Dodaj do ulubionych

[LWW] Dylemat wyborczy

28.09.11, 12:48
Jako osoba ogólnie zdegustowana kampanią wyborczą, dokonaniami polityków i ich obietnicami stoję przed dylematem: nie pójść na wybory wcale czy oddać głos nieważny? Najchętniej nie poszłabym, ale wiem, że dopadnie mnie kac moralny. Oddanie głosu nieważnego wydaje mi się głupie, ale z drugiej strony podwyższam frekwencję i daję znak mojego niezadowolenia.

Co jest lepsze waszym zdaniem?
Obserwuj wątek
    • kis-moho Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 12:53
      Z dwoch opcji sensowniejszy wydaje mi sie pusty glos, ze wzgledu na frenwencje.
      Zastanow sie tez, komu de facto oddajesz glos powstrzymujac sie od glosowania. Czesc osob glosuje nie za kims, a raczej przeciwko komus. Wiem, ze nie tak mialo byc w idealnej demokracji, ale realnie na to wlasnie wychodzi.
      • zooba Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 13:02
        No właśnie nie bardzo wiem, komu pomagam a komu przeszkadzam oddając pusty głos.
        • kis-moho Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 13:07
          Ja za bardzo nie sledze ostatnich sondazy, wiec nie wiem, jak to sie teraz dokladnie rozklada. Masz dwie duze partie w czolowce. Jezeli jedna z nich jest dla ciebie znaczaco bardziej beznadziejna, moze byc warto zaglosowac na przeciwna, zeby ta pierwsza nie doszla do wladzy. Jezeli obie sa dla Ciebie tak samo zla opcja, to chyba faktycznie nie ma znaczenia, jak zaglosujesz.
      • helenka333 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 22:29
        Mnie głosowanie 'przeciwko komuś' dopiero przyprawiłoby o kaca moralnego. Nie wiem jak można głosować na kogoś kogo się nie popiera tylko po to by nie wybrano kogoś kogo się jeszcze bardziej nie popiera... to ja już wole zostać w domu albo oddać pusty głos. A w ogóle dlaczego skupiacie się na dwóch tzw. głównych partiach? Które z ich poglądów Wam pasują, a które nie? Orientowaliście się w ogóle w programach innych partii, ich założeniach, przekonaniach i dokonaniach ich frontmanów (o ile można tak nazwać prezesów czy założycieli danych partii)? Chodzi mi również o te partie, na które nawet w tych wyborach nie zagłosujemy bo 'się nie załapały'? Pytam bo z tego co widzę, co się dzieje na naszej scenie politycznej, scenie którą kreują media, mam wrażenie, że mamy tylko dwie partie polityczne.
        • slotna Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 23:04
          > Mnie głosowanie 'przeciwko komuś' dopiero przyprawiłoby o kaca moralnego. Nie w
          > iem jak można głosować na kogoś kogo się nie popiera tylko po to by nie wybrano
          > kogoś kogo się jeszcze bardziej nie popiera...

          A co w tym takiego dziwnego? Glosowalam tak w drugiej turze wyborow prezydenckich. Teraz tak nie zaglosuje, bo mam na kogo, ale gdybym nie miala, to czemu nie.
          • helenka333 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 23:36
            No dla mnie jest dziwne głosowanie niezgodnie ze swoimi przekonaniami, no chyba, że się przekonań nie ma.
            • slotna Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 23:53
              helenka333 napisała:

              > No dla mnie jest dziwne głosowanie niezgodnie ze swoimi przekonaniami, no chyba
              > , że się przekonań nie ma.

              Ale jakie "niezgodnie"? Nie chce, zeby jakas partia wygrala, bo moje przekonanie jest takie, ze ta partia jest do bani, glosuje przeciwko niej => zgodnie z wlasnym przekonaniem.
              • helenka333 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 00:19
                Pisząc 'przekonania' mam na myśli zasady, normy, ogląd rzeczywistości, jakim hołduje dane ugrupowanie polityczne, cele jakie chce osiągnąć i droga, którą chce je zrealizować. Dlatego nie mogę głosować na inną partie tylko po to by nie wygrała jeszcze jakaś inna, która według mnie subiektywnie jest bardziej 'do bani'.
                • slotna Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 00:44
                  helenka333 napisała:

                  > Pisząc 'przekonania' mam na myśli zasady, normy, ogląd rzeczywistości, jakim ho
                  > łduje dane ugrupowanie polityczne, cele jakie chce osiągnąć i droga, którą chce
                  > je zrealizować. Dlatego nie mogę głosować na inną partie tylko po to by nie wy
                  > grała jeszcze jakaś inna, która według mnie subiektywnie jest bardziej 'do bani
                  > '.

                  Ale dlaczego nie? Glosujesz w ten sposob na LEPSZA opcje, taka, z jaka jest ci bardziej po drodze. Zgodnie z wlasnym, subiektywnym przekonaniem. Zreszta, zeby miec partie, ktorej program bedzie idealnie, w kazdym punkcie zgadzal sie z twoim swiatopogladem, prawdopodobnie musialabys ja sama zalozyc.
                  • pinupgirl_dg Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 11:49
                    > Zreszta, zeby miec partie, ktorej program bedzie idealnie, w kazdym punkcie zgadzal sie z
                    > twoim swiatopogladem, prawdopodobnie musialabys ja sama zalozyc.

                    To nie jest zła myśl :). Niestety, żeby absolutnie każdy miał partię, z którą się zgadza w 100%, musielibyśmy mieć ich ze 40mln. Takie opcji nie ma, więc każdy wybiera tę, która mu pasuje najbardziej, takie są uroki demokracji. Nie jest to system idealny, ale ja się bardzo cieszę, że go mamy.
                    Jeśli ktoś naprawdę uważa, że na scenie politycznej występuje jakaś luka, to oczywiście, można próbować swoich sił. Można też samemu zakręcić się koło wybranej partii, nawet jeśli nie jest to żaden polityczny moloch.
                    Ja głosuję na partię, która mi też nie odpowiada w 100%, ale w 80 już tak. Nie czuję się przez to osobą bez honoru i moralności ;). Sądzę, że w ten sposób głosuje większość osób, "betonowego" elektoratu nie liczę, bo oni będą w 100% zadowoleni niezależnie od tego, co ich partia zrobi.
                  • helenka333 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 13:21
                    Jeżeli rzeczywiście uważasz, że Ci 'po drodze' to ja Ci wierzę. Jednak, jeżeli mówimy o naszej polskiej scenie politycznej, to w podobnym stopniu musi Ci być po drodze z tą drugą partią, bo one się od siebie bardzo nieznacznie różnią... Kojarzę taki fajny test na preferencje polityczne, który określał właśnie, która partia jest najbardziej tożsama z naszymi poglądami, wp.pl go wstawiła chyba przed wyborami prezydenckimi, ale teraz go nie mogę niestety znaleźć, dożo ludzi, po rozwiązaniu go była bardzo zaskoczona wynikami...i tym na jakie partie powinni de facto głosować.
                    • pinupgirl_dg Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 16:46
                      > Kojarzę taki fajny test na preferencje polityczne, który określał właśnie, któr
                      > a partia jest najbardziej tożsama z naszymi poglądami, wp.pl go wstawiła chyba
                      > przed wyborami prezydenckimi, ale teraz go nie mogę niestety znaleźć, dożo ludz
                      > i, po rozwiązaniu go była bardzo zaskoczona wynikami...i tym na jakie partie po
                      > winni de facto głosować.

                      To nie jest tak, że ludzie podejmują decyzje tylko na podstawie programu. Interesuje ich jeszcze, czy ten program może być zrealizowany. Pomijając programy typu "obniżymy podatki, zwiększymy wydatki", istnieją jeszcze takie opcje, że
                      a) partia nie wejdzie do sejmu - z tego powodu zwolennicy niszowych partii często decydują się na inną partię, która ma większe szanse w wyborach obawiając się "zmarnowanego głosu". Można to różnie oceniać, ale tak jest
                      b) partia obiecuje jedno, a robi drugie - obserwując wcześniejsze dokonania partii można przypuszczać, które punkty programu naprawdę będzie chciała realizować, a które to tylko puste obietnice.
                    • slotna Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 20:25
                      Rany, nie chodzi w ogole o mnie, tylko o ludzi, ktorym NIE JEST po drodze z zadna partia, a najbardziej z PiS. W zwiazku z czym glosuja na PO, zeby PiS nie wygral. Nie widze powodu, dla ktorego mieliby sie tego wstydzic czy miec kaca moralnego, sorry.
        • maith Re: [LWW] Dylemat wyborczy 08.10.11, 00:48
          helenka333 napisała:

          > Mnie głosowanie 'przeciwko komuś' dopiero przyprawiłoby o kaca moralnego. Nie w
          > iem jak można głosować na kogoś kogo się nie popiera tylko po to by nie wybrano
          > kogoś kogo się jeszcze bardziej nie popiera... to ja już wole zostać w domu al
          > bo oddać pusty głos.

          Przenosi Cię do przedhitlerowskich Niemiec. Wiesz, co się może stać. Zagłosowałabyś na kogoś innego, żeby Hitler nie doszedł do władzy, czy oddałabyś pusty głos? ;)
          Przeciw komuś głosuje się wtedy, kiedy wprawdzie nie popierasz osoby, na którą głosujesz, ale jednocześnie uważasz, że wybór jego głównego przeciwnika przyniósłby o wiele więcej szkody.
          W Polsce politycy nie cieszą się zaufaniem, dlatego liczą zwykle na elektorat negatywny konkurenta
          • pierwszalitera Re: [LWW] Dylemat wyborczy 08.10.11, 01:48
            maith napisała:

            > Przenosi Cię do przedhitlerowskich Niemiec. Wiesz, co się może stać. Zagłosowa
            > łabyś na kogoś innego, żeby Hitler nie doszedł do władzy, czy oddałabyś pusty g
            > łos? ;)

            Chcę tylko uświadomić, że Hitler nigdy nie został wybrany większością głosów, a do władzy doszedł wskutek politycznego chaosu i międzypartyjnych sporów. Więc nie jest tylko ważne kto wygra, ale jak silna jest demokracja w danym kraju. Rezygnacją z prawa głosu demokracji się raczej nie umacnia, za to dopuszcza możliwość mało stabilnych konstelacji rządowych z negatywnymi skutkami dla państwa. A niektórzy politycy mogliby sobie nawet pomyśleć, że skoro tylu ludziom jest to obojętne, mogę sobie więc robić co zechcą, zmienić konstytucję, czy nawet ustrój.
    • azymut17 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 13:09
      Moim zdaniem lepsze jest oddanie nieważnego głosu. Manifestujesz w ten sposób swoje niezadowolenie, a zostając w domu - swoje lenistwo ;-) Możesz też oddając nieważny głos napisać na nim jakiś krótki manifest ( np. "Kij Wam w oko politycy"), może ma szansę znaleźć się to w protokole? A na pewno zauważą to"mężowie stanu" ;-)
      Możesz jeszcze znaleźć jakąś małą partię, która kandyduje lokalnie i która nie ma szans na wejście do sejmu, a z której poglądami się zgadzasz.
      • victoria1985 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 13:31
        niestety puste głosy nie są ujęte nigdzie w statystykach wiec twój manifest zda się na nic
        lepiej niestety zagłosować na coś co uważasz że jest mniejszym złem niż pozostałe partie i tyle
        • jul-kaa Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 13:34
          Nie są? Moim zdaniem wliczają się do frekwencji. Zaryzykuję twierdzenie, że im mniej ludzi idzie na wybory, tym większej liczbie wydaje się, ze to nie ma sensu.
        • zooba Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 13:35
          Gdzieś mi się kołatało w głowie, że głosy nieważne są demokratyczna metodą wyrażenia swojego niezadowolenia w czasie wyborów. Byłam pewna, że się je zlicza.

          Jestem zmęczona głosowaniem na tzw. mniejsze zło.
          • kis-moho Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 13:39
            > Jestem zmęczona głosowaniem na tzw. mniejsze zło

            Ja tez, ale obawiam sie, ze takie sa uroki demokracji w praktyce... Nie mam z partia na ktora glosuje wiele wspolnego, ale jak sobie pomysle, ze maja dojsc do wladzy jej konkurenci - to mnie motywuje, zeby jednak zaglosowac.
            Do moich pogladow politycznych zadna z obecnych partii niestety nawet sie nie zbliza. Ale nieglosowanie w ogole wydaje mi sie jeszcze bardziej bez sensu.
            • roza_am Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 13:57
              > Do moich pogladow politycznych zadna z obecnych partii niestety nawet sie nie z
              > bliza. Ale nieglosowanie w ogole wydaje mi sie jeszcze bardziej bez sensu.

              Ja mam wrażenie, że myślenie o partiach politycznych w kategoriach poglądów politycznych to niemająca nic wspólnego z praktyką teoria. Partie nie maja poglądów, tylko interesy polityczne. Także dla wyborcy jest chyba większym sensem kierowanie się w głosowaniu swoim interesem politycznym, a nie poglądami.
              • zooba Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 14:01
                Jak mam ocenić, co jest moim politycznym interesem, skoro program polityczny partii ma się nijak do działań?
                • zenobia44 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 14:09
                  > Jak mam ocenić, co jest moim politycznym interesem, skoro program polityczny pa
                  > rtii ma się nijak do działań?

                  Dobre pytanie:)
                  Próbowałam najpierw określić jakie mam "ogólne" poglądy na gospodarkę, kulturę, politykę, edukacje i szukałam kogoś z kandydujących, kto ma podobne. Kij, że nikogo nie znalazłam, ale bardziej dobiło mnie to, że większość deklaruje rzeczy, których nie jest w stanie zrealizować, więc w sumie co za różnica na kogo się głosuje.
                  Bez względu na to kto wygra, to na 100% będą rządzić w kolacji, więc winę się zwali na koalicjanta. Opozycja w ogóle będzie miała luz, bo będzie grała obrażone dziecko w piaskownicy.
                  • jul-kaa Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 15:14
                    taaa, zapewnimy dostęp do BEZPŁATNYCH przedszkoli WSZYSTKIM dzieciom. jak mnie wpieniają takie deklaracje...
                • roza_am Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 14:16
                  No, chyba raczej na podstawie tych działań. Chyba wszystkie partie były już u władzy, więc mniej więcej wiadomo jak ich działania odbiegają od poglądów.
                  • zooba Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 14:43
                    Tak, były, dlatego też moim zdaniem żadna nie odstaje na plus od pozostałych i wracam do punktu wyjścia, czyli dylematu. Marzą mi się okręgi jednomandatowe, mam wrażenie, że byłoby mi wtedy łatwiej sprawdzić co reprezentują sobą kandydaci.
                    • maith Re: [LWW] Dylemat wyborczy 08.10.11, 00:57
                      zooba napisała:

                      > Tak, były, dlatego też moim zdaniem żadna nie odstaje na plus od pozostałych i
                      > wracam do punktu wyjścia, czyli dylematu. Marzą mi się okręgi jednomandatowe, m
                      > am wrażenie, że byłoby mi wtedy łatwiej sprawdzić co reprezentują sobą kandydaci.

                      Też odnoszę wrażenie, że głosowanie na konkretną osobę jest zdrowsze niż sytuacja, kiedy pozycja kandydata zależy od tego, jak wysoko na liście ustawi go partia.
                      Osoby walczące same o siebie czułyby się bardziej odpowiedzialne przed wyborcami niż szefostwem partii. I sami ludzie tak by ich traktowali.
                      • pinupgirl_dg Re: [LWW] Dylemat wyborczy 08.10.11, 17:20
                        > Też odnoszę wrażenie, że głosowanie na konkretną osobę jest zdrowsze niż sytuac
                        > ja, kiedy pozycja kandydata zależy od tego, jak wysoko na liście ustawi go part
                        > ia.

                        To zdanie może wprowadzać w błąd, o ile wiem, miejsce na liście nie ma znaczenia. Na pierwszym miejscu umieszcza się zwykle najbardziej popularne i znane nazwisko. To, że wyborcy często skreślają "jedynkę" nawet nie czytając listy pokazuje, że wiele osób głosuje właśnie na partię, a nie na konkretnego kandydata. Ja akurat mam swojego kandydata i wszystko mi jedno, z którego miejsca startuje, ale gdybym np. głosowała w innym okręgu, pewnie też wybrałabym nr 1.
                        Za to w tym roku mamy jednomandatowe okręgi wyborcze do senatu. I przyznam, że po raz pierwszy muszę kalkulować ryzyko "zmarnowania" głosu. W przypadku wyborów do sejmu wiem, że nawet, jeśli mój kandydat nie wejdzie, mój głos nadal będzie popierał wybraną przeze mnie opcje. Mam trochę obaw związanych z głosowaniem na konkretnego kandydata, ale zobaczymy w praktyce, jak to się sprawdza.
          • roza_am Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 13:53
            Zliczać się zlicza, ale nie cytuje się w protokole dopisków, ani nie ma obowiązku okazywania takich kart mężom zaufania.
            Raczej chodzi o to, że to nie ma praktycznego znaczenia, czy nieważnych głosów było 5 czy 500. Jeśli będzie dużo, to dziennikarze i eksperci będą mieli temat na jedną audycję i tyle.
            • zooba Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 13:57
              Czyli równie dobrze można zostać w domu? Bo wtedy dziennikarze poględzą jakie to mamy niedojrzałe do demokracji społeczeństwo.
        • azymut17 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 13:48
          victoria1985 napisała:

          > niestety puste głosy nie są ujęte nigdzie w statystykach wiec twój manifest zda
          > się na nic

          Jak to nie są? To niby jak liczy się głosy? Biorą te liczby z sufitu? Podczas każdego sprawozdania Centralnej Komisji Wyborczej jest ogłaszane: oddano X głosów, w tym Y ważnych. W tym roku słuchałam nawet rozmowy w TV socjologów na temat tego, że wzrasta liczba oddawanych nieważnych głosów, pokazywano nawet taką kartę z adnotacjami.
    • magdalaena1977 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 15:13
      Dla mnie takie postępowanie (jedno i drugie) jest trochę dziecinne. IMHO dojrzała demokracja polega właśnie na tym, że nie wybiera się ojca narodu tylko względnie najsensowniejsze ugrupowanie do rządzenia krajem. I dorosły człowiek powinien potrafić wybrać coś z tego, co jest na rynku.

      Ja też nie patrzę na programy, bo politycy piszą w nich same pobożne życzenia, tylko oceniam okres poprzednich rządów partii i życiorysy kandydatów.
      I wbrew pozorom okręgi jednomandatowe wcale mi się nie podobają. Jeśli zdecyduję się na konkretna partię, do sejmu mam listę kilkudziesięciu nazwisk i jest duża szansa, że będzie wśród nich ktoś sensowny. W wyborach do senatu mam do wyboru 3 osoby z trzech głównych partii. Kandydat z "mojej" partii nie budzi mojego entuzjazmu, a wiem, że kandydaci z innych ugrupowań, nawet jeśli osobiście są rozsądnymi ludźmi będą się liczyć jako "szabla" przy liczeniu większości. To nie wybory na wójta, gdzie wybrany ma pewną swobodę działania.
      • roza_am Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 15:19
        > Dla mnie takie postępowanie (jedno i drugie) jest trochę dziecinne. IMHO dojrza
        > ła demokracja polega właśnie na tym, że nie wybiera się ojca narodu tylko wzglę
        > dnie najsensowniejsze ugrupowanie do rządzenia krajem. I dorosły człowiek powin
        > ien potrafić wybrać coś z tego, co jest na rynku.

        No, ale my dopiero wchodzimy w okres dojrzałej demokracji. Na razie była raczkująca.

        W wyborach do senatu mam do wybo
        > ru 3 osoby z trzech głównych partii. Kandydat z "mojej" partii nie budzi mojeg
        > o entuzjazmu, a wiem, że kandydaci z innych ugrupowań, nawet jeśli osobiście są
        > rozsądnymi ludźmi będą się liczyć jako "szabla" przy liczeniu większości. To n
        > ie wybory na wójta, gdzie wybrany ma pewną swobodę działania.

        Obawiam się, że niestety masz rację.
      • zooba Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 15:40
        Takie podejście mam/miałam od lat - zdaje sobie sprawę, że to nie wybory w gminie, ze dyscyplina partyjna może zamknąć usta "mojemu" posłowi itp. ale niemniej jednak nie widzę, żeby rządzenie krajem odbywało się coraz lepiej/sprawniej itp. Możliwe, że jest to kwestia wieku (mojego, nie polityków), coraz więcej spraw ogarniam i jestem bardziej krytyczna niż kiedyś. Może należy zamknąć oczy i pójść zagłosować na mniejsze zło po raz enty. Może należy pożegnać się w ogóle z utopijną myślą, że kiedyś będę mogła zagłosować na większe dobro?
        • magdalaena1977 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 16:26
          zooba napisała:

          > Może należy pożegnać się w ogóle z
          > utopijną myślą, że kiedyś będę mogła zagłosować na większe dobro?

          Takie rzeczy to tylko w Erze ;-)
        • azymut17 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 16:30
          zooba napisała:
          > Może należy pożegnać się w ogóle z
          > utopijną myślą, że kiedyś będę mogła zagłosować na większe dobro?

          Mnie idea "większego dobra" kojarzy się literacko, z siódmą częścią Harry'ego Pottera ;-) Kto czytał, ten wie. Wyznawał ją czarodziejski odpowiednik Hitlera.
          Może naczytałam się za dużo socjologicznych dzieł i historii ich realizacji, ale samo hasło "utopia" włącza mi czerwoną lampkę sygnalizującą niebezpieczeństwo. Boję się idealistów, dlatego wybieram pragmatyków.
          • azymut17 poprawka 28.09.11, 16:33
            *historii realizacji utopijnych i idealistycznych poglądów
      • amoureuse Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 17:37
        W wyborach do senatu mam do wybo
        > ru 3 osoby z trzech głównych partii. Kandydat z "mojej" partii nie budzi mojeg
        > o entuzjazmu, a wiem, że kandydaci z innych ugrupowań, nawet jeśli osobiście są
        > rozsądnymi ludźmi będą się liczyć jako "szabla" przy liczeniu większości. To n
        > ie wybory na wójta, gdzie wybrany ma pewną swobodę działania.

        Ja rozumiem to trochę inaczej: w okręgach jednomandatowych szansę mają osoby niepolityczne, związane z lokalną społecznością, a nie przynależące do jakiejś partii. Z mojego okręgu startuje właśnie taki pan i chyba ma duże szanse na sukces, bo wspiera go szalenie popularny prezydent miasta. Ów pan potencjalny senator nie będzie (teoretycznie) przymuszany do głosowania tylko z jedną opcją polityczną, ale wybierze to, co jego zdaniem lepsze, sensowniejsze itp...
        Tak, wiem, że to pobożne życzenia, ale w moim mniemaniu taki wybór jest lepszy niż wybór, jak to określasz, "partyjnej szabelki".
        • magdalaena1977 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 20:59
          amoureuse napisała:

          > Ja rozumiem to trochę inaczej: w okręgach jednomandatowych szansę
          > mają osoby niepolityczne, związane z lokalną społecznością, a nie
          > przynależące do jakiejś partii.

          Też tak myślałam, dopóki nie zobaczyłam listy z mojego okręgu.
          • amoureuse Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 22:38
            Rozumiem :) ja liczę na Koalicję Obywatele do Senatu. Nie wiem, jak w Twoim okręgu, ale Wrocław, Poznań, czy chociażby moja rodzinna Gdynia mają (podobno) realne szanse na wprowadzenie "swoich".
    • diuszesa Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 17:08
      Ja chodzę na wybory i głosuję, bo mam wtedy złudne poczucie, że mam na coś wpływ. :-) W swoim infantylizmie cieszę się, że oto oddałam głos na tego, który wg mnie może coś zmienić na lepsze. To nic, że na jego stronie (podobnie jak zresztą na wszystkich innych), nie można znaleźć czegoś, co pełnoprawnie możnaby nazwać programem wyborczym; to nic, że większość propozycji to obietnice bez pokrycia. Działam w myśl zasady: prawo głosu mam, nikomu nie oddam. :-) Mam fazę, że jak nie pójdę na wybory, to ktoś sfałszuje listę wyborczą i podpisze się przy moim nazwisku, weźmie kartę i zagłosuje na kogoś, kto wg niego ma wygrać. I jak sobie tak pomyślę, to - nawet jeśli nie znajdę żadnych kandydatów wartych mojego głosu - idę i skreślam źle, oddając głos nieważny. Pustej karty nie zostawiam, bo nie wierzę, że nikt czegoś nie dopisze. Mam prawo głosu, i żadnemu fałszerzowi list wyborczych nie dam dobrać się do rubryki przy moim nazwisku, a co ;-)
    • maith A nie ma jakiejś małej partii/niezależnej listy? 28.09.11, 17:25
      Bo głosując przeciw temu co jest najlepiej chyba zagłosować na cos innego.
      Ludzie myślą, że to nie ma sensu, bo do sejmu i tak wejdą 2 główne partie + 3 dodatki.
      Ale przecież jest też jakaś reszta.
      Może coś tam ma sens i może jak się zdegustowani zbiorą, to zdołają jakichś sensownych ludzi wprowadzić do sejmu?
      • indigo-rose Re: A nie ma jakiejś małej partii/niezależnej lis 28.09.11, 17:45
        O to, to. Jeśli nie chce się głosować na duże partie, bo każda już rządziła i jej to nie wyszło, ewentualnie bo żadna nam nie pasuje, to lepiej poprzeć jakąś małą partię. Wtedy też łatwiej znaleźć jakąś zgodną ze swoimi poglądami. A że nie wejdzie do Sejmu? Trudno, wpływ na wynik wyborów masz wtedy taki jak oddając nieważny głos, ale przynajmniej kogoś poprzesz.
        Dodatkowo może się okazać, że więcej osób na to wpadnie i poparcie dla takiej małej partii wzrośnie.
      • magdalaena1977 Re: A nie ma jakiejś małej partii/niezależnej lis 28.09.11, 21:01
        maith napisała:

        > Bo głosując przeciw temu co jest najlepiej chyba zagłosować na cos innego.

        Małe partie nie odpowiadają mi znacznie bardziej niż duże ;-)
        Tj są jeszcze bardziej odległe od tego, co ja na własny użytek nazywam umiarkowanym centrum.
    • maith Pusty głos jest bez sensu 28.09.11, 17:28
      Bo wtedy wygrani cieszą się, że była taka duża frekwencja, z czego ileś tam procent zagłosowało na nich.
      Już lepiej nie pójść, bo wtedy widać, jak mało ludzi głosuje.
      Ale wtedy i tak oddajesz im władzę.
      A najlepiej zagłosować na kogoś, o kim wszyscy myślą, że nie ma szans.
      Zacznijmy głosować na małe, nieznane, ale sensowne ugrupowania.
      Macie propozycje?
      • azymut17 Re: Pusty głos jest bez sensu 28.09.11, 17:42
        maith napisała:

        > Bo wtedy wygrani cieszą się, że była taka duża frekwencja, z czego ileś tam pro
        > cent zagłosowało na nich.
        > Już lepiej nie pójść, bo wtedy widać, jak mało ludzi głosuje.

        Dla mnie odwrotnie - oddając nieważny głos pokazujesz, że Ci się nie podoba, ale Cię to obchodzi i zawsze możesz przyjść pod sejm z cegłą lub oponami polanymi benzyną, bo manifestowanie swoich poglądów nie jest dla Ciebie trudne (a doświadczenie pokazuje, że w ten sposób nawet wpływano na zmiany ustaw). Nie idąc pokazujesz politykom, że mogą zrobić wszystko, nawet najgorszą głupotę, bo Tobie i tak to zwisa i nie chce Ci się reagować.
        • zawsze_zielona Re: Pusty głos jest bez sensu 28.09.11, 19:43
          Zgadzam sie:) Udzial w wyborach to przywilej ale takze obowiazek obywatelski. W krajach skandynawskich frekwencja wynosi zwykle 80% lub wiecej (15/09 byly wybory do parlamentu w Danii, frekwencja wyniosla 87, 74%), wcale nie dlatego, ze ich politycy sa duzo lepsi od polskich.
        • maith Re: Pusty głos jest bez sensu 29.09.11, 20:50
          W ich rozumieniu idąc okazujesz im poparcie. "Wygraliśmy a proooszę, jaka była frekwencja".
          Inaczej wygląda sytuacja, kiedy frekwencja jest niska. Wtedy na ich cieszenie się dziennikarze zwracają uwagę na małą frekwencję i chociaż trochę psują im zabawę.
          • pinupgirl_dg Re: Pusty głos jest bez sensu 29.09.11, 21:24
            > W ich rozumieniu idąc okazujesz im poparcie. "Wygraliśmy a proooszę, jaka była
            > frekwencja".
            > Inaczej wygląda sytuacja, kiedy frekwencja jest niska. Wtedy na ich cieszenie s
            > ię dziennikarze zwracają uwagę na małą frekwencję i chociaż trochę psują im zab
            > awę.

            Sądzę, że większe wrażenie zrobiło 60% nieważny głosów, niż 40% frekwencja.
            To takie trochę "na złość mamie niech mi uszy zmarzną", obawiam się, że wygrana partia i tak nie płakałaby z powodu niskiej frekwencji.
            • maith Re: Pusty głos jest bez sensu 08.10.11, 01:24
              W każdym razie jeśli chcecie oddać głos nieważny, to skreślcie więcej osób, albo wyraźnie przekreślcie wszystkich, tylko nie oddawajcie pustej kartki.
              Puste kartki bywały fałszowane. Kartki wyraźnie unieważnionej sfałszować się nie da.
    • heliamphora Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 19:43
      Z tych dwóch opcji jestem za nieważnym głosem - tak właśnie głosowałam na prezydenta. Do pewnego stopnia rozumiem argumenty pt. "mniejsze zło", ale nie mogłabym sobie spojrzeć w oczy w lustrze, że poparłam kogoś, komu jestem z tak wielu powodów przeciwna.

      Sama zamierzam tym razem wykonać trzecią opcję: poprzeć małe ugrupowanie, które nie ma szans wygrać, ale z którym jest mi najbardziej po drodze (i nie oznacza to głosowania wbrew samej sobie).
      • pinupgirl_dg Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 21:37
        > Do pewnego stopnia rozumiem argumenty pt. "mniejsze zło", ale nie mogłab
        > ym sobie spojrzeć w oczy w lustrze, że poparłam kogoś, komu jestem z tak wielu
        > powodów przeciwna.

        Z jednej strony Cię rozumiem, ale z drugiej - dziewczyny, nie wybieramy męża. To normalna rzecz, wybory. Moim zdaniem nie ma co czekać na księcia na gniadym koniu, tylko po prostu wybrać opcje, która najbardziej nam pasuje. W przeciwnym razie ktoś inny wybierze za nas. Mnie też coś baaaardzo boli w partii, którą popieram, ale w ostatecznym rachunku zysków i strat wygrywają. Jeśli ja nie wybiorę, to zadecyduje za mnie ktoś inny, mimo wszystko wolę mieć wybór. Z dwóch opcji - nie pójście na wybory a oddanie nieważnego głosu, zdecydowanie wybrałabym to drugie.

        Skoro już piszę, to dorzucę swoje trzy grosze na temat polskiej sceny politycznej - politycy nie biorą się z kosmosu. Są wybierani spośród nas, obywateli, więc pokazują, jakie jest nasze społeczeństwo. Jeśli połowa Polaków ma wybory w poważaniu, to trudno oczekiwać, że będzie lepiej.
        • felisdomestica Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 23:09
          Skoro już piszę, to dorzucę swoje trzy grosze na temat polskiej sceny polityczn
          > ej - politycy nie biorą się z kosmosu. Są wybierani spośród nas, obywateli, wię
          > c pokazują, jakie jest nasze społeczeństwo.

          Ale politycy wcale nie są reprezentatywną próbą. Śmiem twierdzić, że społeczeństwo jednak jest lepsze...
          Od lat głosuję na małe partie, albo oddaję głos nieważny. Nie mogę się przemóc i zagłosować na mniejsze zło, uczciwość mi nie pozwala.
          • pinupgirl_dg Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 23:13
            > Ale politycy wcale nie są reprezentatywną próbą. Śmiem twierdzić, że społeczeńs
            > two jednak jest lepsze...

            Widać niekoniecznie, skoro wybiera takich polityków :). Zasady gry są proste, tak naprawdę każdy z nas jakoś głosuje, czy to wrzucając głos do urny, czy zostając w domu, przyczynia się do wyniku wyborów.
            • felisdomestica Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 23:33
              No bo społeczeństwo wybiera spośród tych, których poda się im na listach wyborczych. A tu trafiają najgorsze okazy, lepsi się nie przebiją. Nawet jeśli zapiszą się do partii, to mają marne szanse na przepchnięcie się na górne miejsca list. Zresztą cięzko jest przyzwoitemu, wrażliwemu człowiekowi znieść partyjne realia. Tam to jest dopiero walka o byt...
              • pinupgirl_dg Re: [LWW] Dylemat wyborczy 28.09.11, 23:42
                > A tu trafiają najgorsze okazy, lepsi się nie przebiją. (...)
                > Zresztą cięzko jest przyzwoitemu, wrażliwemu człowiekowi znieść partyjne re
                > alia.

                Chyba to trochę krzywdzące przekonanie. Jasne, że żeby zostać politykiem, trzeba się trochę wybić, niekoniecznie w negatywnym znaczeni tego słowa. Czy naprawdę tak uważnie przestudiowałaś listy w swoim regionie, że twierdzisz, że nie ma tam żadnego uczciwego człowieka?
                • felisdomestica Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 02:11
                  Na "biorących" miejscach? Są tam ci, których znam z telewizora dość dokładnie.
                  • pinupgirl_dg Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 11:37
                    > Na "biorących" miejscach? Są tam ci, których znam z telewizora dość dokładnie.

                    Co to znaczy "na biorących"?
                    • kaga9 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 15:44
                      Takich, które "wezmą" miejsca w parlamencie/radzie itp.
                      • pinupgirl_dg Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 16:39
                        > Takich, które "wezmą" miejsca w parlamencie/radzie itp.

                        Wezmą te, na które zagłosują ludzie. To prawda, że najpierw liczy się ogólny wynik listy, ale miejsca są przyznawane na podstawie głosów. Wielu ludzi, którzy nie mają czasu albo ochoty wczytywać się w programy pojedynczych osób, zagłosuje na "jedynkę", ale to nie znaczy, że jest w ten sprawie jakiś wymóg ;). Ja nawet nie pamiętam teraz, jaki numer na liście ma mój kandydat, nie jest jedynką teraz, nie był nią też cztery lata temu, do sejmu się dostał, między innymi dzięki mojemu głosowi.
                        • heliamphora Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 19:16
                          Ja akurat wierzę, że są wśród polityków liczni uczciwi ludzie, to znaczy tacy, którzy szczerze chcą zrobić coś - w ich mniemaniu - dobrego. Tyle że w moim mniemaniu to, co oni chcą zrobić, jest często płytkie i szkodliwe. Chyba wolę wierzyć w niemądrych zapaleńców, niż w cynicznych karierowiczów. Nadal jednak nie rozwiązuje to mojego problemu ze znalezieniem kogoś, na kogo głosowałabym z przekonaniem. Wiem tylko, że nie będę już głosować na "niedobrą, ale trochę lepszą opcję".
    • zawsze_zielona Zagraniczni Polacy 28.09.11, 19:54
      Co sadzicie o tym, ze Polonia moze glosowac w wyborach prezydenckich i parlamentarnych? Nie chodzi mi tu o Polakow, ktorzy chwilowo sa za granicami Polski, ale takich jak ja (7 lat w Danii).
      IMO nie powinnam miec prawa glosu na prezydenta czy premiera. Nie mieszkam w Polsce juz dlugo, wiec dlaczego mam miec przywilej decydowania, kto w Polsce bedzie rzadzil? Mam dylemat moralny: glosowac czy nie glosowac. Nie sledze polskiej sceny politycznej, wiec moj glos bylby "spod duzego palca". Z drugiej strony, jak napisalam wczesniej, pojscie do wyborow uwazam za obowiazek obywatelski.
      Dunczycy zamieszkali poza granicami Danii (dluzej niz 3 miesiace) traca prawo glosu i zyskuja je ponownie, gdy wracaja do Danii.
      Czy mam prawo glosu dlatego, ze nadal jestem zameldowana w Polsce? Czy jesli sie wymelduje, to trace prawo glosu?
      • amoureuse Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 20:46
        Wydaje mi się (aczkolwiek to tylko przypuszczenia), że masz prawo głosu jako obywatel i dopiero zrzeczenie się obywatelstwa pozbawiłoby Cię tego prawa.
        Nie widzę nic złego w głosowaniu emigracji. To chyba nawet dobrze, że interesują się, co słychać w kraju.
        • zawsze_zielona Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 21:33
          Nie denerwuje Cie, ze ktos kto od ostatnich 15 lat nie byl w Polsce, albo byl turystycznie, decyduje o tym, jak Polska ma wygladac?
          • amoureuse Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 22:35
            Nie. Równie dobrze można wykluczyć zdemenciałych starców (bo nie wiedzą na kogo głosować), studentów (bo głosują dla żartów), kobiety (bo głosują na przystojnych mężczyzn, a nie merytorycznie) itd... Demokracja=równość wszystkich obywateli (w teorii).

            Mam też taką idealistyczną wizję, że może ktoś wyniósł się, bo na obczyźnie mu lepiej, ale ma nadzieję wrócić, kiedy i w Polsce będzie lepiej. A żeby było lepiej trzeba m.in. głosować.
          • kaga9 Re: Zagraniczni Polacy 29.09.11, 16:13
            No, to ja się przyznam, mnie denerwuje i mój sposób myślenia jest zbliżony do tego, który zaprezentowała (z myślą m.in. o sobie) Zawsze.zielona. I wiecie co, to nawet nie chodzi o niedoinformowanie, bo uważam, że my tu na miejscu też znamy ułamek całej prawdy o tym, co się dzieje (trudno inaczej przy braku obiektywnych mediów). Uważam to za niekonsekwencję działań (emigracja zwykle jest wyborem, nie koniecznością bezwzględną). Zdecydowałam się na wyprowadzkę, nie planuję powrotu, tu pracuję, płacę podatki, wspieram skarb tego państwa, ale wezmę udział w głosowaniu w ojczyźnie, niech tamci na miejscu się potem użerają z wybranym m.in. przeze mnie upośledzonym rządem. Dla mnie nieakceptowalne.

            • kis-moho Re: Zagraniczni Polacy 29.09.11, 17:45
              > Zdecydowałam się na wyprowadzkę, nie planuj
              > ę powrotu, tu pracuję, płacę podatki, wspieram skarb tego państwa, ale wezmę ud
              > ział w głosowaniu w ojczyźnie, niech tamci na miejscu się potem użerają z wybra
              > nym m.in. przeze mnie upośledzonym rządem. Dla mnie nieakceptowalne.

              Ale sa jeszcze tacy emigranci, ktorych nosi z miejsca na miejsce, placa podatki to tu, to tam (i w zyciu nie dorobia sie emerytury :o)), nie ubiegaja sie o inne obywatelstwo, a polityka interesuja sie wylacznie w Polsce. Jak na przyklad ja. Ciesze sie, ze mam prawo glosu - jakbym nie miala, to bym sie czula jak bezpanstwowiec.
              • kaga9 Re: Zagraniczni Polacy 29.09.11, 19:33
                OK, ja przedstawiłam swój punkt widzenia:) Jak najbardziej rozumiem, że Cię nosi, jednak nie mieszkając w PL, nie ponosisz bezpośrednich konsekwencji takiego, a nie innego wyniku wyborów, prawda?
                • kis-moho Re: Zagraniczni Polacy 29.09.11, 19:47
                  > OK, ja przedstawiłam swój punkt widzenia:) Jak najbardziej rozumiem, że Cię nos
                  > i, jednak nie mieszkając w PL, nie ponosisz bezpośrednich konsekwencji takiego,
                  > a nie innego wyniku wyborów, prawda?

                  Jak najbardziej jest mozliwe, ze wroce w czasie trwania kadencji parlamentu, wiec konsekwencje moge poniesc. Poza tym mieszkam na terenie Unii, wiec czesc konsekwencji politycznych (ok, nie jakas wielka czesc) ponosze takze nie wracajac do kraju.
                  • kaga9 Re: Zagraniczni Polacy 29.09.11, 20:29
                    Aha. Myślałam, że w ogóle nie planujesz wracać, tak misie jakoś utrwaliło, że dziewczyny -emigrantki powyżej deklarowały pozostanie na obczyźnie. To sorry:) Moje uwagi odnoszą się zatem do innej niż Twoja sytuacji.
                    • kis-moho Re: Zagraniczni Polacy 29.09.11, 20:34
                      > Aha. Myślałam, że w ogóle nie planujesz wracać, tak misie jakoś utrwaliło, że d
                      > ziewczyny -emigrantki powyżej deklarowały pozostanie na obczyźnie.

                      Z tym, ze ja planuje ostatnio najwyżej na parę miesięcy do przodu - może wrócę niedługo, a może za 10 lat. I jestem poza granicami już 6-7 lat (w międzyczasie rok w PL).
                      Chodzi mi o to, że nie odróżnisz zasiedziałego emigranta od nie zasiedziałego. Tak jak nie odróżnisz tego, co się sprawami w kraju interesuje, od tego, któremu jest obojętne. A zresztą - mało jest takich, co mieszkają w kraju, a też nie wiedzą o co tym partiom chodzi, i dlaczego głosują na partię X a nie Y?
      • slotna Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 20:49
        Ja sledze polska scene polityczna, w Polsce mieszka moja rodzina, przyjaciele, partner, a i sama bynajmniej nie zamierzam nigdy tam nie wracac (aczkolwiek nic tez konkretnego na razie nie planuje). Nie widze powodu, dla ktorego mialabym nie glosowac, skoro mam taka mozliwosc. Bralam udzial w wyborach prezydenckich, bede brala i w tych.
      • mszn Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 21:22
        Też się biłam z takimi myślami, poza Polską jestem co prawda dopiero trzeci rok, ale wyjeżdżałam z postanowieniem, że to na zawsze i tego się trzymam.
        Jedynym argumentem za głosowaniem, który byłam w stanie sformułować jest taki, że póki obywatelstwo polskie jest moim jedynym, to na wypadek dojścia do władzy jakiś oszołomów, którzy np. postanowią odebrać mi paszport, bo zdradziłam ojczyznę, mam przechlapane. A że polska polityka tego typu oszołomów jest pełna, to może lepiej zagłosować.

        Czyli coś w tym stylu: póki państwo może decydować o pewnych sprawach w moim życiu, póty ja mogę decydować o sprawach państwa.

        Ale to słaby argument jest i nawet mnie nie przekonuje. W tym roku jeszcze z rozpędu pewnie zagłosuję, ale możliwe, że z każdymi kolejnymi wyborami będzie mi coraz bardziej wszystko jedno. Jak się kiedyś gdzieś zneutralizuję (ale to perspektywa pewnie na 15-20 lat), to pewnie głosować przestanę zupełnie.

        W ogóle skąd takie słowo: neutralizacja?
        • zawsze_zielona Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 21:31
          mszn napisała:

          > Też się biłam z takimi myślami, poza Polską jestem co prawda dopiero trzeci rok
          > , ale wyjeżdżałam z postanowieniem, że to na zawsze i tego się trzymam.
          > Jedynym argumentem za głosowaniem, który byłam w stanie sformułować jest taki,
          > że póki obywatelstwo polskie jest moim jedynym, to na wypadek dojścia do władzy
          > jakiś oszołomów, którzy np. postanowią odebrać mi paszport, bo zdradziłam ojcz
          > yznę, mam przechlapane. A że polska polityka tego typu oszołomów jest pełna, to
          > może lepiej zagłosować.

          To niezly argument. JA za trzy lata moge chyba postarac sie o dunski paszport. I chyba tak zrobie. Kurcze, bylo mi naprawde przykro, ze nie mogla glosowac teraz do dunskiego parlamentu.

          > Ale to słaby argument jest i nawet mnie nie przekonuje. W tym roku jeszcze z ro
          > zpędu pewnie zagłosuję, ale możliwe, że z każdymi kolejnymi wyborami będzie mi
          > coraz bardziej wszystko jedno. Jak się kiedyś gdzieś zneutralizuję (ale to pers
          > pektywa pewnie na 15-20 lat), to pewnie głosować przestanę zupełnie.
          >
          > W ogóle skąd takie słowo: neutralizacja?

          Nie wiem, ale IMO brzmi jakos negatywnie.
        • felisdomestica Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 23:12

          > W ogóle skąd takie słowo: neutralizacja?

          A nie chodzi o naturalizację?
          • zawsze_zielona Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 23:33
            felisdomestica napisała:

            >
            > > W ogóle skąd takie słowo: neutralizacja?
            >
            > A nie chodzi o naturalizację?

            Ha! Piatka z dokladnego czytania. Dopiero teraz zobaczylam, te neutralizacje;)
            • mszn Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 23:39
              O ludzie, rzuciło mi się na mózg. Ale naturalizacja też nie brzmi dobrze.
              • azymut17 Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 23:46
                mszn napisała:

                > O ludzie, rzuciło mi się na mózg. Ale naturalizacja też nie brzmi dobrze.
                >
                "Naturalizacja" była w "Seksmisji" :-)))
                • mszn Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 23:53
                  No tego to nie planuję :)
                • felisdomestica Re: Zagraniczni Polacy 29.09.11, 02:15
                  Nie tylko :-):
                  pl.wikipedia.org/wiki/Naturalizacja
                  w sumie w Seksmisji właśnie w tym znaczeniu użyto tego słowa :-). Chciano z nich zrobić obywateli :-).
        • bebe.lapin Re: Zagraniczni Polacy 29.09.11, 14:45
          nie neutralizacja, a naturalizacja :D

          swoja droga, brzydzi mnie koniecznosc skladania prosby o przyznanie "narodowosci" (tak jest w kazdym razie w moim przypadku), o wiele bardziej moim pogladom odpowiadaloby przyznanie "obywatelstwa", w sensie przyznania praw i obowiazkow obywatelskich (wiem, w j. polskim tego problemu za bardzo nie widac).
          • anna-pia Re: Zagraniczni Polacy 29.09.11, 17:23
            Po polsku nie widać, niestety, w potocznym francuskim "obywatelstwa" się nie używa, czasami widuję w mocno prawniczych tekstach. Może za trudne do wymawiania? ;)
      • sylwiastka Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 22:09
        Wiesz sama się nad tym zastanawiałam dość intensywnie, ale zdecydowałam się oddać swój głos w tych wyborach. Chyba jeszcze nie straciłam kontaktu z obecną polityką, staram się tym interesować. Ale jeszcze nie mam tak długiego stażu na emigracji.

        Jednak wiem, że jeśli takie wątpliwości mnie dopadną, to przestanę brać udział w głosowaniu. Postawę podobną do twojej miał mój były szef, przebywający za granicą już długo. Naprawdę wydaje mi się bardzo słuszna i odważna. Bo to wcale nie jest "olewka" państwa, ale chyba raczej troska, że można dokonać złego wyboru, bo na emigracji perspektywa się zmienia.
        3 miesiące, jak w przypadku Danii to za krótko, ale 5 - 7 lat wydaje mi się sprawiedliwe.

        A z trzeciej strony, bardzo chwalę sprawny system organizacji wyborów za granicą. Zapisy przez internet, od tego roku możliwość głosowania korespondencyjnego. Mam nadzieję, że nie skorzysta z tej możliwości tylko zasiedziała Polonia, która zawsze wie lepiej, ale także turyści.
        • pinupgirl_dg Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 22:15

          > A z trzeciej strony, bardzo chwalę sprawny system organizacji wyborów za granic
          > ą. Zapisy przez internet, od tego roku możliwość głosowania korespondencyjnego.
          > Mam nadzieję, że nie skorzysta z tej możliwości tylko zasiedziała Polon
          > ia, która zawsze wie lepiej, ale także turyści.

          Dobrze wiedzieć, mój brat jest za granicą od kilku miesięcy i okazało się, że nie będzie mógł wrócić na 9.10, właśnie próbujemy się zorientować, czy da się jeszcze coś zrobić.

          A co do tematu - też mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o Polaków, którzy ostatni raz ojczyznę widzieli w minionym stuleciu.
          • mszn Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 22:24
            Tutaj:
            ewybory.msz.gov.pl/
            Chyba jeszcze da się zarejestrować. Ja w tym roku będę głosować w innym kraju, niż jestem obecnie zameldowana (uroki związków na odległość) i też powinno dać radę. O ile dobrze pamiętam, to zaświadczenie, które dostaje się na maila, trzeba mieć ze sobą, no i dowód/paszport.
        • zawsze_zielona Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 23:00
          sylwiastka napisała:

          > Jednak wiem, że jeśli takie wątpliwości mnie dopadną, to przestanę brać udział
          > w głosowaniu. Postawę podobną do twojej miał mój były szef, przebywający za gra
          > nicą już długo. Naprawdę wydaje mi się bardzo słuszna i odważna. Bo to wcale ni
          > e jest "olewka" państwa, ale chyba raczej troska, że można dokonać złego wyboru
          > , bo na emigracji perspektywa się zmienia.

          Wlasnie o to mi chodzi- ja nie wiem, jak wyglada zycie w Polsce. Moge czytac gazety, sledzic wydarzenia, ale jesli nie jestem na miejscu, nie wiem, jak jest naprawde.

          > 3 miesiące, jak w przypadku Danii to za krótko, ale 5 - 7 lat wydaje mi się spr
          > awiedliwe.
          >
          Te 3 miesiace (chyba) zwiazne jest z tym, ze przy pobycie za granica dluzszym niz 3 miesiace trzeba sie wymeldowac. Prawo glosu wraca automatycznie gdy tylko Dunczyk znow sie zamelduje.

          > A z trzeciej strony, bardzo chwalę sprawny system organizacji wyborów za granic
          > ą. Zapisy przez internet, od tego roku możliwość głosowania korespondencyjnego.
          > Mam nadzieję, że nie skorzysta z tej możliwości tylko zasiedziała Polon
          > ia, która zawsze wie lepiej, ale także turyści.

          Ja tez. Wystarczy przeslac mejla na adres ambasady, by znalezc sie na liscie.
      • agafka88 Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 22:38
        Wcześniej się nad tym nie zastanawialam, ale niedawno poznałam sporo osób z przedstawicieli starej emigracji brytyjskiej (do lat 70). Ci ludzie bywają w Polsce bardzo rzadko i na niezbyt długo, są kompletnie oderwani od polskiej rzeczywistości, czasami ich poglądy na temat tego, jak wygląda życie w Polsce wręcz mnie powalały. Do tego prawo głosowania mają ich dzieci, które często nawet języka nie znają. Nie wiem, czy takie osoby powinny zachowywac prawo do głosu - może po zdaniu testu językowego lub przynajmniej coś jak WOS.

        • zawsze_zielona Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 23:02
          agafka88 napisała:

          > Wcześniej się nad tym nie zastanawialam, ale niedawno poznałam sporo osób z prz
          > edstawicieli starej emigracji brytyjskiej (do lat 70). Ci ludzie bywają w Polsc
          > e bardzo rzadko i na niezbyt długo, są kompletnie oderwani od polskiej rzeczywi
          > stości, czasami ich poglądy na temat tego, jak wygląda życie w Polsce wręcz mni
          > e powalały. Do tego prawo głosowania mają ich dzieci, które często nawet języka
          > nie znają. Nie wiem, czy takie osoby powinny zachowywac prawo do głosu - może
          > po zdaniu testu językowego lub przynajmniej coś jak WOS.

          A rozmawialas z tymi dziecmi? Ciekawi mnie, co oni sadza o swoim prawie o decydowaniu o Polsce.
        • azymut17 Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 23:45
          agafka88 napisała:

          > Wcześniej się nad tym nie zastanawialam, ale niedawno poznałam sporo osób z prz
          > edstawicieli starej emigracji brytyjskiej (do lat 70). Ci ludzie bywają w Polsc
          > e bardzo rzadko i na niezbyt długo, są kompletnie oderwani od polskiej rzeczywi
          > stości, czasami ich poglądy na temat tego, jak wygląda życie w Polsce wręcz mni
          > e powalały.

          Zaciekawiłaś mnie bardzo. Podaj proszę jakieś przykłady :-)
      • ja_joanna Re: Zagraniczni Polacy 28.09.11, 22:56
        Brałam udział chyba we wszystkich albo prawie wszystkich wyborach w ostatnich 8 latach, mieszkając w Niemczech. I nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale widzę kilka powodów na tak, przynajmniej dwa: bo mieszkają tam ważni dla mnie ludzie i chcę, żeby im było lepiej, a drugi to taki, że to, co dzieje się w kraju w danej chwili ma też oczywiście wpływ na przyszłość, a nie wiadomo [było], kiedy bym wróciła do Polski (co sie właśnie stanie w najbliższych tygodniach), więc to też jest niejako decydowanie o mojej przyszłości.
        Dopóki jestem obywatelką Polski (a nigdy nie planowałam zrzekać się polskiego obywatelstwa) będą powody, żeby decydować w głosowaniu.

        O obywatelstwo niemieckie (wtedy podwójne) mogę się zacząć ubiegać w przyszłym miesiącu, po 8 latach tutaj, ale chyba niestety tego nie zrobię, bo musiałabym sobie zostawić zameldowanie, a jest to z różnych powodów niekorzystne.
      • mszn Senat za granicą 29.09.11, 13:46
        Postanowiłam się jednak przygotować do głosowania, ale nie mogę znaleźć jednej informacji. Wszędzie jest jasno powiedziane, że za granicą głosuje się na warszawską listę do Sejmu, ale co z Senatem? Te okręgi są jakieś dziwne, Warszawa jest cała podzielona, i nie wiem, czy dostanę którąś z list warszawskich czy tą odpowiadającą mojemu staremu adresowi w Polsce.
        • magdalaena1977 Re: Senat za granicą 29.09.11, 16:29
          mszn napisała:

          > Wszędzie jest jasno powiedziane, że za granicą głosuje się na warszawską
          > listę do Sejmu, ale co z Senatem?

          Okręg 44

          wybory2011.pkw.gov.pl/geo/140000/pl/okr-19.html?tab=2#tabs-4
          1 Borys-Damięcka Barbara (PO)
          2 Izban Włodzimierz (PSL)
          3 Krzekotowski Jerzy Wojciech
          4 Łaniewska-Błaszczak Katarzyna Janina (PIS)
          • mszn Re: Senat za granicą 29.09.11, 16:42
            Dziękuję!

            Kurczę, o ile jeszcze tych sejmowych kojarzyłam, to sentowi kandydaci z Warszawy to dla mnie tylko nazwiska. Na szybko google mówi, że mimo wszystko nie jest najgorzej, tzn. kogoś da się wybrać.
      • bebe.lapin Re: Zagraniczni Polacy 29.09.11, 14:42
        Uwazam, ze osoby mieszkajace od jakiegos czasu za granica (no, moze troche wiecej niz trzy miesiace) powinny miec zawieszane prawo glosu. Widze po sobie, choc przez dlugi czas robilam jakies wysilki, zeby byc na biezaco, ze w pewnym momencie wypada sie z obiegu, a i sprawy miejscowe zaczynaja nas interesowac duzo bardziej niz polskie (dla mnie w kazdym razie wazniejsze w tej chwili jest, kto bedzie prezydentem Francji niz Polski, moze przejelabym sie bardziej w przypadku jakiegos ekstremalnego przypadku).
        Po prostu, sila rzeczy, jesli wszystko idzie dobrze, integrujemy sie w miejscu obecnego zamieszkania i zostawiamy sprawy krajowe w reku tych, ktorzy tam nadal mieszkaja i ktorych do dotyczy osobiscie.
        • ederlezi1981 Re: Zagraniczni Polacy 03.10.11, 22:11
          Zgadzam się z bebe.lapin- też mam wrażenie, że osoby na stałe mieszkające za granicą (pytanie, jak to zdefiniować) nie powinny decydować o wyborze prezydenta czy parlamentu w kraju, w którym nie mieszkają.
          Ale powinny miec prawo uczestniczenia w wyborach co najmniej lokalnych.
          • anna-pia Re: Zagraniczni Polacy 03.10.11, 22:37
            Zgoda to jedno, ale uniemożliwienie obywatelom państwa udziału w głosowaniu dlatego, że mają takie, a nie inne miejsce zamieszkania, jest dyskryminacją i taki zapis byłby do obalenia w ciągu 5 minut, wystarczy w oparciu o konstytucję.
            • bebe.lapin Re: Zagraniczni Polacy 04.10.11, 00:27
              Zawsze mozna zmienic konstytucje. Co do wyborow lokalnych, to nie wiem, jak to wyglada w innych krajach (choc wydaje mi sie, ze jest to zasada ogolnounijna), ale we Fr teoretycznie mam prawo glosowac w takich wyborach w miejscu zamieszkania.
              • anna-pia Re: Zagraniczni Polacy 04.10.11, 09:23
                bebe.lapin napisała:

                > Zawsze mozna zmienic konstytucje.

                Można, tyle że jest to praca na wiele lat, na więcej niż jedną kadencję sejmu. Łatwiej byłoby uchwalić ustawę zabierającą obywatelstwo. Widzisz implikacje?

                > Co do wyborow lokalnych, to nie wiem, jak to
                > wyglada w innych krajach (choc wydaje mi sie, ze jest to zasada ogolnounijna),
                > ale we Fr teoretycznie mam prawo glosowac w takich wyborach w miejscu zamieszka
                > nia.

                Nie wiem, nigdy się tym nie interesowałam.

                Uważam, że obywatel powinien mieć prawo do głosowania niezależnie od miejsca zamieszkania, jest to jego związek z państwem, którego obywatelstwo posiada, i sposób wyrażenia się jako obywatel.
        • ja_joanna Re: Zagraniczni Polacy 05.10.11, 14:19
          Widzisz, ja się z Tobą nie zgodzę.
          Mimo tego, że mieszkam w Berlinie 8 lat, jestem o wiele bardziej na bieżąco z polską polityką, sytuacją itp. niż z niemiecką. Niemiecką zawsze wypierałam i omijałam szerokim łukiem.
          Myślę, że nie ma reguły. A poza tym to też jest myślenie o przyszłości.
          No i gdyby patrzeć na prawo do głosowania pod kątem tego, kto jest na bieżąco / orientuje się w sytuacji politycznej, to obawiam się, że musielibyśmy wykluczyć kilkadziesiąt procent obywateli...
    • clarisse Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 12:36
      Ja to widzę tak, że jeśli głosuję na X (niezależnie od tego, czy głosuję bo X mi się podoba, czy dlatego że Y jest do dupy, a X trochę powyżej), to potem od tego X mam moralne (nie niestety, tylko moralne) prawo wymagać czegoś i narzekać, że nie dorasta do moich oczekiwań, a jeśli przejdzie Y, który jest do dupy, mogę sobie do woli narzekać, że jest do dupy bo to Y.

      Natomiast jeśli nie głosuję wcale, to nie mam tego moralnego prawa zgłaszać zastrzeżeń. W końcu sama olałam, to jak mogę się dziwić że inni olewają? I zasadniczo jeśli ktoś narzeka na (jakąkolwiek) partię rządzącą, a potem się przyznaje, że sam w tym głosowaniu nie brał udziału w ogóle, ani na tak, ani na nie, to mam mu ochotę powiedzieć "Shut the fuck up". ;)

      A generalnie zgadzam się, że żeby znaleźć partię, która by mi pasowała na całej linii, musiałabym ją po pierwsze sama założyć, po drugie pozostać jej jedynym członkiem :)
      • kaga9 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 15:59
        clarisse napisała:

        > Ja to widzę tak, że jeśli głosuję na X (niezależnie od tego, czy głosuję bo X m
        > i się podoba, czy dlatego że Y jest do dupy, a X trochę powyżej), to potem od t
        > ego X mam moralne (nie niestety, tylko moralne) prawo wymagać czegoś i narzekać
        > , że nie dorasta do moich oczekiwań

        Ty masz moralne prawo narzekać, a on ma to w d** i co mu zrobisz?

        > Natomiast jeśli nie głosuję wcale, to nie mam tego moralnego prawa zgłaszać zas
        > trzeżen

        Zupełnie się nie zgadzam. Pewna pani na ukrytym forum napisała, że dla Niej wybory dziś to jak wybór między dżumą a cholerą i ja podzielam Jej zdanie. Dla mnie aktualnie nie ma partii, która reprezentuje mniejsze zło, wszystkie są porypane, tylko niektóre mają lepszy PR, na który ciągle sporo ludzi się łapie. I jeśli mam do wyboru zło, zło i zło (równorzędne w mojej ocenie), to MAM PRAWO narzekać.
        • pinupgirl_dg Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 16:43
          > > Ja to widzę tak, że jeśli głosuję na X (niezależnie od tego, czy głosuję
          > bo X m
          > > i się podoba, czy dlatego że Y jest do dupy, a X trochę powyżej), to pote
          > m od t
          > > ego X mam moralne (nie niestety, tylko moralne) prawo wymagać czegoś i na
          > rzekać
          > > , że nie dorasta do moich oczekiwań
          >
          > Ty masz moralne prawo narzekać, a on ma to w d** i co mu zrobisz?

          Nie zagłosuje na nich drugi raz, proste :).
          • kaga9 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 17:28
            Na pewno go/ich to wzruszy.;) Twarze na polskiej scenie politycznej, o ile się zmieniają, to głównie... ze starości;) Politycy to wyjątkowo butna i pewna siebie grupa.
            • pinupgirl_dg Re: [LWW] Dylemat wyborczy 29.09.11, 17:36
              > Na pewno go/ich to wzruszy.;) Twarze na polskiej scenie politycznej, o ile się
              > zmieniają, to głównie... ze starości;) Politycy to wyjątkowo butna i pewna sieb
              > ie grupa.

              Uwierz mi, że jeśli nawet mają gdzieś sprawy kraju, to na głosach im zależy :). O to, że tak mało nowych twarzy, można mieć pretensje tylko do obywateli - do tych, którzy głosują o to, że ich nie wybierają, do tych, którzy nie głosują o to, że pozwalają tym pierwszym wybrać.
              Można się zastanawiać, czy taki system głosowania jest dobry, czy należałoby go zmienić, ale tutaj też nie da się nic zrobić obrażając się na politykę, trzeba się rozglądać, dyskutować, głosować.
              • clarisse Re: [LWW] Dylemat wyborczy 03.10.11, 16:34
                No właśnie myk polega moim zdaniem na tym, że gdyby wszyscy chodzili głosować - i tak, właśnie głosować przeciw, choćby na jakieś małe, niewiele znaczące partie przeciw tym dużym, które już się zbłaźniły - to niezadowolenie obywateli znacznie bardziej by się odzwierciedlało w wyniku wyborów, niż jeśli ludzie na znak protestu do wyborów nie idą. I wtedy owszem by ich to wzruszało.

                Bo jak ktoś już wcześniej zauważył, niska frekwencja może i świadczy o niezadowoleniu społeczeństwa (choć można również się upierać, że świadczy o obojętności) - ale wynik pozostaje wynikiem. Ktoś wygrał, chociaż 50% społeczeństwa ze złości na niego nie poszło głosować. Gdyby te same 50% ze złości na niego zagłosowałoby na innego, choćby na Partię Fioletowych Krasnoludków w Kropki Bordo - to owemu już-nie-wygranemu zaczęłoby nagle zależeć.

                Taka jest idea demokracji w podstawowej wersji :) ... no tylko żeby jeszcze te 50% niezadowolonych poszło i zagłosowało.
                • pinupgirl_dg Re: [LWW] Dylemat wyborczy 03.10.11, 17:01
                  > Bo jak ktoś już wcześniej zauważył, niska frekwencja może i świadczy o niezadow
                  > oleniu społeczeństwa (choć można również się upierać, że świadczy o obojętności
                  > ) - ale wynik pozostaje wynikiem. Ktoś wygrał, chociaż 50% społeczeństwa ze zło
                  > ści na niego nie poszło głosować.

                  Tylko obawiam się, że w przypadku większości z tych 50% był to przejaw obojętności czy lenistwa, a nie manifest przekonań politycznych :). Frekwencja chyba nigdy nie była naszą mocną stroną pl.wikipedia.org/wiki/Frekwencja_wyborcza . Mam wrażenie, że frekwencja wręcz się podnosi, gdy w rozgrywce liczą się dwie silne opcje, być może ludziom łatwiej ogarnąć taką sytuacje i stanąć po stronie jednej ze stron, ale to takie moje gdybanie.
                • maith Re: [LWW] Dylemat wyborczy 08.10.11, 01:32
                  Głosowanie na małe nieznane partie ma tę zaletę, że duże przestałyby czuć się tak pewnie.
                  W tej chwili wiedzą, że co by się nie stało, to i tak z sejmu nie wylecą. To się nie starają.
                  Do tego wspierają ich dziadowskie media. Wszystkie te okładki z wyborem ograniczonym do 2 partii to dno.

                  A małe partie to nie tylko kanapowe partyjki histeryków czy faszystów.
                  To także niewielkie ugrupowania obywatelskie z sensownymi członkami, tylko że nikt o nich nie słyszał, bo w odróżnieniu od dużych nie mają pieniędzy na reklamę.
                  Byłoby fajnie, jakby gdzieś można sobie było wszystkie partie przybliżyć.
    • teresa104 Nie przyszłoby mi do głowy, żeby nie pójść. 29.09.11, 12:48
      Bardzo mi zależy, że nie oglądać jednej formacji z przystawkami. Ktoś u tej władzy będzie. Jeśli to będzie ta formacja, to moje samopoczucie dodatkowo się obniży. Muszę chodzić na wybory.

      Wydaje mi się też, że od polskiej polityki gorsze są polskie media. Oglądam wieczorne serwisy informacyjne na trzech kanałach i nie rozumiem, zmówili się czy jak? Używają nawet tych samych określeń, równo pieprzą o duperelach, nakręcają konflikty, obrzydzają cynaderką zamiast INFORMOWAĆ. Z tych serwisów człowiek nie dowiaduje się niczego, to papka pod publiczkę. Żałuję, że nie odbieram Al Jazeery. Dobrze, że jest choć BBC.
      • roza_am Re: Nie przyszłoby mi do głowy, żeby nie pójść. 29.09.11, 13:01
        Ja od ponad tygodnia nie mam telewizora. I już od pierwszego dnia baaardzo się cieszę, że jego nieobecność przypadła właśnie na czas kampanii. Nie słyszeć 100 razy dziennie słowa "debata" odmienianego przez wszystkie przypadki - bezcenne :)
        • besame.mucho Re: Nie przyszłoby mi do głowy, żeby nie pójść. 29.09.11, 13:12
          Ja nie mam telewizora od stycznia i mój komfort psychiczny wzrósł że ho ho.
          Internet jest międzynarodowy i czytam informacje tam gdzie chcę :)
      • pinupgirl_dg Re: Nie przyszłoby mi do głowy, żeby nie pójść. 29.09.11, 13:08
        > Wydaje mi się też, że od polskiej polityki gorsze są polskie media.

        Zgadzam się, media mają swój udział w "nakręcaniu atmosfery", chociaż nie uważam, że są takie beznadziejne. I, według mnie, sposób przestawiania informacji w poszczególnych stacjach jest różny. Ja widzę dwa problemy - że z polskie media interesują się głównie naszym grajdołkiem, mało można się dowiedzieć, co się dzieje na świecie, to raz. A dwa - niektórzy dziennikarze często nie mają pojęcia, o czym mówi ich rozmówca, czytają listę pytań i robią za stojak pod mikrofon, dzięki czemu osoba, z którą przeprowadzają wywiad, może mówić wierutne bzdury i nikt tego na bieżąco nie prostuje.
        • besame.mucho [OT] polskie wywiady 29.09.11, 13:18
          Rozmowy w ogóle nie stoją na najwyższym poziomie w Polsce, czy to w telewizji czy w gazetach. Czasem się zdarzy coś ciekawego, ale z rzadka.
          Swoją drogą czytałam ostatnio "Jeszcze dzisiaj nie usiadłam" Drotkiewicz (czyli wywiady właśnie) i ona tam o tym trochę pisała. Że w polskim dziennikarstwie się ten temat po prostu trochę zbywa, można być specjalistą od reportażu, od tego i owego, ale wywiady to takie właśnie trochę robienie za stojak i czytanie przygotowanych pytań, mało kto traktuje to jako dziennikarską sztukę.
          A szkoda, bo dobrze przeprowadzony wywiad z ciekawą osobą, to coś, co bardzo lubię.
      • magdalaena1977 Re: Nie przyszłoby mi do głowy, żeby nie pójść. 29.09.11, 16:23
        teresa104 napisała:

        > Wydaje mi się też, że od polskiej polityki gorsze są polskie media. Oglądam wie
        > czorne serwisy informacyjne na trzech kanałach i nie rozumiem, zmówili się czy
        > jak?

        Ja też jestem zdegustowana poziomem polskich mediów - szczególnie przeszkadza mi to, że dziennikarze traktują idiotyzmy polityków poważnie. Robią programy i artykuły o tym, że poseł A nazwał ministra B osłem, a nie próbują ustalić, co się naprawdę dzieje. I jeśli Orliński pisze artykuły w stylu "Budowa autostrad postępuje szybciej niż planowano", to musi to robić hobbystycznie na blogu, bo nikt od niego takich artykułów nie kupi.

        W TV oglądam tylko filmy i seriale, ale w internecie też nie można liczyć na sensowny poziom informacji. Marzę o portalu informacyjnym (może być płatny), gdzie ktoś selekcjonowałby dla mnie newsy i publikował tylko te naprawdę ważne.
        • maith Re: Nie przyszłoby mi do głowy, żeby nie pójść. 08.10.11, 01:40
          magdalaena1977 napisała:
          > Marzę o portalu informacyjnym (może być płatny), gdzi
          > e ktoś selekcjonowałby dla mnie newsy i publikował tylko te naprawdę ważne.

          Portal z samymi ważnymi informacjami prawie nie miałby newsów. Bo istotne informacje, istotne powiązania itd. nie pojawiają się codziennie. Portal z sensownymi opracowaniami i zestawem wyłącznie ważnych i sprawdzonych informacji... fajnie by było :) Newsy pojawiałyby się tam naprawdę rzadko :)
      • maith Re: Nie przyszłoby mi do głowy, żeby nie pójść. 08.10.11, 01:35
        teresa104 napisała:
        > Wydaje mi się też, że od polskiej polityki gorsze są polskie media. Oglądam wie
        > czorne serwisy informacyjne na trzech kanałach i nie rozumiem, zmówili się czy
        > jak? Używają nawet tych samych określeń, równo pieprzą o duperelach, nakręcają
        > konflikty, obrzydzają cynaderką zamiast INFORMOWAĆ.

        Taka prawda niestety. Gdybyśmy mieli porządne media, które przepytywałyby posłów z tego, czy się realnie do tej roli nadają i z tego, czy spełnili, co obiecali, to to by było coś warte.
        To też dzięki kiepskim mediom mamy najgorszy i najdroższy kabaret w kraju.
    • mszn Re: [LWW] Dylemat wyborczy 03.10.11, 12:01
      Jeszcze w temacie głosować czy nie - ciekawe zestawienie, jak czasem niewielkie różnice mogą przełożyć się na zupełnie inne scenariusze:

      jaroslawflis.blog.onet.pl/Od-sciany-do-ciany,2,ID436854507,n
      • magdalaena1977 Re: [LWW] Dylemat wyborczy 03.10.11, 13:42
        Dzięki za link. Ta strona to coś dla takich maniaków tabelek, jak ja.
        • mszn Re: [LWW] Dylemat wyborczy 03.10.11, 14:31
          Cyfeerki :D

          Ostatnio wolę biegać na bieżni w siłowni zamiast w parku, bo mam wszystko zmierzone, policzone i mogę sobie robić tabelki z wynikami...
    • agafka88 Latarnik wyborczy 03.10.11, 16:01
      Dziewczyny, już działa latarnik wyborczy. Na stronie możemy sprawdzić, z jaką partią mamy zbieżne poglądy
      latarnik.nq.pl/
      • pinupgirl_dg Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 16:41
        Zrobiłam z ciekawości i na szczęście nie jestem zaskoczona wynikiem :).
        Tylko trzeba zauważyć, że nie ma tam PJN, PPP (odmówiły) i Nowej Prawicy (nie pisze, dlaczego).
        • tfu.tfu Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 17:43
          a ja jestem ;-) w 74% moje poglądy są zbieżne z poglądami Komitetu Wyborczy Ruch Poparcia Palikota
          o-O hmm hmmm ;-)
          jak mnie dopiszą to oczywiście zagłosuję, życie bez stałego zameldowania ma więcej minusów niż plusów, a miało być tak pięknie, heh...
          • magdalaena1977 Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 18:12
            tfu.tfu napisała:

            > a ja jestem ;-) w 74% moje poglądy są zbieżne z poglądami Komitetu
            > Wyborczy Ruch Poparcia Palikota

            Moje w 71% ;-)

            Ale jak już pisałam, deklarowany program nie jest dla mnie decydujący. Bardziej liczy się wcześniejsza ocena działalności danej osoby / partii i prognoza, co faktycznie zrobi, jak dojdzie do władzy.
            • tfu.tfu Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 18:19
              ja się boję że zamiast działać, to będą pajacować :-/
              co mnie w ogóle mierzi strasznie to serwowanie nieustająco tematów zastępczych (głównie aborcja - odkąd pamiętam i in vitro - ostatnio) zamiast konkretów dotyczących np. ubóstwa około 75% obywateli, dziadowskich pensji, braku poszanowania pracy i braku pracy w ogóle... grrr...
              żałuję, że czuję się tak bezsilna, bo co zmieni mój głos? taki Palikot nie musi przeżyć za 1056 zeta/miesiąc, co on wie o rzeczywistym życiu, ja się pytam? co wie o jakikolwiek polityk?
              po raz kolejny nie mam na kogo głosować i znowu zagłosuję "przeciw" a nie "na". męczy mnie to i frustruje. błech i fujś!
              • pinupgirl_dg Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 18:31
                > po raz kolejny nie mam na kogo głosować i znowu zagłosuję "przeciw" a nie "na".
                > męczy mnie to i frustruje. błech i fujś!

                U mnie element "głosowania przeciw" też występuje, ale bardziej sfrustrowana bym była, gdybym nie miała takiej opcji. Wielu ludzi na Świecie nie ma takiej możliwości.
                • tfu.tfu Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 18:36
                  hmm, wiesz, jasne, ale dotyczy mnie nie brak możliwości, a sama niemożność zagłosowania "na". ta frustracja jest konkretna i namacalna odkąd w ogóle mam prawa wyborcze...
        • kizombalover Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 17:47
          A ja jestem mocno zaskoczona :) SLD???
          Dobrze, że najmniej mam wspólnego z PiS , hehe

          I tak nie będę głosować, wyborczą niedzielę spędzę poza swoim miastem.
          • pinupgirl_dg Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 18:07
            > I tak nie będę głosować, wyborczą niedzielę spędzę poza swoim miastem.

            Ja być może też, dlatego na wszelki wypadek wezmę zaświadczenie, do piątku chyba można.

            A co do zaskoczenia - może być też tak, że ktoś np. zgadza się w całej rozciągłości z programem jednej partii w sferze gospodarki, ale i tak najważniejsze dla niego będą postulaty dotyczące np. wpływu Kościoła na sferę publiczną innej. Wtedy prawdopodobnie zagłosuje nie na partię, z którą ma największy % wspólnego, ale na tą, drugą, bo te sprawy akurat w tym momencie będą dla niego priorytetem. Albo może nie wierzyć, że partia, z którą według programu mu po drodze, rzeczywiście będzie ten program zrealizować. Albo jeszcze coś innego wpłynie na jego wybór.
            Tak czy inaczej, latarnik jest bardzo fajny, warto sobie ten test zrobić i przemyśleć :).
            • mszn Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 22:27
              No właśnie, ja jestem w takiej trochę rozdartej sytuacji. W kwestiach "światopoglądowych" (czyli stałe tematy aborcja-homozwiązki-kościół) bliskie jest mi jedno ugrupowanie, ale jeśli chodzi o gospodarkę/podatki, chyba raczej inne. No i muszę do niedzieli się zdecydować, na czym mi bardziej zależy.

              A najbardziej rozwaliły mnie odpowiedzi komitetów na temat przesunięcia wieku emerytalnego. Jeszcze te farmazony, że są przeciw, bo nie można ludzi zmuszać, tylko zachęcać, przełknę, bo to przedwyborczy bełkot, ale SLDowskie "nie mam zdania" mnie powaliło na łopatki. Fajna "lewica" bez opinii na temat emerytur...

              Latarnik jest też fajny dlatego, że dostarcza taką pigułkę podstawowych faktów o ugrupowaniach. Bardzo wielu osobom nie chciałoby się zajrzeć do programów każdej partii z osobna (sama się parę lat temu zdziwiłam, że to są w gruncie rzeczy krótkie i łatwo przyswajalne dokumenty, a wcześniej się ich bałam), a tak przynajmniej trochę materiału do przemyśleń dostaną do ręki.
              • magdalaena1977 Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 23:03
                mszn napisała:

                > Latarnik jest też fajny dlatego, że dostarcza taką pigułkę podstawowych faktów
                > o ugrupowaniach.

                Ja uważam, że te poglądy są jednak zbyt uproszczone np. jeśli chodzi o aborcję czy podatki.

                Magdalaena
              • indigo-rose Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 23:25
                Przy tym pytaniu zorientowałam się, jak łatwo skupić się na innym aspekcie i w ten sposób uzyskać inne zdanie. Ja skupiłam się na wyrównaniu między płciami, a na wiek spojrzałam na zasadzie "więcej to raczej nie, najlepsze by było coś około 62, ale 65 od biedy ujdzie" i zaznaczyłam "raczej tak". Tymczasem partie skupiły się bardziej na przedłużeniu tego wieku, natomiast do samego wyrównania nikt się nie odniósł.

                Swoją drogą, przy stwierdzeniu "Najbogatsi Polacy powinni płacić wyższe podatki niż obecnie" zdziwiło mnie to, że PiS odpowiada "nie zgadzam się", ale komentuje to "PiS za swoich rządów obniżył podatki. Jeśli trzeba będzie zapłacić za kryzys finansowy, powinno się sięgnąć do "głębokich kieszeni", za kryzys nie mogą płacić biedni ludzie." Czyli jednak "jeśli podnosić, to bogatym, a nie biednym", więc powinni się raczej zgodzić ze stwierdzeniem... albo znów czegoś nie rozumiem...
                • anna-pia Re: Latarnik wyborczy 04.10.11, 09:25
                  indigo-rose napisała:

                  > Swoją drogą, przy stwierdzeniu "Najbogatsi Polacy powinni płacić wyższe podatki
                  > niż obecnie" zdziwiło mnie to, że PiS odpowiada "nie zgadzam się", ale komentu
                  > je to "PiS za swoich rządów obniżył podatki. Jeśli trzeba będzie zapłacić za kr
                  > yzys finansowy, powinno się sięgnąć do "głębokich kieszeni", za kryzys nie mogą
                  > płacić biedni ludzie." Czyli jednak "jeśli podnosić, to bogatym, a nie biednym
                  > ", więc powinni się raczej zgodzić ze stwierdzeniem... albo znów czegoś nie roz
                  > umiem...

                  To są IMO dwie różne rzeczy - podnoszenie podatków "głębokim kieszeniom" może się odnosić do osób prawnych, nie fizycznych, i wtedy sprawa jasna: niech płacą korporacje, a bogaci ludzie - zgodnie z zasadą równości wobec prawa.
                  • indigo-rose Re: Latarnik wyborczy 04.10.11, 15:42
                    Aha, w tym sensie. No tak. Tylko trochę niepotrzebnie położyli ten akcent na "biednych ludzi" na końcu, przez to zrozumiałam te kieszenie jako przeciwieństwo, czyli bogatych ludzi. Nie pomyślałam o firmach :)
                    • pinupgirl_dg Re: Latarnik wyborczy 04.10.11, 19:09
                      > Aha, w tym sensie. No tak. Tylko trochę niepotrzebnie położyli ten akcent na "b
                      > iednych ludzi" na końcu, przez to zrozumiałam te kieszenie jako przeciwieństwo,
                      > czyli bogatych ludzi. Nie pomyślałam o firmach :)

                      Ja bym tak od razu nie zakładała, że osoba prawna od razu oznacza wielką korporację i głęboką kieszeń. Ponadto firmy też odczuwają skutki kryzysu, więc na pewno sięganie do ich pieniędzy musi być przemyślane. Zbytnie przyciskanie firm podatkami spowoduje moim zdaniem też ograniczenie miejsc pracy i inne konsekwencje, które dotkną też "szarego" obywatela. Progi podatkowe to nie jest to, co mi się podoba, ale chcę tylko zaznaczyć, że to nie jest takie proste, żeby w jednym zdaniu udzielić odpowiedzi.
                      • indigo-rose Re: Latarnik wyborczy 04.10.11, 19:15
                        O, ja nie mówię o tym, czy się z tym zgadzam, czy nie. Chodziło o to, że nie mogłam zrozumieć ;)
                        • pinupgirl_dg Re: Latarnik wyborczy 04.10.11, 19:21
                          > O, ja nie mówię o tym, czy się z tym zgadzam, czy nie. Chodziło o to, że nie mo
                          > głam zrozumieć ;)

                          Ok, ok, ja też nie potrafię jednoznacznie powiedzieć "Tak, zgadzam się" albo "Nie, absolutnie" :). Ale ten punkt też mnie zastanawiał, anna-pia chyba faktycznie znalazła dobrą interpretację.
              • butters77 Re: Latarnik wyborczy 07.10.11, 21:31
                > ale SLDowskie "nie mam zdania" mnie powaliło na łopatki.
                > Fajna "lewica" bez opinii na temat emerytur...

                Tak, też mnie urzekła ta odpowiedź ;-)
        • indigo-rose Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 18:31
          Może inaczej - trzeba zauważyć, że jest tam tylko 5 komitetów, a sporo brakuje. Z czystej ciekawości dowiedziałabym się, ile mam wspólnego z jakimiś mniejszymi ugrupowaniami, które nie są aż tak medialne jak ta piątka.
          • pinupgirl_dg Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 18:34
            > Może inaczej - trzeba zauważyć, że jest tam tylko 5 komitetów, a sporo brakuje.

            No niestety, PPP i PJN odmówiły, a Nowa Prawica nie została ujęta, pewnie dlatego, że nie zarejestrowała list we wszystkich okręgach, szkoda.

            A co do zaskoczenia - przyznam, że trochę mnie zaskoczyły niektóre odpowiedzi i komentarze komitetów :).
        • bebe.lapin Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 18:35
          no wlasnie, jest tylko 5 partii do wyboru. w zwiazku z tym wychodzi, ze najblizej mi do sld, a z tego co pamietam, to dzialalnosc tej partii raczej mi nie odpowiada (choc nie wykluczam, ze ich deklaracje odpowiedzi na tych kilka konkretnych pytan moga byc zbiezne z moimi).
          • indigo-rose Re: Latarnik wyborczy 03.10.11, 22:16
            Może dlatego, że odpowiedzi porównuje się z deklaracjami programowymi partii, a nie z tym, co one naprawdę z tym robią?
            • bebe.lapin Re: Latarnik wyborczy 04.10.11, 00:29
              Zapewne; ale zeby nie byc goloslowna, to i tak nie bede glosowac, wiec w sumie, wsio ryba ;)
              • mantha Re: Latarnik wyborczy 04.10.11, 13:58
                Bylam niezdecydowana (czy w ogole pojde), ale szczesliwie sie zlozylo, wczoraj obejrzalam Prezesa u Lisa i wiem jedno - MUSZE isc, koniecznie MUSZE isc, jestem gotowa chodzic po ulicach, zaczepiac ludzi i blagac zeby poszli... (z instrukcja na kogo nie glosowac w zadnych wypadku) ;-)
                • pinupgirl_dg Re: Latarnik wyborczy 04.10.11, 14:32
                  > Bylam niezdecydowana (czy w ogole pojde), ale szczesliwie sie zlozylo, wczoraj
                  > obejrzalam Prezesa u Lisa i wiem jedno - MUSZE isc, koniecznie MUSZE isc, jeste
                  > m gotowa chodzic po ulicach, zaczepiac ludzi i blagac zeby poszli... (z instruk
                  > cja na kogo nie glosowac w zadnych wypadku) ;-)

                  Też oglądałam ;). Ja też błagam i proszę - idźcie na wybory (i głosujcie, na kogo chcecie). Niech chociaż za frekwencję nie trzeba się będzie wstydzić ;).
                • tfu.tfu Re: Latarnik wyborczy 05.10.11, 10:10
                  nie ma obaw, pójdę :-) i nawet wiem, na kogo będę głosować, z pełnym przekonaniem, bo internet był wyjątkowo kooperatywny i se mogłam panią wygóglać.
                  udało mi się dopisać do listy rzutem na taśmę, wczoraj był ostatni możliwy termin, hurra! ;-)
      • butters77 Partie nie umieją czytać? ;-) 07.10.11, 21:30
        Pytanie 8:
        Najbogatsi Polacy powinni płacić wyższe podatki niż obecnie.

        PiS: Nie zgadzam się.
        Komentarz: "PiS za swoich rządów obniżył podatki. Jeśli trzeba będzie zapłacić za kryzys finansowy, powinno się sięgnąć do "głębokich kieszeni", za kryzys nie mogą płacić biedni ludzie."

        Czyli jednak do kieszeni najbogatszych, czy źle rozumiem?

        Pytanie 14:
        Polska powinna udzielać większej niż obecnie pomocy rozwojowej najbiedniejszym krajom.

        PO: Nie zgadzam się.
        Komentarz: "Polska pamięta o gestach solidarności w ciężkich czasach naszej historii najnowszej. W imię tej solidarności powinniśmy pamiętać o innych: prześladowanych, cierpiących głód i ubóstwo czy dotkniętych przez rozmaite klęski żywiołowe."

        Źle kliknęli czy jak? ;-)
        • anna-pia A ty? ;) 07.10.11, 21:41
          ja się wywnętrzam, a ty ignorujesz, chlip... ;)

          forum.gazeta.pl/forum/w,86228,129270596,129433652,Re_Latarnik_wyborczy.html
          • butters77 Re: A ty? ;) 07.10.11, 21:57
            Dzięki. Najpierw zrobiłam test, wpisałam się, a potem doczytałam wątek. Jak mawiała pewna osoba z mojej pracy, mea pulpa ;-P
            • roza_am Re: A ty? ;) 07.10.11, 22:13
              > Dzięki. Najpierw zrobiłam test, wpisałam się, a potem doczytałam wątek. Jak maw
              > iała pewna osoba z mojej pracy, mea pulpa ;-P

              Pracowałaś z Wojewódzkim? ;)


              PS na serio: zamykamy ten wątek o północy?
      • maith Re: Latarnik wyborczy 08.10.11, 01:48
        Ten latarnik jest bez sensu.
        Zamiast sensownych rozwiązań, proponują coś bez sensu, obok tematu i pytają, czy jestem za czy przeciw. Czuję się, jak człowiek, który chciałby szkoły dla swoich dzieci, a miałby odpowiedzieć na pytanie, czy jest za sfinansowaniem repliki szkoły z piasku, czy nie.
    • zooba Re: [LWW] Dylemat wyborczy podsumowanie 07.10.11, 16:09
      Coby zdążyć przed ciszą wyborczą - dzięki dziewczyny za odzew - chyba właśnie tego mi było potrzeba - zobaczenia kwestii z różnych punktów widzenia.

      Na wybory pójdę na pewno, wiem, na kogo zagłosuję, chociaż decyzje podjęłam dopiero wczoraj. Niezależnie od wyniku będę mogła sobie w twarz spojrzeć bez wyrzutów.
      • butters77 Re: [LWW] Dylemat wyborczy podsumowanie 07.10.11, 21:19
        Gratulacje! :-)

        Ja jestem wielką orędowniczką korzystania z prawa wyborczego, więc cieszę się, że oddasz głos, tym bardziej - ważny :-)
    • ja_joanna Bajka polityczna – o demokracji i wyborach 07.10.11, 18:34
      www.doorg.info/2011/10/06/bajka-polityczna-o-demokracji-i-wyborach/
      Napisała ją jedna z naszych forumek :)

      Poczytajcie sobie :)
      • wariamiktoria Re: Bajka polityczna – o demokracji i wybor 07.10.11, 21:04
        W reakcji na bajkę poszukałam kandydatów, którzy według testów mi pasują. I kurczę dno. Ani dobrej prezentacji poglądów, u niektórych kompletnie brak strony internetowej. Jedna kandydatka o której szukałam informacji ma długi. Jak nie potrafi zadbać o siebie to jak ma zadbać o państwo?
      • anna-pia Re: Bajka polityczna – o demokracji i wybor 07.10.11, 21:42
        Świetny tekst :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka