jul-kaa 16.04.12, 14:07 www.joemonster.org/art/19859/Problemy_biusciastych_lasek Muszę przyznać, że wiele z tych problemów (a raczej niedogodności) mnie dotyczy, nawet jeśli mam dobry stanik. A Was? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
yaga7 Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 14:14 Mnie w sumie nie, ale czy to znaczy, że mam mały biust? ;) Żaboty czasem noszę. W życiu nie miałam problemów z tackami, myciem garów, siadaniem przy stole. Szelek nigdy nie nosiłam, to nie wiem. Schody czy turbulencje samolotowe mi nie przeszkadzają. Torbę z paskiem noszę czasem przez klatę i w sumie chyba tylko w tym przypadku odczuwam pewną niedogodność ;) Z zakładaniem rąk nie mam żadnego problemu. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 14:17 Hahaha, masz mały biust. Mnie się zdarza biustem coś potracić jak sięgam przez stół, notorycznie mam zachlapany jak coś piekę, gotuję. W dodatku często zachlapuję od spodu, czego nie widzę, dopóki nie zajrzę w lustro, więc zdarzało mi się wyjść z domu w brudnych ciuchach... Szelek nie mogłabym założyć (inna sprawa, że nie mam na to ochoty), z torbą przez ramię też mam problem. Odpowiedz Link
roza_am Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 14:25 Szelek nie mogłabym założyć (inna sprawa, że nie mam na to ochoty) > , z torbą przez ramię też mam problem. Szelek faktycznie nie, co do torby - zal. od szerokości paska, ze zwykła torebką jest OK. Czasem blaty są za nisko, ale to kwestia wzrostu, a nie biustu. Odpowiedz Link
ko_kartka Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 23:55 roza_am napisała: > Szelek nie mogłabym założyć (inna sprawa, że nie mam na to ochoty) > > , z torbą przez ramię też mam problem. Spróbuj szelki od spodni narciarskich. Notorycznie spadywują (mam proste ramiona, normalnej szerokości). A przydają się, przydają. Torby przez ramię nie noszę, odzwyczaiłam się, ale problem miałam nie lada młodości, wiecznie mnie chciała udusić, taka torba... > > Szelek faktycznie nie, co do torby - zal. od szerokości paska, ze zwykła torebk > ą jest OK. > Czasem blaty są za nisko, ale to kwestia wzrostu, a nie biustu. Moje blaty nie są za nisko, za to odczuwam to, to Jul-kaa przedstawiła: brudzenie się pod biustem i niezauważanie tego. Jestem zmuszona przeglądać się w lustrze daleko częściej, niżbym miała na to ochotę :/ Ale i kruszenie sobie w dekolt nie jest zbyt przyjemną częścią życia. Zwłaszcza, że już mam opinię "tej, która zostawia sobie co nieco na drugie śniadanie"... Odpowiedz Link
satia2004 Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 14:36 Ja miałam problem z paskiem do zawieszania aparatu foto na szyi. Musiał być dostatecznie długi, żeby aparat wisiał pod biustem bo na lub nad wyglądał komicznie :D Do paska między biustem w przypadku torby noszonej na skos się przyzwyczaiłam a to, że marszczenia bluzek powiększają biust wcale mi nie przeszkadza (gorzej, że czasem 'żabot' jest za płytki i komicznie 'leży' na biuście :D). Szkoda mi tylko właśnie tych koszulek z wbudowanym stanikiem - wiem, jest Bravissimo ale w małych rozmiarach to można taką i w Tesco czy C&A za 19zł kupić :( Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 14:39 Ja też mam problem z aparatem, bo pasek opiera się na biuście i aparat nie leży na brzuchu, tylko się obija strasznie i kolebie na wszystkie strony. Odpowiedz Link
satia2004 Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 11:04 jul-kaa napisała: > Ja też mam problem z aparatem, bo pasek opiera się na biuście i aparat nie leży > na brzuchu, tylko się obija strasznie i kolebie na wszystkie strony. A to też - TŻ nie mógł się powstrzymać od uśmiechu jak zaczęłam nosić lustrzankę :D Ja się w sumie przyzwyczaiłam. Odpowiedz Link
indigo-rose Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 12:41 Ja mam mały biust, ale też śmiesznie wygląda, jak idę i mi się od niego aparat odbija :D Odpowiedz Link
teresa104 Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 14:43 Jestem raczej płaska i zaręczam, że większość tych problemów, czy też "problemów", też mam. Nikt mnie nie pyta, czy może mi gdzieś włożyć głowę, a poza tym zawsze coś da się cyckiem potrącić, uświnić jedzeniem niesionym na tacy, szelki (po cholerę mi szelki?) mogą przebiegać albo przez cycki, albo obok (oba rozwiązania głupie), na schodach podrygują, w samolocie takoż, cycki zawsze mogą wypaść albo pod blatem, albo na blacie, żadne stroje ze stanikiem nie są dobre, pasek torby też musi gdzieś przebiegać, albo nad cyckami, albo między. Tylko ręce zaplatam normalnie pod. Wymysły. Odpowiedz Link
scarlet_agta Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 18:03 teresa104 napisała: > Jestem raczej płaska i zaręczam, że większość tych problemów, czy też "problemó > w", też mam. Ja też co najmniej połowę z nich mam. Odpowiedz Link
indigo-rose Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 12:47 No, ja też. A szelki to chyba są uniwersalnie antykobiece, zawsze będą źle :P Odpowiedz Link
madzioreck Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 16:11 Zgadza się, też tak miałam. to, co na tych obrazkach, plus raz najadłam się wstydu na studiach - pisze sobie programik, coś tam klepię, a nagle mój komputer zaczyna piszczeć. Okazało się, że pochylona nad klawiaturą, biustem naciskałam spację... chłopaki wyli ze śmiechu, mnie do śmiechu nie było. Odpowiedz Link
madzioreck Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 16:13 A, no i strasznie niewygodnie nosiło mi się siostrzeńców na rękach, kiedy byli za mali, żeby ich trzymać w pionie jakoś bardziej na biodrze, a trzymani normalnie z przodu zgniatali mi biust. Odpowiedz Link
maith Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 16:45 Pasy w samochodzie są niedostosowane - zawsze zakładam je jakoś obok - całe szczęście, że nigdy nie miałam wypadku, bo nie wiem, jak by zadziałały. Szelek wprawdzie nie noszę, ale plecaki chodząc po górach mi się zdarzało i jakoś ciężko było wygenerować miejsce i na paski i na klatkę. Zapomnieli dodać okruszków wpadających w dekolt. Za to topiki ze stanikiem w większych rozmiarach na szczęście już istnieją. Odpowiedz Link
teresa104 Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 17:15 Miałam wypadek, uderzenie było z boku i miałam na szyi skośny lampas obdartej skóry i naderwane ucho. Może gdybym miała większe piersi pas utrzymałby się na klatce między nimi, a nie zjechał? Nie ma co stękać, każdy gabaryt może mieć minusy, długie ręce, krótkie ręce, długie nogi, krótkie nogi, mała pupa, duża pupa, wydatny brzuch, wklęsły brzuch, mała głowa, wielka głowa. Niech nam te minusy nie przysłaniają plusów. Odpowiedz Link
scarlet_agta Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 18:01 maith napisała: > Zapomnieli dodać okruszków wpadających w dekolt. Ale okruszki wpadają w dekolt niezależnie od wielkości piersi, a raczej zależnie od wielkości dekoltu. Odpowiedz Link
maith Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 12:23 scarlet_agta napisała: > Ale okruszki wpadają w dekolt niezależnie od wielkości piersi, a raczej zależni > e od wielkości dekoltu. Noo... nie do końca. Okruszki lecą sobie bliżej albo dalej od klatki. I im mniejszy biust, tym mniej okruszków załapuje się na dekolt, a więcej spadnie na kolana. A im biust bardziej od klatki odstaje, tym więcej okruszków zatrzyma się wcześniej, czyt. w dekolcie... Odpowiedz Link
mszn Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 12:36 Ale co to za problem, mieć ufajdany okruszkami biust, i czemu taki straszniejszy od ufajdanych kolan? Odpowiedz Link
indigo-rose Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 12:45 Bo z kolana strzepiesz, a z biustu trzeba wyciągać ;) Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 12:47 Bo kolana łatwiej strzepnąć, a okruszki w staniku, na brzuchu itd. są bardziej uciążliwe. Odpowiedz Link
anna-pia Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 15:01 maith napisała: > Pasy w samochodzie są niedostosowane - zawsze zakładam je jakoś obok - całe szc > zęście, że nigdy nie miałam wypadku, bo nie wiem, jak by zadziałały. O ile kojarzę, to w samochodach na przednich siedzeniach można dopasować wysokość, z której pas schodzi - poszukaj w google "regulacja wysokości pasów bezpieczeństwa", dopasowałam i pas przechodzi przez środek klatki piersiowej. A w czasie wypadku pasy uratowały mi może nie życie, ale na pewno twarz i wzrok. Odpowiedz Link
ko_kartka Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 23:59 W niektórych samochodach nie można. Odpowiedz Link
anna-pia Re: Problemy biuściastych 18.04.12, 09:53 Mignęło mi na góglu takie ustrojstwo do samodzielnego montażu. Odpowiedz Link
kaga9 Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 18:00 Ja bym jeszcze dodała korale. Strasznie głupio wyglądają takie długie, u mniejszobiuściastych one się tak ładnie na klacie rozkładają... Odpowiedz Link
teresa104 Jasne... rozkładają... 16.04.12, 18:31 Latają sobie jak chcą, od pachy do pachy, przewalają się bezwzględnie po cyckach we wszystkie strony, żadnych oporów. Odpowiedz Link
magdalaena1977 Re: Problemy biuściastych 16.04.12, 22:50 IMHO oryginalne podpisy brzmiały jakoś lepiej: bustygirlcomics.com/ Odpowiedz Link
yo_anka Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 00:06 oj, poza szelkami znam wszystkie! Oraz: - noszeni dziecia w chuście niewygodne - cyc się spłaszcza - śpię bez cyckonosza - pozatrzaskuję sobie piersi ramionami jak się przewracam lub TŻ mi przygniata :( - wisiorki wpadają miedzy piesi i ich nie widać :( zresztą większość korali żel wygląda - za duże odstają, za długie wpadają pomiędzy, a małych wcale nie widać - badania: mammografem koszmar, USG rozjeżdżają się pod pachy na boki - nie mogę skakać na skakance jak i na trampolinie zresztą biegać też nie znoszę nawet w sportowcu - to boli! Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 00:11 O tak. Plecak, dziecko w chuście lub nosidle - okropieństwo. W chuście na plecach nigdy się przez to nie nauczyłam nosić, bo mi masakrowała biust w sposób straszny. A już najkomiczniejszy widok był jak wiązałam w nosidle na plecach, ponieważ końce chusty krzyżuje się z przodu, między piersiami. Pewnie przy mniejszym biuście efekt lekko komiczny też by był, przy moim był groteskowy. Odpowiedz Link
clarisse pół OT 17.04.12, 12:04 Hmmm. Fakt, ja też nosząc trochę w chuście miałam wrażenie, że to nie jest biustoprzyjazne ;) Ale nie nauczyłam się nosić na plecach z zupełnie innego powodu - nie byłam w stanie nigdy się przemóc, żeby maleńtasa sobie położyć na plecach i zawiązać, albo żeby go posadzić za sobą i obwiązać - widziałam, jak się to robi, ale nie miałam przekonania, że mi nie wypadnie. Dla mnie wiązanie na plecach czegokolwiek (w sensie - chusty, mejtaja) zawsze było czynnością dwuosobową. Mąż chyba też tak uważał, jak wiązał mejtaja, to ja mu trzymałam Młodego. Dlatego sama najbardziej zaprzyjaźniłam się z kółkową, przynajmniej mogłam sama. Ale nigdy nosidła nie próbowałam (w sensie takiej manduki czy cóś). Dziwne, ale nigdy nie miałam problemu z plecakami. Może dlatego, że od zawsze w tym miejscu mam biust i od zawsze paski plecaka przechodzą bokiem, nie ma innego wyjścia, nie poznałam praktycznie innej opcji ;) No i uczono mnie, że prawdziwy plecak - w sensie taki turystyczny, nie miejski - ma mieć pas w pasie, i ciężar ma przenosić się na pas. Tak jak ze stanikiem mniej więcej ;) W przeciwnym razie ramiona bolą i jest niewygodnie. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: pół OT 17.04.12, 12:20 Mój mąż jest w stanie wsadzić dziecko na plecy w dowolne nosidło, w chustę na plecach próbował ze dwa razy, próbował, ale szału nie było. Mejtaj i manduka działa podobnie - jak masz już zawiązane w pasie, to dziecko siedzi na tej zawiązanej części i spaść nie ma większych szans. Odpowiedz Link
clarisse Re: pół OT 17.04.12, 13:16 Nie przy siedzeniu - przy wiązaniu chusty/mietka. Bo mnie uczyły dwie osoby - jedna zarzucała sobie dziecko na plecy (!!!) i trzymała jedną ręką, po czym drugą motała chustę - dla mnie niewykonalne; druga, która kładła chustę na łóżko, na nią dziecko, potem siadała sobie i zaczynała motanie od podciągnięcia sobie dziecka z łóżka na plecy. Nie umiem :))) Z zawiązanego to wiem, że nie wypadnie, w końcu nosiłam :) Odpowiedz Link
jul-kaa Re: pół OT 17.04.12, 13:36 Nie, nie o to chodzi. Chodzi o to, że inaczej niż w chuście, w mejtaju zaczynasz od zawiązania (zapięcia) nosidła w pasie. I do tego dopiero wkładasz dziecko. Mój mąż przerzuca przez ramię, ja zapinałam/wiązałam na biodrze, wkładałam dziecko i już siedzące przesuwałam na plecy. Zero ryzyka wypadnięcia. Odpowiedz Link
clarisse Re: pół OT 18.04.12, 11:23 Hmm ale ja NADAL rozumiem, że zapinacie to dwuosobowo. Jedna osoba wiąże się w pasie, druga wkłada jej dziecko na plecy i trzyma, aż ta pierwsza zaciągnie pasy. A ja cały czas mówię o jednoosobowym wykonaniu tego manewru, gdy druga osoba do pomocy nie jest dostępna. Albo mam zaćmienie i ciągle nie kumam :) Odpowiedz Link
jul-kaa Re: pół OT 18.04.12, 11:48 Nie, zakładamy jednoosobowo i o tym cały czas mówię. Chciałam Ci tylko pokazać, że jest różnica między wkładaniem jednoosobowo do chusty (która w ogóle nie jest zawiązana) a do mejtaja, który przed samodzielnym włożeniem doń dziecka jest zawiązany w pasie noszącego. Przy sposobie mojego męża faktycznie przez moment dziecko jest na plecach niepodtrzymane, przy moim ani sekundy. Odpowiedz Link
clarisse kuma! 18.04.12, 16:18 ... chyba :) W sumie nie wiem, czy to jeszcze ma znaczenie, młodziana w wieku 3.5 Tata nosi na barana, chust już nie używamy. Gdybym przypadkiem jeszcze miała szansę testować, to będę pamiętała, do kogo się zgłosić :) Odpowiedz Link
indigo-rose Re: pół OT 17.04.12, 13:30 Nie chodzi o szelki plecaka, tylko o te poziome pasy - jest pas biodrowy (który ja ustawiam w talii, żeby się opierał na kościach biodrowych od góry) i pomocniczy pas piersiowy (który u facetów przebiega przez klatę, a u kobiet cóż... pod biustem, bo inaczej jest masakra). Odpowiedz Link
marciasek Re: pół OT 17.04.12, 16:53 indigo-rose napisała: > Nie chodzi o szelki plecaka, tylko o te poziome pasy - jest pas biodrowy (który > ja ustawiam w talii, żeby się opierał na kościach biodrowych od góry) i pomocn > iczy pas piersiowy (który u facetów przebiega przez klatę, a u kobiet cóż... po > d biustem, bo inaczej jest masakra). A to zależy od długości torsu i biustu, u mnie przebiega nad biustem, bo pod biust nie daje rady tego cholerstwa ściągnąć. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: pół OT 17.04.12, 16:59 U mnie tylko nad biustem, pas piersiowy zwykle można regulować. Odpowiedz Link
indigo-rose Re: pół OT 17.04.12, 17:07 No tak, rzeczywiście - ja jestem malutka, więc u mnie może wypadać albo w, albo pod, bo nad biustem nie starcza mi regulatora :) Odpowiedz Link
marciasek Re: pół OT 17.04.12, 17:17 Ja zanim kupię plecak to przymierzam czy starczy regulatora do ściągnięcia nad biust :) Rzeczywiście, często nie starcza. Ale są i takie, w których starcza. Np. turystyczne Millet, albo fotograficzne Lowepro. Odpowiedz Link
clarisse Re: pół OT 18.04.12, 11:19 Szczerze mówiąc chyba nigdy nie miałam tego drugiego pasa, ale jeśli mierzyłam, to u mnie tylko nad biustem. Odpowiedz Link
madzioreck Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 00:44 > - śpię bez cyckonosza - pozatrzaskuję sobie piersi ramionami jak się przewracam > lub TŻ mi przygniata :( Oj, u mnie spanie bez stanika nie przechodziło, a przed uświadomieniem cierpiałam okrutnie, próbując czasem spać w tym koszmarnym 85F zamiast 70J :/ Ale wiecie co, różnie było z tymi... no, z tym biustem, ale kurczę, tęsknię za nim mimo wszystko ;) Odpowiedz Link
marciasek Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 16:54 a ile ci rozmiarów w biuście ubyło, jeśli można spytać? :) Odpowiedz Link
madzioreck Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 19:34 marciasek napisała: > a ile ci rozmiarów w biuście ubyło, jeśli można spytać? :) 32J na 30F :) Jakieś 7 będzie :) Odpowiedz Link
marciasek Szacun! 17.04.12, 20:13 Madziorku, chylę czoła! I chyba udało Ci się - niechcący - mnie zmotywować, żeby się w końcu za siebie zabrać :) Odpowiedz Link
madzioreck Re: Szacun! 17.04.12, 20:37 Jaki szacun...? Ja chcę moje cycki z powrotem!!! :) Odpowiedz Link
clarisse Re: Szacun! 18.04.12, 16:23 madzioreck napisała: > Jaki szacun...? Ja chcę moje cycki z powrotem!!! :) No właśnie, ja też chcę cycki Madziorka z powrotem!!! I tę burzę loków! :) Przepraszam, musiałam - Madzioreck jest pierwszą osobą z LoBBy, którą wizualnie skojarzyłam, z jakiegoś kolażu chyba, i 30F to dla mnie ciężki dysonans poznawczy, o! Buziaki :) Odpowiedz Link
madzioreck Re: Szacun! 18.04.12, 19:20 Clarisse, bardzo mi miło - loki mi na szczęście zostały ;) Odpowiedz Link
marciasek Szelki to jest nic 17.04.12, 17:13 Prawdziwa zabawa zaczyna się, jak ubierzesz ogrodniczki: prze to, że szelki są zeszyte kawałkiem materiału z przodu i z tyłu, całość spada zawsze na jedną stronę i wygląda przekomicznie... Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Szelki to jest nic 17.04.12, 17:20 Fartuch kuchenny - zawsze jest za wąski na moją klatkę piersiową. Odpowiedz Link
anna-pia Re: Szelki to jest nic 17.04.12, 17:30 jul-kaa napisała: > Fartuch kuchenny - zawsze jest za wąski na moją klatkę piersiową. Wow, co rusz czegoś nowego się dowiaduję, a myślałam, że fartuchów kuchennych to używają tylko dinozaury w rodzaju mojej teściowej ;p Nawet nie pamiętam, kiedy coś takiego ostatnio widziałam. Odpowiedz Link
jul-kaa Re: Szelki to jest nic 17.04.12, 17:32 Widać masz ZA MAŁY biust albo ZA MAŁO gotujesz. Jest jeszcze opcja, że nie syfisz się tak, jak czyni to autorka niniejszego posta, która po intensywnym gotowaniu brudną ma całą klatę i brzuch. O, może i brzuch masz ZA MAŁY. Odpowiedz Link
yo_anka Re: Szelki to jest nic 17.04.12, 21:58 mastodont się kłania! ja bez fartucha ani rusz do bardziej brudzących prac typu ciasto, smażenie bez to do kanapek i innych light czynności inaczej mam ciuchy biuście brudne, lub brzuch jak zaciekle gary szoruje I to fakt cycki wyłaniają się raz po jednej raz po drugiej stronie ustrojstwa (mam z IKEI) O! urkye miała świetne fartuszki :) Odpowiedz Link
anna-pia Re: Szelki to jest nic 17.04.12, 22:37 Cześć, mastodoncie :) Nienawidzę fartuchów jak tryjumfów, wolę już zmieniać ubranie, a nie gotuję aż tyle czy z aż takim zaangażowaniem, żeby się wyświechtać przy byle obiedzie ;) A gary wstawiam do zmywarki. Odpowiedz Link
ochanomizu Re: Szelki to jest nic 17.04.12, 20:56 Uśmiechnij się do Urkye, żeby takie fartuszki jak w tej notce można było u niej kupić ;) Odpowiedz Link
satia2004 Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 11:11 Tak mi się jeszcze przypominało - pasek piersiowy łączący ramiona w plecakach turystycznych. Jedyny sposób na zapięcie to pod biustem (witaj Heidi!) Odpowiedz Link
indigo-rose Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 13:02 Wydaje mi się, że kobiece wersje plecaków mają nawet specjalnie tak ustawione, żeby dało się go mieć pod biustem. Ja mam ten pasek regulowany, a że jestem za mała, żeby mieć to nad biustem, to upycham pod. Odpowiedz Link
daslicht Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 15:35 Mnie raczej te problemy nie dotyczą. Najwyżej przy wyższych stołach to kładzenie cycków na blacie :) A torby zawsze noszę w poprzek i nic się nie dzieje. Jak dali szelki, to mogli jeszcze dać ciuchy - tu za luźne, tam za ciasne i skrócone, bo parę cm długości schodzi na biust. Odpowiedz Link
lonely.stoner Re: Problemy biuściastych 17.04.12, 21:20 hahaha- widzialam to na joe monsterze i sie zdrowo usmialam - ja bym jeszcze dodala najwazniejszy punkt- niemoznosc spania na brzuchu (bp lubie), albo to jak niewygodnie sie lezy na lezaku jak czlowiek chcialby sobie plecki przysmazyc i polozyc sie na dluzej na brzuchu :) zaobotow unikam jak ognia, mam problem z zakladaniem rak (haha- robie to pod biustem). Piersi mam raczej rozmiar sredni, nie wielkie ale i nie male :o) Odpowiedz Link
ko_kartka Re: Problemy biuściastych 18.04.12, 00:07 Ja mam spore piersi i jestem spokojnie w stanie założyć sobie ręce NA PIERSIACH, a nie pod, czy na. Ale to może wynikać z tego, że mam ręce jak podolski złodziej... Żaboty? A jakież to żaboty mogę spotkać w bluzkach, w których biust mi się MIEŚCI? Żadnych, bo i takich bluzek nie ma, prawdaż. Za to nie mam problemów z opalaniem się na brzuchu: i tak czytam książkę w tym czasie... Ze spaniem właściwie też nie: to wszystko zależy od wielkości poduszki. Odpowiedz Link
indigo-rose Są też plusy ;) 18.04.12, 16:13 d24w6bsrhbeh9d.cloudfront.net/photo/3884839_460s.jpg Ja bym chciała móc mieć tak ręcznik ;) Odpowiedz Link