Dodaj do ulubionych

rozpraszam się :(

14.05.13, 17:58
Mam tak od zawsze. Sytuacja charakterystyczna dla mnie:
zbieram się do wyjścia z pracy, na biurku leży klucz, który powinnam oddać wychodząc.
Biorę torebkę, z której wypada mi modem, aktórego zapomniałam wyciągnąć w domu. Skupiłam się na modemie, wrzuciłam go do torebki i wyszłam.
Klucz został (mam nadzieję) na biurku...

Wiecznie coś gubię, o czymś zapominam, rozpraszam się.

Przy czym mam rewelacyjną pamięć, ale nie do codziennych spraw. Wiecznie szukam kluczy, telefonu, papierów...

Denerwuje mnie to i bardzo chciałabym jeśli już nie zmienić, to jakoś to okiełznać. Jak żyć, droga redakcjo, jak żyć?
Obserwuj wątek
    • jul-kaa Re: rozpraszam się :( 14.05.13, 18:18
      forum.gazeta.pl/forum/w,86228,108552204,108565697.html?v=2&f=86228&w=108552204&a=108565697&wv.x=0
      jest nas więcej :)

      Mam w pracy kilometrowe korytarze. Drukuje się na drugim końcu świata, na trzecim jest toaleta, na czwartym zbiornik z wodą. Drugi, trzeci i czwarty koniec są bliżej siebie niż pokoju, w którym dotychczas siedziałam. Muszę coś wydrukować, postanawiam też nabrać wody i iść do toalety. Biorę butelkę i ruszam w drogę. Na miejscu odstawiam butelkę i idę do toalety, wychodząc albo zapominam butelki, ale za to biorę wydruk, albo zabieram butelkę, idę po wodę, ale nie biorę wydruku. Zawsze.
      Notorycznie nie odkładam dowodu albo karty płatniczej do portfela, jak się rozproszę, to potrafię ją włożyć np. do dziecięcej książki, którą akurat mam w torebce. Swój pierwszy dowód wyrzuciłam do kosza, pozbywając się gazety, w którą go wsadziłam...
      • szarsz Re: rozpraszam się :( 14.05.13, 21:29
        Ja do dziś nie wiem, gdzie jest mój pierwszy dowód :) Strasznie dużo się w życiu traci przez takie braki... Szczególnie, jak się pracuje z ludźmi, to jest okropne.

        Wątek pamiętam, oczywiście :)
      • anka-ania Re: rozpraszam się :( 14.05.13, 21:36
        Z tym łażeniem mam podobnie, ale już machnęłam na to ręką, tłumacząc sobie, że to podświadomość próbuje zmusić mnie do większego ruchu. A że pracę mam siedzącą, to korzystam z tego, że zamiast jednej rundki robię trzy czy cztery. ;)
      • indigo-rose Re: rozpraszam się :( 14.05.13, 22:24
        Julka, a gonił Cię kiedyś barman po knajpie, bo zapłaciłaś za piwo i zapomniałaś zabrać i schować do portfela karty? Zwłaszcza, jeśli chodzi o pierwsze piwo? :D
        • the_mariska Re: rozpraszam się :( 14.05.13, 22:50
          Przebijam! :) Raz udało mi się wyjść do pracy i w połowie drogi na przystanek zorientować się, że nie mam na sobie okularów ani soczewek... przy wadzie wzroku -4. Jakim cudem nie zabiłam się na latarni, do tej pory nie mam pojęcia.
          • jul-kaa Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 07:05
            the_mariska napisała:
            > Przebijam! :) Raz udało mi się wyjść do pracy i w połowie drogi na przystanek z
            > orientować się, że nie mam na sobie okularów ani soczewek...

            Prawie za każdym razem coś w pracy zostawiam, często muszę z niej wynieść jakieś teczki itp., nie biorę ich prawie nigdy. Najgorzej jednak było, kiedy w poniedziałek znalazłam szczelnie zamkniętą miskę po gulaszu (z piątku...).

            Ciekawe jednak, że tak mam tylko z drobnymi, nieważnymi sprawami. W sprawach zawodowych raczej nie zapominam, nie zawodzę. Po teczki wracam ;)
            • szarsz Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 11:13
              jul-kaa napisała:
              > Najgorzej jednak było, kiedy w poniedziałek znalazłam szczelnie zamkniętą miskę po
              > gulaszu (z piątku...).

              brr... Wczoraj w domu otwierałam taką po sałatce :(

              Natomiast w weekend udało mi się w 4 sekundy zgubić w pokoju 12 m2 pokrywę pojemnika, takiego spod łóżka z ikea, 70x77cm. Szukaliśmy jej pół godziny.
        • szarsz Re: rozpraszam się :( 14.05.13, 23:01
          Ja kiedys zostawiłam kartę w automacie do biletów, w autobusie na szczęście. I współpodróżni wskazali mnie panu, który kupował bilet trzy przystanki po mnie.
        • jul-kaa Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 07:02
          indigo-rose napisała:
          > Julka, a gonił Cię kiedyś barman po knajpie, bo zapłaciłaś za piwo i zapomniała
          > ś zabrać i schować do portfela karty?

          Żeby to raz ;)
          A dojechałaś kiedyś do domu wózkiem z supermarketu? O wychodzeniu z koszykiem z tegoż nie wspominając?
          • szarsz Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 11:26
            jul-kaa napisała:
            > A dojechałaś kiedyś do domu wózkiem z supermarketu? O wychodzeniu z koszykiem z
            > tegoż nie wspominając?

            Tego jakoś nie robię :) Ale ostatnio wlazłam pani w duce za ladę, bo chciałam coś obejrzeć na półce.
    • genepi Re: rozpraszam się :( 14.05.13, 18:22
      1. Widzę jak bardzo uprościło mi się życie odkąd noszę małą torebkę, taką małą, że nie mieści się w niej A4. Taką że ma w środku tylko jedną komorę i małą kieszonkę zapinaną na zamek.
      Zredukowałam ilość rzeczy przy sobie, łatwiej więc je okiełznać.

      2. Rzeczy które mam wynieść z domu do pracy czy innych miejsc wieszam na klamce drzwi wyjściowych w torebce foliowej.

      3. Mam aplikację w telefonie i komputerze równocześnie, w której wpisuję na bieżąco sprawy do niezapomnienia. Wygodne bo siedząc wieczorem przy laptopie robię listę zakupów a w supermarkecie otwieram ją na komórce. Bez listy potrafię po godzinie zakupów wyjść tylko z małą wodą mineralną.
      • szarsz Re: rozpraszam się :( 14.05.13, 21:31
        > 2. Rzeczy które mam wynieść z domu do pracy czy innych miejsc wieszam na klamce
        > drzwi wyjściowych w torebce foliowej.

        Oooo, a myślałam, że to tylko ja tak muszę.

        > 3. Mam aplikację w telefonie i komputerze równocześnie, w której wpisuję na bie
        > żąco sprawy do niezapomnienia.

        Ja też mam, nawet czasem coś do załatwienia wpisuję.

        Ale mi bardziej chodzi o sprawy nagłe, niepowtarzalne. Stałe jakoś ogarniam, klucze przypinam do torebki, której nigdy przenigdy nie zmieniam i tak dalej. Da się w ogóle?
        • mniickhiateal Re: rozpraszam się :( 14.05.13, 22:13
          Trening uważności i zeniczne robienie w danej chwili tylko jednej rzeczy, a nie pierdyliarda? W wersji minimum to jest np. powiedzieć sobie na głos i w skupieniu np. "Wyłączam gaz przed wyjściem z domu", "Wkładam klucze do torebki", czy czego tam nie chce się zapomnieć. Poza tym zgadzam się z przedmówczyniami - warto sobie wyrobić rutynę, żeby pewne rzeczy zawsze miały swoje miejsce (klucze na haczyku koło drzwi itd.) i żeby można było przejść z nimi na autopilota i mieć w głowie miejsce na ciekawsze sprawy, plus alarmy w komórce i to-do listy..
          • pierwszalitera Re: rozpraszam się :( 14.05.13, 22:52
            mniickhiateal napisała:

            Poza tym zgadzam się z przedmówczyniami - war
            > to sobie wyrobić rutynę, żeby pewne rzeczy zawsze miały swoje miejsce (klucze n
            > a haczyku koło drzwi itd.) i żeby można było przejść z nimi na autopilota i mie
            > ć w głowie miejsce na ciekawsze sprawy, plus alarmy w komórce i to-do listy..

            Rutyna może pomagać, ale nie musi. Ja mam takie automatyzmy, że często zapominam, że je wykonuję. Nieraz wychodząc z domu nie jestem pewna, czy użyłam dezodorantu (używam bezzapachowego), albp czy wytuszowałam sobie rzęsy. Zwykle ta niepewność jest bezpodstawna, ale zdarzylo mi się jednak o tych czynnościach zapomnieć, więc staram się jednak urozmaicać moje rytuały, by nie wykonywać niczego na autopilocie. Gdy coś leży nie tam gdzie zawsze, to włącza mi się świadomość tego co robię, często jest tak lepiej.
            • kis-moho Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 10:44
              Nieraz wychodząc z domu nie jestem pewna, czy użyłam dezodor
              > antu (używam bezzapachowego), albp czy wytuszowałam sobie rzęsy. Zwykle ta niep
              > ewność jest bezpodstawna, ale zdarzylo mi się jednak o tych czynnościach zapomn
              > ieć, więc staram się jednak urozmaicać moje rytuały, by nie wykonywać niczego n
              > a autopilocie.

              Autopilot jest chyba najgorszy - mi tez sie zdarzylo zapomniec o rzeczach typu dezodorant, albo po prostu nie pamietac, czy faktycznie cos zrobilam, bo bylam w polsnie i na autopilocie...
          • jul-kaa Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 07:02
            mniickhiateal, sorry, ale Twoje rady wynikają z niezrozumienia problemu ;) Nie ma znaczenia, czy rzecz ma swoje miejsce (dowód jako żywo ma, u mnie w domu klucze też). Wchodzę do domu i np. spieszę się do łazienki albo muszę odstawić megaciężką siatę do kuchni - klucze posieję gdzieś po drodze, pomaga przypomnienie sobie, co robiłam ostatni raz.
            Nie da się poza tym robić jednej rzeczy w danej chwili, chyba nikt z nas tak nie pracuje.
            • turzyca Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 08:25
              Nie
              > ma znaczenia, czy rzecz ma swoje miejsce (dowód jako żywo ma, u mnie w domu klu
              > cze też). Wchodzę do domu i np. spieszę się do łazienki

              Troche sie da. W obecnym mieszkaniu sieje klucze na potege (co jest sztuka, bo mieszkanie maluskie i ma malo powierzchni), w poprzednim mialam, podobnie jak w domu rodzinnym, ozdobna polke w przedpokoju, od razu kolo drzwi, na ktorej klucze laduje same z siebie, bo po prostu w reku zawadzaja. W domu rodzinnym teoretycznie na klucze byla szafka, ale uzywana byla tylko w trakcie porzadkow w przedpokoju, po pierwszym wyjsciu klucze wracaly na miejsce intuicyjne. W innym mieszkaniu mialam haczyk tuz kolo drzwi, jak JLo w "powiedz tak".
              Bo to nie o stale miejsce chodzi, ale o takie stale miejsce, zeby dana rzecz sama tam trafiala. :) Nawet jesli przeszkadza to mieszkaniu w wygladaniu jak z katalogu.


              A na przypominanie sobie "musze jeszcze" w trakcie pracy swietnie robi mi fiszka lezaca wraz z kolorowym dlugopisem na biurku. Te wszystkie "jak sie nazywala ta ksiazka, za ktora autor krzyzakow dostal nobla?" i insze drobne sprawy trafiaja na liste i uwalniaja mnie od przymusu natychmiastowego sprawdzenia. Wieksze zadania sa przerzucane z listy do listy zadan w kalendarzu.
              A moj chlop twierdzi, ze nalezy sobie notowac wszystko i faktycznie notuje nawet takie punkty jak zmywanie. Mowi, ze to bardzo ulatwia poruszanie sie w rzeczywistosci.
              • pierwszalitera Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 10:40
                turzyca napisała:

                > Troche sie da. W obecnym mieszkaniu sieje klucze na potege (co jest sztuka, bo
                > mieszkanie maluskie i ma malo powierzchni), w poprzednim mialam, podobnie jak w
                > domu rodzinnym, ozdobna polke w przedpokoju, od razu kolo drzwi, na ktorej klu
                > cze laduje same z siebie, bo po prostu w reku zawadzaja.

                Te wszystkie "miejsca na rzeczy" są o kant stołu trzasnął. Nadają się tylko dla ludzi o specyficznej, poukładnej strukturze osobistej, którym utrzymywanie tego porządku nie sprawia trudności i posegregowanie ułatwia życie. A ja niby mam też na wszystko miejsce, a potem i tak szukam i znajduję te rzeczy w zupełnie innej szufladzie. Czasem wielkim nakładem czasu i pracy "umiejscawiam" prawidłowo wiecznie zagubione przedmioty, by po dwóch dniach znowu wszystko wróciło do stanu normalnego. Jedynym efektywnym sposobem na ogarnięcie tego chaosu jest u mnie minimalizm. Ograniczam ilość mebli, ozdób, bibelotów i tych podobnych duperli, by te ważne rzeczy były od razu widoczne. Ale w ogóle się nie przejmuję, dosyć szybko znajduję czego szukam, mój facet nie dostrzega ręcznika, chociażby wisiał mu pod nosem. ;-) A zapisywanie i notowanie, listy itp. obciążają mnie mentalnie i wywołują natręctwa, nie każdy musi być aż tak zorganizowany. Skoro o czymś zapominam i świat się nie wali, to nie jest to dla mnie ważne i tyle.
                • szarsz Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 11:21
                  pierwszalitera napisała:
                  > Nadają się tylko dla ludzi o specyficznej, poukładnej strukturze osobistej, którym
                  > utrzymywanie tego porządku nie sprawia trudności i posegregowanie ułatwia życie. A ja
                  > niby mam też na wszystko miejsce, a potem i tak szukam i znajduję te rzeczy w zupełnie
                  > innej szufladzie.

                  Ja mam częściowo tak jak Ty, z tym, że nie do końca. "miejsca na rzeczy" sprawdzają się u mnie, pod warunkiem, że naprawdę są pod ręka i nie są zbyt szczegółowo posegregowane.
                  Mam na przykład serię szuflad na narzędzia. Jedną w kuchni, jedną w pokoju dziennym i jedną w gabinecie do pracy. Jestem w stanie wrzucić przedmiot wyglądający mniej więcej na narzędzie do najbliższej szuflady, ale nie jestem w stanie siedzieć przy nim i zastanawiać się, czy taśma dwustronna to do akcesoriów malarskich, remontowych, papierniczych czy jeszcze coś.
                  I jak czegoś szukam, to w 99.5% znajduje się w którejś z szuflad, a szukanie zajmuje mi pół minuty. Żaden inny system się nie sprawdzał.

                  > Jedynym efektywnym sposobem na ogarnięcie tego chaosu jest u mnie minimalizm.

                  Tak i jeszcze raz tak. Minimalizm w domu to jedyne sensowne rozwiązanie.

                  > Skoro o czymś zapominam i świat się nie wali, to nie jest to dla mnie ważne i tyle.

                  Gorzej, jak się wali, w pracy na przykład :|
                  • turzyca Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 17:40
                    > Ja mam częściowo tak jak Ty, z tym, że nie do końca. "miejsca na rzeczy" sprawd
                    > zają się u mnie, pod warunkiem, że naprawdę są pod ręka i nie są zbyt szczegóło
                    > wo posegregowane.

                    O dokladnie o to chodzi! Nie o to zeby stworzyc sobie tysiac przegrodeczek w jakims swietnym systemie, tylko zeby tworzyc miejsca pasujace do naszego stylu zycia.
                    Znam czlowieka, ktory te tasme dwustronna umiejscowilby w pudelku z tasmami w skrzynce na narzedzia, a w tym celu wyszedlby z gabinetu, poszedl do sypialni, zdjal skrzynke z narzedziami, wyjal z niej pudelko na tasmy, wlozyl tasme, wlozyl pudelko do skrzynki na narzedzia, odstawil skrzynke na narzedzia i wrocil do biurka. I jesli komus pasuje, to prosze bardzo.
                    A ja wiem, ze zawadzajace klucze poloze na pierwszej plaskiej powierzchni po wejsciu do domu. Jesli mam ja w postaci poleczki w przedpokoju, to bede je miala na poleczce w przedpokoju, jesli nie, to bede je miala na pierwszej plaskiej powierzchni do ktorej dotarlam - blacie kuchennym, komodzie w sypialni, biurku, stoliku kawowym. I przy nastepnym wyjsciu z domu bede sobie zgadywac, gdzie jest powierzchnia plaska. Na takiej poleczce laduja u mnie rowniez aktualnie uzywane perfumy. Bo to jedna z ostatnich rzeczy, ktora robie przed wyjsciem z domu i perfumy w kazdym innym miejscu powoduja, ze wracam sie z przedpokoju do tegoz innego miejsca.
                    Jestem zwolenniczka starannej infrastruktury, ale infrastruktury dopasowanej do czlowieka. Cos jak z osiedlami, gdzie sie najpierw pozwala ludziom wydeptac sciezki, a dopiero potem te sciezki wyklada plytami. Ja obserwuje moje nawyki w kazdym nowym mieszkaniu przez pare tygodni i dokladam odpowiednie poleczki, haczyki i szufladki. To moje mieszkanie i ma byc dopasowane do mnie.


                    > Gorzej, jak się wali, w pracy na przykład :|
                    Wyprobuj metode z kartka. Ja i tak mam zapas fiszek, wiec musialam sie tylko wycwiczyc w... odkladaniu spraw na pozniej. Serio, serio. :) Na moich karteczkach pojawia sie regularnie zapis xxx yyy CTV. Czyli sprawdzic autora xxx z ksiazka yyy i wpisac do citavi. A wczesniej takie rzeczy robilam od razu, wybijajac sie potwornie z rytmu.
            • szarsz Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 11:09
              Ja nad kluczami zapanowałam w ten sposób, że przywiązałam je megadługą smyczą do torebki, której nigdy nie zmieniam.

              jul-kaa napisała:
              > mniickhiateal, sorry, ale Twoje rady wynikają z niezrozumienia problemu ;)

              To prawda, niestety :( I nie chodzi nawet o robienie jednej rzeczy naraz, bo ja to sobie mogę usiłować robić jedną rzecz naraz, ale o nagłe czynniki zewnętrzne.
              • turzyca Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 17:47
                szarsz napisała:

                > Ja nad kluczami zapanowałam w ten sposób, że przywiązałam je megadługą smyczą d
                > o torebki, której nigdy nie zmieniam.

                A to na przyklad nie dla mnie, bo nie dosc ze lubie zmieniac torebki, to jeszcze w zestawie kluczy mam klucz od wlasnego biura, ktore musze zamknac zawsze jak tylko gdzies wychodze (na siusiu i po herbate tez), bo niestety kradna. A targanie torebki do biblioteki jest zle widziane. Takze przez moj kregoslup.
                Ale tez mam dlugasna bardzo wzorzysta smycz w mocnym kolorze, latwo ja dostrzec.
      • bebe.lapin Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 23:24
        Hm, mozesz zdradzic, jaka to dokladnie aplikacja?
        • kotwtrampkach Re: aplikacja na tel.i komp 17.05.13, 20:57
          mnie też zainteresowało takie coś :)
    • kis-moho Re: rozpraszam się :( 14.05.13, 22:16
      Też tak mam, i staram się z tym walczyć, ale nie wiem, czy skutecznie. Gubienie kluczy to jedna rzecz, ale ja się też rozpraszam intelektualnie. Zajmuję się problemem X, po czy przychodzi mi do głowy problem Y, z którego płynnie przechodzę w problem Z, a na koniec dnia stwierdzam, że niewiele zrobiłam, przynajmniej z zaplanowanych rzeczy...
      Walczę robiąc listy zadań do wykonania, różne notatki, zaznaczam rzeczy kolorami według tematu i ważności, itp. itd. Działa w ograniczonym zakresie. Niestety dla otoczenia wyglądam jak zbzikowana fanka porządku, ale wiem, do jakiego chaosu potrafię doprowadzić moją pracę więc staram się o plany i listy dbać. To się w miarę sprawdza, z naciskiem na "w miarę".
      Za to z dbaniem o niegubienie kluczy, dokumentów itp. przekręciło mi się w drugą stronę - teraz nie wyjdę z domu, zanim nie sprawdzę trzy razy czy wszystko mam. Ale przynajmniej faktycznie nic nie gubię :o)
      • mniickhiateal Re: rozpraszam się :( 14.05.13, 22:21
        kis-moho napisała:

        > Za to z dbaniem o niegubienie kluczy, dokumentów itp. przekręciło mi się w drug
        > ą stronę - teraz nie wyjdę z domu, zanim nie sprawdzę trzy razy czy wszystko ma
        > m. Ale przynajmniej faktycznie nic nie gubię :o)

        No właśnie ja też tak miałam i dlatego teraz już do siebie donośnie mówię takie rzeczy. Jeszcze się, kurka, OCD nabawię od kompensacji :(
        • kis-moho Re: rozpraszam się :( 14.05.13, 22:29
          mniickhiateal napisała:

          > No właśnie ja też tak miałam i dlatego teraz już do siebie donośnie mówię takie
          > rzeczy. Jeszcze się, kurka, OCD nabawię od kompensacji :(

          Jak dobrze słyszeć, że nie tylko ja tak mam ;o)
    • the_mariska Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 00:07
      Okiełznać tak całkiem się nie da. Mam wrażenie, że to cywilizacyjny efekt bombardowania umysłu niezliczonymi bodźcami, który w dodatku dotyka większość populacji. Mało kto może pozwolić sobie na luksus skupienia się na wyłącznie jednej rzeczy, nawet programiści u nas tak dobrze nie mają. Pogodziłam się z faktem, że mając na głowie ileś naprawdę pilnych rzeczy do ogarnięcia, o tych mniej pilnych po prostu nie będę pamiętać. Nawet, jeśli czasem zalicza się do nich założenie okularów czy zjedzenie obiadu. Odkąd uświadomiłam sobie, że mój mózg ma ograniczoną pojemność jakoś łatwiej mi to samej sobie wybaczać ;)

      Moja praca ma bardzo specyficzny charakter, średnio co 5 minut ktoś lub coś przerywa mi aktualne zajęcie. Udało mi się wypracować parę mechanizmów, które chociaż częściowo pomagają mi ogarnąć otaczający chaos. Przykładowo, stworzyłam sobie parę kategorii do których od razu wrzucam wszystkie przychodzące sprawy:
      - do zrobienia (dorzucam w punktach CO tak naprawdę należy zrobić w tym temacie, lub jeśli na tym etapie tego nie wiem, przynajmniej pierwszą czynność od której trzeba zacząć, żeby to ustalić),
      - zadania oczekujące (za które ja jestem odpowiedzialna, ale chwilowo nie mam na nie wpływu, bo np. wymagają interwencji kogoś z centrali),
      - zadania zdelegowane na innych (z dopisanymi szczegółami, żeby nie trzeba było ich odszukiwać za każdym razem)
      - istotne powiadomienia i informacje (nic nie muszę robić, wiadomość może mi się kiedyś przydać)
      Wszystko, co nie klasyfikuje się do powyższych, od razu archiwizuję lub wyrzucam. Do listy todo wracam za każdym razem, gdy skończę aktualną czynność, pozostałe przeglądam przynajmniej 2 razy w tygodniu. Dzięki temu prawie udało mi się wyeliminować ten głupi stan zawieszenia, gdzie potrafiłam gapić się tępo w monitor przez 5 minut i zastanawiać "co ja to właściwie miałam...", a pięć rozmów naraz na służbowym komunikatorze nie wybija mnie już totalnie z rytmu. Niestety, nie udało mi się zaimplementować tej metody do codziennych czynności życia prywatnego. Jak tylko wymyślę, jak to zrobić, to chyba to opatentuję :)
      • szarsz Re: rozpraszam się :( 15.05.13, 11:24
        the_mariska napisała:
        > Pogodziłam się z faktem, że mając na głowie ileś naprawdę pilnych rzeczy do ogarnięcia, o
        > tych mniej pilnych po prostu nie będę pamiętać.

        A nie macie wrażenia, że to nie chodzi o pojemność mózgu, a skupienie na szczegółach, które przesłaniają główną myśl?
        Znowu przykład z pracy - jeśli wiem, nad czym pracuję, ogarniam głową główną myśl, temat i najważniejsze wątki, to bez problemu przychodzi mi pamiętanie o szczegółach, wiem, który i kiedy jest ważny. W życiu prywatnym to nie chce działać :(
    • jul-kaa Re: rozpraszam się :( 23.05.13, 20:14
      Wychodziłam dziś z pracy, sprzątnęłam biurko, wzięłam pod pachę dwulitrową butelkę z wodą i torbę z parasolami (jeden miałam odnieść szefowej, drugi zostawić w pokoju). Wyszłam z pokoju, zamknęłam na klucz, otworzyłam, odłożyłam butelkę, wyszłam, zamknęłam na klucz, otworzyłam, zostawiłam parasol, wyszłam, zamknęłam na klucz, otworzyłam, zostawiłam właściwy parasol, wzięłam parasol szefowej, wyszłam, zamknęłam na klucz. Idąc korytarzem spotkałam szefową, która też wychodziła. Porozmawiałyśmy chwilę, poszłam dalej. Po drodze zorientowałam się, ze nie dałam jej parasola trzymanego w ręce. Wróciłam i zostawiłam parasol w sekretariacie. Przy portierni zorientowałam się, że nie wzięłam z pokoju kluczy od mieszkania. Wróciłam, wzięłam klucze, zamknęłam pokój, wyszłam. 100 metrów od pracy zorientowałam się, że niosę w ręce klucz od pokoju. Wróciłam, zostawiłam go na portierni, poszłam do domu...
      • szarsz Re: rozpraszam się :( 23.05.13, 21:32
        zmęczyłam się samym czytaniem ;)

        Ja dzisiaj tylko zostawiłam ładowarkę w pracy. Na szczęście mam drugą w domu. Na nieszczęście w miejscu, w którym bywa mnóstwo ludzi :( Mam nadzieję, że jutro tam będzie, taka wciśnięta w kąt ma szanse. A, nie tylko ładowarkę. Jeszcze pojemnik po drugim śniadaniu. Drugi raz. Mam nadzieję, że obcy, jacy się w nim niewątpliwie lęgną, nie zdążą wynaleźć koła.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka