neiti89
09.01.16, 17:51
Co nowego przyniósł miniony rok? Co z tego jest warte polecenia, a jakie produkty lepiej omijać szerokim łukiem? A może w tym roku odkryłaś coś, co na półkach jest od dawna, ale zmieniło Twoje życie na lepsze? :) Dajcie znać, co Was ujęło i ostrzeżcie biuściaste siostrzaństwo do czego nie podchodzić.
Z moich zeszłorocznych doświadczeń to przede wszystkim dwufazowy płyn do demakijażu oczu Pur Bleuet. Do tej pory zawsze miałam coś do zmywania makijażu, lepsze czy gorsze trudno rzec, bo wszystko było podobne. I myślałam, że tak właśnie wygląda demakijaż: duuużo pocierania wacikiem, a następnego dnia lekko podpuchnięte oczy, bo nie wszystko zeszło. Aż w promocji kupiłam Pur Bleuet. Jestem bardzo zadowolona, najbardziej uparty tłusty eyeliner schodzi bez marudzenia, o cieniach czy tuszach nie wspomnę (choć nie używam wodoodpornych, te pewnie stanowią trochę większe wyzwanie). Nie drażni oczu i zostawia, jak to dwufazowiec, delikatną warstewkę na skórze, co mi nie przeszkadza, bo zazwyczaj demakijaż bardzo skórę mi wysuszał.
I druga rzecz: cienie do powiek Magic Make Up. Trafiłam na nie na konwencie, gdzie wystrojona w elfkę sprzedawczyni zachwalała swoje towary. Przystanęłam i posłuchałam, potem kupiłam standardowy zestaw Faerie i już było po mnie ;) na kolejnym konwencie kupiłam powiększony zestaw Elf Dziki, a jak wybiorę się na kolejną imprezę w kwietniu to nie wyjdę bez Steampunk Doll (której nie ma na stronie, ale widziałam na żywca i jest boska <3). Cienie nie zawierają żadnych substancji tłustych, przez co są w zasadzie bezterminowo ważne (tzn jakiś termin przydatności trzeba podać, bo unia wymaga, ale ja nie mam wątpliwości, że będę moje cienie używać do końca buteleczki, a nie tylko najbliższe 2 lata). Cienie są bardzo intensywne i dobrze trzymają się powieki o ile użyje się bazy. Bez bazy wychodzą bledsze i trzymają się trochę mniej właśnie ze względu na brak zawartości tłustości.