Dodaj do ulubionych

LWW - pomysł na bitki

24.02.11, 13:04
Dziewczyny, ponieważ muszę w niedzielę przygotować uroczysty obiad rodzinny dla 14 osób, to proszę Was o radę w kwestii potrawy. Ma być mało pracochłonna, raczej tradycyjna, ale niebanalna i raczej niedroga, i lzejsza, nie smażona. Wymyśliłam więc bitki, bo tak wydaje mi się najprościej - robi się w jednym garze, łatwo podgrzać, nie trza smażyć osobno każdego kotleta ;-) Ale ponieważ ma być obiad uroczysty, to i potrawa ma byc "lepsza", nie zwykła, więc może podpowiecie coś, czym uczynic te bitki bardziej odświetnymi? Jako zupa wystąpi chyba niesmiertelny rosół z makaronem, jako dodatki do mięsa - kopytka lub ziemniaki, 2 surówki (ale dodatki oczywiście moga podlegać modyfikacjom w zależności od tego, z czym ma być drugie).
Obserwuj wątek
    • teresa104 Może zrazy? 24.02.11, 13:11
      Pod względem lekkości tak samo ciężkie jak bitki. Do środka daj pasek ogórka kiszonego, pasek razowca, zepnij wykałaczką. Na 14 osób potrzebujesz dwadzieścia parę zrazów. Ja bym dała kaszę gryczaną zamiast kopytek (kopytka też trzeba zrobić, a ma być mniej pracochłonnie).
      • teresa104 Re: Może zrazy? 24.02.11, 13:21
        Zrazy należałoby zawinąć paskiem boczku, obsmażyć.

        Kiedy jako pacholę dorabiałam na lewo w eleganckiej jak na tamte czasy społemowskiej restauracji, to takie zrazy podawano w wielkim wydrążonym chlebie (wstawiało się tam miskę), z pokrywką z chleba. Był to w tej restauracji prawdziwy hit, a ja byłam specjalistką od drążenia. Żal mi było tych chlebów, bo szły do śmieci, tylko trochę miąższu używano do zagęszczenia sosu i do środka zrazów.
        • koza-1985 Re: Może zrazy? 24.02.11, 13:43
          zrazy czyli po mojemu rolada. ale czy to mniej pracochłonne? eeee....nie wydaje mi się.
          pokroic wołowinę, ubić ją lekko, przygotować do każdej rolady ogorka, chleb, boczek, musztardę, zawijać, spinać szpilami...
          no i jak rolada to już muszą być kluski ;)
          • anna-pia Polędwiczki wieprzowe? 24.02.11, 13:46
            Pokroić, podsmażyć, do naczynia żaroodpornego i do piecyka, niech się dusi, jak się udusi, to siedzi i czeka. Jak ma być bardziej ą ę, to jakiś fajny sos zrób, nawet z suszonych grzybów :)
            • marciasek świetny pomysł 24.02.11, 14:45
              ja podsmażone plastry zalewam czerwonym winem, dorzucam suszonych śliwek (najlepiej polskie podwędzane węgierki) i duszę chwilkę pod przykryciem, potem zaprawiam sos słodką śmietanka i gotowe.
              Metoda 2: gotuję w maleńkim garnuszku kilka suszonych grzbów, wywarem (wraz z grzybami) zalewam podsmazone z cebula polędwiczki, doprawiam pieprzem, tymiankiem i olejem orzechowym (kilka kropel), duszę i pod koniec dodaję zielonego pleśniaka i smietanę.
          • teresa104 Jak już ma się mięso 24.02.11, 13:55
            pokroi się je właściwie i rozklepie tłuczkiem, to większość roboty jest zrobiona, zawijanie i spinanie to sama przyjemność. Gotuje się to też bez udziału czynnika ludzkiego.
            Można kluski, ale kluski to dodatkowa praca, a gryczana w workach gotuje się sama, no chyba, że ktoś się bawi w dopiekanie kaszy, w ściereczki zawinajnie i takie tam.

            Bym dała jeszcze pikle na stół, cebulki, grzybki. I nikt nie śmiałby ni bąknąć, że obiad mało świąteczny.

            Rolada czy rolady? "Robię dziś na obiad roladę"?
            • koza-1985 Re: Jak już ma się mięso 24.02.11, 14:05
              jedna rolada, dwie rolady, na obiad robi się rolady, no chyba że ktoś robi sobie tylko jedną sztukę.
              Tereso rolada z kaszą to profanacja i każdy mieszkaniec śląska Ci to powie. Jak rolada to kluski i modra kapusta :)
              a co do kaszy to można podsmażyć cebulę i paprykę poszatkowaną i dodac do ugotowanej kaszy gryczanej- pycha ;)

              zamiast bitek równie dobre możesz zrobic gulasz, do kaszy będzie idealny, więc robota z kopytkami i ziemniakami odpada, do tego grzybki i cebulki jak Teresa proponuje.
              • teresa104 A my tu w Łódzkiem nie jesteśmy tacy zawzięci 24.02.11, 14:25
                i jak zrazy, to mogą być z kaszą (każdą), z kartoflami, z kluskami lanymi, z kopytkami, z pampuchami, z chlebem, z pieśnią na ustach.

                Ja preferuję kaszę (zwłaszcza, że kluski zjadłam już z rosołem), bo kasza jest dobra:)

                I w ogóle ubolewam, że mało gdzie dają teraz kaszę. A już martwieję całkiem w tych wszystkich pseudochłopskich restauracjach z pseudojadłospisami pisanymi pseudogwarą "kuzy picek ze łoscypkiem łod gaździny spod pizyny", gdzie kelner proponuje mi gołąbki z frytkami.
            • diuszesa Re: Jak już ma się mięso 24.02.11, 14:08
              Paaani, a kto to będzie kroił? ;-) ja tam nie mam przyjemności w takim krojeniu i zawijaniu, oj nie ;-) I chociaz pomysł jest pyszniutki, to tym razem podziękuję - poczekam na mniejsze grono głodomorów :-)

              Anno-pio, sos jakis fajny, ale jaki? ;-) Grzybowy odpada, bo musi to zjeść zarówno roczny dzieciak, jak i cierpiący na żołądek dziadek. Pragne czegoś fajnego, ale kulinarna wena mnie opusciła jakis czas temu i jakos nie wraca, podła.

              Aha, a mówi się "rolady" - "na obiad będą rolady". A nie rolada - bo rolada to jest jedna, duża, jak pieczeń. i kroi się ją w plastry.
              • teresa104 To może ptak? Upiecz ptaka. 24.02.11, 14:37
                Ptaki pieką się takoż same, każdy je lubi, prezentują się świątecznie, są kąski tłustsze dla wujka i chudsze dla dziadka. Gęś, kaczka, indyk.

                Ja to jeszcze robię schab, jak go nazywam, pięciominutowy. Bierzesz schab, obsmażasz w batorym, zalewasz wrzątkiem, sól, cebula, czosnek, przyprawy. Gotujesz 5 minut. Wyłączasz. Zostawiasz do wystygnięcia w tej wodzie (np. do rana). Potem znów stawiasz na gazie, 5 minut od zawrzenia wyłączasz, zostawiasz w gorącej wodzie. Tak przygotowany schab ma to do siebie, że rozpływa się w ustach, choć jest chudy, nigdy nie jest suchy, twardy. No i, oczywiście, robi się sam, a to lubimy najbardziej.
                Osobno przygotowujesz sosy: chrzanowy, z zielonego pieprzu, musztardowy (kiedyś tu dawałam przepis, ale jak chcesz, to powtórzę). Na stół serwujesz plastry ciepłego schabu i sosy w sosjerkach. Dodatki skrobiowe jakie chcesz.
                • teresa104 Re: To może ptak? Upiecz ptaka. 24.02.11, 14:39
                  A, zapomniałam, ja do gotowania tego schabu daję jeszcze cukier i brandy, ale to zawiera się w "przyprawy".
                • diuszesa Re: To może ptak? Upiecz ptaka. 24.02.11, 15:11
                  Taki schab to mi się podoba. Ale ja się boję, że będzie surowy :-/ To naprawdę wystarczy tak 5 minut? A jak duży może być ten kawałek - tak bez ryzyka, że podam gościom surowiznę? A może od razu w plastry go? I czy bez alkoholu też uzyska się ten efekt?

                  Aha, i dlaczego batory? ;-) Że tłuszcz taki tłusty jak brzuch Stefana na obrazie czy że co? ;-)
                  • teresa104 Re: To może ptak? Upiecz ptaka. 24.02.11, 15:24
                    Też się na początku bałam, że będzie surowy. Jakem teresa, gwarantuję, surowy nie będzie, będzie przegotowany na wskroś, bielutki. Ja się nie pitolę z materią, gotuję kawały schabu dwukilowe, po wystygnięciu mam dodatek do chleba.
                    Bez alkoholu uzyska się efekt jak najbardziej. Ale trochę cukru nie zawadzi. Robiłam eksperymenty też z octem, z majonezem, z ciemnym piwem - wszystkie tak samo udane.

                    Nie wiem, czemu batory. Ja nawet nie mam klasycznego batorego, tylko podłużne naczynie żaroodporne szklane z pokrywą. I w tym jadę. Obsmażam schab dosłownie na łyżce oleju, wystarcza. Wadą rozwiązania jest, że szkło nie rozprowadza ciepła równomiernie, ale w tym wypadku nie ma to dużego znaczenia.
                    • diuszesa Re: To może ptak? Upiecz ptaka. 24.02.11, 15:31
                      teresa104 napisała:

                      >
                      > Nie wiem, czemu batory. Ja nawet nie mam klasycznego batorego, tylko podłużne n
                      > aczynie żaroodporne szklane z pokrywą.

                      Aaaaa, to batory to jest jakieś naczynie? Pierwsze słyszę takie określenie. Myslałam, że o tłuszcz chodzi i myślę: o co tu kaman? ;-)

                      I w tym jadę. Obsmażam schab dosłownie n
                      > a łyżce oleju, wystarcza. Wadą rozwiązania jest, że szkło nie rozprowadza ciepł
                      > a równomiernie, ale w tym wypadku nie ma to dużego znaczenia.

                      Ale ty to szkło na gazie stawiasz? I gotujesz na gazie czy w piekarniku?
                      • teresa104 Gotuję na gazie. 24.02.11, 15:43
                        Stawiam długie szklane żaroodporne naczynie na gaz, olej rozgrzewam, mięso obsmażam, zalewam wrzątkiem z czajnika, przykrywam pokrywką, zmniejszam gaz, żeby woda tylko mrugała, bo nie lubię mycia kuchni. Wyłączam po kilku minutach, zdejmuję dziada z palnika, stawiam na podłodze na desce, żeby nie przeszkadzało, i idę spać. Rano podgrzewam powtórnie, od momentu zawrzenia trzymam na ogniu kilka minut, wyłączam. I zostawiam w tej wodzie. Jak chcę mieć mięso zimne, to wyciągam. Jak chcę ciepłe, to podgrzewam przed podaniem, jeśli zdążyło wystygnąć.
                        • teresa104 Co do batorego, to nie wiem:) 24.02.11, 15:58
                          Jak wspomniałam, odbywałam swego czasu "praktyki" restauracyjne i zarówno tam, jak i w moim domu rodzinnym, owalne żeliwne lub blaszane emaliowane naczynie z pokrywą do pieczenia nazywało się batory:) Chciałabym znaleźć potwierdzenie takiego znaczenia tego słowa gdziekolwiek poza tym środowiskiem, ale nie zdołam, bo właśnie przyszywam sobie guzik od spodni, siedząc w tych spodniach, do tego guzik przyszywam w miejsce nitu, który wypadł zostawiając wielką dziurę, którą muszę zacerować, nim przyszyję w to miejsce rzeczony guzik.
                          • teresa104 Huta Batory 24.02.11, 16:14
                            Może nazwa naczynia wzięła się od huty "Batory", która wyrabiała między innymi naczynia tego typu. Inny trop nie przyszedł mi do głowy. Guzik przyszyty.

                            Ta nazwa jest tak głęboko we mnie, że dłuuuugo dumałam nad tym guzikiem, jak mogłabym to coś nazwać inaczej. Gęsiarka. Brytfanna. Ale gdybym powiedziała tak w domu, to nie porozumiałabym się.
                            • diuszesa Re: Huta Batory 24.02.11, 17:12
                              A to jest takie cuś, co jest ciężkie i trudno wziąć za rączkę, nie ryzykując przypalenia ścierki, przez którą to bierzesz? ;-) Takie cuś, co ma pokrywkę z wyżłobionymi wzorkami i uszami pod kątem? Bo ja mam w domu nawet takie dwa, kupione w l. 80 (jak nie wcześniej), emaliowane; muszę póżniej sprawdzić, kto produkował, bo chyba są jakieś znaczki na denku.
                              • teresa104 No to naczynie masz:) 24.02.11, 17:50
                                Brakuje tylko mięsa i obiad gotowy. Na sposób pięciominutowy robię też indycze piersi i inne padliny, nie tylko schab. Ale nie jem. Od lat ograniczam mięso, choć nie udaje mi się całkowicie zrezygnować. I przyznaję, że po tych wszystkich latach zapach mięsa najczęściej wydaje mi się okrutnie odstręczający. Dlatego, kiedy natrafiłam na sposób, który nie wymaga ode mnie godzin wdychania mięsnych oparów z piekarnika, gara, czy batorego (:)), poczułam ulgę.
                          • jul-kaa Re: Co do batorego, to nie wiem:) 24.02.11, 19:26
                            Teresko, ale trzymałaś w zębach nitkę ten guzik przyszywając? Bo jeśli nie, to muszę Cię z przykrością poinformować, że właśnie zaszyłaś sobie umysł i przestaniesz nas rozkoszniować swoją pisaniną :( Buu - że tak pozwolę sobie ambitnie podsumować.
                            • teresa104 Trzymałam w zębach 24.02.11, 20:10
                              ten nit, co to odpadł od gaci. Już czuję spadek formy.
                          • bell9 Re: Co do batorego, to nie wiem:) 25.02.11, 08:40
                            teresa104 napisała:

                            > Jak wspomniałam, odbywałam swego czasu "praktyki" restauracyjne i zarówno tam,
                            > jak i w moim domu rodzinnym, owalne żeliwne lub blaszane emaliowane naczynie z
                            > pokrywą do pieczenia nazywało się batory:)
                            A u mnie takie naczynie nazywano kastrolą. Ma moja mama i używa do wszyskiego: mięso, sosik, wytapianie smalczyku. Dostałam od babci , ale duzą,emaliowaną, nie używam i schowałam do piwnicy.Może chcesz?
                            • teresa104 Nie wyrzekaj się pochopnie swojej kastroli. 25.02.11, 09:37
                              Forma i rozmiar pozwalają na przyrządzenie nawet dużego ptaka, na ugotowanie świątecznych galantyn. Wiadomo że są teraz efektowniejsze naczynia, lekkie, teflonowane, estetyczne, z zimnymi uchwytami, ale ta kastrola Cię przeżyje, jeszcze Twoje prawnuczęta będą (mogły) w niej warzyć.
                              Ale dziękuję za gest:) Ja mało gotuję, wystarczy mi moje szklane naczynie.
                • jul-kaa Re: To może ptak? Upiecz ptaka. 24.02.11, 15:19
                  Bum siaka laka, upiecz sobie ptaka!
                  • teresa104 I cycki se usmaż;) 24.02.11, 15:25
              • anna-pia Re: Jak już ma się mięso 24.02.11, 19:03
                diuszesa napisała:

                > Anno-pio, sos jakis fajny, ale jaki? ;-) Grzybowy odpada, bo musi to zjeść zaró
                > wno roczny dzieciak, jak i cierpiący na żołądek dziadek. Pragne czegoś fajnego,
                > ale kulinarna wena mnie opusciła jakis czas temu i jakos nie wraca, podła.

                Koperkowy :) Na sosie z mięsa, znaczy tego uduszonego.
    • bell9 Re: LWW - pomysł na bitki 24.02.11, 14:02
      ja często robie pieczeń na rodzinno-świąteczny obiad. np.ze schabu nadziewanego śliwka lub/i morela suszoną lub z karczku. Najpierw marynuję mięcho tak ze 2-3 dni wczesniej. Potem nacieram np.ziołami i szpikuje czosnkiem, wkładam do rękawa do pieczenia, wrzucam tam cebulke i inne , podlewam kieliszkiem żubrówki i sie piecze. 15min przed koncem rozcinam rękaw zlewam sos z podrzutkami( miksuje i jest świetny sosik gestyy do kluseczek/ziemniaczków), pieso dopiekam na rumiano, wyciągam z piekarnika odczekuje 5 min i kroje w plastry.Karczek zawsze mam soczysty, schabik wychodzi różnie.
      • koza-1985 co to są podrzutki? 24.02.11, 14:07
        serio nie mam pojęcia
        • diuszesa Re: co to są podrzutki? 24.02.11, 14:11
          To chyba to, co poodpadało z kawałka ;-)
          • bell9 Re: co to są podrzutki? 25.02.11, 08:34
            Miałam na mysli to co wrzuciłam luzem dookoła mięsa: cebulke, ew.jabłko, suszone owoce.
    • wodadobra Re: LWW - pomysł na bitki 24.02.11, 14:21
      Podpowiem Ci zestaw, który u mnie sprawdza się zawsze i w zasadzie można uznać, że jest to tzw samograj.
      Schab pokroić na kotlety i lekko oklepać. Lekko posolić i popieprzyć. Delikatnie opruszyć mąką wymieszaną z bułka tartą (ja zwykle daję jeszcze mielony len lub sezam). Podsmażam delikatnie z obu stron. Podlewam białym winem i duszę z liściem, kulkami ziela. Jak już jest mięsko miękkie dodaję łyżeczkę miodu, musztardy i kilka śliwek suszonych. Pycha. Sosik w naturalny sposób zagęszcza się od panierki i odparowania wody. Pycha. Z kluskami śląskimi i buraczkami z cebulką i tymiankiem.
      • marciasek Re: LWW - pomysł na bitki 24.02.11, 15:31
        o właśnie, zapomniałam się przyznać, że ja do moich polędwiczek ze śliwkami tez dodaję łyżeczkę miodu (przepis wyżej)
    • diuszesa Re: LWW - pomysł na bitki 26.02.11, 13:24
      Dziękuję za wszystkie porady.
      Zdecydowałam się na schab pięciominutowy Teresy, niech moje Stefany nie stoją bezczynnie w szafce pod zlewem, a co. Do tego sosik śliwkowy i kopytka lub ziemniaki do wyboru. Teściowie przyniosą jeszcze ptasie udka. Zrobię surówkę z marchwi i może jakąś drugą kapuścianą. Zupa - rosół z makaronem. I będzie git.
      • teresa104 I git:) 26.02.11, 14:01
        Na duży schab zalany wodą daję dwie łyżki stołowe soli, ale ja używam soli niskosodowej, która ma to do siebie, że jest niesłona (i obrzydliwa w smaku, ale lekarz kazał). Większość tej soli zostanie zresztą w wodzie, więc nie ma strachu.

        Ja jeszcze na tej wodzie z gotowania, która jest przecież bardzo aromatyczna, skondensowana, robię nazajutrz grochówkę lub barszcz biały (właściwie to zalewajkę). Gospodarna jestem.
        • wodadobra Re: I git:) 26.02.11, 14:36
          Cały czas mnie to schabiszcze intryguje. Wrzantkiem zalać jak robaka? Aż się utopi?
          • teresa104 Tak, schab zakryć wodą. 26.02.11, 15:03
            Przeleciałam teraz net, czy nie ma jakichś znormalizowanych przepisów na takie mięso i nie ma. Jedni wkładają surowe mięso do zimnej wody, inni dodają do wszystkiego słoik majonezu.

            Nie wiem, mnie uczyli, że kiedy gotujemy mięso dla mięsa, to trzeba je "zamknąć", ściąć białko na samym początku, kiedy zaś zależy nam na wywarze - wkładamy mięso do zimnej wody i wolno podgrzewamy. Tego się trzymam, nie sprawdzam, co by było, gdyby zrobić odwrotnie. Procedury ułatwiają życie.
            Ponadto mięso obsmażone zachowa rumieniec po gotowaniu, takie mięso lepiej wygląda.

            Dodawanie majonezu jest oczywistą bzdurą. Tworzy ohydne kłaki na powierzchni i tyle. Jeśli komuś zależy na tłuszczu i occie, soli, cukrze, niech je doda, zamiast marnować majonez.
            • wodadobra Re: Tak, schab zakryć wodą. 26.02.11, 15:28
              A ta woda to już z tymi zacnymi przyprawami przegotowana? Taki wywar brandowo-ziołowy?
              • teresa104 Nie no, ja nie z tych gorliwych. 26.02.11, 15:46
                Obsmażone mięso (często wraz z mięsem wkładam do naczynia dwie przekrojone na pół cebule i te przy okazji też się podsmażają) zalewam wrzątkiem z czajnika, sypię sól, cukier, pieprze, ziela, macierzanki, liście laurowe, obrane ząbki czosnku, resztkę piwa, co to go nie zmęczyłam wczoraj i się odgazowało, co podleci (polecam też wariant egzotyczny z anyżem, trawą cytrynową i curry). Przykrywam i wypijam kawę instant zalaną tą samą wodą z czajnika. Po wypiciu kawy wyłączam mięso i zapominam o nim. Udowodniono, że mięso jest gotowe już po jednym gotowaniu i wystygnięciu, ale, jak pisałam wcześniej, są procedury. Woda jest lepsza po dwóch;)
      • bell9 I smacznego 27.02.11, 10:58
        daj znac jak wyszedł schab i co mówiła rodizna.Pozdro. :)
        • diuszesa Schab Teresy rządzi! 28.02.11, 12:08
          Teresko, dzięki za przepis. Schabik super, super! Nic się człowiek nie narobił, nie musiał pilnować, a schabik wyszedł niczym pieczony.
          A robiłam tak: kawałki natarłam jak do pieczenia - solą, pieprzem, majerankiem, obsmażyłam na oleju, zalałam wrzątkiem. Robiłam ok. 2,7 kg schabu w dwóch brytfannach - a więc do każdej po 2 cebule surowe w plastrach, 2 ząbki czosnku, łyżka mielonej kolendry, parę gozdzików i liści laurowych, porządny kieliszek żubrówki, jeszcze troche soli i pieprzu, i cukru. Jak gotowałam za drugim razem, to dodałam po 100g sliwek suszonych. Potem zimne mieso wyjęłam, pokroiłam w plastry. Sos zagęsciłam mąką ziemniaczaną, włozyłam z powrotem plastry. Do tego jeszcze pokrojona w plastry cytryna, zagotować, i voila. Wyszedł śliczny śliwkowy sosik z aromatem cytrynowym.
          Wszyscy chwalili, i widziałam, że szczerze.
          Tylko kluchy mi się rozgotowały, bu. Dobrze, że ziemniaków było pod dostatkiem.
          Jeszcze raz dziekuję, Teresko, za przepis. Taki schab będe teraz trzaskać nader często, i już mam ochotę na różne modyfikacje smakowe. Nie znam prostszego sposobu na chude miesko :-)

          PS Tez się zastanawiam, po cholerę wpierdzielać tam majonez?!
          • diuszesa Re: Schab Teresy rządzi! 28.02.11, 12:10
            diuszesa napisała:

            Potem zimne mieso wyjęłam, pokroiłam w plast
            > ry. Sos zagęsciłam mąką ziemniaczaną, włozyłam z powrotem plastry. Do tego jesz
            > cze pokrojona w plastry cytryna, zagotować, i voila.

            Aha, a przed zagęszczeniem jeszcze przecedziłam i przetarłam przez sito. Ale jak ktoś nie używa goździków, to zamiast przetarcia można zmiksować.
          • teresa104 Bardzo się cieszę:) 28.02.11, 16:25
            Zaręczam Ci jednak, że bez Twojej inwencji tak dobry by nie wyszedł:)

            Ja go robię głównie jako dodatek do chleba, przynajmniej wiem, co moi bliscy jedzą, a takiej pewności nie mam, kiedy jedzą sklepowe kiełbasy.
          • iw1978 Re: Schab Teresy rządzi! 31.03.11, 23:24
            Rządzi, bo łatwy i szybki. Ale ja chyba coś zrobiłam źle, bo mnie się jednak lekko suchy wydał. A trzymałam się receptury. Naprawdę, nie wychodzi Wam suchy? Jesli nie to proszę się wiedzą tajemną podzielić :)
            A może się czepiam bo zwykle jadam ociekjąca sokiem karkówkę pieczoną na soli? BTW też bez roboty - na blachę rzucam grubą sól (około cm), an to kładę karkówkę, przykrywam musztardą francuską i do piekarnika. Pyszne na gorąco i na zimno, tylko już mi sięt rochę przejadło
            • anulla1974 Re: Schab Teresy rządzi! 01.04.11, 12:00
              Mi też wyszedł suchy :(
              • teresa104 Może weźcie inne mięso 01.04.11, 13:02
                schab jest chudy, jeśli się go nie dotłuści dodatkowo, to chudy zostanie. Moim zdaniem to zaleta. Może weźcie właśnie jakąś karkówkę.
                "Suche" mięso to w moim odczuciu mięso twarde i nierozgryzalne. Nie można tego powiedzieć o schabie pięciominutowym, jest chudy, ale nie suchy. A może gotowałyście za długo? Mięso ma to do siebie, że albo trzeba je krótko, albo bardzo długo, żeby znowu rozmiękczyć utwardzone obróbką termiczną włókna.
                • wodadobra Re: Może weźcie inne mięso 02.04.11, 08:07
                  Zrobiłam karkówkę. Pychotka!
                  Co do suchości schabu. Schab jest suchym/chudym mięsem ale po obróbce tą metodą jest niezwykle soczysty. Warto go jednak zabejcować i potrzymać w marynacie 24/48 godzin. Jest dzięki temu odpowiednio słony i aromatyczny.
                • anulla1974 Re: Może weźcie inne mięso 02.04.11, 18:11
                  No właśnie wyszedł suchy - twardawy i ciężki do pogryzienia :(.
                  • teresa104 Re: Może weźcie inne mięso 02.04.11, 19:35
                    Wyżułaś go już w całości mimo oporu materii, czy jeszcze jest? Jeśli jeszcze jest, to dogotuj go teraz normalnie do miękkości, czas pewno będzie się liczył w godzinach, niech mruga sobie na gazie do skutku. Cukru trochę daj. Możesz dać karmelu (na dymny smak).

                    Możliwe wyjaśnienia wymyśliłam dwa. Stare mięso. Zbyt długie gotowanie.

                    Przyznam, że nigdy schab ten nie wyszedł mi twardy, a robiłam kilkadziesiąt razy.
                • agnesp76 Re: Może weźcie inne mięso 04.04.11, 09:06
                  Bardzo spodobał mi się pomysł 5-minutowy, przetestowałam na różnych mięsach tylko nie na schabie ;) I tak: dla mnie po tych dwóch 5-minutówkach mięso było za twarde, więc zrobiłam jeszcze jedno 5 minut. I wtedy jest GIT :)

                  Robiłam boczek, karkówkę, żeberka, co więcej sprzedałam pomysł mamie i też jej się podoba :)
                  • diuszesa Re: Może weźcie inne mięso 04.04.11, 14:44
                    Ja za pierwszym razem miałam schab super - chudy, ale nie suchy i nie twardawy.
                    Za drugim razem nie wyszedł mi już tak dobry :-/, bo za twardy właśnie.

                    Próbuję teraz dojść, dlaczego.
                    Za pierwszym razem dałam cukier, za drugim - nie pamiętam, ale możliwe, że nie.
                    Za pierwszym razem gotowałam mniejsze kawałki - każdy po ok. 75 dkg, za drugim razem - jeden kawałek ponadkilowy.
                    Za pierwszym razem pokroiłam mięso w plastry, potem poddusiłam jeszcze w gotowym sosie ok. 20 min. (ale nie dlatego, że było za twarde; po prostu - włozyłam do sosu i w ferworze chrzcinowych przygotowań zapomniałam o tym ;-)
                    Za pierwszym razem miałam mięso ze sklepu mięsnego (chyba), za drugim razem z supermarketu.
    • anulla1974 a ten schab to środkowy czy karkowy? 01.03.11, 13:00
      Bo mam ochotę zrobić, a w zamrażarce tylko karkowy.
    • helenka333 glodna sie pzrez Was zrobiłam :P 01.04.11, 13:39
      a do końca pracy 8 godzin jeszcze... :P
      a co do dań, to najprościej coś piec, wsadzasz mięso do piekarnika i po sprawie, jak chcę zrobić coś lepszego na obiad i się nie namęczyć to kupuję ładny kawałek schabu, w środku robię, wzdłuż dziurkę i nadziewam albo śliwkami albo kiełbasą, najlepiej surową wędzoną :)
    • tfu.tfu Re: LWW - pomysł na bitki 02.04.11, 23:25
      no to ja idę do lodówki... wiedziałam, że czytanie tego wątku to błąd :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka