Dodaj do ulubionych

Zimno, wilgotno i nie grzeją :|

26.09.11, 21:37
Muszę się Wam pożalić, bo oszaleję.

Jest mi zimno. Spółdzielnia nie włączyła jeszcze centralnego, w południe piękne słońce świeci, lato dopiero się skończyło, a ja ZAMARZAM. Ręczniki mi zaczynają śmierdzieć w łazience od wilgoci. Pranie wyciągnięte z pralki zatęchło zanim wyschło. Na środku dużego pokoju stoi dekoracyjnie rozstawiona suszarka, bo tam jeszcze jako-tako ciuchy schną. Kakao mi wystygło właśnie zanim je zdążyłam wypić :/

Siedzę przy kompie w swetrze i szlafroku. I grubych skarpetkach. Nienawidzę grubych skarpetek.

Jak położyłam się do łóżka pod kołderkę z książką, to mi się fiszbina od stanika zaczęła wbijać. Co ja się nagimnastykowałam, żeby zdjąć stanik bez ściągania bluzki i swetra...

Pocieszył mnie trochę TEN wątek, ale jest już zarchiwizowany.

Czy Wy też już chcecie lato??
Obserwuj wątek
    • madzioreck Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 21:39
      > Czy Wy też już chcecie lato??

      Ja to bym powiedziała nawet, że chcę tropiki, bo ja całe lato marzłam...;)
    • turzyca Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 21:50
      Wyjechalam na konferencje. Wyjezdzalam w jesiennym plaszczu, swetrze, grubych rajstopach i zastanawialam sie dlaczego ja nie kupilam sobie getrow, bylyby jak znalazl, bo stopy i lydki mam zlodowaciale. W walizce mialam rzeczy wylacznie z dlugim rekawem i swetry, bo marzniecie na konferencji zawsze mnie wkurza. Wysiadlam na dworcu i zobaczylam ludzi w ubraniach z krotkim rekawem. Czym predzej zdjelam wszystko co moglam, ale i tak sie upieklam. Wczoraj wieczor siedzialam o 22 w ogrodku restauracyjnym w sukience zalozonej na gole cialo i cienkim sweterku i nie marzlam. Dzis nie wiedzialam, co na siebie wlozyc, wszystkie rzeczy sa ZA cieple. Tu sa 24 stopnie w dzien. Jestem na poludniu dawnego NRD...
      I nie narzekam, jest cudnie. :) Tylko musze kupic ze dwie bluzki. :D
    • agafka88 Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 21:58
      U mnie dziś było tak gorąco, że siedziałam w bluzce bez rękawków i było mi zbyt gorąco, żałowałam, że nie wzięłam ze sobą krótkich spodenek :) Wieczory są chłodne, ale rozkoszuję się jeszcze ciepłymi dniami :)
      • marikooo Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 22:01
        Turzyca, Agafka - serca nie macie :(
        Bu.
        • turzyca Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 23:09
          To moze ja powtorze, ze wyjezdzalam z domu w welnianym plaszczu, swetrze i grubych rajstopach i trzeslam sie z zimna? :) I dosuszalam pranie zelazkiem, bo w ciagu tygodniowego pobytu w domu nie bylam w stanie wyprac i wysuszyc normalnie 3 pran? (A blubiuzek nie wolno suszyc w suszarce... buuu... )
    • yaga7 Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 22:09
      Grube skarpetki + ciepłe kapcie. Polar. Pod polar jedna lub dwie warstwy. Czasem zamiast polara szlafroczek. Doskonale Cię rozumiem :)
      Wychodząc na zewnątrz koło południa, rozbieram się - wkładam krótki rękaw, ściągam warstwy i dopiero na zewnątrz w słońcu rozgrzewają mi się ręce, wychodzę z lodowatymi.

      Na szczęście mam pralkosuszarkę, więc z ciuchami problemu nie ma, ale lata temu bez suszarki - przerabiałam, więc znam ten ból.

      Nie jesteś jedyna, o ile to jest jakieś pocieszenie ;)
      • marikooo Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 22:20
        Dzięki, Yaga, trochę mi lepiej :)
        Kupiłam kiedyś podstawkę pod kubek na USB, chyba ją wyciągnę. Trochę spowolni stygnięcie herbaty.
      • jul-kaa Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 22:32
        Świnią będę: Fakt, w mieszkaniu bywa zimnawo, ale w ogródeczku (meganasłonecznionym, czego zwykle nie cierpię) jest rozkosznie, zacisznie i cieplutko, mięta pachnie. A pod podłogą w łazience biegną rury z ciepłą wodą, więc mamy ciepełko za darmo :)
        • yaga7 Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 22:35
          Świnia :P

          Ale z drugiej strony u nas na balkonie od południowej strony tez ciepełko, kwiatki rosną, super. Tylko jakoś tak kiepsko mi się na balkonie pracuje :(
    • edhelwen Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 22:20
      no ja ostatnio śpię w 3 warstwach odzieży... ;)
      • yaga7 Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 22:25
        Jak raz Luby wyjechał w delegację, zasypiałam w piżamie, skarpetkach, szlafroku, pod kołdrą, kocem i przy włączonym dodatkowym kaloryferze. Fakt, w nocy ściągałam prawie wszystko i rano spałam jak człowiek w piżamce, bez skarpetek i tylko pod kołdrą, ale wieczorem było mi naprawdę zimno ;))
        • turzyca Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 23:13
          Ja rozwiazuje problem za pomoca dwoch termoforow. A ostatnio zaczelam rozwazac kupienie koca grzewczego.
          • felisdomestica Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 02:06
            Kota wam trzeba, ot co.
            • yaga7 Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 05:28
              Ja mam dwa ;)
              • felisdomestica Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 17:45
                Nie wierzę, że nie pchają sie do łóżka :-). mrrrrr...kochane termoforki :-).
                • yaga7 Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 17:51
                  Pchają się, ale niekoniecznie tam, gdzie by grzały ;) Jeden kot włazi do łóżka tylko na chwilę przed snem, żeby powiedzieć dobranoc, potem wraca do siebie, a drugi śpi wyłącznie w nogach ;)
        • edhelwen Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 15:33
          mnie rano też jest gorąco ;)
    • teresa104 Kup sobie najzwyklejszą dmuchawkę 26.09.11, 22:30
      Kupiłam parę lat temu taką za 80 złotych i w sytuacjach jak Twoja przydaje się doskonale. Ma też funkcję chłodzenia, ale jest mało wydajna. Za to grzeje jak anioł.

      Ja mam w mieszkaniu 24 stopnie, zrobione rano pranie wyschło na balkonie bez problemu, smagliczka kwitnie, bratki kwitną, chryzantemki kwitną, owady się uwijają, winobluszcz niestety już się czerwieni, wygląda pięknie, ale zaraz zgubi liście. Dziś po południu opuszczałam żaluzje i piłam wodę z kostkami lodu.

      Lato... przyjdzie. A przed nami fantastyczna jesień z moim ulubionym Świętem Zmarłych, senna zima, szalona wiosna. Lubię tę zmienność.
      • marikooo Re: Kup sobie najzwyklejszą dmuchawkę 27.09.11, 12:59
        To jest pomysł. Pożyczę farelkę od rodziców.
        I jeszcze termokubek. Można kupić jakiś sensowny do 30 zł? Czy takie tanie może nie trzymają temperatury?
        • teresa104 Termokubki miałam dwa 27.09.11, 13:25
          i nie było to dla mnie dobre rozwiązanie. Wywaliłam je. Metalowy był zupełnie upiorny, przytykanie tego do ust i zębów było niemiłe. Plastikowy śmierdział. Były zimne po wierzchu, więc nie wiadomo było, czego się spodziewać po cieczy w środku.

          Wśród zwykłych kubków są takie, które trzymają ciepło i takie, które nie. To kwestia kształtu i masywności. Mam taki, w którym kawa parzy 20 minut po nalaniu, mam taki, w którym jest już wtedy zimna.
          • marikooo Re: Termokubki miałam dwa 27.09.11, 13:33
            Czyli lepiej zwykły kubek ceramiczny, ale z grubaśnymi ściankami?
            • teresa104 Moim zdaniem tak. 27.09.11, 13:44
              Pewno też dużo zależy od jakości ceramiki, ale to laikowi trudno ocenić, dopóki nie wypróbuje. Masywny i o kształcie walca, nie rozszerzający się ku górze jak filiżanka.

              Mam taki badziewny, bo reklamowy banku, i nawet wcale nie jest gruby, ale trzyma temperaturę. Za to wielkie białe filiżany, które kupiłam ze względu na ich urodę, a konkubent nazwał wdzięcznie urynałami i odmówił używania, w ogóle nie trzymają. Przydają się, kiedy jest mało czasu na spożycie gorącego napoju.
            • agafka88 Re: Termokubki miałam dwa 27.09.11, 13:57
              Ja polecam kupno termosu. Można kupić takie w kształcie dzbanków, herbata pozostanie ciepła i nie trzeba wąchac plastiku z kubka termicnego.
        • moniach_1 Offtop: farelka 09.10.11, 22:26
          Zastanawia mnie, czy jestem jedyną osobą, która długo nie znała słowa farelka. U mnie w domu zawsze na takie rzeczy mówiło się "słoneczko" i trochę mi szkoda, że nikt tego słoneczka nie rozumie, bo brzmi bardzo uroczo.
          • teresa104 Ale słoneczko to coś innego:) 09.10.11, 22:43
            Farelka dmucha, słoneczko tylko się żarzy.
            W moim domu rodzinnym też było słoneczko. Miało kształt rozchylonej książki, pod promieniście rozchodzącymi się drutami żarzyły się na pomarańczowo spirale. Ojciec je kupił tuż po tym jak się urodziłam, bo choć miesiąc był wiosenny, to nazajutrz spadł wielki śnieg. I to słoneczko to była zmora mojego dzieciństwa, rodzice często stwierdzali, że dziecko w pokoju trzeba dogrzać, lecz dziecko powinno być świadome zagrożeń i: 1. nie dotykać, obchodzić z dala, nogą nie trącić, 2. nie zrzucić na to kołdry, 3. zawołać rodziców, kiedy coś się będzie działo. Tak się bałam, że póki było włączone, nie mogłam spać, co skądinąd jest postawą właściwą wobec działających urządzeń.
            I ten smrodek palonego kurzu...

            Potem ojciec skołował coś znacznie gorszego - grzejnik z tramwaju, taką podłużną gorącą rurę, po której nie widać było z koloru czy grzeje, czy nie.
    • besame.mucho Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 22:44
      Niby w Warszawie dziś 22 stopnie i słońce, niby u mnie w mieszkaniu kaloryfery już grzeją, więc ciepło, niby dopiero pięć dni temu wróciłam z wakacji, gdzie codziennie się wygrzewałam na plaży, ale i tak już mi brakuje lata i ciepła :)

      Chociaż jesień lubię. Ale mogłabym mieć tak z miesiąc jesieni, później dwa tygodnie śniegu, a później od razu lato, bez pluchy i roztopów!
    • kaga9 Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 26.09.11, 23:22
      Ja mam już zimne dłonie i stopy, a to stuprocentowy znak, że jest zimno, nawet jeśli nas w południe mami słońce.

      Rano do pracy pełne buty, i żakiet, i sweterek, a na powrót do domu w torbie sandały.

      Ja tez chcę lato!!! Tymczasem zaczęłam biegać do sauny. To nie to samo, ale chociaż ciepło trochę, a i zdrowo.
    • justinehh Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 12:06
      W takich warunkach siedzę osiem godzin w fabryce owoców:)
      • agafka88 ot 27.09.11, 12:43
        fajnie, że znalazłaś pracę :)
    • azymut17 Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 12:27
      Łączę się w bólu. Co prawda cały czas leżę w łóżku, ale teraz muszę mieć cały czas przykryte stopy. I jak wstaję, to marznie mi brzuch, jeśli nie mam wystarczająco długiej bluzki - w poprzedniej ciąży, która przypadała na okres wiosenno-letni, mogłam odsłaniać brzuch nawet na dworze.
      Zimno jest też moim kotom. Całe lato siedziały na ogrodzie zimowym, a teraz nawet jak im otwieram, to szybko wracają do domu. Najbardziej cierpi czarna, bo lubi się wygrzewać na słońcu albo na rozgrzanym kaloryferze. Teraz znalazła sobie miejscówkę na telewizorze, bo od działania się nagrzewa, ale za mało oglądamy, by ją wystarczająco ogrzać :-)
    • alex_k Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 13:34
      Ja z kolei mogłabym włączyć sobie ogrzewanie wciskając guzik na piecu, ale tego z premedytacją nie robię :-P
      Codziennie rozpalam na 2-4 godziny biokominek - może nie bardziej ekonomicznie, ale za to jak przyjemnie :-)
      ... no a pranie dosuszam w suszarce, więc generalnie zimno mnie nie wkurza :-P
      Żal mi za to kwiatów na zewnątrz. Wyrzuciłam suche wiechecie i nie jest już tak optymistycznie i kolorowo. Kupiłam kilka wrzosów, ale to jednak nie to samo.
      • teresa104 Polecam bratki i chryzantemy 27.09.11, 13:48
        Trochę osładzają odejście lata. Ciągle zielone i bujne są komarzyce i kocanka. Jeszcze może być optymistycznie. Mam jeszcze wielki rozmaryn, który zakwitł teraz na niebiesko i martwię się, że to jego ostatnie tygodnie, w domu zimy nie przetrzyma, na balkonie na pewno zmarznie.
        • alex_k Re: Polecam bratki i chryzantemy 27.09.11, 14:43
          No niestety, w maju posadziłam całkiem głupio niemal wyłącznie petunie, lobelie, niecierpki i werbeny. W przyszłym roku postaram się bardziej długoterminowo zaplanować doniczki :-)
        • kk345 Re: Polecam bratki i chryzantemy 27.09.11, 19:01
          > Mam jeszcze wielki rozmaryn, który zakwitł ter
          > az na niebiesko i martwię się, że to jego ostatnie tygodnie, w domu zimy nie przetrzyma, na balkonie na pewno zmarznie.

          A dlaczego ma w domu nie przetrzymać? Ja kiedyś przezimowałam w domu wieeeeelki krzak bazylii, w tym roku mam zamiar to powtórzyć. Rozmaryn jest wytrzymalszy i wieloletni, tylko wstaw go do domu wcześnie, przed nadejściem chłodów, żeby nie przeżył szoku.
          • teresa104 Rozmaryn 27.09.11, 19:55
            Kiedyś chciałam przezimować rozmaryn w mieszkaniu, ale rozmaryn potrzebuje dużo słońca, bardzo się wyciąga, wiotczeje, marnieje, gubi liście. Może by przeżył, ale na wiosnę i tak musiałabym wszystko poobcinać i zaczynać od paru zdrewniałych łodyg. To jest wersja płożąca, drobniutkie liście.

            Ciekawostka - wiosną po gałązki rozmarynu przylatują sikorki, obcinają, ładują całe dzioby listkami i odlatują. Muszę mieć na wiosnę rozmaryn dla sikorek! Jestem w kropce. Nie wiem, spróbuję zrobić chochoł, może odbije.
            • kk345 Re: Rozmaryn 27.09.11, 20:25
              No fakt, moja bazylia stała na południowym oknie, to na pewno jej pomogło i przeżyła niedobór światła.
            • szarsz Re: Rozmaryn 30.09.11, 09:27
              teresa104 napisała:

              > Kiedyś chciałam przezimować rozmaryn w mieszkaniu, ale rozmaryn potrzebuje dużo
              > słońca, bardzo się wyciąga, wiotczeje, marnieje, gubi liście.

              Ja obcinam regularnie mój domowy rozmaryn, bo sporo zużywam, nie jest duży, ale pięknie rozkrzaczony.
    • sylwiastka Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 13:42
      Z zimnego kraju przeprowadzilam sie do cieplego i marzne. Na zewnatrz upal, slonce, ale w pracy klima rozkrecona. Siedze w bluzie, skarpetkach, a dlonie mam jak kostki lodu. Przy czym wspolpracownicy sa w sandalkach i krotkim rekawku. Szukam mieszkania, ale z ogrzewaniem, a to tutaj rzadkosc. Bo choc zima nie ma mrozow, jest srednio okolo 10 stopni, ale nie wyobrazam sobie tych 10 stopi w pomieszczeniu.
      A marzne w Hiszpanii.
      • ja-32hh Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 13:58
        Hmmm, gdzie Wy mieszkacie?:)))U nas (centralna Polska) cały czas w użytku letnie ubrania, sandały itd.Dzieciaki rano zarzucają tylko jakiś polar na grzbiet.Pranie wysycha w godzinę na balkonie.Ogólnie dopiero teraz jest lato i myśl o grzejących kaloryferach jest mocno abstrakcyjna:)))
        • azymut17 Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 14:14
          ja-32hh napisała:

          > Hmmm, gdzie Wy mieszkacie?:)))U nas (centralna Polska) cały czas w użytku letni
          > e ubrania, sandały itd.

          A w mojej centralnej Polsce jest zimno :-P Aczkolwiek Warszawa to chyba centralny wschód?
          • zooba Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 14:19
            W mojej centralnej Polsce jest też zimno - ale Poznań to chyba centralny zachód?
            • ja-32hh Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 14:25
              Centralne południe:)))Bluzka bez rękawów- jest bardzo ciepło.
          • besame.mucho Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 14:50
            W mojej Warszawie ciepło ;). Chodzę w dżinsach i bluzie, bo jak wracam z ciepłego miejsca to zawsze mi trochę zajmuje przestawienie się na polskie wrześniowe temperatury, i jestem najcieplej ubraną osobą na ulicy, wszyscy dzisiaj w krótkich rękawkach, dużo nawet w sandałach.

            Kaloryfery w domu zakręciłam, bo już zaczęli grzać i mi było za ciepło. Ale ja lubię mieć w domu jakieś 17-18 stopni, lepiej mi się funkcjonuje i śpi. Na zewnątrz za to lubię >30, więc wolałabym lato ;)
    • kaana1 Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 14:15
      Marikooo, może napisz pismo so spółdzielni, aby włączali już to ogrzewanie. Lub jeszcze lepiej jakaś zbiorowa petycja?
      Coż. U mnie zaczęli grzać 1 września o godz. 0.00. Mam tak ciepło, że chodzę po domu w krótkim rękawku i krótkich spodenkach, czasem nawet bez, bo mi za ciepło.
      • marikooo Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 14:44
        W mojej spółdzielni powiedzieli, że włączają ok. 15 października, chyba, że są 3 noce z rzędu z temperaturą ok. 12 st. C.
        No i teraz już rozumiem, skąd są różnice w odczuwalnej temperaturze między Polską centralno-wschodnią, centralno-zachodnią i centralnie-centralną! Skoro u mnie przez ostatnie noce było 9-10 stopni na zewnątrz, a w spółdzielni 100 metrów dalej było kilka stopni cieplej ;) No i nie włączą na razie.
        Ech...
        • kaana1 Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 14:53
          Ja mieszkam we Wrocławiu, a to w sumie jeden z cieplejszych rejonów w Polsce...
          Z doświadczenia wiem, że na spółdzielnie najlepiej działają petycje zbiorowe.
    • bebe.lapin Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 15:03
      Ha, u mnie 26°C , krotkie rekawki i sandaly...ale w zeszlym tygodniu byly juz chlodne ranki i wieczory i zdazylam sie zaziebic, wiec nie ma tak rozowo :D

      osobiscie mam nadzieje, ze nie bede musiala aktywowac ogrzewania przynajmniej do poczatku listopada, ale ja place za tyle gazu, ile zuzyje, wiec wiadomo ;)

      acha, klimat u mnie oceniam na porownywalny z Poznanskiem.
      • kis-moho Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 15:08
        U mnie tez cieplutko, w niedziele bylam jeszcze na otwartym basenie :o)
        Ale wieczory coraz krotsze, strasznie tego nie lubie. Jeszcze chwila, a pol dnia bedzie ciemno...
      • kaana1 Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 15:25
        Bebe.lupin, nie przesadzaj. We Francji o tej porze roku jest z reguły znacznie cieplej niż w Polsce. Także w poznańskim.
        • bebe.lapin Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 27.09.11, 15:31
          oo, ja nie mieszkam we Francji, tylko w Alzacji-Lotaryngii (a dokladniej w Alzacji-Mozeli). Tu wszystko mamy osobne, koscioly, swieta, kase zdrowia, wiec klimat tez. ;) A zimy, wierzcie mi, daja rownie zdrowo w kosc jak te wielkopolskie (tylko ze w Wielkopolsce, w odroznieniu do mojej aktualnej miesciny, autobusy miejskie jezdza gdy spadnie snieg...).

          Sinon, lapin a lupin to dwa zupelnie rozne zwierzatka :D hihihi, wyobrazilam sobie tego bebe lupina...
    • teresa104 26 stopni w mieszkaniu, Polska, środek, 27.09.11, 15:21
      z lekkim wskazaniem na południe. Przypuszczam, że w tej samej chwili posiadacze mieszkań po drugiej stronie bloku mogą szczękać zębami. Ja siedzę w sukience na ramiączka, jem ryżoleczo z masalą.
    • ko_kartka Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 29.09.11, 22:12
      To pocieszę. Ja mam domek. Pewnie, w dzień otwieram okna na przestrzał i się dogrzewa, ale w nocy około 10 stopni (Łódź, prawie centrum centralnej Polski :))) ), więc i temperatura oscyluje wokół 20 przez cały dzień, toteż błogosławię ogrzewanie gazowe, które na 2 godziny wieczorem włączam i powietrze z zimno-wilgotnego zmienia mi się w ciepłe, nawilżone. Aczkolwiek pranie schnie mi 3 dni, ale w lipcu też mi tak schło (ale bardziej zatęchało, bo suszarnię mam w kotłowni), tu nie ma mocnych, niestety.

      Na suszarkę szkoda mi kasy.
      • szolem-a Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 09.10.11, 01:44
        To ja pocieszę jeszcze bardziej. Też mam domek, a raczej dooom bo wielkie jest diabelstwo. I nie grzejemy. Niczym. Próbowaliśmy z kaloryferami ale coś w konstrukcji domu i przepływie ciepła jest na tyle popsute (moim zdaniem jest po prostu za duży żeby go ogrzać), że nawet włączone 24/h nic nie dawały a rachunek wynosił m i l i j o n y. Zimą będziemy ogrzewać po godzinie dmuchawą każdy pokój, przed snem. Ciepło ulotni się w ciągu kolejnej godziny. Temperatura będzie wynosić mniej niż 10C. Żeby było weselej coś się dzieje z dachem (mieszkam na poddaszu) i moim pokoju wieje najprawdziwszy wiatr. W zeszłym roku siedziałam na fotelu, pod kocem, czytając sobie pisarzy rosyjskich. W rękawiczkach, futrzanym płaszczu i wielkiej, równie futrzanej czapie czułam się taaaka rosyjska :)

        W tym roku chyba oszaleję - znacie jakiekolwiek niezżerające prądu sposoby na przetrwanie w tak skrajnie nieprzychylnych warunkach? Nie istnieją jakieś koce na akumulatory czy coś takiego? Albo dmuchawy na baterie? (nie wiem jak dmuchawa z gorącym powietrzem się technicznie nazywa) :) Zeszłej zimy umieszczałam w łóżku butelki z gorącą wodą ale to krótkotrwałe.. Boję się strasznie, że jeśli kupię sobie małą dmuchawkę i podłączę do prądu to moje działanie zostanie wykryte w postaci zabójczego rachunku..
        • felisdomestica Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 09.10.11, 08:45
          Kurcze, tak się nie da żyć!
          Z najtańszych form ogrzewania mogę ewentualnie poradzić piecyk na butlę gazową. Jedno pomieszczenie ogrzeje.
          Jeśli macie przewód kominowy, to można też kupić i podłączyć piec węglowy, tzw. kozę :-). Teraz całkiem ładne są do kupienia, z kafelkami itd. Węgiel jest nieporównianie tańszy niż prąd.
          Nie ma rady, trzeba wydzielić "zimową" powierzchnię mieszkalną i tylko ją ogrzewać, resztę zamknąć i uszczelnić. I czekać wiosny...
        • teresa104 To brzmi jak z opowieści mojej babki 09.10.11, 09:00
          która mówiła, że jak rano człowiek chciał się wody napić, to kubkiem musiał rozbić lód w wiadrze.

          Są ludzie, firmy, które zajmują się obiegiem ciepła w domu. W waszym przypadku jest problem nawet z izolacją.
          Nie wiem, w jakim stanie jest dom, czy to nowy budynek, ale skoro przepadł sezon na naprawy i diagnostykę to w obliczu zamarznięcia w domu ja nie wahałabym się wstawić kozy (rurę trzeba wyprowadzić na zewnątrz) i hajcować węglem. Na takiej kozie można też gotować:)
          Drugi stary sposób to chatę ogacić. Kiedyś robiło się to poprzez zbudowanie płotka wokół domu, albo wokół najbardziej wychładzanego /używanego rogu domu i zasypanie przestrzeni między płotkiem a ścianą igliwiem, trocinami, szmatami, sieczką. Dziś można wykorzystać współczesne materiały (np. styropian). W środku zawsze można ocieplić np. wełną mineralną, ale to jest cały remont. Rozumiem, że skoro oszczędzacie na prądzie, to na remont też nie macie i proponowanie remontu dachu też jest nie na miejscu. Ja bym jednak poszukała źródła wiania na poddaszu i próbowała uszczelnić.
          Nie od czapy jest też wyłączenie części domu z eksploatacji, skupienie się w 2 pokojach i ogrzewanie tylko tych pomieszczeń. W dzień, kiedy jest znośniej, można sobie siedzieć gdzie indziej, pracować, ale spać w kupie. Drzwi do pomieszczeń wyłączonych powinny być zamknięte i izolowane.
          Okien nie można zasłaniać w ciągu dnia, jeśli są zasłonięte drzewem, bluszczem, trzeba to wyciąć. Za to po zmroku na okna należy nasunąć ciężkie zasłony.
          Tradycyjne żarówki wydzielają ponoć tyle ciepła, ile człowiek. Czymś świecić trzeba, niech więc grzeją przy okazji.
          Wiatrołap przy wejściu - jeśli go nie macie, zdążycie skonstruować. Jest teraz dużo ogrodowych płotków w promocjach w marketach budowlanych.
          • felisdomestica Re: To brzmi jak z opowieści mojej babki 09.10.11, 10:11
            Oj, z tym wycinaniem drzew to ostrożnie, bo kary są gigantyczne :-).
            • teresa104 Trzeba to zrobić, oczywiście, legalnie. 09.10.11, 11:11
              Ale pnącza można usunąć bez pozwolenia.
        • marikooo Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 09.10.11, 09:26
          W czasach, kiedy gaz był tańszy, a mojej matce chciało się jeszcze piec, w najzimniejsze dni zawsze w piekarniku coś się działo. A to ciasto, a to mięsko. Potwierdzam, że dzięki temu kuchnia robi się najprzyjemniejszym miejscem w zimnym domu - choć przez jeden wieczór. Więc może jako jedno z kilku chwilowych rozwiązań...
        • anna-pia Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 09.10.11, 22:26
          szolem-a napisała:

          > To ja pocieszę jeszcze bardziej. Też mam domek, a raczej dooom bo wielkie jest
          > diabelstwo. I nie grzejemy. Niczym. Próbowaliśmy z kaloryferami ale coś w konst
          > rukcji domu i przepływie ciepła jest na tyle popsute (moim zdaniem jest po pros
          > tu za duży żeby go ogrzać),

          Teresa wyżej napisała, ja się podłączę - dom jest nieuszczelniony, nawet największy można ogrzać, o ile ciepło nie ucieka - a u ciebie ucieka. Koza to chyba najlepsze rozwiązanie na teraz, a na wiosnę remont. Albo wyprowadzka.

          > Żeby było weselej coś się dzieje z dachem (mieszkam na podd
          > aszu) i moim pokoju wieje najprawdziwszy wiatr. W zeszłym roku siedziałam na fo
          > telu, pod kocem, czytając sobie pisarzy rosyjskich. W rękawiczkach, futrzanym p
          > łaszczu i wielkiej, równie futrzanej czapie czułam się taaaka rosyjska :)

          Tak przy okazji: rozumiem, że masz okna dachowe? Zimą, jak jest śnieg, to leży na nich czy się roztapia? Bo jeśli to drugie, to niestety, ciepło tędy ucieka. I tak samo z dachem - jeśli zimą śnieg na nim leży, to znaczy, że izolacja jest dobra - jak spływa, to znaczy, że trzeba doizolować.
        • ko_kartka Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 11.10.11, 01:17
          szolem-a napisała:

          > To ja pocieszę jeszcze bardziej. Też mam domek, a raczej dooom bo wielkie jest
          > diabelstwo. I nie grzejemy. Niczym. Próbowaliśmy z kaloryferami ale coś w konst
          > rukcji domu i przepływie ciepła jest na tyle popsute (moim zdaniem jest po pros
          > tu za duży żeby go ogrzać), że nawet włączone 24/h nic nie dawały a rachunek wy
          > nosił m i l i j o n y.

          Okna po pierwsze - kocem uszczelnić choćby, jeśli nieszczelne i nie dachowe. Dach - po drugie. Mam niedocieplony i latem sauna, zimą lodownia, znam ból. Ocieplić nie mogę, musiałabym zmienić konstrukcję, a to kosztuje CZAS i pieniądze.

          > Zimą będziemy ogrzewać po godzinie dmuchawą każdy pokój,
          > przed snem. Ciepło ulotni się w ciągu kolejnej godziny. Temperatura będzie wyn
          > osić mniej niż 10C.

          A grzejników od centralnego pieca/kominka niet? Może warto zamontować węglowy piec wszystkożerny? Jeśli jest ktoś, kto może w nim palić, bo głęboką zimą to absorbujące zajęcie.

          > W tym roku chyba oszaleję - znacie jakiekolwiek niezżerające prądu sposoby na p
          > rzetrwanie w tak skrajnie nieprzychylnych warunkach? Nie istnieją jakieś koce n
          > a akumulatory czy coś takiego? Albo dmuchawy na baterie? (nie wiem jak dmuchaw
          > a z gorącym powietrzem się technicznie nazywa) :) Zeszłej zimy umieszczałam w ł
          > óżku butelki z gorącą wodą ale to krótkotrwałe.. Boję się strasznie, że jeśli k
          > upię sobie małą dmuchawkę i podłączę do prądu to moje działanie zostanie wykryt
          > e w postaci zabójczego rachunku..

          Tudzież w postaci zabójczego pożaru. Takie dmuchawy są niebezpieczne na dłuższą metę. Można sobie nagrzać na noc, ale lepiej nie zostawiać włączonego (dogrzewam zimą łazienkę, bo słaby grzejnik ma zamontowany, w dodatku tak krzywo, że się zapowietrza non-stop, stąd potrzeba dogrzewania przez kąpielą). Ale też grzejnik elektryczny (zwykły, castoramowski) można na pewno zaprogramować na godziny grzania, jeśli nie przeraża Cię wizja około 300 zł dopłaty do rachunku po zimie.
    • ocisza Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 30.09.11, 12:39
      Grzeją u mnie! Od wczoraj :)
      • marikooo Włączyli :)) 09.10.11, 09:22
        I dzisiaj już spałam pod normalną kołdrą, pierzyna zaczeka do wiosny :)
    • po.rzeczka Nowe przepisy 01.10.11, 11:14
      Moja mama słyszała w tvn meteo,że weszły jakieś nowe przepisy i teraz przy decyzji o rozpoczęciu sezonu grzewczego biorą pod uwagę średnią dobową temperatury,a nie tylko wieczorną. Brr Jakoś ostatnio mniej marznę wieczorami,ale nie lubię tego momentu.
    • balbina11 Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 09.10.11, 20:42
      Na zewnątrz 5,7 stopni, w mieszkaniu 20,5. Uważam, że jest ciepło. Piec się włączy jak spadnie poniżej 19,5. Pranie suszę na balkonie od południowej strony, w sypialni mam stale otwarte okno. W łazience ogrzewanie podłogowe nastawione na minimum (pies lubi tam leżeć).
      Jesteśmy oboje zimnolubni (zmieniło mi się dzięki M) i służy mi to. W mieszkaniu mamy grube mury więc się szybko nie wychładza, a latem nie nagrzewa.
      • ko_kartka Re: Zimno, wilgotno i nie grzeją :| 11.10.11, 01:24
        balbina11 napisała:

        > Na zewnątrz 5,7 stopni, w mieszkaniu 20,5. Uważam, że jest ciepło. Piec się włą
        > czy jak spadnie poniżej 19,5. Pranie suszę na balkonie od południowej strony, w
        > sypialni mam stale otwarte okno. W łazience ogrzewanie podłogowe nastawione na
        > minimum (pies lubi tam leżeć).
        > Jesteśmy oboje zimnolubni (zmieniło mi się dzięki M) i służy mi to.

        Ja nie jestem zimnolubna, małżonek jeszcze mniej, ale usiłujemy być ekologiczni i powyżej 21 w salonie/19 w sypialni nie grzać. Natomiast otwarte okno w sypialni non-stop oznaczałoby dla mnie chyba zamarznięcię na kość. Cały czas usiłuję rozwiązać wewnętrzny dylemat: zimowe mieszkanie czy letni dom? Koszt oraz sposób ogrzewania odgrywa tu znaczną rolę, niestety.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka