Dodaj do ulubionych

Co czytamy w zimowe ranki i wieczory...

12.02.14, 23:57
Jak wątek o klubie czytających pokazuje - czytamy chętnie:) Podzielmy się więc CO TERAZ czytamy - i czy (naszym zdaniem) warto czy nie....
Obserwuj wątek
    • amused.to.death Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 13.02.14, 00:05
      Właśnie czytam:

      1. H. Murakami "O czym mówię kiedy mówię o bieganiu" - nie biegam, dlatego dziwi mnie ogromnie, że książka mi się tak spodobała - być może to dlatego, że Murakamiego lubię.
      Przemyślenia nie tylko o bieganiu, ale i o życiu i opisaniu. Polecam.

      2. P. Gourevitch "We wish to inform you that tomorrow we will be killed with our families. Stories to Rwanda" - ciężko się czyta ze względu na temat, ale dla zainteresowanych tematem - polecam. Dostępna tylko w wersji angielskiej.

      3. M. Witkowska "Everest. Góra gór" - na Everest nie wejdę to chociaż sobie poczytam. Książka bardzo dobra dla takich co nie mają pojęcia (czyli takich jak ja) - bo wszystko jest dokładnie opisane - nawet dosyć prozaiczne rzeczy (co akurat dla mnie jest ogromnie ciekawe).
    • kk345 Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 13.02.14, 00:07
      Akurat kończę "Sezon Burz" Sapkowskiego i zaczęłam jednocześnie biografię Szymborskiej Anny Bikont i Joanny Szczęsnej, a w przerwach uzupełniam "Niedobrym królewiczem Karolkiem" Johna Moore'a. Moim zdaniem wszystkie trzy warto, choć każdą z innego powodu. Sapkowskiego lubię za język, Szymborska- to oczywiste, za całokształt, Karolek to jedna leciutkich, absurdalnych książek, doskonałych na odstresowanie- ale chyba nie byłabyś zachwycona- zahacza o humor Prattchetta.
      • zawsze_zielona Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 13.02.14, 10:08
        kk345 napisała:

        > Akurat kończę "Sezon Burz" Sapkowskiego

        Naprawde warto? Bardzo lubie Sapkowskiego. Przeczytalam opowiadania i cala sage jeszcze raz tak ze 2 lata temu podobal mi sie tak samo jak 12 lat temu. Chyba sie w takim razie skusze.
        • agafka88 Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 13.02.14, 10:33
          zawsze_zielona napisała:

          > kk345 napisała:
          >
          > > Akurat kończę "Sezon Burz" Sapkowskiego
          >
          > Naprawde warto? Bardzo lubie Sapkowskiego. Przeczytalam opowiadania i cala sage
          > jeszcze raz tak ze 2 lata temu podobal mi sie tak samo jak 12 lat temu. Chyba
          > sie w takim razie skusze.

          Jeżeli lubisz Sapkowskiego, to warto :) Książka bardzo mi się podobała, super na jesienne/zimowe wieczory. Trzeba się jedynie nastawić, że książka nie wychodzi poza "wiedźmiński" schemat, ale jeżeli podobały Ci się poprzednie części, to powinnaś spędzić bardzo przyjemne parę godzin :)
          • kk345 Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 13.02.14, 12:48
            Poprzednie części były lżejsze, ta jest poważniejsza, jakby Geralt dojrzał i zgorzkniał jeszcze bardziej. Ja przeczytałam z przyjemnością.
        • kasiamat00 Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 18.02.14, 00:01
          A ja się wyłamię - przeczytałam tylko z sentymentu, inaczej bym sobie odpuściła po maksymalnie połowie.
          • mniickhiateal Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 18.02.14, 20:05
            kasiamat00 napisała:

            > A ja się wyłamię - przeczytałam tylko z sentymentu, inaczej bym sobie odpuściła
            > po maksymalnie połowie.

            Ja podobnie. Miło się wchodzi ponownie w świat, który się te lata temu tak polubiło, ale poza tym w ocenie treści bardzo się zgadzam z recenzją zwierza popkulturalnego. Ponadto trudno było mi znieść 1. zaskakujące u Sapkowskiego, którego miałam wszak za postępowego obyczajowo, absurdalnie homofobiczne wstawki, to przykra nowinka; oraz 2. potraktowany już kompletnie bez wdzięku i do zamęczenia wątek nieodpartości Geralta dla płci odmiennej. Nosz kurczę, w poprzednich tomach niektóre postacie żeńskie miały przynajmniej jakieś pogłębienie charakterologiczne i choć co trzecia nie pchała mu się do łóżka..
    • mszn Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 13.02.14, 08:14
      1. "Sense and Sensibility" - drugi raz, bo dziewczyny z klubu książki się uparły na ten miesiąc. Cierpieć nie będę, lubię Austin. W ogóle ostatnio dochodzę do wniosku, że Austin warto czytać właśnie w wieku niepodlotkowym.

      2. "Zagubieni" Daniela Mendelsohna - Amerykański pisarz próbuje dociec, jak na Ukrainie w latach 40. zginęło sześć osób z jego rodziny. Jestem prawie w połowie, historia w porządku, ale warsztat póki co nie porywający. Ot, "popularna" książka o Holokauście (chociaż domyślam się, że większość osób raczej nie czyta takich rzeczy w takich ilościach, jak ja).

      3. "Trening mentalny biegacza" Gallowaya i "Dieta roślinna na co dzień" - niebeletrystyka, ale muszę gdzieś się wyżalić (zanim wyżalę się na blogu), że obie są masakrycznie beznadziejne. Czytam, bo zamówiłam sobie pod choinkę, więc co będą leżały. Napisane z błędami każdego możliwego rodzaju, Galloway to kopiuj-wklej rozdział po rozdziale (serio, kolejne rozdziały są IDENTYCZNE w 30-40 procentach), ta książka o diecie nie zawiera prawie żadnych informacji, tylko uporczywe próby prania mózgu.

      4. A z rzeczy, które warto, to w zeszłym miesiącu czytałam "A Fine Balance" (autor się nazywa Rohinton Mistry, nie wiem, jak to odmienić ;)). Lektura z jednej strony łatwa, bo historia jest świetnie napisana i czyta się gładko od początku, a z drugiej strony trudna, bo na koniec traci się jakąkolwiek wiarę w ludzkość. Zwłaszcza, jak po wszystkim się doczyta w wikipedii, że te wszystkie rzeczy działy się naprawdę.
      • zawsze_zielona Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 13.02.14, 08:55
        Czytam " Za zelazna kurtyna" Anne Applebaum. Czytam po dunsku, bo najlatwiej dla mnie dostepne. Swietnie napisana ksiazka, choc z wiadonych przyczyn nie czyta sie w dwa wieczory. Malo wiem o tym okresie powojennym i ta ksiazka otwiera mi na wiele rzeczy oczy. Imo warto.
    • zarin Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 13.02.14, 13:41
      "Obrona Łużyna" Nabokova. Historia w klimacie szachowym. Na razie jeszcze do końca nie mam zdania, porwana nie jestem, ale też nie jest źle.
    • kulka_kulkowa Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 13.02.14, 21:57
      1. "Pieśń imion" Normana Lebrechta - wspaniała książka, bardzo polecam! Na początku ciężko mi się czytało, ale później nie mogłam się oderwać. Najkrócej mówiąc powieść sztuce - głównie muzyce, relacjach międzyludzkich, trochę o religii (judaizm). Bardzo mi się podoba konstrukcja powieści (choć to ona wymusza początkowe "dłużyzny") i zakończenie. Żałuję, że jestem taką ignorantką, jeśli chodzi o muzykę klasyczną. Na pewno dużo mi przez to umknęło (autor jest dziennikarzem muzycznym i świetnie to wykorzystał).

      2. „Opowieści z miasta wdów i kroniki z ziemi mężczyzn” Jamesa Canona - zachęciły mnie entuzjastyczne recenzje z okładki (taaaki udany debiut i w ogóle cud miód) i bardzo się zawiodłam. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Teraz w jakiejś recenzji w internecie wyczytałam, że albo się tę książkę pokocha albo znienawidzi. Cóż, jestem z tych drugich. To, co chyba miało mnie skłonić do refleksji było dla mnie jakieś, nie wiem, zbyt grubymi nićmi szyte. To, co miało być magiczne, wydało mi się głupawe. No, nie podobało mi się i już.
    • caroline.1 Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 14.02.14, 11:59
      Wsiąkłam w serię "Tomorrow" Johna Marsdena :) Współczesna proza nurtu "young adults" jest dla mnie świetnym sposobem na rozrywkę i odstresowanie się. Przeplatam ją z klasyką pobieraną z serwisu wolnelektury.pl - ostatnio czytałam "Dziewczę ze Słonecznego Wzgórza" Bjørnstjerne Bjørnsona.

    • marikooo Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 16.02.14, 21:28
      Dodie Smith - Zdobywam zamek
      Inteligentne poczucie humoru Brytyjki z pierwszej połowy XX wieku - dlaczego odkryłam je tak późno?! Historia lekka i przyjemna, a napisana tak dobrze, że aż szkoda odkładać po skończeniu lektury. Nie będę kopiować dostępnych recenzji, w każdym razie polecam na zimowy wieczór z kubkiem gorącego kakao.
    • zooba Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 17.02.14, 08:34
      Czytam teraz:
      1. "God is not great" Hitchensa - czytam po angielsku i nie jest mi łatwo, ale podobno polskie tłumaczenie jest do bani. Jest to książka z podtytułem "Jak religie wszystko psują" i autor rzeczywiście jest bezkompromisowy w swoich opiniach. Podoba mi sie lektura, bo zadaje pytania których sama bałam sie przez lata zadawać i pokazuje sprawy, o których wolałabym nie myśleć.
      2. "Limes inferior" Zajdla - kolejne podejście do SF, jeszcze nie wiem, czy udane.
      3. Waham się czy zacząć "Ostatnie kuszenie" Val McDermid - to trzecia część serii szkockich kryminałów, dwie poprzednie były świetne - czy wziąć się za "Zanim zasnę" Watson thriller o kobiecie z zanikiem pamięci, brzmi banalnie ale podobno dobre jest.
      • slotna Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 17.02.14, 11:31
        > Czytam teraz:
        > 1. "God is not great" Hitchensa - czytam po angielsku i nie jest mi łatwo, ale
        > podobno polskie tłumaczenie jest do bani.

        Jest do bani, wystarczy otworzyc na losowej stronie i mozna wybaluszyc oczy nad konstrukcja zdan. Podobna uwage mam do Goldacre'a i jego Bad Science - miala swietne, zabawne i blyskotliwe momenty, kompletnie zarzniete w tlumaczeniu. Hitchensa w tym temacie polecam tez The Missionary Position, i oczywiscie Hitch-22. Fakt, ze nie czyta sie go tak latwo jak Dawkinsa, zupelnie inny styl.
      • turzyca Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 19.02.14, 12:56
        > 2. "Limes inferior" Zajdla - kolejne podejście do SF, jeszcze nie wiem, czy uda
        > ne.

        Kocham te powiesc. Uwielbiam wizje spoleczenstwa, a szczegolnie wady tego systemu spolecznego. Nie cierpie tylko zakonczenia. Bo mimo ze jest zapowiadane chyba od mniej wiecej jednej trzeciej ksiazki to moim zdaniem i tak jest "deus ex machina", zupelnie od czapy. No ale moze za 20 lat dostrzege jego tradnscendentalnosc albo inna zalete.
    • kizombalover Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 17.02.14, 10:06
      The girl who kicked the hornets' nest, czyli 3. część Millenium Stiega Larssona.
      Pierwszą wciągnęłam jak narkotyk, drugiej po angielsku nie udało mi się dorwać, mam nadzieję, że jak dorwę, to nie będę żałować, że już czytałam trzecią :)

      • marikooo Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 17.02.14, 19:03
        kizombalover napisała:

        mam nadzieję, że jak dorwę, to nie będę żałować, że już czytałam trzecią :)

        Druga jest moim zdaniem najlepsza, więc zostawienie jej na deser to nic innego jak odraczanie przyjemności ;)
      • azymut17 Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 25.02.14, 17:00
        kizombalover napisała:

        > The girl who kicked the hornets' nest, czyli 3. część Millenium Stiega Larssona
        > .
        > Pierwszą wciągnęłam jak narkotyk, drugiej po angielsku nie udało mi się dorwać,
        > mam nadzieję, że jak dorwę, to nie będę żałować, że już czytałam trzecią :)
        >
        Nie pamiętam już szczegółów, ale IMO trzecia część to bezpośrednia kontynuacja drugiej, zaczyna się zaraz potem i rozwija wątki omawiane w 2. Radziłabym więc czytać chronologicznie. Swoją drogą zadziwia mnie, że angielskie tytuły są zupełnie inne od oryginalnych. Nie wiecie, skąd to się wzięło?
    • kasiamat00 Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 18.02.14, 00:24
      Będzie wszystko po angielsku, nawet nie wiem co zostało przetłumaczone na polski. Beletrystyki brak, ma niższy priorytet, więc chwilowo wypadła z listy. I tylko to, co moim zdaniem warto chociaż przejrzeć.

      Mihaly Csikszentmihalyi, "Flow" - z rekomendacji lubego, jak na razie czyta się bardzo dobrze. Lekko o badaniach nad szczęściem i wnioskach z nich.

      Daniel Kahneman, "Thinking, Fast and Slow" - również dość lekko o badaniach nad myśleniem, intuicją itd. IMHO dobre.

      David McRaney, "You Are Not So Smart" - w skrócie: rewelacja. Polecam zacząć od wyguglania strony, nie wiem czy w książce jest coś więcej. Ogólnie omówienie kilkudziesięciu powodów, dla którym nie myślimy aż tak logicznie jak się nam wydaje, np. "fundamental attribution error". Tu już lekko do kwadratu :)

      Nassim Taleb, "The Black Swan" - o tym, że rozkład normalny nie zawsze jest właściwym narzędziem do opisu świata. Autor jest z wykształcenia bodajże matematykiem, karierę zrobił jako trader, gdy obstawiał tytułowe "czarne łabędzie", czyli mało prawdopodobne zdarzenia o bardzo dużym wpływie. Szczególnie polecam ludziom, którym tradycyjny wykład statystyki wyprał mózg ;)
      • zooba Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 18.02.14, 08:24
        Kahneman jest moim zdaniem bardzo dobry, gdyby ktoś chciał, mam go w pliku. Polski tytuł dość toporny "Pułapki myślenia" ale zawartość warta czasu.

        O badaniach nad szczęściem pisał też Weiner w "Geografii szczęścia" - nie jest to bardzo poważna lektura ale dla mnie ciekawa.

        Dzięki za te polecanki, brzmią świetnie.
      • sbarazzina Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 18.02.14, 22:42
        Kasiamat, widzę że interesuje nas podobna tematyka :)

        Ja akurat czytam Blink: The Power of Thinking Without Thinking Malcolma Gladwela. Przyjemnie napisana książak z pogranicza psychologii i ekonomii behawioralnej. Generalnie o tym jak zbiór doświadczeń i wiedzy, pozwala na ocenę sytuacji w ciągu kilku sekund, bez potrzeby naukowej analizy.
      • virgaaurea Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 19.02.14, 10:34
        dolaczam do milosnikow tego typu ksiazek:)

        @kasiamat00, pisz, pisz, jak bedziesz cos czytac, skorzystam na pewno:)
        pierwsze 3 pozycje znam, ale The Black Swan nie, z opisu widze, ze wielka szansa, ze przypadnie mi do gustu;

        Podrzucona przez zoobe "Geografie szczescia" Weinera tez polecam, niedawno skonczylam - przyjemna, lekka i madra lektura, dodatkowy plus - moze podobac sie ludziom z bardzo roznymi gustami i zainteresowaniami.
      • kasiamat00 Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 05.04.14, 14:57
        Kolejna porcja:

        Robin Dunbar - "Grooming, Gossip and the Evolution of Language" oraz "The Human Story" - z grubsza rzecz ujmując o ewolucji człowieka, pierwsza również o rzeczach bardziej współczesnych (np. dlaczego języki się różnicują i powstają gwary). Pierwsza przetłumaczona na polski, ale polskie wydanie jest wybitnie niechlujne, do tego stopnia, że przeszkadza to w czytaniu.

        Matt Ridley - "The Red Queen: Sex and the Evolution of Human Nature"

        No i czaję się na "what if" (www.amazon.com/gp/product/0544272994/ref=pe_509750_115774980_em_4p_0_im), ale to jeszcze z pół roku.
    • nastazjaa "Życie towarzyskie w XIX wieku", Agnieszka Lisak 18.02.14, 11:31
      Pełna ciekawostek książka, prawdziwa podróż w czasie.
      Świetna dla każdego, kogo interesuje historia obyczaju i XIX-wieczna codziennosc.
    • bathilda Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 18.02.14, 12:42
      Ja właśnie skończyłam nowego Wiedźmina. IMO jak za najlepszych wiedźminowych czasów, miałam dużą frajdę.
    • sylwiastka Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 18.02.14, 14:49
      Czytam Lean In Sheryl Sandberg - bardzo ciekawa ksiazka na temat kariery zawodowej kobiet i ogolnie kobiet zajmujacych wysokie stanowiska. Autorka jest COO w Facebook, wczesniej zajmowala wysokie stanowisko w Google. Opisuje wiele badan naukowych na temat roznic miedzy karierami kobiet i mezczyzna, danych twardych i czesto zasmucajacych. Nie ze wszystkimi jej tezami sie zgadzam, ale na pewno lektura jest ciekawa dla tych, ktore chca odniesc sukces w branzach zdominowanych przez mezczyzn.
      • mniickhiateal Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 18.02.14, 19:58
        sylwiastka napisała:

        > Czytam Lean In Sheryl Sandberg - bardzo ciekawa ksiazka na temat kariery zawodo
        > wej kobiet i ogolnie kobiet zajmujacych wysokie stanowiska. Autorka jest COO w
        > Facebook, wczesniej zajmowala wysokie stanowisko w Google. Opisuje wiele badan
        > naukowych na temat roznic miedzy karierami kobiet i mezczyzna, danych twardych
        > i czesto zasmucajacych. Nie ze wszystkimi jej tezami sie zgadzam, ale na pewno
        > lektura jest ciekawa dla tych, ktore chca odniesc sukces w branzach zdominowany
        > ch przez mezczyzn.

        O, właśnie miałam pisać, że parę dni temu skończyłam. Bardzo mi się podobało; interesuje mnie dotkliwie temat, i ta książka w odróżnieniu od podobnych (np. "Knowing Your Value" Miki Brzezinski) oferuje trochę pozytywnej inspiracji, praktyczne wskazówki i ogólnie jakieś światełko w tunelu.

        Z którymi jej tezami się nie zgadzasz?
        • sylwiastka Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 19.02.14, 11:26
          > Z którymi jej tezami się nie zgadzasz?

          Dopiero jestem w 1/3 ksiazki. Autorka bardzo dobrze zuwaza, w jaki sposob same kobiety, ich wspolpracownicy i spoleczenstwo stawiaja je na drugim miejscu. Pisze, czego nie nalezy robic i to jest swietne. Jednak brakuje mi tu jej odwagi. Po tej ksiazce widac (na razie), ze sama zachowuje sie jak te kobiety na nizszych szczeblach, ktore opisuje. Ona ma naprawde silna pozycje, jej glos jes wysluchiwany, ale ona go nie wykorzystuje. Daje wskazowki jak odnalezc sie i walczyc w meskim swiecie buisnessu, jak przystosowac sie do meskich zasad. Nie widze tu silnego glosu, ze "kobiece" metody ich postrzeganie swiata i pracy powinno byc bardziej uwzglednione. Nie zacheca kobiet do podkreslania, ze ich atuty, mimo ze czesto inne od tych meskich, sa rownie cenne a czesto i lepsze. Ja osobiscie widze tutaj pole do zmian, a nie po prostu przystosowac sie do zasad gry narzuconych przez mezczyzn.

          Jednak nadal ksiazka jest warta uwagi, czesto zloszcze sie na przedstawione wyniki badan i jej obserwacje, ale to taki dobry zimny prysznic. Choc i moglby byc z tego naprawde cenny manifest, pomysly na zmiany i ich propozycje.
          • mniickhiateal Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 26.02.14, 09:20
            sylwiastka napisała:

            > > Z którymi jej tezami się nie zgadzasz?
            >
            > Dopiero jestem w 1/3 ksiazki. Autorka bardzo dobrze zuwaza, w jaki sposob same
            > kobiety, ich wspolpracownicy i spoleczenstwo stawiaja je na drugim miejscu. Pis
            > ze, czego nie nalezy robic i to jest swietne. Jednak brakuje mi tu jej odwagi.
            > Po tej ksiazce widac (na razie), ze sama zachowuje sie jak te kobiety na nizszy
            > ch szczeblach, ktore opisuje. Ona ma naprawde silna pozycje, jej glos jes wyslu
            > chiwany, ale ona go nie wykorzystuje.

            Ja to odebrałam bardziej jako dotkliwą wizualizację, jak mocno te wzorce tkwią w głowach nawet mądrych i silnych kobiet. Sheryl w pewnym momencie opisała, jak jej skądinąd postępowa rodzina kładła do głowy, że musi mieć przede wszystkim męża i rodzinę; na pewno nie jest to jedyny szczegół socjalizacji, który miał na nią wpływ. Widziałam z nią kiedyś wywiad u Jona Stewarta albo Colberta i opowiedziała, że nawet w swoich oczach po prostu musi być miła i lubiana. Sama też po sobie widzę, jak te wspomniane przez nią rzeczy są koszmarnie trudne, np. wynegocjowanie podwyżek dla podwładnych - bułka z masłem i normalny dzień w pracy. Porozmawianie o własnych pieniądzach - stres i koszmar nie do przeskoczenia. Kiedyś świadomie więc zainicjowałam ze swoim szefem taką rozmowę, mimo że wiedziałam, że to bez sensu z przyczyn obiektywnych, ale stwierdziłam, że muszę się zacząć uczyć o tym rozmawiać, i że będę się czuła okropnie, ale się czegoś nauczę na przyszłość. (Świat się nie skończył, BTW, a teraz mi minimalnie łatwiej.)

            > Daje wskazowki jak odnalezc sie i walczyc
            > w meskim swiecie buisnessu, jak przystosowac sie do meskich zasad. Nie widze t
            > u silnego glosu, ze "kobiece" metody ich postrzeganie swiata i pracy powinno by
            > c bardziej uwzglednione. Nie zacheca kobiet do podkreslania, ze ich atuty, mimo
            > ze czesto inne od tych meskich, sa rownie cenne a czesto i lepsze. Ja osobisci
            > e widze tutaj pole do zmian, a nie po prostu przystosowac sie do zasad gry narz
            > uconych przez mezczyzn.

            Tak, z tym się zgadzam. Wydaje mi się jednak, że kluczem jest osiągnięcie masy krytycznej kobiet na wysokich stanowiskach, żeby skasować efekt skupienia uwagi na pojedynczej kobiecie-UFO i upatrywaniu przyczyny każdej niedoskonałości w jej płci oraz przypisywaniu jej złych cech z powodu płci. Kiedy ludzie przestaną ubolewać np. nad głupotą Sary Palin jako przynoszącej wstyd wszystkim kobietom i zaczną jej istnienie traktować tak stoicko, jak te cały czas istniejące i mające się świetnie tony durnych i złych facetów-decydentów, wtedy chyba będzie normalność i ocenianie każdej jednostki indywidualnie, a nie przez stereotyp..

            >
            > Jednak nadal ksiazka jest warta uwagi, czesto zloszcze sie na przedstawione wyn
            > iki badan i jej obserwacje, ale to taki dobry zimny prysznic. Choc i moglby byc
            > z tego naprawde cenny manifest, pomysly na zmiany i ich propozycje.
          • kis-moho Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 26.02.14, 13:51
            Czyli mówisz, że warto? Ja się przymierzałam parę razy, ale cały czas obawiałam się, że to będzie kolejna książka pełna frazesów pt. kobiety są dyskryminowane + wezwań do boju...
          • zawsze_zielona Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 10.03.14, 13:44
            Przeczytalam. Uwazam, ze to naprawde warta uwagi ksiazka i kazda kobieta powinna ja przeczytac, by byc swiadoma ograniczen, ktore czasem sama sobie stawia.

            Uwazam tez, ze rozdzialy o laczeniu pracy i rodziny byly smutne i przygnebiajace. Bo ona pisze, "nie mozesz miec wszytkiego", z czym sie zgadzam, ale jednak woli miec wszystko w pracy i tylko troche w domu. Nie ma w tym nic zlego, bo to jej wybor. Ale w przeciwienstwie do niej, rozumiem tez dlaczego kobieta z malutkiem dzieckiem swiadomie odrzuca prace wymagajaca czestych podrozy i 60 godz pracy poza domem w tygodniu.
            Smutny byl opis jej krotkiego macierzynskiego, bo IMO po prostu bezpowrotnie wiele stracila. Tak samo uwazam, ze ojciec siedzacy w pracy od rana do nocy i ogladajacy dzieci glownie gdy spia, wiele traci. Znow, nic mi do tego, bo to nie moj wybor. Dla mnie wazne jest, by moje dziecko znac, by do mnie albo do meza zwracalo sie z problemami, bo wie, ze naprawde interesujemy sie jego zyciem. A budowanie zaufania wymaga przede wszystkim czasu i zaangazowania. I nikt mnie nie przekona, ze mozna to zbudowac tylko podczas wieczornego obiadu.

            Widze tez jak wielka roznica jest w byciu rodzicem w USA a w Danii gdzie mieszkam. W moim przedszkolu widze tyle samo ojcow co matek odprowadzajcych i odbierajacych dzieci, rodzice pracuja zawodowo, bo jest swietnie rozwinieta i odfinansowana siec zlobkow i przedszkoli. Po lekturze tej ksiazki jeszcze bardziej to doceniam.
      • kasiamat00 Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 18.02.14, 22:46
        O, dzięki za polecenie. Z podobnego kręgu niedawno przeczytałam "Women don't ask", cytowane tam dane statystyczne są mocno przygnębiające. Skończyło się na tym, że minęły mi absolutnie wszelkie skrupuły w wykorzystywaniu przywilejów "tylko dla kobiet" (u mnie w branży trochę ich jest), do tego za namową kumpla zamierzam wywalić fotkę z paru miejsc (LinkedIn itp.) - na szczęście mam nazwisko, które jest prawie identyczne jak czeskie imię męskie, tu mnie często biorą za faceta widząc tylko podpis. To straszne, ale tak, zamierzam to wykorzystywać.
      • zawsze_zielona Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 25.02.14, 11:02
        sylwiastka napisała:

        > Czytam Lean In Sheryl Sandberg - bardzo ciekawa ksiazka na temat kariery zawodo
        > wej kobiet i ogolnie kobiet zajmujacych wysokie stanowiska.

        Wlasnie wczoraj wzielam z biblioteki i przeczytalam spory kawalek. Bardzo inetersujaca ksiazka, kazda kobieta powinna przeczytac. Nie ma to jak rekomendacja przez lobbystki.
    • mniickhiateal Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 18.02.14, 20:22
      Oprócz "Lean In" ostatnio zaczęłam z przyjemnością czytać polecone mi "Opowieści z meekhańskiego pogranicza" Wegnera. Jestem w 1/3 pierwszego tomu i na razie jest bardzo ok. Podoba mi się spójność i złożoność świata, inteligentne rozterki bohaterów, wstępnie zaprezentowany światopogląd. Mam problem z zapamiętaniem skomplikowanych imion, ale może mi przejdzie, oraz z trochę zbyt obficie lejącą się posoką, ale może autorowi przejdzie.

      Poza tym od dłuższego czasu z mozołem męczę "Changing My Mind" Zadie Smith i mimo że ona fantastycznie i ciekawie pisze, i uwielbiam jej fikcję, to ciężko jest. Chyba po prostu literaturoznawstwo mnie fundamentalnie nudzi; chociaż i tak w jej wydaniu niektóre aspekty są ciekawe. Może rozdzialik po rozdzialiku, małymi dawkami, zmogę. Ale jeśli kogoś literaturoznawstwo interesuje, to jest to świetna i godna polecenia książka, IMO.
    • slotna Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 19.02.14, 00:27
      The Unthinkable: Who Survives When Disaster Strikes - and Why, a ostatnio odswiezam L.L.Montgomery - wielu ksiazek nigdy nie czytalam, skonczylam wlasnie oba tomy Pat i sposobie sie do Emilki.
      • marikooo Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 19.02.14, 10:03
        slotna napisała:

        a osta
        > tnio odswiezam L.L.Montgomery - wielu ksiazek nigdy nie czytalam, skonczylam wl
        > asnie oba tomy Pat i sposobie sie do Emilki.


        Ja też właśnie przeczytałam "Emilkę" po kilkunastu latach przerwy od lektur młodzieżowych i nadal mi się podoba :) A w dodatku czytałam ją wówczas namiętnie i wielokrotnie na zmianę z "Małą księżniczką" Burnett i ku mojemu zdziwieniu pamiętam całe fragmenty niemal dosłownie, z przecinkami. Pamięć ludzka zadziwiająca jest ;)
        • slotna Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 19.02.14, 13:20
          No wlasnie ja Emilki nie zmoglam, mialam jakies niewyobrazalnie zle tlumaczenie, az zeby bolaly. Ale mysle, zeby sprobowac w oryginale.

          Dzieki za przypomnienie "Malej ksiezniczki"! Uwielbialam ja w dziecinstwie, tez pamietam cale kawalki, no i "Tajemniczy ogrod" oczywiscie (ale wole Sare ;)).
    • marikooo Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 19.02.14, 10:07
      Dla miłośników fantastyki z wiedźmami i czarami, za to bez krasnoludów i toporów ;)
      Wiedźma.com.pl Ewy Białołęckiej
      Napisana swobodnie i płynnie, co cenię. Przyjemne poczucie humoru, łatwo się czyta. W kategorii: czytadło dla przyjemnego spędzenia czasu.
    • amused.to.death Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 25.02.14, 14:16
      Właśnie przeczytałam:

      1. "Eli, Eli" Tochman. Lubię go, ale ta ksiażka tak średnio mi się podobała - udało się autorowi wzbudzić moją niechęć do autora.

      2. "Przypływ" Rolf Börjlind, Cilla Börjlind - bardzo udany szwedzki kryminał.
    • zawsze_zielona Paul Auster Sunset Park 27.03.14, 11:49
      Wlasnie skonczylam (dunskie tlumaczenie) i jestem zachwycona. Dawno mnie tak zadna ksiazka nie wciagnela. Na pewno siegne po inne ksiazke Austera bo bardzo odpowiada mi jego styl pisania (wlasnie zaczelam czytac "Podróże po skryptorium"). Sunset park to opowiesc o kilku osobach probujacych odnalezc sie w nowej amerykanskiej kryzysowej rzeczywistosci 2008-2009 rok. IMO bardzo w klimacie "Wolnosci" Franzena.
    • kis-moho Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 30.03.14, 18:52
      Zachwycona "Mastering the art of French Cooking" przez ostatnie wieczory czytałam "Moje życie we Francji" Julii Child, i w sumie się rozczarowałam. Nadal mogę polecać tą książkę lubiącym dobrą kuchnię, bo fragmenty o jedzeniu są fantastyczne. Natomiast reszta nudna pioruńsko, jak pewnie większość autobiografii. Na pewno po przeczytaniu połowy książki można ją bez żalu odłożyć na półkę, w drugiej części nic kulinarnie ciekawego się nie zdarzy.
      • sbarazzina Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 30.03.14, 21:39
        kis-moho napisała:

        > Zachwycona "Mastering the art of French Cooking" przez ostatnie wieczory czytał
        > am "Moje życie we Francji" Julii Child, i w sumie się rozczarowałam.

        Ha! Też lubię tę książkę. Z niej właśnie mam najlepszy przepis na naleśniki. Robiłaś już? Możesz polecić jakieś inne przepisy?
        • kis-moho Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 30.03.14, 21:56
          Przepis na naleśniki mam najlepszy z domu, więc jeszcze nie próbowałam :o) na razie z konkretniejszych rzeczy mogę polecić Boeuf a la catalane, rozplywa się w ustach. Poza tym robiłam tylko drobiazgi, mam książkę dopiero od niedawna. Ale czytam z zapartym tchem, miłość do jedzenia widać na każdej stronie :o)
      • justinehh Re: Co czytamy w zimowe ranki i wieczory... 05.04.14, 20:51
        A mnie się podobało; no i nie wolno tego czytać na głodniaka
    • zawsze_zielona "Ciemno, prawie noc" Joanna Bator 03.04.14, 10:16
      Mialam nie czytac, jednak ucieszona tym, ze w dunskiej bibliotece znalazlam polska ksiazke, wzielam. No i zaluje:-/ Czytam i czuje sie, jakby ktos na mnie wiadro pomyj wylal. Kazde zdanie dostarcza ogromny ladunek negatywnych emocji, przykleja sie do czlowieka i nie chce sie odczepic. Z drugiej strony, przez ten "kryminalny" watek ksiazka wciaga, wiec doczytam ja do konca.
      Nie podoba mi sie jezyk glownej bohaterki. Ja jestem prosty czlowiek, takie nagromadzenie przymiotnikow i kwiecistych porownan przyprawia mnie o mdlosci. Watek romantyczny uwazam za naciagany a sceny seksu za nieprzekonywujace.
      Nie wiem, czy polecam, chyba nie..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka