadek/drużba.

                  W Radomiu jest zwyczaj płatnego tańca z młodymi, podczas którego zbiera się na wyprawkę dla dziecka (dziwny zwyczaj, nie podoba mi się).

                  Ciasto w pudełku, które goście dostają w ramach podziękowania na wyjściu nazywamy w Rzeszowie SZYSZKĄ, a tradycyjna szyszka weselna w naszym regionie to figurki z ciasta (moja Babcia takie miała zachomikowane w kredensie), zwyczaj uroczy i będę takie rozdawać po swoim weselu: umagdy.pl/
                  • jul-kaa Re: regionalizm a zwyczaje weselne :) 18.09.10, 11:15
                    zazulla napisała:

                    > Niezależnie od stopnia pokrewieństwa mówię kuzyn/kuzynka, w Radomiu wszyscy maj
                    > ą multirodzeństwo bo tam same siostry i bracia (w domyśle cioteczni ale tego ni
                    > e dodają :/).

                    Mój kolega ostatnio wspomniał, że jego siostra jest w ciąży. Marysia w ciąży - zakrzyknęłam (bo znam siostrę). A nie - opowiedział - cioteczna.

                    > Baba/babka to radomska lokalna znachorka, która "leczy" np. uchynięte/schnięte
                    > dziecko (tu przeżyłam największy szok, że ludzie wymyślili taką przypadłość).

                    Takie miłe panie zwane są na wschodzie szeptuchami lub szeptunkami. A o uchyniętych/schniętych dzieciach znalazłam mnóstwo wątków na... forach dzieciowo-ciążowych :)

                    > Wódkę przepijam PRZEPITKĄ, w Radomiu ZAPOJKĄ.

                    Jeszcze jest zakąska, a po wschodniomu prykuska i pryhladka (kiedy już jest tak mało, że można tylko popatrzeć, bo zakąsić nie ma czym :))
                    • zazulla Re: regionalizm a zwyczaje weselne :) 18.09.10, 11:40
                      jul-kaa napisała:

                      > > Wódkę przepijam PRZEPITKĄ, w Radomiu ZAPOJKĄ.
                      >
                      > Jeszcze jest zakąska, a po wschodniomu prykuska i pryhladka (kiedy już jest tak
                      > mało, że można tylko popatrzeć, bo zakąsić nie ma czym :))

                      U nas przegrycha (cytryna, ogórek, kiełbasa itd) a przepitka to sok czy woda.
                  • jul-kaa Re: regionalizm a zwyczaje weselne :) 18.09.10, 11:57
                    zazulla napisała:
                    > w naszym regionie to figurki z ciasta (moja Babcia takie miała zachomikowane w kredensie), > zwyczaj uroczy i będę takie
                    > rozdawać po swoim weselu: umagdy.pl/

                    Bardzo miły zwyczaj. Zresztą ja w ogóle lubię jakieś takie podarki dla gości. U nas były to malutkie zdjęcia (sesję mieliśmy przed ślubem)
                  • slotna Re: regionalizm a zwyczaje weselne :) 18.09.10, 16:52
                    > Rzeszów używa zastruGIWAczki :) Kiedyś byłam na obozie, ludzie głównie z okolic
                    > Szczecina, Gdańska. Pytam się czy mają zastrugiwaczkę - że CO? Myślę, czym oni
                    > ostrzą ołówki? Skąd się wzięli jak nie mają zastrugiwaczek! A tam mówi się OST
                    > RZYNKA!

                    Temperowka, li i jedynie! Oj, w jakim ja bylam szoku jak uslyszalam te inne wersje, na jakichs wakacjach zapewne - u mnie w domu, w szkole, wszedzie mowilo sie wylacznie temperowka.

                    > Niezależnie od stopnia pokrewieństwa mówię kuzyn/kuzynka, w Radomiu wszyscy maj
                    > ą multirodzeństwo bo tam same siostry i bracia (w domyśle cioteczni ale tego ni
                    > e dodają :/).

                    Moi bracia cioteczni (zawsze to dodaje) to synowie siostry mojej mamy. Wylacznie dalsi krewni (wnuczkowie rodzenstwa dziadkow) to kuzyni.
          • jul-kaa Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 11:58
            A z buta? Nie chodzicie z buta?
            • roza_am Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 12:17
              Z buta to można od kogoś dostać. No, raczej unikamy ;)
            • yaga7 Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 12:27
              Ja czasem chodzę ;)
            • zazulla Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 13:46
              jul-kaa napisała:

              > A z buta? Nie chodzicie z buta?

              Zdarza się, jak tak powiesz to nie pytamy się o co chodzi? :)
              U nas z buta to można dostać (np. w dupę) :)
              • yaga7 Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 15:41
                zazulla napisała:

                > U nas z buta to można dostać (np. w dupę) :)

                też potwierdzam ;)
                Aczkolwiek w moim środowisku się przyjęło "a z glanika chcesz?" ;)
            • inez69 Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 17:05
              Ale się usmiałam :)))

              Ja chodzę na nogach i wychodzę na dwór, a dzieciaki na podwórko. A co! Chociaż mieszkam z samymi Góralami i już mi się to pole udziela. A i jeszcze uwielabiam słowo, które w Zakopanem ma zupelnie inne znaczenie niż u mnie, tj. skrzętny (tak mówią o niegrzecznych, marudnych dzieciach, np. Aleś Ty Marysiu dzisaj skrzętna). I w ogóle najbardziej lubię to pójdźże, dajże itp.
              • zazulla Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 17:52
                U mnie skrzętny to obrotny, radzący sobie, nie umiem inaczej to opisać. Ale można skrzętnie posprzątać czyli zgrabnie :D

                W Radomiu miałam co chwile oczy jak pięciozłotówki, bo nie rozumiałam wyrazów. Np. nie kupiłam nigdy sztangla, tylko półbagietkę :/ Chciałam na rynku (po radomsku - targu) kupić borówki, to baba kompletnie mnie nie zrozumiała, spytała "Kurki?" :D Masakra. A to tylko 200km, tyle co do Krakowa, tyle, że tam mówią jak w Wawie/Lublinie.
                • yaga7 Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 21:12
                  Ja kupuję sztangielki :))
                • e.m.i1 Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 10.09.10, 21:41
                  Ja mam 60km do Radomia i borówki można kupić bez problemu ;) Targ jest równie często używanym określeniem co rynek. Chodzimy na pieszo, na nogach i z buta, a starsi ludzie bardzo często używają "pójdźże, dajże itp."
                  No, tylko na pole nie wychodzimy;)
                  Także ja jakichś wielkich różnic nie widzę i nigdy nie widziałam, ale może to tylko u mnie mówi się takim miksem ;)
                  • slotna Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 11.09.10, 17:40
                    W lodzkiem tez sie mowi miksem. Jedyne, co dziwilo moich znajomych skadinad, to migawki kupowane na krancowce ;) No i angielki w Krakowie ani Lublinie sie nie dalo kupic - musialam prosic o weke albo baton.
                    • brykanty Regionalizmy 12.09.10, 00:25
                      Z moich obserwacji wynika, że regionalnie mocno się odmienia bazarek (Warszawa), ryneczek (Białystok), rynek (Kraków) i targ (Radom).
                      I w Białymstoku mówią "mieszkać na wiosce", "jechać na wioskę", w Warszawie "na wsi", "na wieś".
                      • mankencja Re: Regionalizmy 12.09.10, 00:38
                        hmmm... nie jestem pewna, czy w Krakowie mówi się w tym znaczeniu "rynek". Chyba raczej "bazar". Ja najczęściej używam nazw własnych: Hala [Targowa], Tomex, Tandeta
                        • yaga7 Re: Regionalizmy 12.09.10, 09:02
                          Zgadzam się. Najczęściej stosowane są nazwy własne, a rynek to dla mnie wyłącznie Rynek Główny i nic więcej. Więc jak mówię, że idę / jadę na Rynek, to wszyscy wiedzą, że jadę do centrum, a nie na bazar po owoce.
                          • kotwtrampkach Re: Regionalizmy 17.09.10, 00:44
                            yaga7 napisała:

                            > Zgadzam się. Najczęściej stosowane są nazwy własne, a rynek to dla mnie wyłączn
                            > ie Rynek Główny i nic więcej. Więc jak mówię, że idę / jadę na Rynek, to wszysc
                            > y wiedzą, że jadę do centrum, a nie na bazar po owoce.

                            u Krakusów mozna też zauważyć owo "na" rynek :) znana mi reszta (nieużywająca starówki) wybiera się "do rynku". Kiedyś w ten sposób rozpoznawałam mieszkańców Huty (nowej Huty) :)
                            • zazulla Re: Regionalizmy 18.09.10, 10:57
                              kotwtrampkach napisała:

                              > yaga7 napisała:
                              >
                              > > Zgadzam się. Najczęściej stosowane są nazwy własne, a rynek to dla mnie w
                              > yłączn
                              > > ie Rynek Główny i nic więcej. Więc jak mówię, że idę / jadę na Rynek, to
                              > wszysc
                              > > y wiedzą, że jadę do centrum, a nie na bazar po owoce.
                              >
                              > u Krakusów mozna też zauważyć owo "na" rynek :) znana mi reszta (nieużywająca s
                              > tarówki) wybiera się "do rynku". Kiedyś w ten sposób rozpoznawałam mieszkańcó
                              > w Huty (nowej Huty) :)

                              Ja też chadzam na rynek albo na Rynek :)
                        • scarlet_agta Re: Regionalizmy 17.09.10, 21:33
                          mankencja napisała:

                          > hmmm... nie jestem pewna, czy w Krakowie mówi się w tym znaczeniu "rynek". Chyb
                          > a raczej "bazar". Ja najczęściej używam nazw własnych: Hala [Targowa], Tomex, T
                          > andeta

                          Ja też najczęściej używam nazw własnych. Ewentualnie słowa plac, zazwyczaj jako "plac na/przy..." plus nazwa własna bliżej określająca miejsce (nazwa osiedla, etc.).
                      • zazulla Re: Regionalizmy 12.09.10, 09:01
                        W Rzeszowie jak mówię rynek to mam na myśli "zielony" rynek (spożywczo-kwiatowy), jeśli chodzi o taki z ciuchami i agd to mówię bazar. I u nas są takie dodatkowe bazary, ale nazywa się najczęściej od nazw ulicy (dołowa, balcerek, szczęki - bo dawniej były budy szczęki).
                        • slotna Re: Regionalizmy 12.09.10, 13:50
                          Ze slowem "szczeki" w kontekscie bud bazarowych spotkalam sie pierwszy raz zyciu, tu na tym forum, pare miesiecy temu przy innej dyskusji. Nadal mnie dziwi.

                          Ja chodzilam po zakupy na RYNEK czyli oficjalnie "targowisko miejskie", natomiast prawdziwy rynek, z kosciolem i ratuszem - dla odroznienia od targu - potocznie zwany byl PLACEM.

                          Ale nic nie przebije potocznej nazwy sporego sklepu PSS Spolem, przylegajacego do tegoz targowiska - otoz od zawsze, a przynajmniej od kiedy pamietam (a sklep wiekowy, na pewno starszy ode mnie) jezdzilo sie na zakupy do... stodoly.
                          • zazulla szczęki 12.09.10, 16:26
                            slotna napisała:

                            > Ze slowem "szczeki" w kontekscie bud bazarowych spotkalam sie pierwszy raz zyci
                            > u, tu na tym forum, pare miesiecy temu przy innej dyskusji. Nadal mnie dziwi.

                            Wygląda to tak
                            allegro.pl/item1170432293_szczeka_handlowa_szczeki_budka_kiosk_handlowy.html
                            Jedna połówka jest otwierana o 90 stopni i robi za podłogę. Sposób zamykania widać przypomina sztuczną szczękę :)
                    • madzioreck Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 12.09.10, 02:31
                      Ha, to samo pisałam wyżej, tylko o krańcówce zapomniałam ;)
                      • slotna Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 12.09.10, 14:01
                        > Ha, to samo pisałam wyżej, tylko o krańcówce zapomniałam ;)

                        No, indentiko :) A nie uwazasz, ze "masssakra!" jako uniwersalne okreslenie pejoratywne, tez jest lodzkie? Bo spotkalam sie z taka opinia, ba! nawet ktos mnie po tym zidentyfikowal :)
                        • yaga7 Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 12.09.10, 14:10
                          Ja tak mówię, a nie mam w w swoim otoczeniu nikogo z Łodzi.
                        • zazulla Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 12.09.10, 16:29
                          Osobiście często używam "masakra", w Radomiu mówią "słabo" :)
                          • slotna Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 12.09.10, 18:52
                            > Osobiście często używam "masakra", w Radomiu mówią "słabo" :)

                            A skad jestes? Zabijcie mnie, ale nie pamietam, w ktorym miescie podlapalam to "slabo?". Koniecznie na koncu wstrzasajacego newsa i koniecznie ze znakiem zapytania.
                            • jul-kaa Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 12.09.10, 20:55
                              e tam, w warszawie też była moda na "słabo" ;)
                              • sylwiastka Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 12.09.10, 23:37
                                W warszawie, tak jak i w innych dużych miastach to zależy przede wszystkim od "towarzystwa" czy środowiska. Ja osobiście ani "masakra", ani "słabo", ani "żal" nie używam, ale spotkałam się z nimi wielokrotnie. Padały nie tylko z ust warszawiaków z urodzenia, ale też tych napływowych. Natomiast dość dobrze rozpoznaję, kto się w warszawie wychowywał (nie musi tam mieszkać), a kto zamieszkał później. Pierwsza weryfikacja to plac Wilsona, a nie "Łilsona". No i nazwy dzielnic, mieszka się NA Mokotowie, Woli, Targówku, Ursynowie, Powiślu..., ale W śródmieściu, centrum, Wilanowie.
                                • kocio-kocio Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 13.09.10, 00:09
                                  No ja się w Warszawie urodziłam i najchętniej mówię Plac Komuny. Ale jeśli już to właśnie Łilsona, nie Wilsona. Więc byś się na mnie przejechała ;o)
                                  Dla mnie najlepszy sprawdzian, czy kto miejscowy czy napływowy, to umówić się na rogu Marchlewskiego i Świerczewskiego. Ewentualnie na Placu Dzierżyńskiego, przy Nowotki.
                                  Albo wysłać po kwiaty na Stołeczną.

                                  A poważniej: da się poznać warszawiaka po y/i. Ale to trzeba mieć dobry słuch. Mnie wychodzi tak sobie, mąż mój sopocki radzi sobie lepiej.

                                  Taka tu mieszanka ludzka, że trudno mówić o warszawskiej "gwarze".
                                  Ale chodzi się w kapciach i raczej na piechotę, wychodzi na dwór i kupuje bułkę paryską.

                                  Warto poczytać Tyrmanda. "Złego" na przykład.
                                  • sylwiastka Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 13.09.10, 00:36
                                    Oj z ulicami to jednak zależy od wieku, ja nie pamiętam tych "starych" nigdy ich nie używałam. Jednak jeśli chodzi o plac Wilsona to mieszkańcy Żoliborza bronią go jak niepodległości taką wymowę też stosuje się metrze, zresztą nie obyło się bez dyskusji warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34884,2265776.html.
                                    Co do kapci, piechoty, dworów i bułek paryskich pełna zgoda:) I jeszcze niestety niepoprawne akcentowanie: wszystko na drugą sylabę od końca łącznie z: poszŁYśmy i gramaTYka (chyba, że ktoś był szkolony przez rodziców lub jest po studiach lingwistycznych) oraz generalnie słaba intonacja zdań, Mazowsze mówi "płasko".
                                    • kocio-kocio Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 13.09.10, 00:43
                                      No ja nie z inteligenckiego Żoliborza, tylko z robotniczej Woli.

                                      A że zaczynam być w "średnim wieku" wiem, ale trudno się w tym pogodzić ;o/
                                    • heidowata Plac Wilsona :) 15.09.10, 20:43
                                      Ja po tym zawsze rozpoznaję, kto jest z Żoliborza lub Bielan. Sama mieszkałam ponad połowę życia niedaleko placu Wilsona i żaden Łilson mi przez usta nie przejdzie ;). Ale starych nazw nie znam, poza Stołeczną, bo część rodziny mieszkała na tej ulicy zanim jej zmienili nazwę i do dziś mówią "coś tam zdarzyło się, kiedy jeszcze mieszkaliśmy na Stołecznej...". Z warszawskiej gwary podoba mi się jeszcze ta wszędobylska końcówka -ak: Kercelak, Pawiak, Wileniak. A złe akcentowanie zaobserwowałam u siebie i staram się z tym walczyć, ale skoro to też gwara, to może to zaakceptuję ;).
                                      • sylwiastka Re: Plac Wilsona :) 15.09.10, 21:14
                                        Ja myślałam, że to nazewnictwo jest "ogólnowarszawskie". Jestem z południowych dzielnic, ale plac jest Wilsona :)
                                        • magdalaena1977 Re: Plac Wilsona :) 15.09.10, 21:38
                                          Pewnie, że Wilsona.
                                          Ja jestem z Warszawy i dlatego nie wychwytuję żadnej warszawskiej gwary, bo wszyscy tak mówią ;-)

                                          Ale miałam kiedyś kolegę, który przyjechał z Lublina i mówił tak ... miękko. Było to tym śmieszniejsze, że chłopak był na poziomie i w ogóle mówił literacką polszczyzną. Po jakimś czasie dostosował się do warszawskiej normy.

                                          A najlepszą metodą na wyłapanie przyjezdnego jest odwoływanie się do dawnych miejsc. Np. "dawna Ikea w Alejach", "tam gdzie kiedyś było kino Moskwa". Plus poprawna odmiana nazw dzielnic "byłam we Włochach" a nie "we Włoszech".
                                          • anka-ania Re: Plac Wilsona :) 15.09.10, 21:53
                                            magdalaena1977 napisała:

                                            > A najlepszą metodą na wyłapanie przyjezdnego jest odwoływanie się do dawnych mi
                                            > ejsc. Np. "dawna Ikea w Alejach", "tam gdzie kiedyś było kino Moskwa". Plus pop
                                            > rawna odmiana nazw dzielnic "byłam we Włochach" a nie "we Włoszech".

                                            Ha, moje dwie koleżanki z pracy, obie w wieku przedemerytalnym, IMO zagięłyby cię na tym bez problemu, mimo że "przyjezdne". Studiowały w Warszawie i wciąż tłumaczą mi stolicę ulicami sprzed 30 lat. :)
                                            • justinehh Re: Plac Wilsona :) 15.09.10, 22:20
                                              No niekoniecznie, mój ojciec urodzony w Warszawie lat temu ponad siedemdziesiąt do tej pory operuje starymi nazwami ulic...
                                              • anka-ania Re: Plac Wilsona :) 15.09.10, 22:44
                                                Ale co niekoniecznie? Toż to naturalne, że ludzie przyzwyczajają się do starych nazw i nadal ich używają.
                                                Magdalaenie może się po prostu nie udać wyłapać przyjezdnego, odwołując się do dawnych miejsc. Ten przyjezdny może się orientować w Warszawie sprzed lat lepiej niż ona sama, bo mieszkał tu wtedy.
                                          • anka_z_lasu Re: Plac Wilsona :) 15.09.10, 22:53
                                            "A najlepszą metodą na wyłapanie przyjezdnego jest odwoływanie się do dawnych miejsc. Np. "dawna Ikea w Alejach", "tam gdzie kiedyś było kino Moskwa". Plus poprawna odmiana nazw dzielnic "byłam we Włochach" a nie "we Włoszech".

                                            Szczerze, ja mieszkam w Warszawie raptem 9 lat, więc zawsze przyjezdną byłam i będę, a na tym byś mnie nie złapała ;)
                                        • maith Re: Plac Wilsona :) 16.09.10, 02:12
                                          Ja tam nigdy nie mówiłam Vilsona. Od Was się dowiaduję, że jacyś ludzie tak mówią :) Czyli na mnie też byście się przejechały.
                                          A z nazw na marginesie podoba mi się najlepszy melanż starego z nowym, czyli rondo Babki Radka :)
                                      • kasiadj07 Re: Plac Wilsona :) 17.09.10, 15:36
                                        Ja pochodzę z Bemowa, ale na Stołeczną śmigałam do liceum. Zmienili nazwę w trakcie i nie mogłam się przyzwyczaić. Ale plac to zawsze był Łilsona:)
                                        Z rozrzewnieniem natomiast wspominam gwarę mojej świętej pamięci Babci z podostrołęckiej wsi, przykładowo: chodźta, zróbta, pójdziem i cudowne na! zamiast masz, w momencie dawania komuś jakiejś rzeczy (zamiennie - naści:)
                                        • anka_z_lasu na! 17.09.10, 16:35
                                          moja lubelska babcia tez tak mówiła! :D
                                    • anka_z_lasu Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 15.09.10, 21:59
                                      "I jeszcze niestety niepoprawne akcentowanie: wszystko na drugą sylabę od końca łącznie z: poszŁYśmy i gramaTYka (chyba, że ktoś był szkolony przez rodziców lub jest po studiach lingwistycznych)"
                                      Hmm, ja przyjechałam z Lubelszczyzny do Warszawy już z taką wymową ;) I z całym szacunkiem, nie zamierzam tego zmieniać, bo dla mnie tak jest ok, nieważne czy poprawnie :P
                                  • jul-kaa Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 13.09.10, 09:34
                                    Bułka wrocławska niestety :( Reszta się zgadza.
                            • zazulla Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 12.09.10, 22:29
                              slotna napisała:

                              > A skad jestes?
                              Rzeszów, ale prawie 3 lata mieszkałam w Radomiu. Obecnie wróciłam do krainy bajgli i kapci :)
                              • justinehh Poznań 15.09.10, 22:22
                                tak się mówi
                                www.wiadomosci24.pl/artykul/student_w_poznaniu_ale_wuchta_wiary_tej_159440.html
                                ale nie byłam nigdy w Poznaniu i nie wiem, jak to się ma do rzeczywistości
                                • bebe.lapin Re: Poznań 16.09.10, 01:44
                                  Ma sie jak najbardziej :D
                                  O rany, ale bym se pogodala po naszymu...
                                  • kasikk68 Re: Poznań 16.09.10, 18:40
                                    :) wszytko się zgadza. swoją drogą uwielbiam "naszą" gwarę;)
                              • dadaczka Zazuuu..Ty się Radomia nie czepiaj ;-) 18.09.10, 12:21
                                bo ja radomianka z przekonania, choć ponad pół życia już tam nie mieszkam. A wiesz, że radomiacy to do spokojnych i spolegliwych się raczej nie zaliczają...w końcu "radomskie warchoły" skądś się wzięło (a może radomianie? takie lokalne mody nazewnicze się zmieniają co jakiś czas).
                                Żartuję oczywiście. Ale jak czytam Twoje posty, to sobie uświadamiam odmienności zwyczajów - np. ten płatny taniec na wózek - to faktycznie z "moich" stron, na wszystkich weselach praktykowany. Nawet nie wiedziałam, że to lokalny zwyczaj.
                                ech Radom... tysiąc wad, wiele złego mogę powiedzieć, ale to moja mała Ojczyzna - jakkolwiek by to głupio nie brzmiało.
                                Trzymam kciuki za ładną pogodę w październiku :-) Ja tez brałam ślub w październiku - choć nie w Radomiu...
                                • zazulla nie czepiam się :) 18.09.10, 13:19
                                  Jakby było tak źle, to wyjechałabym po miesiącu a nie po 2,5 roku :)

                                  Co do mojego ślubu, to myśleliśmy, że fajnie by było w radomskim pałacu ślubu bo sala ładna i duża (w Rzeszowie sala ładna, w innym stylu ale malutka)... :) W październiku moi rodzice jak i narzeczonego brali ślub. No i 11 dni przed ślubem będzie 10 lat jak się poznaliśmy :D
                                  • dadaczka fakt, ładna i schody imponujące, ładnie się na 20.09.10, 21:53
                                    nich młodzi komponują...
                                    Ech, sto lat tam nie byłam... Ale zdjęcie na tych schodach posiadam
                                    (wprawdzie nie w charakterze panny młodej, ale zawsze..)

                                    A ślub kościelny bierzecie? Przepraszam, że tak wprost spytam - bo do niektórych radomskich kościołów też mam pewien sentyment. Jeden dosłownie "tymi ręcami" wspomagałam w budowie, nastoletnim dziewczątkiem będąc.

                                    Ech Zazuu, sentymenty się mnie budzą przy takich tematach..
                                    Pozdrawiam, strój już kompletny? Na pakamerze widziałam kiedyś ozdoby ślubne do włosów (kwiatki) i tak mi sie przypomniało, że o czymś takim pisałaś :-)
                                    • zazulla Re: fakt, ładna i schody imponujące, ładnie się n 21.09.10, 15:27
                                      dadaczka napisała:

                                      > nich młodzi komponują...
                                      > Ech, sto lat tam nie byłam... Ale zdjęcie na tych schodach posiadam
                                      > (wprawdzie nie w charakterze panny młodej, ale zawsze..)
                                      Elewacje w tym roku wyremontowali
                                      picasaweb.google.pl/zuzanna.smiechowska/Radom#5515675741756712274
                                      > A ślub kościelny bierzecie?
                                      Nie, tylko cywilny.

                                      > Pozdrawiam, strój już kompletny?
                                      Sukienka - jest.
                                      Żakiecik - jest. Buty - są.
                                      Kolczyki - są.
                                      Pończochy - są.
                                      Pas do pończoch nie do końca taki jakbym chciała - jest.
                                      Kwiaty do włosów - są (niech żyje H&M).
                                      Brak woalki, płaszczyka (bo to jednak środek października będzie ale nie widzi mi się kupować niepraktycznego białego), bielizny (może w ciągu roku Bravissimo wymyśli jakiś bezszwowiec do K).
                                      Narzeczony ma tylko spinki do mankietów :D

                                      A tak serio to mam cały rok (to za dużo, bo milion razy zmienia się zdanie a na końc nic się nie chce).

                                      >Na pakamerze widziałam kiedyś ozdoby ślubne do
                                      > włosów (kwiatki) i tak mi sie przypomniało, że o czymś takim pisałaś :-)
                                      Będę myśleć za rok, ale dziękuję.
                                      • dadaczka o matko, ależ kolorek 22.09.10, 09:30
                                        yyy chyba bardziej mi się podobał w starej wersji kolorystycznej (tzn. tej, jaką pamiętam) - żółtawo-beżowej.
                                        Zazu masz piękne zdjecia. Gryzę palce z zazdrości, ja też tak chcę!
                                        • zazulla Re: o matko, ależ kolorek 22.09.10, 10:06
                                          dadaczka napisała:

                                          > yyy chyba bardziej mi się podobał w starej wersji kolorystycznej (tzn. tej, jak
                                          > ą pamiętam) - żółtawo-beżowej.
                                          Tak, taka była z napisem SAD :) Ogonek od ą był mało widoczny.


                                          > Zazu masz piękne zdjecia. Gryzę palce z zazdrości, ja też tak chcę!
                                          Dzięki :) Wczoraj wygramoliłam się 6.30 do centrum i wysprykałam prawie 400 fotek Rzeszowa - kto to wszystko obrobi! :(
                                          • yaga7 Re: o matko, ależ kolorek 22.09.10, 10:14
                                            Ja swoje fotki do obrobienia liczę w tysiącach :( Zachciało mi się wyjazdów, kursów foto, a teraz muszę cierpieć ;)

                                            A fotki fajne, chyba w życiu w Rzeszowie nie byłam (no chyba że przejazdem, ale to i tak nie pamiętam), a widzę, że tam całkiem ładnie.
                                            I w ogóle widzę, że tam masz mnóstwo fotek, idę oglądać wszystko :)
                                            • zazulla ot 22.09.10, 11:53
                                              Za ten fotograficzno-rzeszowski ot to Inez mnie zabije :)
      • zazulla OT beniutka_bo 10.09.10, 00:47
        beniutka_bo napisała:

        > (to piszę ja,porzucająca panieństwo za miesiąc).
        Ja za rok też będę październikową panną młodą. Mam nadzieję, że Wam i nam pogoda dopisze :)))
        • inez69 Re: OT beniutka_bo 10.09.10, 01:02
          Teraz więcje szan na słońce w październiku niż w sierpniu...
        • beniutka_bo OT-Zazu 10.09.10, 22:30
          jasne,ze dopisze-teraz po prostu się wypada i potem będzie już ładnie :]

          BTW, z przesądów nt. "zamawiania pogody" na wesele znam tylko wystawianie butów ślubnych panny młodej na parapet ;) ale ich nie stosuję,tylko łażę w nich po domu w grubych skarpetach,bo muszę je nieco oswoić;)
    • zazulla w związku z tym, żę zrobił się WIELKI OT 12.09.10, 13:29
      Inez, nie zabijesz nas, prawda? Zamiast grzecznie pisać o weselu gadamy o ciapachy, borówkach, trepach :)
      • inez69 Re: w związku z tym, żę zrobił się WIELKI OT 12.09.10, 14:14
        Gadajcie gadajcie, tylko szkoda, że nie zrobiłyśmy oddzielnego wątku bo temat jest świetny i wiele się można nauczyć, a tautaj wypowie się tylko garstka forumek.

        Ale czekam też na wszelkie uwagi dotyczące ślubu :)
    • maith Ja się spotkałam z czymś trochę podobnym :) 15.09.10, 21:40
      Ponieważ małżeństwo było dwunarodowe, to młodym bardzo zależało, żeby tej drugiej stronie pokazać polską kulturę. Na początku chcieli zrobić tradycyjny ślub góralski z góralską kapelą, ale w końcu zdecydowali się na ciekawą wersję. Wynajęli grupę odtworzeniową (w Krakowie ich sporo, tylko większość to rycerskie średniowieczne, a ta dla odmiany prezentowała XVII w. byli w kontuszach, walczyli szablami, tort zresztą też był szablą krojony. A zespół mieli normalny, w znaczeniu nie kapelę, ale potrafili też grać folkowe, w tym góralskie kawałki.
    • renulec Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 18.09.10, 13:00
      Inez, czy Ty osobiście znasz górali? Czy byłaś u swojego narzeczonego w domu i czy oni kultywuję góralskie tradycje (chodzi mi tu oczywiście o Tradcyję, nie o cepelię).
      Czy te klimaty chwyciły Cię za serce, że chcesz wesela w tym duchu?
      Bo jeśli na własnym weselu masz się czuć zagubiona czy zmieszana, to taka impreza mija się z celem. Ponoć "wesele robi się dla gości". Wesołych wujków więc pewnie nie unikniesz, heh.
      Ale przede wszystkim, dopóki możesz, powinnaś zadbać o to, byś TY własne wesele wspominała z uśmiechem :)
      A swoją drogą - prawdziwe góralskie wesele...Czy dziś jeszcze takie są?
      • kulka_kulkowa Re: Ślub i wesele góralsko-pańskie. 22.09.10, 10:19
        Kolega pochodzi z okolic Wadowic, rodzinę ma też gdzieś pod Zakopanem. W zeszłym roku byli z żoną na takim tradycyjnym góralskim (jedno tradycyjne na kilka "standardowych"), więc zdarzają się jeszcze :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka