Dodaj do ulubionych

galopujące ceny żywności- co, gdzie, za ile? [LWW]

28.02.11, 23:25
W obliczu obecnych i nadchodzących podwyżek żywności może by tak pospisywać, gdzie co można kupić aktualnie za mniejsze pieniądze (bardziej mam na myśli markety i sklepy ogólnopolskie, bo np do sklepu na rogu Grochowskiej w Warszawie z Bytomianie pojadę po ryż).
W założeniu miał byc wątek o drogim cukrze, ale kto wie, co to dalej będzie...
Obserwuj wątek
    • ederlezi1981 CUKIER 28.02.11, 23:28
      Wczoraj w Carrefourze był cukier po 4,10 za kg (plus rabat 50gr naliczony przy kasie). Pomyslałam, ze Carrrefouur zawsze był drogi, a cukier przeciez kosztuje koło 3 zł. Dzis w pracy koleżanka oświeciła mnie, że ponoc zapowiadane są podwyżki do ponoć nawet 5 zł.
      W Biedronce dzis po 3,59- sprzedają w ilosciach detaliocznych.
      • balbina11 Re: CUKIER 01.03.11, 10:05
        Już nie pamiętam kiedy kupowałam cukier, chyba latem do wiśniówki. Cieszę się, że mam blisko na targ. Trzeba będzie zacząć oszczędzać na jedzeniu, dobrze mi to na linię zrobi.
        • marciasek Re: CUKIER 01.03.11, 11:19
          na targu wcale nie musi być najtaniej, w Krakowie znam ceny z trzech placów targowych i wszędzie wiele rzeczy jest droższych niż w sklepach :/
          • jul-kaa Re: CUKIER 01.03.11, 13:22
            Wszystkie warszawskie bazarki, które znam, są znacznie droższe niż duże markety.
            Tanie są oczywiście Lidle, Biedronki, Tesco. Drogi jest Leclerk, oczywiście Alma.
            Tanie są pieluchy w Superpharm :)
          • jezymka Kraków 01.03.11, 13:40
            W Krakowie, z tego co ja zauważyłam, najlepszy stosunek ceny do jakości ma Kaufland. Nie jest to dyskont, można kupić tam produkty znanych firm, ale cenowo wygrywa nie tylko z osiedlowymi sklepikami, ale nawet z takimi molochami jak Real czy Carrefour. Ostatnio zdębiałam, jak z konieczności zrobiliśmy zakupy w Realu - głupi odświeżacz Air Wick kosztuje tam ponad siedem złotych, podczas gdy w Kauflandzie taki sam kupujemy za 5,70. Z żywnością jest podobnie, przynajmniej na razie nie zauważyłam tam drastycznych zmian. Ale cukru ostatnio tam nie kupowałam, więc nie wiem.
            • marciasek Re: Kraków 01.03.11, 14:53
              Auchan tez jest niezły, choć w zeszłym tygodniu nieznacznie podnieśli ceny (ale to chyba pierwszy raz odkąd go w ogóle otworzyli)
            • besame.mucho Re: Kraków 01.03.11, 15:06
              W Kauflandzie trzeba dokładnie oglądać daty ważności, zanim się tego nauczyłam, to dobrych kilka razy się nacięłam.
              Ale to zdarzało mi się w Kauflandzie w małej miejscowości obok mojej działki, bardzo możliwe, że w dużych miastach, gdzie na pewno jest więcej klientów i towar szybciej schodzi, nie ma takiego ryzyka.
              • maheda Re: Kraków 01.03.11, 16:20
                Jest ryzyko, bo ja się kilkakrotnie (kiedy jeszcze mieszkałam w Krk) sparzyłam w Kauflandzie właśnie na datach przydatności do spożycia.
                Ale fakt, że jest tanio.
        • helenka333 Re: CUKIER 01.03.11, 22:46
          No nie wiem czy to oszczędzanie Ci tak dobrze na linie zrobi, niestety ale najtańsze produkty nie są zbyt zdrowe a często tuczące. Ja przez grudzień-styczeń musiała ostro przyoszczędzić na jedzeniu i efekt taki, że po 1 'wyjałowiona' z witamin po 2 +1.5 kg :/
          • ederlezi1981 Re: CUKIER 02.03.11, 00:50
            helenka333 napisała:
            > No nie wiem czy to oszczędzanie Ci tak dobrze na linie zrobi, niestety ale najt
            > ańsze produkty nie są zbyt zdrowe a często tuczące
            Tak, dlatego nie próbuję oszczędzac na wędlinach- wolę kupić najtańsze mięso (ok, wiem, ze może być pompowane jakimiś solankami i fosforanami) i sama coś zrobić, jestem wrogiem gotowych niskobudzetowych dań typu burgery, pasztetowa, bo wiem, z czego są robione.
            I o ile w przypadku makaronu czy ryżu cena może (ale też nie musi) przekładac sie wprost proporcjonalnie na jakość, to w przypadku np kaszy gryczanej, cukru czy mąki niekoniecznie. A płacenie dwa razy więcej za 4 x 100g w woreczkach niz za worek kilogramowy jest dla mnie absurdem.
            Cukier w moim przypadku nie jest zreszta znacząca pozycja w budżecie- podejrzewam, że na moje potrzeby wystarczyłyby 2 kg rocznie. Ale ja te podwyżke traktuję jako pewien wskaźnik ogólnych tendencji.
            • pierwszalitera Re: CUKIER 02.03.11, 15:23
              ederlezi1981 napisała:

              > Cukier w moim przypadku nie jest zreszta znacząca pozycja w budżecie- podejrzew
              > am, że na moje potrzeby wystarczyłyby 2 kg rocznie. Ale ja te podwyżke traktuję
              > jako pewien wskaźnik ogólnych tendencji.

              Gdyby to chodziło tylko o to, czy pić herbatę z cukrem, czy gorzką. Ale tak nie jest. Cukier jest składnikiem wielu produktów żywnościowych. Słodycze, przetwory owocowo-warzywne, wypieki, napoje, cała żywność przetworzona. Cukier jest też w wędlinach, szynce, ketchupie, majonezie, musztardzie i zalewie ogórków konserwowanych. W zasadzie wszędzie dodaje się dzisiaj cukru. Więc ceny całej masy produktów pójdą pewnie w górę.
      • akj77 [OT] CUKIER 01.03.11, 15:09
        A ja nie mam pojęcia, ile kosztuje cukier... bo takiego sypanego to używam pół łyżeczki do kawy rano (dosłownie), jest dla gości, rzadko do gotowania, jeszcze rzadziej do pieczenia, więc schodzi mi może kilo na pół roku. A i tak jestem gruba :-(
        • ederlezi1981 Re: [OT] CUKIER 01.03.11, 19:49
          Ja w sumie tez malutko używam, bo bie slodzę, ale troche do gotowania idzie. Facet słodzi, to schodzi trochę.
          Raport z Bytomia:
          Tesco- 3,99 (i był Tesco Value za 3,59 wykupiony- slady walk jeszcze widać)
          Netto- 3,59
          Biedronka- 3,59
      • ederlezi1981 Re: CUKIER 04.03.11, 23:15
        Z kronikarskiego obowiązku: Biedronka 3.99. Kupiłam dwa kilo.
        • victoria1985 z tym cukrem to samospelniajaca sie przepowiednia 05.03.11, 17:50
          Przez to że ludzie rzucili się na ten cukier cena poszła do góry przykład eleclerk wczoraj 3,80 dziś 4,20 zauważyli popyt to i cenę podnieśli ,oczywiście cukier był z tej samej dostawy bo się o to pytałam ;) to samo było przy wejściu do Uni cukier był nawet po 4,50 czyli mega drogi bo wszyscy zaczęli go zbiorowo wykupywali (straszeni wysoka cena), więc cena rosła a po pół roku towarzycho się uspokoiło i cena spadła poniżej 3zł
          • ederlezi1981 odnośnie paniki 05.03.11, 19:32
            victoria1985 napisała:
            > Przez to że ludzie rzucili się na ten cukier cena poszła do góry
            To nie jest jedyny czynnik, poza tym, nawet po przekroczeniu pewnej psychologicznej granicy (myślę, że na razie jest nią 4 zł za kg) ludzie i tak będą ten cukier kupowali, wiec producentom/hurtownikom/detalistom nie bedzie się opłacało ceny obniżać do poprzedniego poziomu.
            Kupiłam 2 kg- powino na długo starczyć. Dokupiłabym, gdybym spotkała blisko domu sporo tańszy cukier. O mące jakoś nie myśle, ale np. kasze (zwłaszcza gryczaną) i ryż, jako produkty, które schodzą szybko, chyba opłaca się gromadzic (oczywiście, nie w ilości jednej tony ;-).
            A co do paniki- w tym roku 11 listoapad wypadał w czwartek- w przeddzień przechodziłam kolo marketu w centrum Katowic i ujrzałam szaleństwo- ludzie robili zakupy, jakby przez najbliższy miesiąc miał grozić im głód. W małych sklepikach podobnie.
            • edhelwen Re: odnośnie paniki 05.03.11, 20:38
              przecież kiedy sklepy są nieczynne w jakieś święto to nieomal stan klęski żywiołowej xD
            • szarsz Re: odnośnie paniki 05.03.11, 21:13
              ederlezi1981 napisała:

              > A co do paniki- w tym roku 11 listoapad wypadał w czwartek- w przeddzień przech
              > odziłam kolo marketu w centrum Katowic i ujrzałam szaleństwo- ludzie robili zak
              > upy, jakby przez najbliższy miesiąc miał grozić im głód.

              Na każdy dzień zamknięty ludzie się szykują jak na wojnę :D
        • jul-kaa Re: CUKIER 05.03.11, 22:50
          Delikatesy dość luksusowe, cukier za 5,85. Kto da więcej?
          • ederlezi1981 Re: CUKIER 05.03.11, 23:03
            ale taki najzwyklejszy, czy jakiś lepszy?
            • jul-kaa Re: CUKIER 05.03.11, 23:34
              Taki w czerwonej torebce, "królewski".
              • marciasek Re: CUKIER 06.03.11, 01:23
                Ten sam był dzisiaj w auchan był za 3.89.
                Był, bo na moich oczach jakieś szczęśliwe panie zwijały ostatnie 4 torby...
                • jul-kaa Re: CUKIER 06.03.11, 22:38
                  Auchan w Piasecznie - cukier za 3,87. I kartka, że nie prowadzą sprzedaży hurtowej, do jednego koszyka można wziąć tylko 5kg. Ubawiłam się. Widzialam jednak ludzi z całymi zgrzewkami cukru...
                  • marciasek Re: CUKIER 07.03.11, 12:52
                    Niezłe jaja. Ja mam w domu 2 kilo cukru, które zostały mi z ubiegłorocznego sezonu przetworowego. Postoją pewnie do kolejnego, bo poza przetworami cukru prawie w ogóle nie używam: ciasta na tartę, do którego wsypuje pół łyżeczki cukru nie liczę - tarty piekę kilka razy w roku, nie więcej; czasem sypnę cukru do gotowania groszku z marchewką (tez bardzo rzadko); poza tym jeśli cokolwiek słodzę, to raczej miodem, cukrem trzcinowym lub (najczęściej) wcale. Gdzieś na którymś z forów ktoś opowiadał o sąsiadce, która zgromadziła już 130 kilo - ja bym tego nie zużyła do końca życia chyba :)
    • kotwtrampkach co jeszcze zdrożeje? 01.03.11, 14:46
      ok, cukier już wiemy. Ja wiem (znam kogoś z branży), że bardzo pójdzie w górę chleb i inne pyszności z piekarni/cukierni. (dobrze być na dukanie, hehe - ciekawe, czy słodziki też wzrosną)

      Wiecie "co" jeszcze ma takie plany? do jakiej kwoty..? Może by zrobić trochę zapasów.. POdzielcie sie wiedzą..
      • marciasek Re: co jeszcze zdrożeje? 01.03.11, 14:55
        Drożeje ropa -> drożeje wszystko. Musisz mieć duuużą spiżarnię :(
        • maheda Tak, wszystko. 01.03.11, 16:21
          Dokładnie to chciałam powiedzieć.
          Niestety.
          • wodadobra Re: Prąd 01.03.11, 16:25
            Niestety. Właśnie zaskoczył mnie rachunek 1000zł przy przedpłacie 300 i zmniejszonym zużyciu.
            Skok 50%.
            Ja mam z czego zapłacić 2xwięcej ale spora grupa ludzi nie.
            Katastrofa.
        • kotwtrampkach Re: co jeszcze zdrożeje? 01.03.11, 16:55
          Ropa drożeje ciągle, chodziło mi bardziej chyba o skokowe wzrosty cen, tak jak z tym chlebem - wzrost był "przytrzymany" przez jakiś czas, nie da się dłuzej. JAk było z cukrem, nie pamiętam, bo bardzo dawno nie kupowałam, ale latem robiłam dżem, tak mi się też kołacze jakieś 3 zł..

          ceny mieszkań/ziemi też pójdą w górę? Niby nie jest to zależne od ropy, ale jak wszystko... może warto inwestować..

          CIekawe jak z kredytami - niedawno słyszałam wypowiedź jakiegoś znawcy w programie związanym z gospodarką, ze funt jest najniższy w ciągu najbliższych kilku lat (albo kredyt w funtach jest najnizej oprocentowany?)

          ubrania? Moze warto kupować buty i nie czekac ani miesiaca, a moze nie będzie to dla nich miało znaczenia już?

          usługi pocztowe? Zależne od ceny ropy, ale czasem mam wrażenie, ze wyzsze to już u nas nie mogłyby być..
          • marciasek Re: co jeszcze zdrożeje? 01.03.11, 19:16
            - Ropa to dopiero zdrożeje (->Libia)...
            - Mieszkania - niekoniecznie. Kiedy maleje siła nabywcza, nieruchomości najwyżej stoją w miejscu
            - Kredyty? Nie brać jeśli tylko jest to możliwe, przynajmniej dopóki fala podwyżek nie wyhamuje (dopiero wtedy będzie wiadomo co dalej). Kredyty w funtach - to chyba dla Polaków z Wysp? Nie chodzi ci o kredyty zaciągane w Polsce w obcej walucie, prawda?
            - Buty - można kupić. Słyszałam, że w przyszło-zimowej kolekcji Ecco zdrożeją o jakieś 80 zł. na parze. To inne pewnie też.
            - Usługi pocztowe - no tego to niestety nie da się kupić na zapas...
            • kotwtrampkach Re: co jeszcze zdrożeje? 02.03.11, 09:06
              kredyty - miałam na mysli franki, oba na "ef" :-)

              co do butów, to chociaż ten plus że aktualne kolekcje mi sie nawet podobają..

              a usług pocztowych moze sie nie da kupić na zapas, ale może zamiast planować zakupy w sieci, trzeba się wybrać do sklepu? :) Ciągle nie mogę zrozumieć tego patentu - mają więcej klientów(liczba sklepów internetowych), a ich usługi drożeją wciąż. CO zrobią, jak ludzie przestaną kupować w sieci... :-| JA przyznaję, ze nieraz się wstrzymuję z sieciowymi zakupami, bo wychodzi podobna cena jak w sklepie.. Choćby effuniaki - jak doliczę wymianę, opłaca mi się dopłacić z"różnicę"do ceny sklepowej i w konsekwencji mieć taniej..
              • marciasek Re: co jeszcze zdrożeje? 02.03.11, 10:19
                frank to akurat jest drogi i - niestety - może byc jeszcze droższy. jest ogólna tendencja do inwestowania we franka w czasach kryzysowych i to winduje wartość tej waluty. Patrząc na zawieruchy na Bliskim Wschodzie, na pogłebiający się kryzys w Europie i USA - będzie rósł :(
                • szarsz Re: co jeszcze zdrożeje? 02.03.11, 15:05
                  marciasek napisała:

                  > frank to akurat jest drogi

                  Czyli to dobry moment na branie kredytu we frankach - drogi frank = mało franków do spłacenia. ALbo przewalutowanie kredytu na franki (to może nie być proste i bank może zażądać dużej prowizji)

                  > i - niestety - może byc jeszcze droższy

                  Ale można się przejechać :(
              • pierwszalitera Re: co jeszcze zdrożeje? 02.03.11, 12:05
                kotwtrampkach napisała:

                JA przyznaję, z
                > e nieraz się wstrzymuję z sieciowymi zakupami, bo wychodzi podobna cena jak w s
                > klepie.. Choćby effuniaki - jak doliczę wymianę, opłaca mi się dopłacić z"różni
                > cę"do ceny sklepowej i w konsekwencji mieć taniej..

                Niekoniecznie taniej. Dzisiaj to czas jest pieniądzem. A ten zaoszczędzony można wykorzystać na pracę zawodową, albo odpoczynek i inne ważne dla ludzi rzeczy. A koszty za transport, znaczy dojazd do sklepu, są też wysokie i musisz wliczyć je w cenę. Przez rosące ceny paliwa ta pozycja zajmuje już według aktualnej Polityki trzecie miejsce w budżecie Polaka (po żywności i kosztach za energię). Wzrost opłat za usługi pocztowe i transportowe, z których korzystają sklepy internetowe jest też związany z podwyższającymi się stale kosztami za paliwo. A wiele produktów jest w sieci nawet pod dodaniu kosztów za przesyłkę ciągle o wiele tańsza. Nie przepadam za kupowaniem w sieci (podchodzę sceptycznie do bezpieczeństwa danych przy płatności), ale robię to masowo, bo to się nawet bez uwzględnienia zaoszczędzonego czasu, bardziej opłaca.
                • ederlezi1981 Re: co jeszcze zdrożeje? 02.03.11, 14:50
                  pierwszalitera napisała:
                  >Niekoniecznie taniej. Dzisiaj to czas jest pieniądzem. A ten zaoszczędzony można wykorzystać na pracę zawodową, albo odpoczynek i inne ważne dla ludzi rzeczy. A koszty za transport, znaczy dojazd do sklepu, są też wysokie i musisz wliczyć je w cenę.
                  No niby tak, ale jesli podrózujesz komunikacją miejska jak ja, to możesz sobie pewne rzeczy zaplanować, w granicach rozsądku rzecz jasna.
                  Czas sobie cenię, dlatego mam zlecenie stałe na internet, stan licznika gazu i energii podaję mailem i płace internetowo, z czystego lenistwa bilet kupuję kwartalny, a nie miesięczny (co dodatkowo daje kilkadziesiąt złotych oszczedności), a czynsz płacę po kilka miesięcy z góry- zapłacić i tak trzeba, dochody mam nieregularne, wole mieć świety spokój do lata i tylko płacić media na bieżąco. Poza tym oszczedzam grosze na przelewach.
                • yaga7 Re: co jeszcze zdrożeje? 03.03.11, 07:52
                  U mnie jak najbardziej zgadza się, że czas to pieniądz. Wolę kupić w necie, niż specjalnie jechać na zakupy. Bo pracując w domu, nie mogę przy okazji odwiedzić galerii handlowej, tylko muszę po prostu tam specjalnie jechać. A to już mi się średnio opłaca.

                  Co do sklepów netowych - są sklepy, które oferują darmową przesyłkę po przekroczeniu jakiejś tam kwoty, więc opłaca się to jeszcze bardziej. Taki brytyjski Amazon przykładowo - kojarzy się głównie z książkami czy płytami, ale można kupić bieliznę, ciuchy, buty, sprzęt agd, elektro, wszystko. A do tego darmowa dostawa powyżej 25 funciaków kurierem do domu.
    • teresa104 Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 01.03.11, 20:33
      No dobra, drożeje, nic na to nie poradzimy, że rzeczy stają się droższe, ale możemy coś poradzić, żeby drenaż kieszeni był mniejszy. Złączmy dziewczyńską moc, myślmy!

      1. Zabieranie do domu cukrów z restauracji, które to cukry zazwyczaj są sprzątane wraz z naszą brudną filiżanką i wyrzucane. Ja zabieram, a potem i tak wyrzucam, kiedy w torbie przekroczona jest masa krytyczna cukrów. A to błąd. Nie zaleca się zabierania z restauracji serwetek i papieru toaletowego.

      2. Zbieractwo nierestauracyjne - grzyby, jagody, jeżyny, tarnina, dzikie jabłka, orzechy, szczaw, mniszek, jarzębina, mirabelki, łopian (dziadek w okupację jadł). Patrzmy na zwierzęta, one cukru nie kupują, a żyją. Co jeszcze daje nam Matka Ziemia, czego my od lat nie chcieliśmy, a jest na wyciągnięcie ręki?

      3. Gotowanie w domu w miejsce żywienia się na mieście. Kasze, warzywa, zupy... (O, Boże) Do pracy można brać kanapki z domu, sałatki w pudełkach, mleko kwaśne i kartofle w dwojakach, zamiast wyskakiwać na obiadki zwane dziś lanczami.

      4. Niewyrzucanie jedzenia, kupowanie tyle, ile się da zjeść, wykorzystywanie resztek, niedopuszczanie do psucia się (z nadmiaru, z zapomnienia)

      5. Można zaoszczędzić na towarach luksusowych. Trudno, nie będzie parmezanu, suszonych pomidorków z Sycylii, syryjskich czarnych oliwek, win ą-ę, kaparów, szynki parmeńskiej, a przynajmniej nie wszystkie te rzeczy znajdą się w domu naraz. Wystarczy raz kupić pomidory z Turcji, kapary w ogóle sobie darować i już na cenę cukru nie trzeba się oglądać;)

      6. Najtańsze produkty często są do bani i powodują dodatkowe wydatki oraz złość.

      Moim zdaniem uganianie się po mieście za tańszym makaronem czy mąką nie jest oszczędnością. Kosztuje i transport, i czas. No chyba, że ktoś czasu ma dużo, albo nie przelicza go na to, co mógłby zrobić w tym czasie za pieniądze, a nie zrobi, bo musi jechać do teska, a jak do teska pójdzie miast jechać, to zaoszczędzi na karnecie na fitness.
      • ederlezi1981 Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 01.03.11, 23:13

        ...a najlepiej zamieszkać w czorakach i wyjadać z dwojaków twaróg własnej roboty od krowy trzymanej na balkonie, którego nie mam ;-)

        teresa104 napisała:
        > 1. Zabieranie do domu cukrów z restauracji, które to cukry zazwyczaj są sprząt
        > ane wraz z naszą brudną filiżanką i wyrzucane. Ja zabieram, a potem i tak wyrzu
        > cam, kiedy w torbie przekroczona jest masa krytyczna cukrów.
        Ja walczę z podawaniem zbędnych cukrów w knajpach. Herbata z cukrem i cytryną to dla mnie coś a la aspiryna- dobre dla chorego, ale chorzy w domu siedzą, anie po lokalach chodzą.
      • edhelwen Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 02.03.11, 16:48
        w Realu akurat jest przecena na błyskawiczne płatki owsiane z owocami Britta - 0,49zł ;P (bo kończy się termin ważności)
        Nie bardzo wiem co mogę sobie przygotowywać do pracy oprócz kanapek i tego typu "instantów" do zalewania wrzątkiem, bo przerwa na posiłek to ok. 15 minut, nie ma mikrofali :/
        Często ze znajomymi i koleżankami z pracy korzystamy z "koszów z przecenami" w hipermarketach, gdzie czasem trafiają się przyzwoite produkty z krótkim terminem ważności, a jeszcze zjadliwe.
        • kk345 Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 02.03.11, 22:50
          Nie kupuję płatków z mieszankami (owoce itp.) więc się nie znam, ale tak się zastanawiam- co może się zepsuć w płatkach z suszonymi owocami? Zakładam, ze torebka jest szczelna, więc owoce nie spleśnieją, a płatkom to już nie wiem, co może się stac... Czego więc dotyczy data ważności?
          • edhelwen Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 02.03.11, 23:02
            znalazłam skład tych płatków (wersja z żurawiną):
            płatki owsiane 48%, mleko w proszku 15%, ekstrudat z pełnych ziaren 10% (żyto, len, amarantus), suszona żurawina (żurawina, cukier, olej roślinny) 15% fruktoza, aromaty, sól

            Nie wiem co w tym może się psuć - suszona żurawina, bo nie jest to 100% żurawina?

            • kk345 Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 02.03.11, 23:53
              Suszone żurawiny są nasączane syropem, dodatkowo mają olej w składzie (skąd? dlaczego??), wiec tym bardziej się nie zepsują- chyba, że olej zjełczeje.
            • akj77 Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 03.03.11, 00:05
              edhelwen napisała:

              > znalazłam skład tych płatków (wersja z żurawiną):
              > płatki owsiane 48%, mleko w proszku 15%, ekstrudat z pełnych ziaren 10% (żyto,
              > len, amarantus), suszona żurawina (żurawina, cukier, olej roślinny) 15% fruktoz
              > a, aromaty, sól
              >
              > Nie wiem co w tym może się psuć - suszona żurawina, bo nie jest to 100% żurawin
              > a?

              Nie chcę cię martwić, ale płatki zostawione samym sobie potrafią wykazać objawy nieautoryzowanego życia. W płatkach z paczki, nieotwartych, jeszcze nie znalazłam, ale np. w otwartych, przesypanych do zamykanej puszki i pozostawionych na parę miesięcy, to i owszem. Bueeee.

              A poza tym są jakieś normy na te daty ważności i akurat przeterminowanych płatków (nie wykazujących w/w objawów) to bym się nie bała.
              • edhelwen Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 03.03.11, 15:04
                "Nie chcę cię martwić, ale płatki zostawione samym sobie potrafią wykazać objawy
                > nieautoryzowanego życia."

                :DDD pamiętam, że dawniej w mące czy kaszy zdarzało się coś znaleźć, to i może w płatkach ;)
                Te, które kupiłam mają ważność jeszcze ok. 4 tygodnie, więc ok.
                • kk345 Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 03.03.11, 19:35
                  Mimo wszystko nie dajmy się zwariować, robaczki raczej nie czekają na zakończenie terminu waznosci, by radosnie wprowadzić się do płatków:)
                  • edhelwen Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 03.03.11, 21:21
                    nie no, ja nie wpadam w histerię, jak coś się przeterminuje, ale przeterminowanych produktów w ogóle nie powinno być na półce w sklepie :/
                    • kk345 Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 04.03.11, 00:27
                      Przecież sama pisałas o kończącym się terminie wazności, a nie o przeterminowanych produktach, to różnica jednak jest. Szanujące się sklepy raczej nie wciskają przeterminowanych produktów, natomiast częste są wyprzedaże z powodu kończącego się terminu ważności.
                      • edhelwen Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 04.03.11, 10:26
                        no fakt, tak napisałam (chociaż w głowie cały czas miałam te parę torebek z terminem, który upłynął miesiąc temu :P). Zupełnie nie rozumiem w czym problem, jeśli piszę o przecenach żywności z uwagi na termin, to nie oznacza, że się szczególnie boję, że parę dni po terminie będzie do wyrzucenia.
                        "szanujące się sklepy" - no to niestety tak wygląda - w Intermarche przeterminowane słodycze bez żadnej adnotacji, w Drogerii Natura odcinane zgrzewy tub z datą przydatności na produktach przecenionych.
                        • zenobia44 Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 06.03.11, 22:04
                          w drogerii Natura coś ciekawszego mi się zdarzyło - przeceniony kosmetyk był opakowany w pudełko plastikowe i potem w kartonik - tak jak kremy są opakowywane np.
                          na kartoniku była długa data przydatności, na plastiku (wewnętrzne opakowanie) krótsza - de facto przeterminowana,
                          oczywiście "odkrycia" dokonałam jakiś czas po kupnie jak już go pół zużyłam, wyrzuciłam paragon, etc., na szczęście kosmetyk należał do tanich, ale tak czy owak mam nadzieję, że nie rakotwórczych
                          nie lubię być robiona w konia, a jeszcze w sklepie pytałam dlaczego przecena - bo wycofują daną serię
      • diuszesa Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 03.03.11, 12:35
        teresa104 napisała:

        > No dobra, drożeje, nic na to nie poradzimy, że rzeczy stają się droższe, ale mo
        > żemy coś poradzić, żeby drenaż kieszeni był mniejszy. Złączmy dziewczyńską moc,
        > myślmy!
        >
        > 1. Zabieranie do domu cukrów z restauracji, które to cukry zazwyczaj są sprząt
        > ane wraz z naszą brudną filiżanką i wyrzucane.

        A to są tacy, co nie zabierają? ;-) Ja zabieram zawsze, bo niby dlaczego nie, skoro jest w cenie napoju? Nie używam wprawdzie, ale moja babcia jak najbardziej. Co więcej, zabieram też sól, śmietankę, sok cytrynowy i keczup z Macdonalda.
        Jak to mawia mój mąż: Jak dają, to brać; jak biją, to uciekać.

        Ja akurat zabieram to, co mi dają. Natomiast nie należę do tych, co biorą garściami spośród dostępnych produktów. Mam kolegę, o swobodnym i charakterystycznym stylu bycia, co zwykł zabierać z Macdonalda mleczko do kawy (w Londynie akurat są wystawione na sali). Zabierał takich mleczek z 15 sztuk, wypijał je jedno po drugim, po czym z ukontentowaną miną stwierdzał: Nie ma to jak popić bigmaca szklanką mleka. :-)
        >

        łopian (dziadek w okupację ja
        > dł).

        O, łopian. jak kiedyś w podstawówce miałam okres fascynacji ziołami i innymi darami natury, to usiłowałam w domu przeforsować pomysł przygotowania na kolację łopianu smażonego na masełku. Przeczytałam o tym w jakiejś książce zielarskiej i wydawało mi się to doskonałym daniem. Niestety, rodzina nie podeszła entuzjastycznie do pomysłu, nawet mimo mojej argumentacji, że to się je w Chinach (tak pisało w tej książce), a przecież kuchnia chińska jest dobra i zdrowa.

        A Teresko - jeszcze nie wymieniłaś rajskich jabłek ;-)
        A - i jeszcze serduszka tasznika się jadło, no ale to raczej mało pożywne.
        • teresa104 Re: Zupa z pokrzyw, placki z żołędzi. 03.03.11, 12:46
          Dziadek mówił, że łopian przygotowywało się jak szpinak. Jadło się też komosę.
          A na Bałkanach tradycyjna kuchnia znała danie zwane nie inaczej jak łopuszka. Łopuszkę robi się z łopianu, tyle że łopian zbiera się, a kiedy liście zwiędną, zaplata się je w warkocze, suszy i chowa do spiżarni. Zimą, kiedy nie ma warzyw, bierze się taki warkocz, kroi, gotuje, je.
          W łopianie da się ponoć zrobić też gołąbki (rozmiar!:))
    • szarsz O cho chodzi z tym CUKREM????? 02.03.11, 15:08
      Idę CI ja dziś do warzywniaka, proszę o ziemniaki, a pan Zdzichu pyta czy nie chcę cukru? Ziemniaki z cukrem? Jakaś nowa potrawa? Zdębiałam odrobinę, a on mnie oświecił, że cukier ma być po pięć złotych, a może nawet po osiem. Do okolicznej biedronki podobno nie da się wejść od kilku dni, a w hurtowniach już jest po cztery.

      Dlaczego właśnie cukier? Aha, i mąka ziemniaczana, też urosła jej cena o 80 - 100%?
      • szarsz Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 02.03.11, 15:10
        Chyba sobie buraczków nasadzić trzeba?
        • elftherinii Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 02.03.11, 15:43
          Taki offtop, bo powodu nie znam.

          Pomyślcie, że dla Was to jest kwestia kilkudziesięciu/kilkuset zł w ciągu roku - w zależności od zapotrzebowania. Pszczelarze stracą na tym po kilka/kilkadziesiąt tysięcy spokojnie :/ (pszczoły dokarmia się cukrem. Na nasze 5 uli szło tego kilkadziesiąt kg spokojnie.). A kokosów to oni nie zarabiają...
          • pierwszalitera Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 02.03.11, 16:06
            elftherinii napisała:

            > Taki offtop, bo powodu nie znam.
            >
            > Pomyślcie, że dla Was to jest kwestia kilkudziesięciu/kilkuset zł w ciągu roku
            > - w zależności od zapotrzebowania. Pszczelarze stracą na tym po kilka/kilkadzie
            > siąt tysięcy spokojnie :/ (pszczoły dokarmia się cukrem.

            Pszczelarze nie stracą. Ceny miodu pójdą w górę. Przecież jak rosną ceny mąki, to nie piekarze dopłacają do interesu, tylko klient musi zapłacić więcej za chleb.
            • kotwtrampkach Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 03.03.11, 10:08
              pierwszalitera napisała:

              > Pszczelarze nie stracą. Ceny miodu pójdą w górę. Przecież jak rosną ceny mąki,
              > to nie piekarze dopłacają do interesu, tylko klient musi zapłacić więcej za chl
              > eb.

              jest wielu pszczelarzy nie handlujacych miodem, a robiących na własny użytek i dokarmiający rodzinę i sąsiadów. Ci stracą. (Oni bardzo źle wypowiadają się o słoikach z miodem na sklepowych półkach - ale nie wsłuchiwałam się dokładnie, bo ja z miodem się staram mijać)
              • pierwszalitera Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 03.03.11, 11:27
                kotwtrampkach napisała:

                > jest wielu pszczelarzy nie handlujacych miodem, a robiących na własny użytek i
                > dokarmiający rodzinę i sąsiadów. Ci stracą.

                To są w takim razie hobbyści i należą do klientów ostatecznych, takich jak każdy z nas. Wiadomo, że ktoś musi zapłacić. A jak hobby staje się za drogie, to trzeba kalkulować, czy się w ogóle opłaca.
                • marciasek Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 03.03.11, 12:03
                  Trochę głupia sprawa, bo w końcu chodzi o żywe stworzenia, pszczoły, których życie - w tym przypadku - zaczyna być uzależnione od opłacalności hobby. Uwiera mnie ta myśl; dobrze, że nie jestem hobbystką-pszczelarką i nie muszę podejmować takich decyzji.
                • kotwtrampkach Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 03.03.11, 14:25
                  pierwszalitera napisała:

                  > To są w takim razie hobbyści i należą do klientów ostatecznych, takich jak każd
                  > y z nas. Wiadomo, że ktoś musi zapłacić. A jak hobby staje się za drogie, to tr
                  > zeba kalkulować, czy się w ogóle opłaca.

                  Z tym się zgadzam
                  ale.. :-) z moich informacji wynika, że to Ci hobbyści produkują miód (zachwalany jako zdrowy, naturalny etc), pozostałe wyroby oznaczone tym hasłem w 98% nie są miodem (tym zdrowym, naturalnym, pochodzącym z pracy pszczółek i nektaru z kwiatów) :-)
                  • pierwszalitera Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 03.03.11, 15:58
                    kotwtrampkach napisała:

                    > ale.. :-) z moich informacji wynika, że to Ci hobbyści produkują miód (zachwala
                    > ny jako zdrowy, naturalny etc), pozostałe wyroby oznaczone tym hasłem w 98% nie
                    > są miodem (tym zdrowym, naturalnym, pochodzącym z pracy pszczółek i nektaru z
                    > kwiatów) :-)

                    A są czym? Bo moim zdaniem w tym zdrowym, naturalnym, pochodzącym z pracy pszczółek i nektaru z kwiatów miodzie z małych pasiek to jest sporo mitologii. Pszczoły żrą u nich tak samo asfalt z pobliskich dróg, a dokarmianie cukrem, to może natura? Bardziej uwierzę w certyfikat BIO naklejony na miodzie deklarowanym jako miód z Brazylii, bo wiem, że ktoś to przynajmniej sprawdzał (albo sprawdzić może), niż w pani, u mnie sama natura na lokalnym targu. Nie wiem, czy widziałaś kiedyś jak wygląda taka natura u małych rolników. To konwecjonalna uprawa przy użyciu konwencjonalnych środków, czyli ułatwień przemysłu chemicznego. To, że poletko malutkie i ule trzy nie znaczy, że uprawia się jak przed stu laty, kiedy takich wynalazków nie było.
                    • elftherinii Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 03.03.11, 19:10
                      Dokarmia się cukrem NA ZIMĘ, żeby z głodu nie padły, bo ich jedzenie (w postaci miodu) im zabraliśmy.
                      Miód sklepowy w pl zazwyczaj pochodzi z Chin. Miód sklepowy zazwyczaj jest płynny po długim czasie od otwarcia opakowania. Jeśli porównałabyś smak przeciętnego miodu sklepowego z miodem od pszczelarza - poczułabyś różnicę w smaku.
                      • szarsz Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 03.03.11, 20:09
                        Miód od pszczelarza - pasjonata to zupełnie co innego jak miód od pani z targu :)

                        My od wielu wielu lat bierzemy miód od jednego pszczelarza, ma niepowtarzalny smak. Na targu bałabym się kupić. Czasem kupowałam bezpośrednio w pasiekach, też były niezłe, ale brakowało im tego czegoś, były mdłe i przesłodzone, tak jak gdyby pszczoły dokarmiano nie tylko na zimę. Tak samo zresztą smakują miody ze stoisk ekologicznych. A o sklepowych w ogóle nie wspomnę, miody ze zlewni to w ogóle nie miody, tylko takie nie wiadomo co.
                      • kis-moho Plynny miod 03.03.11, 21:37
                        Elftherini, widze, ze jestes miodowym ekspertem, a ja juz od dawna mialam pytanie do takowego :o)
                        Jeden ze znajomych opowiadal mi, ze jego znajomy pszczelarz radzil, jak odrozniac dobry miod od miodu kiepskiej jakosci - ten dobry dlugo pozostaje plynny, kiepski natomiast szybko sie "zcukrza". Problem polega na tym, ze inna znajoma mowila cos dokladnie przeciwnego... Kto ma racje?
                        • elftherinii Re: Plynny miod 03.03.11, 21:48
                          Ja znam tą drugą wersję. Dobry miód się zcukrza. Ciemne miejsca sprzyjają temu aby miód pozostał dłużej płynny.:)
                          Miody od naszych pszczół zawsze się scukrzały, miody od dziadkowych pszczół też - zarówno nasze jak i dziadka są pyszne i nic sztucznego w nie nie ładujemy.

                          Ekspertem się nie czuję - po prostu u nas są pszczoły odkąd tylko pamiętam a nawet i wcześniej:D

                          Scukrzony miód można lekko podgrzać aby znów stał się płynny, ale należy pamiętać, że właściwości zdrowotno-lecznicze znikają po ogrzaniu powyżej 40 stopni - potem jest już tylko kolorowy cukier:(
                          • kis-moho Re: Plynny miod 03.03.11, 21:57

                            > Ekspertem się nie czuję - po prostu u nas są pszczoły odkąd tylko pamiętam a na
                            > wet i wcześniej:D

                            To w moich oczach jestes ekspertem :o) Dzieki za wyjasnienia, sklanialam sie ku tej wersji, bo te miody, ktore lepiej smakowaly, zawsze sie szybciej zcukrzaly.
                            • marciasek Re: Plynny miod 03.03.11, 22:27
                              pamiętaj, że tempo krystalizacji zależy od gatunku miodu, jedne krystalizują bardzo szybko, inne baaardzo wolno, niektóre właściwie wcale (albo tak późno, że nie zdążą doczekać, bo zostają pożarte). Najszybciej krystalizują wiosenne miody - wielokwiat, rzepak, lipa, mniszek itd. Najwolniej - gryczany, spadziowy, a z "niepolskich" - piołunowy i kasztanowy. Kasztanowego scukrzonego jeszcze nie widziałam, przechowywany 2 lata w ciemnej szafce tylko gęstniał.
                          • pierwszalitera Re: Plynny miod 03.03.11, 22:43
                            elftherinii napisała:

                            > Ja znam tą drugą wersję. Dobry miód się zcukrza. Ciemne miejsca sprzyjają temu
                            > aby miód pozostał dłużej płynny.:)

                            Dobry miód się zcukrza, ale wiele zależy od gatunku miodu. Inaczej zachowuje się miód akacjowy, inaczej rzepakowy, a jeszcze inaczej spadziowy. Niektóre zostają dłużej płynne, inne zscukrzają się szybko. Od pochodzenia miodu zależy też jego kolor i smak. Spadziowy z drzew iglastych na przykład, bardzo ciemny w kolorze i lekko żywiczny w smaku, zostaje bardzo długo płynny. Nie wiem też jakie miody można dostać w sklepie w Polsce i czy podchodzi to w ogóle pod kategorię miodu, być mam szczęście, że mam dostęp do miodów ekologicznych i na dodatek z konkretnych regionów, tak że wiem, że miód może mieć przeróżny aromat. Nie jestem pewna, czy dobry miód da się aż tak łatwo odróżnić od mniej dobrego nie mając specjalistycznej wiedzy. To, że coś jest słodsze nie świadczy, że gorsze. Po prostu niektóre miody nektarowe (na przykład popularny i tańszy rzepakowy) są słodsze od innych i to nie musi być w ogóle oznaką gorszej jakości. Drogi miód spadziowy jest zwykle mniej słodki i pewnie z tego się wzięło przekonanie, że słodszy miód to docukrzane zlewki.
                            • elftherinii Re: Plynny miod 03.03.11, 22:51
                              Hmm nigdzie nie negowałam, że różne gatunki scukrzają się w różnym czasie.
                              Co do reszty postu to jak najbardziej się z tym zgadzam.

                              Nie jest
                              > em pewna, czy dobry miód da się aż tak łatwo odróżnić od mniej dobrego nie mają
                              > c specjalistycznej wiedzy.

                              Miód do kupienia w Pl jest najczęściej spoza Unii = z Chin (akurat miody tak mają). Ewentualnie z domieszką polskich (warto poczytać ulotki). Ja czuję różnicę w smaku sklepowego i "naszego". Chociaż wolę jednak miód zbierany w czerwcu - jest idealny do jedzenia. Za to spadziowy zawsze wychodził nam lekko kwaskowy.
                              • pierwszalitera Re: Plynny miod 03.03.11, 23:24
                                elftherinii napisała:

                                Ja czuję różnicę
                                > w smaku sklepowego i "naszego".

                                Oczywiście, że czujesz, bo wasz miód jest z konkretnego regionu w konkretnym klimacie, dlatego ma specyficzny smak. Francuski miód lawendowy ma też inny smak od miodu wielokwiatowego, ale ten pierwszy może pochodzić od lawendy na brzegu autostrady, a ten drugi mieć ekologiczną jakość. Sam smak nie jest jeszcze wyznacznikiem jakości. Poza tym preferencja smaku jest narodową specyfiką. Na całym świecie preferuje się miody słodsze, więc Chińczycy produkują słodsze gatunki. Pech dla Polaków, ale nie jesteśmy dla Chińczyków aż tacy znaczący. ;-) Swoją drogą, Polska jest krajem w którym preferuje się smak wędzonki, coś, co w innych krajach traktowane jest jako dziwna egzotyka. Ale to nie ma już nic wspólnego z miodem. ;-)
                                • szarsz Re: Plynny miod 05.03.11, 13:27
                                  pierwszalitera napisała:

                                  > Oczywiście, że czujesz, bo wasz miód jest z konkretnego regionu w konkretnym kl
                                  > imacie, dlatego ma specyficzny smak.

                                  Jest ogromna różnica w smaku miodu z tego samego regionu produkowanego masowo i od małego hodowcy. Ja kupuję czasami miód z pasiek, podpisany, z adresem i jest o niebo gorszy niż miód "prawdziwy" ;) z hodowli na własny + niewielka nadwyżka użytek.
                                • elftherinii Re: Plynny miod 06.03.11, 19:46
                                  Z miodami z Chin i okolic (szeroko pojętych typu np Australia) gdzie w zasadzie nie ma zimy problem jest też taki, że ich miody są płynne i mało "przetworzone" przez pszczoły. Dlatego zaczynają pleśnieć. Miody z naszych okolic przechodzą przez układ pokarmowy pszczoły kilka razy i są bardziej esencjonalne i lepiej zabezpieczone przed pleśnią.
                                  Aby temu zaradzić albo się je podgrzewa = otrzymujemy produkt bezużyteczny z naszego punktu widzenia albo zasypuje się je antybiotykami - czyli jeszcze gorzej. Ale co kto lubi:)
                                  • elftherinii Re: Plynny miod 06.03.11, 19:54
                                    www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/biznes/polski-miod-po-chinsku,73161,1
                                    I jeszcze artykuł o miodach. Co prawda niezbyt ambitne źródło ale w miarę zgodne z tym co twierdzą pszczelarze.
                                  • pierwszalitera Re: Plynny miod 06.03.11, 21:27
                                    elftherinii napisała:

                                    > Aby temu zaradzić albo się je podgrzewa = otrzymujemy produkt bezużyteczny z na
                                    > szego punktu widzenia albo zasypuje się je antybiotykami - czyli jeszcze gorzej
                                    > . Ale co kto lubi:)

                                    Właściwości lecznicze miodu, bo pewnie o nich tu myślisz, pisząc, że po podgrzaniu miód staje się bezużyteczny, są wątpliwe. To przekonanie wywodzi się z ludowej mitologii i nie znalazło według mojego stanu wiedzy żadnego potwierdzenia naukowego. Miód to forma armatycznego cukru z paroma mikroelementami i ma najwyżej właściwości krzepiące, czyli kaloryczne. A faktem jest, że niedożywienie było wcześniej często powodem słabej odporności. Dlatego chorym podawało się takie cuda jak miód, mleko z miodem i czasem jeszcze z masłem. Dziś miód jest najwyżej źródłem słodkiego smaku, bo kalorii nam nie brakuje. Ja używam miodu przede wszystkim do słodzenia sosów do sałatek, do marynad itp., dlatego lubię różne jego odmiany i smaki. Czasem na bułkę na śniadanie. W większych lilościach do ciasta (miodowego i piernika), ale wtedy to ten miód i tak jest poddawany obróbce cieplnej.
                                    • elftherinii Re: Plynny miod 06.03.11, 21:46
                                      Po podgrzaniu ma się syrop glukozowo fruktozowy w zasadzie. Równie dobrze można kupić zwykły cukier - wyjdzie taniej.

                                      Z Twoimi faktami naukowymi kłócić się nie będę, widać mnóstwo ludzi związanych z tym tematem się myli. Skoro właściwości miodu są tylko mitologiczne, to ta mitologia całkiem nieźle działa.

                                      "Obecna w miodzie acetylocholina obniża ciśnienie i poprawia krążenie krwi, natomiast cholina działa ochronnie na wątrobę oraz zwiększa wydzielanie żółci. Jony metali zawarte w miodzie stymulują produkcję czerwonych ciałek krwi i hemoglobiny. Antybakteryjne właściwości miodu są wynikiem kompleksowego działania kilku czynników. Jednym z nich jest powstający nadtlenek wodoru. Bakteriostatyczne działanie miodu wywołane jest także jego wysokim ciśnieniem osmotycznym, jak również może być to efekt działania olejków eterycznych i flawonoidów, występujących w miodzie w niewielkich ilościach. Miód odznacza się również właściwościami przeciwzapalnymi, odnawiającymi i oczyszczającymi. " To z wikipedii.

                                      miodswiece.w.interia.pl/miod.htm tu właściwości lecznicze różnych odmian miodu.
                                      www.pasieka.rostkowski.info/zdrowie.html
                                      • kis-moho Re: Plynny miod 06.03.11, 22:32
                                        Elftherini, z wikipedia trzeba uwazac, bywaja tam niezle bzdury.

                                        "Antybakteryjne właściwości miodu są wynikiem kompleksowego działania kilku czynników. Jednym z nich jest powstający nadtlenek wodoru." Nadtlenek wodoru to w uproszczeniu potocznie mowiac woda utleniona. Nie wiem, w jakim musial by byc procencie, zeby po nalozeniu na kanapke dzialac antybakteryjnie.

                                        "Bakteriostatyczne działanie miodu wywołane jest także jego wysokim ciśnieniem osmotycznym" oznacza po prostu, ze w miodzie jest tyle cukru, ze zaden grzyb czy bakcyl na nim nie urosnie.

                                        Jako mikrobiolog zdecydowanie sprzeciwiam sie takim bzdurom, bo dla niewprawnego ucha moga brzmiec sensownie i wprowadzac w blad. Co nie znaczy, ze uwazam (lub nie uwazam), ze miod to woda z cukrem, bo sie w ogole na tym nie znam. Jak na wode z cukrem, na pewno jest smaczny :o)
                                        • marciasek Re: Plynny miod 07.03.11, 12:59
                                          No to przy okazji dyskusji o nadtlenku wodoru zadam swoje pytanie, bo sprawa mnie nurtuje, a być może akurat jest szansa na potwierdzenie/obalenie teorii :) Czym jest nadtlenek wodoru oczywiście wiem, słyszałam zaś (i czytałam), że dużo tego powstaje dopiero wtedy, kiedy się miód rozpuści w wodzie i zostawi żeby przereagował. I żeby sobie taką wodę z miodem nastawiać na wieczór i pić rano przy przeziębieniach - właśnie w celu zdezynfekowania gardła. Ma to sens?
                                          • kis-moho Re: Plynny miod 07.03.11, 13:59
                                            Nie bardzo wiem, skad ten nadtlenek wodoru mialby sie tam wziac. I to jeszcze po reakcji z woda? Wyglada to na jeden z wielu mitow o tzw. medycynie naturalnej. Czyli nie zaszkodzi i nie pomoze. Aczkolwiek uwazam, ze jezeli to komus poprawia samopoczucie - czemu nie, to tez jest istotna sprawa :o)
                                            Na bol gardla to najlepiej sie polozyc w cieple, zjesc cos pozywnego i odczekac. Jak ktos lubi miod, to picie nie zaszkodzi. A jak sie ma porzadne zapalenie gardla czy angine, to trzeba isc do lekarza i brac antybiotyk. Zeby uprzedzic ewentualne dyskuje - jestem zdecydowana przeciwniczka brania antybiotyku przy kazdym przeziebieniu, ale czasem nie ma innego wyjscia.
                                            • elftherinii Re: Plynny miod 07.03.11, 14:07
                                              www.resmedica.pl/pl/archiwum/zdart11983.html
                                              Przedruk za zezwoleniem. B. Kędzia,
                                              E. Hołderna - Kędzia "Leczenie miodem".
                                              Polski Związek Pszczelarski,
                                              • kis-moho Re: Plynny miod 07.03.11, 14:22
                                                Czuje sie wywolana do tablicy :o)

                                                "Podstawowymi mechanizmami zabezpieczającymi miód przed rozwojem drobnoustrojów są czynniki fizykochemiczne. Należy tu wymienić wysokie ciśnienie osmotyczne, spowodowane dużym stężeniem cukrów (średnio 77%), oraz kwaśny odczyn środowiska, wywołany obecnością kwasów organicznych (średnie pH = 4,1). W tych warunkach rozwój bakterii i drożdży osmofilnych jest całkowicie zahamowany." - to oznacza, ze w tak stezonym roztworze cukru nic nie urosnie. Ale jezeli ten miod wpakujemy na kanapke, a potem do zoladka, to sie rozcienczy x razy, i mamy cisnienie osmotyczne z glowy. No chyba, ze jak chciala Pierwszalitera, posmarujemy sobie miodem rane.

                                                "Do substancji chemicznych odpowiedzialnych za antybiotyczne działanie miodu należy zaliczyć przede wszystkim oksydazę glukozy.(..) Wymieniony enzym powoduje powstawanie z glukozy nadtlenku wodoru. Związek ten, zwany potocznie wodą utlenioną, odznacza się silnym działaniem antybiotycznym. Wystarczy nadmienić, że już w stężeniach 3-10 mg/ml powoduje on zniszczenie wszystkich chorobotwórczych bakterii, grzybów, wirusów i pierwotniaków." Nie chce tu wypowiadac zadnych kategorycznych sadow, ale to by musial byc jakis fantastyczny enzym, jezeli wytrzymalby cala droge od pszczoly do mojej kanapki. Poza tym, faktyczne stezenie H2O2 w miodzie nie jest tu wspomniane - napisane jest tylko, ze 3-10 mg/ml jest skuteczne. 3-10 mg/ml to 0,3-1%, a w takie stezenie nadtlenku wodoru w miodzie nie uwierze.

                                                Co do innych informacji - w lizozym w miodzie chetnie uwierze, to ekstremalnie stabilny enzym. Pytanie tylko, w jakim jest stezeniu?

                                                Ogolnie rzecz biorac - substancje o prawdziwym dzialaniu antybakteryjnym to antybiotyki, ktore sa dostepne jedynie w aptece. Miod anginy nie wyleczy.

                                                No i wychodze teraz na jakas przeciwniczke miodu, a ja miod po prostu uwielbiam :o) Tylko ze do jedzenia, a nie ma gardlo...
                                                • elftherinii Re: Plynny miod 07.03.11, 14:49
                                                  Kis-moho nikt nie każe leczyć Ci anginy miodem.:) Ale z początkami różnych infekcji miód sobie całkiem nieźle radzi. No i nie trzeba go jeść tylko na kanapce. Na którejś wcześniejszej stronie jest dużo przepisów na preparaty z miodu, pyłku pszczelego i propolisu - niektóre z nich z powodzeniem są stosowane przez moją rodzinę i znajomych. Jeśli to siła autosugestii to cóż, działa wyśmienicie.
                                                  • kis-moho Re: Plynny miod 07.03.11, 15:17
                                                    Wiesz, jak sie mowi, ze dziala antybakteryjnie, to mozliwe, ze jakis fanatyczny przeciwnik lekow z apteki bedzie stosowac i na angine :o)
                                                    Tak serio, mysle, ze takie przeziebienia i bole gardla zwykle przechodza same z siebie, ale tez bardzo lubie i chetnie stosuje roznego rodzaju grzane piwa, kapiele z jakims milym olejkiem, czy utarte jablko z cukrem :o) Siedze sobie wtedy w cieple, jem duzo i dobrze, i sie relaksuje - a jak czlowiekowi jest cieplo, dobrze i jest zrelaksowany, to i szybciej wychodzi z drobnych przeziebien.
                                                  • marciasek Re: Plynny miod 07.03.11, 15:26
                                                    Bardzo uprzejmie dziękuję za informacje :) Potwierdziły się moje podejrzenia - wszak nigdy mi miód nie pomógł na nic innego niż humor (zwłaszcza półtoraczek działa humorogennie... ale my tu chyba jednak o miodach w słoiku ;)

                                                    No cóż, w leczenie anginy miodem już nie uwierzę (choć prawdą jest, że mnóstwo ludzi tak czyni). Ale miód uwielbiam i uwielbiać będę, niezależnie od jego cudownych właściwości lub ich braku. Bo jest pyszny i obłędnie pachnie...
                                        • pierwszalitera Re: Plynny miod 07.03.11, 13:18
                                          kis-moho napisała:

                                          > "Bakteriostatyczne działanie miodu wywołane jest także jego wysokim ciśnieniem
                                          > osmotycznym" oznacza po prostu, ze w miodzie jest tyle cukru, ze zaden grzyb cz
                                          > y bakcyl na nim nie urosnie.

                                          Nakładnie miodu na rany z powodu tego osmotycznego ciśnienia, to stary sposób, szeroko stosowany nawet przez francuską armię podczas wojen napoleońskich. Tak samo działa jednak też zwykły cukier bez magicznych właściwości miodu. Miód stosowany był w medycynie ludowej dlatego, że w czasach przedprzemysłowych był łatwiej dostępny, zawsze stała gdzieś jakaś pasieka. Z tego samego antyseptycznego powodu używany był nawet do balsamowania mumii w Egipcie, by nie się nie rozkładała. Egipcjanie wiedzieli, że miód można przechowywać prawie wieczenie. I to jest naprawdę jedyne faktyczne lecznicze działanie miodu, albo widział już ktoś kiedyś miód w aptece?
                                          • kis-moho Re: Plynny miod 07.03.11, 13:46
                                            No na rany to bedzie dzialac bakteriostatycznie, tak samo jak woda z cukrem, woda z sola, czy rozcienczona wodeczka. O takim zastosowaniu nie pomyslalam, jest szczerze mowiac nieco specyficzne w dzisiejszych czasach :o)
                                            Myslalam natomiast o tym, ze ktos wpadnie na pomysl, ze taka kanapka z miodem pomoze np. na zapalenie gardla. Tu nawet wysokie cisnienie osmotyczne nie pomoze ;o)
                                            • pierwszalitera Re: Plynny miod 07.03.11, 14:25
                                              kis-moho napisała:

                                              > Myslalam natomiast o tym, ze ktos wpadnie na pomysl, ze taka kanapka z miodem p
                                              > omoze np. na zapalenie gardla. Tu nawet wysokie cisnienie osmotyczne nie pomoze
                                              > ;o)

                                              Dokładnie to miałam na myśli. Zewnętrzne działenie antyseptyczne miodu (na ranach) podkreśliłam tylko dlatego, by nie być niesprawiedliwą i by ktoś nie myślał, że uważam miód za całkiem do kitu. ;-) Wszystko inne, to jednak ludowa mitologia.
                                      • pierwszalitera Re: Plynny miod 06.03.11, 22:35
                                        elftherinii napisała:

                                        > "Obecna w miodzie acetylocholina obniża ciśnienie i poprawia krążenie krwi....

                                        Ciekawe, że w niemiecka Wikipedia nie podaje aż tak bogatego spektrum działania. Dlatego, że Polacy chętnie wierzą w cuda? ;-) Wybacz więc, że tekstów reklamowych nie wezmę za pewnika. Jednym ze sprawdzonych działań miodu jest to antyseptyczne, w użytku zwenętrznym, do nakładnia na rany. Ale podobnie działa też zwykły cukier. Lepsze działanie pokazuje to tzw. Medihoney, miód Manuka. Ale to dzięki eterycznym składnikom ze specjalnego drzewa z Nowej Zelandii. Niewątpliwie masz w miodzie witaminy, mikroelementy itp, ale miód to żywność jak każda inna i w normalnie zjadanych ilościach raczej trudno o lecznicze działanie.
                                        • ederlezi1981 ja wycięłam, żeby nie było 06.03.11, 23:45
                                          że posty znikają.
                                          • jul-kaa Re: ja wycięłam, żeby nie było 07.03.11, 00:08
                                            Ale dlaczego wycięłaś...?
                                            • ederlezi1981 Re: ja wycięłam, żeby nie było 07.03.11, 00:20
                                              jul-kaa napisała:
                                              > Ale dlaczego wycięłaś...?
                                              Przepychanki słowne niewnoszace nic do tematu.
                                              • kryklu Re: ja wycięłam, żeby nie było 07.03.11, 01:02
                                                > Przepychanki słowne niewnoszace nic do tematu.

                                                Ojej, myślałby kto że temat taki ważny, toż to offtopy są ;)
                                                Chyba nikt tu siekierami nie rzucał?
                                                Na LB się luzuje, a tutaj szczęk nożyc słychać ;)
                                          • pierwszalitera Re: ja wycięłam, żeby nie było 07.03.11, 12:37
                                            ederlezi1981 napisała:

                                            > że posty znikają.

                                            Zanim wycięłaś trzeba było podać powód i być może upewnić się, czy ti aż tak konieczne. Albo to ty od dzisiaj decydujesz, co komu wolno powiedzieć?
                            • beniutka_bo Re: Plynny miod 03.03.11, 22:51
                              Część producentów ogrzewa scukrzony miód przed sprzedażą,żeby ładniej wyglądał. I potem kupujemy cholernie drogie słodzidło bez ŻADNYCH właściwości. Więc jeśli teraz ktoś zachwala płynny miód*- radzę się zastanowić, tym bardziej,że ubiegły rok na u mnie (Lubelszczyzna)był dla pszczół kiepski.

                              *Różnie może być z miodami spadziowymi lub tytoniowymi- są mniej słodkie (tytoniowy to poezja, nawet można goryczkę wyczuć,ale teraz o kwiat tytoniu coraz trudniej,bo ogławiają rośliny,aby nie kwitły).Poza tym- tytonie i spadzie są zbierane przeważnie później i same w sobie są rzadsze, więc i później gęstnieją.
                              • szarsz Re: Plynny miod 05.03.11, 13:29
                                Dolnośląskie/Wielkopolskie też narzeka - chyba w całej Polsce było pszczołom źle.
                                • eponak Re: Plynny miod 05.03.11, 18:09
                                  Tak właściwie to dlaczego? Ze dwa lata temu słyszałam o epidemii światowej, która dziesiątkuje pszczoły. Chyba nawet gdzieś czytałam, że 1/3 światowej populacji pszczół zniknęła. Znajomy semirolnik mówił, że w zeszłym roku rój mu padł. Ale on nie umiał powiedzieć nic więcej na temat powodów.
                                  • ciociazlarada Światowa epidemia dziesiątkująca pszczoły 07.03.11, 13:22
                                    Mogę mieć problem z odpowiedzią po polsku, bo po polsku nie pracuje, ale przyczyn jest kilka, przynajmniej tych zbadanych:
                                    -roztocze Varroa (varroa mites);
                                    -coś o czym słyszałaś dwa lata temu to jest tzw. colony collapse disorder: jego przyczyna nie jest dokładnie znana, ale pierwszy raz pojawił się w Stanach, gdzie pszczoły są transportowane na duże odległości w ciężarówkach jako obwoźni zapylacze. Osobiście uważam, że gdyby pszczoła była przystosowana do życia "w drodze", to miałaby prawo jazdy:) więc widzę związek komercyjnego zapylania obwoźnego z CCD;
                                    -środki ochrony roślin, głównie neonikotynoidy;
                                    -zmiana struktury upraw i obce gatunki, które zagrażają pszczołom.

                                    Powodów jest pewnie więcej, ale ogólnie to prawda, że źle się dzieje z gatunkami zapylającymi, a do tego głównie potrzebne są pszczoły. Miód to tylko taki produkcik uboczny.

                                    eponak napisała:

                                    > Tak właściwie to dlaczego? Ze dwa lata temu słyszałam o epidemii światowej, któ
                                    > ra dziesiątkuje pszczoły. Chyba nawet gdzieś czytałam, że 1/3 światowej populac
                                    > ji pszczół zniknęła. Znajomy semirolnik mówił, że w zeszłym roku rój mu padł. A
                                    > le on nie umiał powiedzieć nic więcej na temat powodów.
                • elftherinii Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 03.03.11, 19:07
                  Jeśli sądzisz, że kilkunastu uli i pszczół jest się tak łatwo pozbyć jak psa lub kota, to jesteś w błędzie (moralnej kwestii oddawania jakiegokolwiek zwierzęcia nie będę tu już w ogóle komentować). Dodatkowo ich nie wystarczy zaniedbać - wyroją się, zdziczeją i będą mieszkać np na drzewie i męczyć ludzi.
                  To też nie są hobbyści - często sprzedają ale na mniejszą skalę.
        • tfu.tfu Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 02.03.11, 16:21
          jak macie gdzie, to ja polecam.
          póki pokrzyw nie ma to jednak kupuję mrożonki.
          btw. jak się komuś chce na wiatraka w w-wie po warzywa jeździć to tam różne różności sporo taniej, ale papryka np. przemrożona i do spożytkowania na już.
      • kk345 Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 02.03.11, 22:53
        Cukier i ziemniaki podrożały, bo powodzie zniszczyły część zbiorów. Jabłka- bo było zimno i mokro, więc zbiory slab. Obie informacje od zaprzyjaźnionej rolniczki, nie wiem, na ile wiarygodne.

        Już rozumiem, dlaczego dziś w Biedronce starsza Pani ładowała do koszyka 10 kg! cukru- sądziłam,że pędzi w domu, bo sezon na przetwory raczej słaby:)
      • diuszesa Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 03.03.11, 12:46
        szarsz napisała:

        > Idę CI ja dziś do warzywniaka, proszę o ziemniaki, a pan Zdzichu pyta czy nie c
        > hcę cukru? Ziemniaki z cukrem? Jakaś nowa potrawa?

        Nie taka nowa. A przynajmniej nie w Szwecji (czy w Danii, nie pamiętam; ale raczej w Szwecji, bo oni to tam wszystko na słodko). Ziemniaki gotuje się na lekko twardawo, kroi w ćwiartki, a następnie obsmaża na maśle z cukrem. Próbowałam, ale chyba miałam ziemniaki za bardzo glamdziaste i zamiast ładnych chrupiących cwiarteczek wyszła mi słodka papa. Nie podeszło mi to, ale spróbuje jeszcze raz z sypkimi ziemniakami.
        • szarsz Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 03.03.11, 13:15
          O, nie znałam tego :) I w sumie nie jestem pewna, czy bym chciała poznać. Chociaż, jakby zrobił ktoś, kto się zna, to pewnie przynajmniej bym spróbowała :)
          • justinehh Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 03.03.11, 16:07
            Zgadza się, w Szwecji i Danii cukier jest we wszystkim, słodkiej jajecznicy nie zapomnę do końca życia. A wzięło się to stąd, że jeszcze jakieś 50 lat temu to oni byli straszliwie biedni, cukier był luksusem no i teraz sobie odbijają ..
      • marciasek Re: O cho chodzi z tym CUKREM????? 03.03.11, 22:28
        biznes.onet.pl/paczki-w-przyszlym-roku-beda-drozsze,18566,4200624,1,news-detal
        Tu jest kilka słów na temat tego dlaczego ceny cukru rosną.
    • edhelwen psychoza.... 02.03.11, 16:21
      w Biłgoraju już nie ma cukru, więc ludzie jeżdżą do Rzeszowa... O_o
      Zastanawiam się po co ludziom tyle cukru... u mnie w domu się prawie nie używa. Czy przy małych dzieciach trzeba więcej czy jak?
      • ederlezi1981 Re: psychoza.... 02.03.11, 16:45
        edhelwen napisała:
        > w Biłgoraju już nie ma cukru, więc ludzie jeżdżą do Rzeszowa... O_o
        > Zastanawiam się po co ludziom tyle cukru... u mnie w domu się prawie nie używa.
        > Czy przy małych dzieciach trzeba więcej czy jak?
        To ja lepiej lece do biedronki ;-)
        jak masz kilkuosobowa rodzine i pieczesz,a do tego wszyscy slodza, to pewnie idzie trochę.
        Mój cukrowy rachunek sumienia: dziś nic, wczoraj łyżeczka do sera białego, we wtorek kilka łyżek do barszczu (robię na własnej roboty zakwasie- dla faceta jest zbyt kwaśny), a reszta ginie w mroku niepamięci. U faceta nie pieczemy, bo nie ma jak- a cukier co jakiś czas kupujemy (on słodzi kawe, a pije sporo).
        • 987ania Re: psychoza.... 02.03.11, 17:45
          W Wawie przy Grochowskiej w Biedronce, cukier był dzisiaj po 3,89. Na pl. Szembeka też nie jest taniej niż w markecie. Najczęściej kupuje rzeczy w Lidl i Biedronce.
        • edhelwen Re: psychoza.... 02.03.11, 18:13
          u mnie w domu ciasto piecze się raz na 2-3 tygodnie, cukier do zupy jeśli to jest owocowa. Tak to czasem do słodzenia. Pomijam okres letnio-jesienny, kiedy się robi przetwory ;)
          Po Smoleńsku ludzie też robili takie zakupy jakby wojna szła O_o
    • satia2004 W sumie to dlaczego cukier drożeje? 02.03.11, 23:07
      Potrafi mi ktoś to wytłumaczyć? Jak wchodziliśmy do Unii zdaje się to też cukier galopował. Czysta spekulacja. Czy teraz są jakieś racjonalne powody czy też nakręcamy się?
      • edhelwen Re: W sumie to dlaczego cukier drożeje? 02.03.11, 23:17
        z jednej strony nakręcamy się, z drugiej strony faktycznie zbiory były mniejsze z powodu klęsk żywiołowych. Są jakieś unijne regulacje, nie wiem o co chodzi (czy w Polsce nie można produkować więcej cukru albo nie może być więcej upraw buraków cukrowych??), no i cukier w Polsce podobno w większości pochodzi z importu.
        • justinehh Re: W sumie to dlaczego cukier drożeje? 02.03.11, 23:25
          Bo vat poszedł do góry ...
          • wodadobra Re: W sumie to dlaczego cukier drożeje? 02.03.11, 23:32
            No ale mąka już tak nie drożeje. Poza tym jakoś nie widzę żeby ludziska tachali ze sklepu wory mąki - a cukier w 5kilowych i owszem.
            Może to taki odruch kartkowy?
        • satia2004 Re: W sumie to dlaczego cukier drożeje? 03.03.11, 12:18
          Rynek cukru jest ściśle kontrolowany (w sumie to kompletnie nie wiem dlaczego) i może zbiory były niższe ale chyba nie aż na taką skalę. A vat wzrósł o 1% ;)
        • black_halo Re: W sumie to dlaczego cukier drożeje? 03.03.11, 13:20
          Jak weszlismy do Unii to kazano nam zamknac niektore cukrownie, np. ogromna cukrownia w Lapach kolo Bialegostoku, kilkaset osob na bruk i zmniejszono nam kwoty cukrowe podobnie jak mleczne dlatego nabial jest teraz tak drogi. Ogolnie unia reguluje takie rzeczy, zeby rolnikom sie niby oplacalo produkowac ale nie jestem pewna jak to dziala.
          • pierwszalitera Re: W sumie to dlaczego cukier drożeje? 03.03.11, 13:35
            Przeczytaj sobie te artykuły z Polityki. Koniecznie ten pierwszy, bo tam jest mowa o polskim rolnictwie i ile w nim naprawdę regulacji Uni.

            www.polityka.pl/rynek/1513356,1,dlaczego-nie-potrafimy-zarobic-na-drozyznie.read
            www.polityka.pl/swiat/analizy/1513090,1,zywnosc-bedzie-drozec.read
    • diuszesa Re: galopujące ceny żywności- co, gdzie, za ile? 03.03.11, 12:22
      Czemu ludzie tak na hurra kupują? - bo się nasłuchali, naczytali...
      Ja, gdyby mnie nie pokusiło, żeby wejść w ten wątek, to bym pewnie dopiero w sklepie zauważyła, że cukier zdrożał. I powiedziałabym wtedy: Trudno. I nie żałowałabym wcale, że nie narobiłam zapasu.
      A tak, skoro już sie tu naczytałam, to się zastanawiam - jechac dziś do Biedronki czy nie? ;-)
      • zmijunia.lbn Re: galopujące ceny żywności- co, gdzie, za ile? 03.03.11, 23:05
        diuszesa napisała:

        > A tak, skoro już sie tu naczytałam, to się zastanawiam - jechac dziś do Biedron
        > ki czy nie? ;-)

        E tam, nie jedź. Będziesz potrzebowała to kupisz ;)

        Mam wrażenie, że ludzie zapominają, że zwiększony, spekulacyjny popyt jeszcze bardziej winduje ceny - akurat cukier ludzie zawsze będą kupować, popyt na cukier chyba jest dosyć sztywny, nie? A jak popyt sztywny, to ceny można windować do nieba..
        Jak mocno kręcę, to wyprowadźcie mnie z błędu.

        (się studia ekonomiczne przydają, przynajmniej nareszcie rozumiem jakąś niewielką część z tego, co sie wokół mnie dzieje :D)
    • aktyntasza Re: galopujące ceny żywności- co, gdzie, za ile? 10.03.11, 18:05
      wyprodukowanie kilograma cukru kosztuje 2 złotych. Mamy cukrownie i dlaczego nie produkujemy taniego cukru ?
      • zmijunia.lbn Re: galopujące ceny żywności- co, gdzie, za ile? 11.03.11, 22:29
        aktyntasza napisał:

        > wyprodukowanie kilograma cukru kosztuje 2 złotych. Mamy cukrownie i dlaczego ni
        > e produkujemy taniego cukru ?

        Coś słyszałam, że UE kazała pozamykać cukrownie, ale nie wiem o co chodzi.
        Mamy buraki, mamy cukrownie, mamy bezrobotnych, a cukru niet - paranoja :/
        • marciasek juz wyjaśniam 12.03.11, 13:25
          Mamy narzuconą przez UE kwotę na cukier w wysokości ok. 1 mln 800 tys ton - tylko tyle mogą w ciągu roku wyprodukować polskie cukrownie, więcej nie. Jednocześnie mamy roczne zapotrzebowanie na poziomie przekraczającym 2mln 100 tys. ton. Brakujący cukier importujemy - ok. 290 tys. ton rocznie. I tak właśnie po przystąpieniu do Unii z eksportera staliśmy się importerem cukru. W imię tzw. wspólnej polityki rolnej, mającej w założeniu chronić interesy wszystkich rolników unijnych, ale - niestety - w rzeczywistości chroniącej głównie interesy rolników "starej" unii. Tych, którzy produkują cukier droższy od naszego. I którzy mogliby zbankrutować gdybyśmy zalali Unię naszym tanim cukrem. Dlatego musieliśmy drastycznie ograniczyć produkcję i w związku z tym pozamykać część cukrowni.
          • pierwszalitera Re: juz wyjaśniam 18.03.11, 18:12
            marciasek napisała:

            W imię tzw. wspóln
            > ej polityki rolnej, mającej w założeniu chronić interesy wszystkich rolników un
            > ijnych, ale - niestety - w rzeczywistości chroniącej głównie interesy rolników
            > "starej" unii. Tych, którzy produkują cukier droższy od naszego. I którzy mogli
            > by zbankrutować gdybyśmy zalali Unię naszym tanim cukrem. Dlatego musieliśmy dr
            > astycznie ograniczyć produkcję i w związku z tym pozamykać część cukrowni.

            A dlaczego ceny cukru w Polsce są wyższe od cen cukru w "starej" unii? Tylko przez te dodatkowe 300tys ton, które muszą dokupić za granicą? Przecież większość Polska produkuje niby taniej. Cukier w Niemczech jest jednak tańszy od cukru w Polsce, to skąd oni mają ten tani cukier, skoro produkują drożej? Nie zwalałabym więc wszystkiego na regulację unii, być może Polska prowadzi tylko nieudolną gospodarkę cenową.
    • plecha1 OT - przez Was śnił mi się cukier 12.03.11, 11:10
      Poczytałam sobie ten wątek, po czym byłam we śnie świadkiem bitwy o cukier w jednym z marketów. Aż w końcu obsługa zabrała całą paletę i opatrzyła ceną 4,98 - wtedy ludzie przestali się kotłować XD Ale i tak nie udało mi się zdobyć tej jednej torebki, po którą przyszłam :P
    • amoureuse A OLEJ? 18.03.11, 17:11
      Odkopuję wątek, bo mnie w sklepie zmroziło ;)
      Ile kosztuje u Was olej? W "moim" supermarkecie do niedawna butla litrowa kujawskiego była po 5,50, dzisiaj... 6,99 :/ Najtaniej jest w Biedronce, 2 litry 11,70, ale do niedawna 10,50... Czy wynika to z cen benzyny i wyższego popytu na olej rzepakowy? Czy już ma tak zostać "na zawsze"?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka