ederlezi1981
27.02.13, 00:55
Słowem wstępu - dokładnie 11 stycznia poczułam się źle - katar, kaszel, osłabienie (ale bez gorączki)- oczywiscie, do lekarza nie poszłam, choroba ciągnęła się gdzieś dwa tygodnie, kaszel przechodził z suchego w mokry i z powrotem, z epizodem bardzo mocnego bólu gardła. Leczyłam się thiocodinem, jakimiś niereceptowymi rozgrzewaczami itd.
Przeszło mi wszytsko, prócz dziwnego kaszlu - pojawia się przy zmianach temperatury - gdy wychodzę na zewnątrz, kaszlę. Zdarza mi się też kaszleć wieczorem - to jest taki "płytki" mokry kaszel z odksztuszaniem świństwa z oskrzeli, jak mniemam. I się zastanawiam, co to może być i czy jest sens teraz, po ponad miesiącu, leźć z tym do lekarza... Może od razu zrobić wymaz z gardła?