filoruska
20.12.12, 12:12
Niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego ludzie kupują żywe karpie. Kompletnie tego nie rozumiem. Widzę tylko argumenty przeciwko (kolejność dowolna):
1. długaśne kolejki po żywego, a obok bez kolejki można kupić tusze i filety
2. mięso zwierzęcia, które wiele dni nie ma dostępu do odpowiedniej ilości tlenu i pokarmu nie może być dobre jakościowo
3. po co męczyć te karpie tygodniami - nie można zabić od razu?
4. konieczność zapewnienia warunków w domu - jak się ludzie myją, gdy wanna zajęta? i samochodzie - jak ucieknie, to dopiero jest sprzątanie...
5. tradycja to czysta abstrakcja - w polskiej tradycji są też sandacze, szczupaki, liny, karasie, a ich jakoś żywych nikt nie sprzedaje
6. cena też nie powala biorąc pod uwagę, że wypatroszone karpie nie są dużo droższe, więc w przeliczeniu koszt tych elementów, które możemy zjeść, jest porównywalny
Jestem mięsożerna. Ryby jadam i oprawiam bez obrzydzenia. Nie rozumiem tylko całej tej otoczki.