Dodaj do ulubionych

Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwości

09.03.09, 22:55
Proszę się nie śmiać, ale naprawdę potrzebuje gruntownego wykładu.

Sprawa ma się tak, że nigdy przenigdy w życiu nie farbowałam włosów. No - na sylwestra w ósmej klasie taką czerwoną pianką z reichu, to był jedyny raz.

Za to ostatnio mój maużon przebąkuje coś całkiem często, że gdybym była jasno ruda (a la Bree z Desperate Housewives), to bym ślicznie wyglądała i co ja o tym myślę.

A ja nic nie myślę, bo targają mną mieszane uczucia względem farbowania włosów:
1) od farby włosy się mogą zacząć puszyć i mechacić, a teraz mam przecież całkiem fajne, mocne i długie;
2) od farby może mi się zrobić jakaś wysypka i świnstwo na skórze (jestem okropnie alergiczna);
3) jak się pofarbuje włosy, to potem co 2 tygodnie trzeba się z tym pieprzyć i robić odrosty, czyli farbowanie to robienie sobie dodatkowych obowiązków;
4) sama w życiu nie będe się packać w farbie sama, musiałabym pójść do fryzjera, a z tego co podejrzałam w cennikach, to za farbowanie bierze się ok. 200 złotych (o_o);
5) a co jeśli wyjdzie beznadziejnie? Czy to się jakoś zmywa? Zmywaczem do paznokci? Denaturatem?;)

Z drugiej strony:
6) jak to jest być rudą?:)
7) czy od zmiany koloru włosów zmienia się osobowść? zachowanie? nastrój?
8) jak się ma niepofarbowane włosy w TYM wieku, to się wygląda na zapuszczoną mysz, więc już by wypadało;
9) zwłaszcza, że o 5 lat młodsza siostra już to robiła, a ja jeszcze nie.

Nie chcę wyglądać jak mysz, a jednocześnie nie chcę musieć farbować odrostów. Chcę pobawić się w Bree z Desperatek, ale móc zmyć, jak mi się nie spodoba. Nie chcę przepuścić na to dwóch staników, ale nie chce też paćkać się z farbą z Rossmanna.

No i co ja mam zrobić? Może demonizuję? ;-)
Obserwuj wątek
    • agafka88 Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 09.03.09, 23:04
      A może na pierwszy raz taka szamponetka na 6-8 myć? tylko to zależy od włosów
      jak łapią, mi lapią kolory (szczególnie rudości) super, miałam marchwewkowy
      kolor jak chciałam, a potem taki miedziany. Zawsze możesz spróbować na małym
      kosmyku i potem nie będzie płaczu, bo farby to raczej nie zmyjesz, a szamponetkę tak

      A z farbą też nigdy nie miałam nic wspólnego ;p
      • quleczka Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 09.03.09, 23:50
        to nie jest glupi pomysl na poczatek jak sie chce zobaczyc jak to wyglada :)

        szczegolnie jak ma sie wlosy jasniejsze od planowanego koloru - zgadzam sie, ze
        rudosci niezle lapaly i zawsze da sie to w miare szybko zmyc i nie ma problemu
        odrostow

        naklada sie latwo, nie niszczy wlosow tak jak mocniejsze farby i nie kosztuje
        majatku

        jak ci sie spodoba i sie zdecydujesz, ze chcesz zmienic na dluzej to wtedy
        mozesz sprobowac normalnie

        p.s. podobno swietne jesli chodzi o nie niszczenie wlosow, a wrecz odzywianie i
        o odcienie rudosci jest chna do wlosow, moja mama cale lata stosowala, tylko
        srednio wygodna w uzyciu niestety

        tagomago.pl/henna-plynie-mied%C3%82%C5%BAcuivre-p-453.html
        p.s.2 co do uczulenia to koniecznie trzeba zrobic test wczesniej np. w zgieciu reki

      • kotwtrampkach Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 16.03.09, 14:50
        ja po szamponie miałam odrosty. Może nie "super rzucające sie w oczy" ale były.
        To takie ostrzeżenie ;-)
    • koza-1985 Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 09.03.09, 23:06
      z tego co kojarzę to bardzo ładna blondyna z Ciebie ;)
      ja od 8 lat tj od 1 klasy ogólniaka jestem sztucznie czarna. włosy mam
      długie( były i za talię kiedyś teraz do połowy pleców) mam gęste i
      zdrowe, ale to geny:)
      farbuję sama, co około 4 tygodnie, jestem zadowolona, bo pasuje mi taki
      kolor i imidz takowy ;)
      teraz jako mądra dorosła baba pewnie bym się zastanowiła z dwa razy zanim
      zafarbowałabym.

      to że się włosy zniszczą to nie reguła, czy farba uczuli? może uczulic(
      na każdej pisze o teście alegricznym)
      no i nigdy ni wiadomo jaki kolor wyjdzie. ja też myślałam za pierwszym
      razem, że będzie ciemny brąz a wyszedł czarny, na szczęście fajnie
      wyglądający.

      z doświadczen znajomych kobiet stwierdzić mogę, że pasemka balejaże i
      rozjaśnianie najbardziej szkodzi i "sianuje" włosy
    • wielebnna Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 09.03.09, 23:19
      z każdą nowa farbą test się robi za uchem - smarujesz i czekasz minium 24 godziny
      najwygodniej u fryzjera - odpytaj znajomych o sprawdzonego niedrogiego
      można mieć wiecej lat, niepofarbowanym być a wyglądac zadbanie
      nie zmywa się ale kładzie się inna farbę
    • turzyca Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 09.03.09, 23:42
      Idz sie ugryz z tym zaniedbaniem, zaniedbane to sa jak masz na glowie
      niewypielegnowane siano, ktore fryzjera ostatni raz widzialo w czasach
      komunijnych. Jak sa dobrze ostrzyzone i zadbane, to cieszmy sie ich uroda i nie
      poddawajmy sie kretynskim pogladom.


      A po cichu Ci powiem, ze bardzo mnie zaskoczylas, bo po zdjeciach sadzac,
      myslalam, ze masz wlosy choc podfarbowane, bardzo ladny, rzadki w naturze odcien.
      • 987ania Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 00:05
        z szamponetką też uważaj, bo wbrew pozorom wcale tak łatwo się nie zmywa.
        Farbę usuwa się poprzez dekoloryzację i dopiero masz sianko na głowie.
        • pierwszalitera Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 00:16
          Dlatego uważanie czytać opakowanie, bo są takie proste, na 2-3 mycia, u mnie trzymały się w zasadzie tylko do następnego i są takie na 6-8, które są już bardziej upierdliwe. A czasem zdarzają się nawet do 10 myć. I wszystkie mogą być sprzedawane jako zmywające się płukanki. Poza tym na zniszczonych włosach nawet płukanko- szamponetki mają tendencję do wgryzania się w uszkodzoną strukturę włosa. Na zdrowych nie powinno być problemów z pozbyciem się koloru.
          • quleczka Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 00:25
            >I wszystkie mogą być sprzedawane jako zmywające się płukanki

            bo jakby nie bylo wszystkie nimi sa :)

            co innego takie spraye na jedna noc - ale te to w ogole nie wnikaja we wlosy,
            wiec zmywaja sie od razu - ale to raczej na jakas impreze i w dziwnych kolorach ;)

            >Poza tym na zniszczonych włosach nawet płukanko- szamponetki
            >mają tendencję do wgryzania się w uszkodzoną strukturę włosa.

            racja :) i na pewno zalezy tez od czasu trzymania tego na glowie i ogolnie od
            struktury wlosa - ja przykladow od zawsze mam takie puszace sie, falowane i matowe

            no i na pewno zalezy od wyjsciowego koloru wlosow - na moim brazie miedz robila
            tylko rudy odcien i refleksy, wiec to po paru myciach prawie nie bylo widoczne

            na blond na pewno efekt zmywania widac inaczej ale tak czy siak lepsze to niz
            farba na poczatek :)
            • pierwszalitera Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 00:51
              quleczka napisała:

              > co innego takie spraye na jedna noc - ale te to w ogole nie wnikaja we wlosy,
              > wiec zmywaja sie od razu - ale to raczej na jakas impreze i w dziwnych kolorach
              > ;)

              Ale może właśnie przy takich imprezowych jednorazówkach ma się szansę na jasną miedź? Ja znam Wella Viva One Night, ale nie wiem dokładnie czy robią coś w takim niuansie.
              • quleczka Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 01:13
                te ktore ja znam to sa takie spraye, ktore sie osadzaja na wlosach, troche je
                zlepiaja i do tego po paru godzinach zaczynaja splywac.. i to raczej jakies
                jaskrawe kolory - fiolet, niebieski, czerowy

                to sie bardziej do pomalowania przed jakims meczem pilkarskim nadaje ;)

                mysle, ze szamponetka czy sie zmyje po 2 czy 7 myciach to nie tak zle...jest
                czas sprawdzic jak sie czlowiek czuje w danym kolorze :)

                tylko wiadomo lepiej wybrac tydzien bez waznych spotkan ;)
          • ocisza Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 14:05
            Ja nigdy nie farbowałam włosów i kiedyś chciałam spróbować, więc kupiłam właśnie
            taki ustrojstwo, które miało zejść po 6 myciach. Hm, nie złapało koloru wcale!
            Wtedy miałam włosy ciemny blond, a chciałam zrobić bardzo ciemny brąz. Potem już
            machnęłam ręką. Mam zdrowe włosy i nie będę ryzykować. Zwłaszcza, że ja konserwa
            jestem w kwestii własnego wyglądu najbardziej :P Wrócę do sprawy jak zaczną mi
            siwieć...
    • pierwszalitera Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 00:10
      Jeżeli jesteś blondynką, to masz na pewno łatwiej, na początek możesz bowiem wypróbować, jak się w nowym kolorze czujesz. Do tego celu służą płukanki, albo szamponetki zmywające się po 2-3 myciach włosów. Wybrałabym w drogerii coś w odcieniu złotej miedzi. Uważnie patrzeć, co się kupuje, by nie załapać jakiejś farby stałej. Zmywanie farby, to raczej tortura dla włosów i może się nie udać, więc po co ryzykować. Przy tak intensywnym kolorze jak jasno rudy i w ogóle pierwszej zmianie koloru włosów lepiej mieć możliwość łatwego odwrotu. Przy zdrowych i mocnych włosach nie powinno też nic się mechacić i puszyć, nowoczesne (stałe) farby nie są aż tak tragiczne dla włosów, szczególnie gdy nie musisz ich wcześniej zbytnio utleniać, tak jak na przykład przy mocnym rozjaśnianiu. Blondynkom tu znowu łatwiej. Z odrostami masz naturalnie problem, więc moim zdaniem opłaca się, gdy bardzo chce się zmiany. Czasem fajną alternatywą do chemicznej farby jest farba roślinna. Może ożywić naturalny kolor włosów, dodając mu kilka złoto- czerwonych refleksów, bez radykalnej zmiany i odrosty nie wpadają aż tak bardzo w oko. Dla blondynek dobre są odcienie w kolorach gold blond i red blond.
    • lavaenn Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 00:35
      na sprawach technicznych się nie znam, na rudych trochę bardziej :)

      fajnie jest być rudą, ja się czuję zupełnie inaczej niż w swoim
      kolorze nieokreślonym :) ale niestety, przetestowałam chyba 6 czy 7
      jasno- i średniorudych farb, moja współlokatorka drugie tyle i nie
      znalazłyśmy akceptowalnego koloru, wszystkie (robione na ciemnym
      blondzie) wyglądają jak a)miodowy, b)dziki rudy sierściuch. i bardzo
      szybko się zmywają (może to nie jest wada... :P)

      więc olałam, co ~2 miesiące robię u fryzjerki trzykolorowy gęsty
      balejaż (Goldwell, odcienie KG/KR/OR w różnych kombinacjach) i
      przynajmniej mam gwarancję że nie będę w ciemności wydzielać
      fioletoworóżowej poświaty jak po którejś "złotej miedzi" ;)
    • besame.mucho Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 00:59
      O, ja też nigdy nie farbowałam, u mnie główny powód to "bardzo lubię
      mój kolor włosów i boję się, że jak pofarbuję, to już nie ma szans,
      żeby wróciły do identycznego". A też się zastanawiam czasami nad
      jakimiś rudymi.
      Swoją drogą to Tobie rzeczywiście by w rudych chyba było bardzo
      ładnie. Może spróbuj, jak dziewczyny wyżej radziły, szamponetkę?
      Taką na dwa czy trzy mycia, to ani nie zniszczy, ani się długo nie
      będziesz z włosami użerała, jeśli Ci się efekt nie spodoba.

      Chociaż ja się nawet na szamponetkę nigdy nie odważyłam :). Też
      sobie kiedyś w sylwestra robiłam włosy pianką, miałam ze 14 lat może
      - miały być takie trochę granatowe, wyszły szare i obrzydliwe :D
      • quleczka Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 01:15
        > Chociaż ja się nawet na szamponetkę nigdy nie odważyłam :)

        ja dlugo tez nie...ale potem dalam sie przekonac, ze nie ma szansy by zmywalna
        farba zmienila mi na zawsze kolor wlosow ;)
        • besame.mucho Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 01:16
          > ja dlugo tez nie...ale potem dalam sie przekonac, ze nie ma
          > szansy by zmywalna farba zmienila mi na zawsze kolor wlosow ;)

          Ja się nie daję przekonać :D. I mimo, że mojego koloru włosów w
          zasadznie nie potrafię określić, to boję się go pozbywać.
          • quleczka Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 10:27
            no i nikt nie kaze :)

            ja sie przekonalam gdzies pare lat temu, ze szamponetka i owszem zmywa sie
            calkiem gdzies po tygodniu i od tamtej pory jakos nie chce juz mi sie
            eksperymentowac ...lubie swoj kolor :)
        • missmurder Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 12:09
          Ja kiedyś użyłam szamponetki, takiej co niby trzyma 6-8 myć. A mimo mycia włosów codziennie, zeszło dopiero po około miesiącu ;>
          Zresztą, potem jeszcze zaczęłam się babrać innymi farbami, które jak się okazało były też stałe i później z 1,5 roku zajęło, zanim włosy mi doszły do siebie. Bo nie chciałam ciachnąć się na krótko i reszty pozbyć. Co jakiś czas mam jeszcze ochotę na farbowanie, ale:
          1. szkoda mi kasy na fryzjera regularnie, a farbowanie kooosztuje (sama nie chcę się babrać)
          2. szkoda mi czasu na siedzenie godzinami u fryzjera
          3. szkoda mi włosów ;)
          4. nie cierpię odrostów, nawet takich tyci tyci, po prostu pod tym względem mam przeczuloną wrodzoną estetykę ;)
          I choć mój kolor jest moim zdaniem nieco nijaki, to nawet fryzjerki zachwycają się moimi włosami. Więc po co to zmieniać ;)
          A peruka to dobry pomysł na przetestowanie, choć wiadomo, że na własnych włosach nie wyjdzie raczej identyczny odcień. Chyba... ;)
    • lawendowata Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 01:02
      To ja tylko powiem, że masz piękny kolor włosów i nie widzę tego rudego na
      Twojej głowie... :)
    • roza_am Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 01:06
      > 4) sama w życiu nie będe się packać w farbie sama, musiałabym pójść do fryzjera
      > , a z tego co podejrzałam w cennikach, to za farbowanie bierze się ok. 200 złotych (o_o);
      Trzecie wyjście - zatrudnić do pomocy siostrę czy koleżankę.

      > 5) a co jeśli wyjdzie beznadziejnie? Czy to się jakoś zmywa? Zmywaczem do paznokci? Denaturatem?;)
      Można przefarbować włosy na swój naturalny kolor.

      > 6) jak to jest być rudą?:)
      > 7) czy od zmiany koloru włosów zmienia się osobowść? zachowanie? nastrój?
      Test z jednorazową pianką lub peruką.

      > 8) jak się ma niepofarbowane włosy w TYM wieku, to się wygląda na zapuszczoną mysz, więc już by wypadało;
      > 9) zwłaszcza, że o 5 lat młodsza siostra już to robiła, a ja jeszcze nie.
      A większych głupot to koleżanka wymyślić nie mogła? Masz piękne, zdrowe, mocne naturalne włosy to się nimi ciesz, a nie słuchaj jakichś stereotypów. Precz z wrażą propagandą! :)

      PS. Przyznaj się, pozazdrościłaś Effuni?
      PS.2. Myślę, że w rudym byłabyś podobna do Christiny Hendricks.
      • quleczka Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 01:17
        > > 9) zwłaszcza, że o 5 lat młodsza siostra już to robiła, a ja jeszcze nie.
        > A większych głupot to koleżanka wymyślić nie mogła? Masz piękne, zdrowe, mocne
        > naturalne włosy to się nimi ciesz, a nie słuchaj jakichś stereotypów. Precz z w
        > rażą propagandą! :)

        tu sie zgodze...jesli to ma byc jeden z glownych powodow to lepiej sobie daruj ;)

        jeszcze bedziesz miala duzo czasu na farbowanie gdy zaczniesz siwiec i bedziesz
        chciala to ukryc ;)

        ja bym sie cieszyla swoim kolorem poki moge jesli tylko jest ladny :)
    • yaga7 Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 06:43
      Z rudym kolorem i szamponetką mam doświadczenie - chcieliśmy zafarbować mojego Lubego (długowłosy blondyn) na rudo (bo sam chciał, nic na siłę ;)). Kupiłam jakąś szamponetkę, która to schodzi po paru myciach i zrobiłam test na paśmie włosów. Syf, a nie rudy wyszedł. Drugiej próby nie było ;))

      Ja kiedyś chciałam być ruda - kupiłam sobie ognistą farbę i co? nic ciekawego nie wyszło. Ale może dlatego, że się farbowałam z ciemnego koloru, nie z blondu.

      A poza tym farbuję się od kilkunastu lat i jest ok. Nie robię odrostów co dwa tygodnie, raczej co dwa miesiące - naturalne mam ciemne, farbuję się na czarny albo czarny z czymś i ich nie widać. Ostatnio coraz bardziej widać, bo siwieję ;)

      A poza tym mój Luby też uwielbia redheady ;))) A w celu szybkiej zmiany wyglądu zakupiłam długowłosą ognistą perukę, a co ;))
      • quleczka Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 10:28
        >Kupiłam ja
        > kąś szamponetkę, która to schodzi po paru myciach i zrobiłam test na paśmie wło
        > sów. Syf, a nie rudy wyszedł. Drugiej próby nie było ;))

        wlasnie dlatego zawsze trzeba sprobowac na pasmie... nigdy nie ma gwarancji co da dany kolor na naszych wlosach :)
    • martvica Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 11:21
      mauzonka napisała:
      > 6) jak to jest być rudą?:)

      Zajefajnie :D Z drugiej strony ja swojego naturalnego ciemnego popielatego
      blondu, żeby nie powiedzieć mysiego szarego, nie znosiłam szczerze i od zawsze.

      > 7) czy od zmiany koloru włosów zmienia się osobowść? zachowanie? nastrój?
      Mnie się zmieniło, ale to nie była kwestia _tylko_ koloru włosów. Na pewno mi
      pomogło w zwiększeniu pewności siebie, ale to było hoho, jeszcze w liceum.

      Od paru lat farbuję chną i innymi lawsoniopochodnymi, raz na miesiąc cztery
      godziny, jak to nazwałaś, pieprzenia się (ale dwie z tego to suszenie jak po
      każdym myciu), za to włosy są zdrowe i lśniące. Przy czym nie wiem jak by wyszły
      na jasnym blondzie, mnie raczej nie zmieniają ciemności/jasności włosów, tylko
      na ciemnoszarych powstaje barwna, transparentna otoczka, jakby każdy włos
      zawinąć w kolorowy celofan po cukierkach. Nie rzuca się w oczy jakoś bardzo,
      dopóki nie wyjdę na słońce :)

      Popieram kupno i przymierzenie peruki (muszę przyznać że jak sobie kupiłam blond
      anglezy, to strasznie mnie kusiło żeby to zrobić naprawdę, ale jednak
      odbarwianie + trwała to coś za co włosy mogłyby mnie przestać lubić), albo test
      szamponetką.
      • natashka87 Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 11:28
        :)A propos peruki:)
        Ja przymierzałam blond raz i wyglądałam bardzo fajnie, a jak
        zrobiłam blond pasemka to wyglądałam okropnie, strasznie;) Miałam je
        aż 2 dni. Ale może to była kwestia odcienia?
    • pana.cotta Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 12:29
      gdzie wyscie poznajdywaly facetow co lubia rude? ja w zyciu nie spotkalam (moze
      to i lepiej, bo mi kompletnie rudy nie pasuje a szkoda)

      jako osoba, ktore ma slabe pole do manewru z powodu karnacji, wlasciwie tylko
      czarny, brazy, ew takie jasniejsze, ja bym sie farbowala jakbym tylko mogla ;))
      ale dziewczyny maja racje, jesli masz zdrowe wlosy i nie jestes przekonana to po co.
      • pierwszalitera Farba nie musi być zła 10.03.09, 14:00
        pana.cotta napisała:

        > ale dziewczyny maja racje, jesli masz zdrowe wlosy i nie jestes przekonana to p
        > o co.

        Moim zdaniem nie należy farbowania widzieć aż tak negatywnie. Skoro mauzonka założyła taki wątek, to chyba jakąś ochotę na zmianę koloru ma. A taki mały eksperyment z własną osobą od czasu do czasu jest bardzo pobudzający. ;-) Mnie się bowiem wydaje, że w pogoni za ultymatywnym, jedynym, najlepszym wizerunkiem naszej osoby zapominamy, że możemy sobie czasem przeskoczyć z jednej osobowości do drugiej i ciągle będzimy to my. Raz blondynka, raz ruda, czemu nie? Coś w tym jest, że kolor włosów zmienia odrobinę nasze zachowanie i odbiór ze strony środowiska. Rude są bardziej rzucające się w oczy i przepraszam wszystkie blondynki, w tym i mnie, rude są mniej mdłe. ;-) Niekiedy bardziej niebezpieczne, faceci oczekują w jakiś sposób pewności siebie, zdecydowania i mają więcej respektu. Dla blondynek są znowu bardziej opiekuńczy, więc możliwe, że coś się zmieni, gdy ufarbujemy sobie włosy. Ja w każdym razie moich eksperymentów z długościami i kolorami włosów absolutnie nie żałuję. Tylko ciemnych odcieni typu brąz i czerń nie próbowałam, bo przy moich jasnych oczach i skórze byłoby upiornie. Ale odcienie blondu i rudości jak najbardziej. Włosy mam przy tym zdrowe, nigdy się nie rozdwajały, przy prawidłowej pielęgnacji nawet farba nie zaszkodzi.
      • quleczka Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 16:22
        > gdzie wyscie poznajdywaly facetow co lubia rude? ja w zyciu nie spotkalam

        nie sadzilam, ze to cos wyjatkowego...ja znam sporo takich ;) i zaluje, ze juz
        przestalam byc ruda :)
    • daslicht Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 14:52
      Moge napisać jak to jest być rudą - ciekawa sprawa, byłam jakiś czas
      ruda, miedziano-czerwona :)
      Moje włosy wymagają odbarwiania, więc po którymś z kolei zrobiła się
      na głowie jajecznica. Próbowałam namówić fryzjerkę, żeby mi
      odbarwiła na blond, ale ona się sprzeciwiła i zrobiła mi "ciemny
      mahoń", w którym było mi o wiele lepiej niż w marchwi i czerwieni.
      Jeśli rudy, to niekoniecznie "wiewióra", można wybrac także
      spokojniejsze odcienie.

      Po tym całym wielokrotnym odbarwianiu i tlenieniu moim włosom prawie
      nic się nie stało, więc FARBA NIE JEST ZŁA! Zwłaszcza jeśli włosy są
      w dobrym stanie.

      Jesli nie jest się pewnym, to faktycznie lepiej użyć szamponetki,
      która jeśli się nie spodoba, to za parę dni zejdzie i już. Dłużej
      może zostać jeśli włosy są w złym stanie, a na ciemniejsze nie łapie
      w ogóle.

      Martvica ma rację - farbowanie to strasznie dużo pieprzenia! Teraz
      nie chciało by mi się już odbarwiać włosów, nawet pasemek nie chce
      mi się robić (swego czasu miałam czerwone, które szybko schodziły i
      robiły się jasnorudobrązowe). Ale włosy nie ręka - odrosną, więc jak
      szaleć, to szaleć, a nie potem żałować, że się nie spróbowało :)
      • pierwszalitera Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 10.03.09, 15:13
        daslicht napisała:

        Ale włosy nie ręka - odrosną, więc jak
        > szaleć, to szaleć, a nie potem żałować, że się nie spróbowało :)

        Yes, baby! ;-)
    • kasica_k O myszach itd. 10.03.09, 15:23
      Stanowczo się nie zgadzam, jakoby niefarbowanie włosów miało świadczyć o braku
      elegancji. Zadbane (dobrze obcięte, zdrowe itd.) włosy w całkowicie naturalnym
      kolorze plus dopracowana reszta równa się duża klasa, a nie jakieś zaniedbanie.

      Co nie zmienia faktu, że bardzo lubię farbować włosy (zwłaszcza na rudo :) i nie
      uważam, jakoby to z kolei miało świadczyć o złym guście, zwłaszcza że nasze
      typowo polskie odcienie owłosienia bywają szarawe i często dużo lepiej wyglądają
      ożywione choćby refleksem jakimś. Which is not the case w przypadku mauzonki,
      która jest zdecydowaną blondyną. Ma w związku z tym szczęście, bo farbować nie
      "musi", ale może. A jeśli ma wątpliwości, to niech po prostu spróbuje, a stawiam
      na to, że polubi, bo tej swobody, jaką daje zmiana koloru, nie sposób nie lubić
      :-) Zwłaszcza, że na takim blondzie wyjdzie dosłownie każdy kolor, łącznie z
      naprawdę białą platyną.

      Jeśli chodzi o kwestię fryzjer vs. farbowanie domowe, to stanowczo polecam
      jednak fryzjera, zwłaszcza na pierwszy raz. Efekt znacznie bardziej
      przewidywalny (chyba, że fryzjer do bani :), a jeśli włosy dłuższe, to samemu
      wcale nie jest tak łatwo naprawdę równo farbę nałożyć.
      • mauzonka To teraz do "adremu", jak mawia mój promotor 11.03.09, 00:07
        Dzięki, Kobity, za wszystkei głosy i opinie.
        oczywiście jeszcze się z nimi pewnie ze dwie noce prześpię, zanim podejmę decyzję:)

        A teraz czas na konkrety - jakie firmy szamponetek możecie na pewno polecić jako wypróbowane, ewentualnie przed czym na 100% przestrzegacie? I to samo odnośnie do fryzjerów warszawskich - jakiś adres godny polecenia, co to za cenę niekosmiczną wykona taki zabieg? Oraz adresy, które należy przy farbowaniu omijać szerokim łukiem?

        Przyznam, że za każdym razem chodzę do innego fryzjera, bo z żadnego nigdy nie byłam na 100% zadowolona i do żadnego nie mam tyle zaufania, aby pójść drugi raz. Co sądzicie o fryzjerskich sieciówkach w stylu Franki Odrosty i Żan Luji Dawidy?
        • besame.mucho Re: To teraz do "adremu", jak mawia mój promotor 11.03.09, 00:29
          Na szamponetkach się nie znam, ale jeśli o fryzjerów chodzi, to
          odradzam Żan Luji. Zdecydowanie. Mnie kiedyś umiarkowanie
          skrzywdzili, moją koleżankę dosyć mocno skrzywdzili, a moją drugą
          koleżankę skrzywdzili tak, że się wstydziła bez kaptura chodzić
          zanim jej włosy nie odrosły ;). Od tej pory podchodzę do nich z
          pewnym dystansem.
          U Odrosta (podoba mi się to określenie :) ) mnie zawsze cięli
          nieźle. Bez rewelacji, ale nieźle. Tylko ja tam chodziłam na jakieś
          bardzo proste rzeczy, typu "chciałabym podciąć pięć centymetrów nie
          zmieniając fryzury". Tam za to skrzywdzili kiedyś mojego byłego
          chłopaka, któremu nie pozwoliłam się zgolić na łyso i siłą
          zaciągnęłam do fryzjera, co skonczyło się tak, że musiałam sama
          nożyczkami w domu poprawiać, bo wyglądał obrzydliwie (ja na to mówię
          żołnierska zapałka - czyli pół łba podgolone niemal zupełnie, a na
          górze taka kępa, żeby nie powiedzieć pieczarka ;) ).
          To takie dosyć ogólne uwagi na temat tych fryzjerów, bo o samym
          farbowaniu u nich niestety nie jestem w stanie nic powiedzieć.
        • daslicht Re: To teraz do "adremu", jak mawia mój promotor 11.03.09, 00:30
          Przereklamowane!
          • quleczka Re: To teraz do "adremu", jak mawia mój promotor 11.03.09, 11:22
            zgodze sie :)

            wiadomo, ze zalezy na kogo sie trafi .... bo to podstawa :)

            mi tam duzej krzywdy nie zrobili ale za te pieniadze to mozna pojsc w inne
            lepsze miejsca, gdzie nie leca tak po lebkach ;)
        • loiseau Re: To teraz do "adremu", jak mawia mój promotor 11.03.09, 00:53
          Polecam Casting Creme Gloss L'Oreal:) To co prawda nie szamponetka, ale
          delikatna quasi-farba. Kolory z reguły wychodzą bardzo podobne, jak na
          opakowaniu, nie niszczy włosów (a wręcz je trochę ulepsza) i daje piękny połysk
          oraz w miarę naturalnie wyglądające spłukiwanie się koloru.
          Próbowałam brązów i ciemnego blondu. Na wizażu jest sporo opinii i na pewno coś
          o rudościach też będzie:)
          • daslicht Re: To teraz do "adremu", jak mawia mój promotor 11.03.09, 00:59
            Casting jest faktycznie spoko, malowałam osobiście jednemu Panu
            Gothowi na najmroczniejszą czarną czerń i ładnie wyszło i równo się
            zmywało. Tyle, że to jest farbka nie na poziomie 1, tylko 2 - znaczy
            to, że będzie dłużej trzymać (koło miesiąca). Mniej niszczy włosy
            niż zwykła farbka. Tyle, że po dłuższym czasie nakładania go w kółko
            włosy przybierają dziwny kolor, więc jeśli chcesz mieć kolor na
            stałe, lepiej kupić farbkę poziom 3 :)
          • 987ania Re: To teraz do "adremu", jak mawia mój promotor 11.03.09, 11:10
            Mnie ten Loreal wcale tak łatwo się nie zmył. A właściwie tylko się sprała a
            swojego koloru już nie osiągnęłam, dopiero jak mi włosy odrosły!
        • pierwszalitera Wella Viva Color Reflex 11.03.09, 21:45
          Szamponetka do 3 myć. Dostępna w jednorazowej saszetce. W niemieckiej drogerii cena około 1 euro. Używa się jak szamponu, zostawia 5min na włosach i zmywa. Używałam koloru złota miedź 874. Może kolor nie był zabójczo-intensywny, ale do sprawdzenia, jak czujemy się w nowym odcieniu bardzo dobre. Kolor czerwona miedź 74 jest odrobinę ciemniejszy.
          www.wella-viva.de/color_reflex.php
          • daslicht Re: Wella Viva Color Reflex 11.03.09, 23:02
            O, kiedyś nałożyłam sobie "ciemną śliwkę" (35), była dodana do
            jakiejś gazety z dopiskiem "wypróbuj sobie kolor!". Nie chwyciło
            absolutnie NIC, nawet latarką świeciłam po włosach, żeby choć
            fioletowy połysk znaleźć :)
            Ale inne opakowania kiedyś były.

            A na głowie miałam zrobione trwałą farbką coś podobnego do 55
            (dobrze) i taki sam jak 64 i 655 (raczej źle) - strasznie szybko
            płowiały i kupa roboty z tym była, więc sobie odpuściłam.

            Właśnie! Rude farbowane włosy są fajne tylko na krótko - potem
            zmieniają się z wściekłej miedzi na mdłe popłuczyny. Czerwone
            pasemka też robią się po krótkim czasie rudo-mdłe.

            A co do czerwonych pasemek: na blond włosach to paskudny widok,
            jakby cegła spadła na głowę. Jeszcze nie widziałam blondynki z
            ładnymi czerwonymi pasemkami.

            Aha, takie pytanie:
            Mam koleżankę farbującą sobie długie, rzadkie, przetłuszczające się
            włosy w kolorze "bury blond" na taki ciemnorudy
            www.clairol.co.uk/perfect10/images/swatch/large/4r.jpg
            Wygląda w nich tak, ze tylko zrobić zdjęcie i podpisać "bo zupa była
            za słona". Jak można delikatnie zasugerować, że wygląda źle, a w
            połączeniu z ciuchami z palety ciemny niebieski-czarny-biały tak
            źle, że aż się oczy odwracają?
            Nie jest to jakaś dobra znajoma, ale czesto na nią patrzę i myślę
            jak fajnie by wyglądała w krótszych jasnoblond włosach z grzywką i
            ubraniach w kolorach różu czy innych pasteli.
            • pierwszalitera Re: Wella Viva Color Reflex 11.03.09, 23:41
              daslicht napisała:

              > Aha, takie pytanie:
              > Mam koleżankę farbującą sobie długie, rzadkie, przetłuszczające się
              > włosy w kolorze "bury blond" na taki ciemnorudy
              > www.clairol.co.uk/perfect10/images/swatch/large/4r.jpg

              > Wygląda w nich tak, ze tylko zrobić zdjęcie i podpisać "bo zupa była
              > za słona". Jak można delikatnie zasugerować, że wygląda źle, a w
              > połączeniu z ciuchami z palety ciemny niebieski-czarny-biały tak
              > źle, że aż się oczy odwracają?


              Musisz się przygotować. ;-) Znajdź jakąś prominentkę (aktorkę, modelkę, inną kobietę, byle sympatyczną i atrakcyjną) w looku, który twoim zdaniem pasowałby znajomej. Przy najbliższym spotkaniu patrzysz na kobietę i z cudownym uśmiechem "zauważasz" podobieństwo (w rysach twarzy, w cerze, w sylwetce, w sposobie ruszania, duchowo, kreatywne bla, bla, bla). I proponujesz tak od niechcenia, że gdyby ufarbowałaby sobie włosy na podobny kolor i ubrałaby się w taki, czy siaki sposób, to wyglądałaby podobnie super jak prominencka laska. I jeszcze widziałaś ją też kiedyś w takich kolorach, i była to rewelacja. I siejesz w kobiecie ziarno próżności. ;-)
              • kotwtrampkach Re: Wella Viva Color Reflex 16.03.09, 15:49
                ewentualnie coś w stylu "podobają mi się ciuchy w takim kolorze, do mnie
                zupełnie nie pasuje, ale Tobie zazdroszczę , bo byloby Ci rewelacyjnie.. tylko
                włosy musiałabyś mieć koloru..." Mozna tego spróbować w rozmowie z kimś innym
                (zorientowanym), przy zainteresowanej, używając jej jako przykładu.
                :-)
                gdyby to o mnie chodziło, wolałabym usłyszeć to, co napisałaś - może boleśnie,
                ale przynajmniej miałabym mniej myślenia:-)
                • zarin Re: Wella Viva Color Reflex 16.03.09, 16:16
                  A ja bym nie chciała. To jest strasznie męczące. Jak ktoś chce rady i ceni gust
                  danej osoby, to sam o nią poprosi. Skąd te ciągłe pociągi do przypisywania sobie
                  monopolu na wartości estetyczne i wtrącania się?
        • masza.s Re: To teraz do "adremu", jak mawia mój promotor 22.03.09, 20:43
          Mi Jean Louis David bardzo pasował, ale ja chodziłam tam będąc skrzywdzona raz
          przez fryzjera i generalnie idę z bardzo jasnymi instrukcjami. Jeśli dokładnie
          powiesz, pokażesz i zakomenderujesz, powinno być dobrze. W Provoście też mnie
          dobrze obcięli. Ale z drugiej strony przy mnie to fryzjerki boją się ruszać
          nożyczkami, bo naprawdę wiem, czego chcę. :)
    • irena.earl Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 11.03.09, 03:05
      > Nie chcę wyglądać jak mysz,

      Szkoda, bo myszy są piękne! I mają piękny kolor sierści. Bardzo chciałbym wyglądać jak mysz bądź inny przedstawiciel rodziny Muridae, np. myszoskoczek. Dlatego jeżeli ktoś kiedyś powie ci, że wyglądasz jak mysz, potraktuj to jako komplement. Pzdr;)
      • brykanty wyglądać jak mysz 11.03.09, 12:54
        Taka np. mysza polna ma śliczny kolor futerka i na dodatek jeszcze gustowne pasemko na grzbieciku:
        pl.wikipedia.org/wiki/Mysz_polna
        • irena.earl Re: wyglądać jak mysz 11.03.09, 21:11
          I jest ruda!
    • babajaga87 a może PERUKA? 11.03.09, 15:32
      Mauzonka, a czemu nie spróbujesz zobaczyć, jak wyglądasz w rudych perukach? Jest
      w Warszawie tyle sklepów z nimi, co Ci zależy :)

      A takie próby na pewno są bezpieczniejsze niż szamponetki i płukanki.

      Swoją drogą, trzymam za Ciebie kciuki, bo ja 3 miesiące temu też pofarbowałam
      się na rudo na życzenie mojego TŻ :)
    • pinupgirl_dg Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 11.03.09, 15:59
      Ruda byłam ładnych parę lat to dodam coś od siebie:

      Być rudą jest naprawdę bardzo fajnie, ale przygotuj się, że będziesz musiała
      znosić z jednej strony napastowanie fetyszystów, z drugiej niewybredne wyzwiska
      na ulicy. Za to prawdopodobnie usłyszysz też kilka miłych komplementów. Nawet
      całkiem sporo miłych komplemntów. Tak dużo miłych komplementów, że zaczniesz się
      zastanawiać, czy im chodzi o Ciebie, czy tylko o Twoje włosy ;).

      Sprawa odrostów - jeśli jesteś mysią blondynką jak ja to rzeczywiście - farba co
      dwa tygodnie. W przeciwnym razie wyglądałam, jakbym łysiała. Moje włosy w końcu
      się zbuntowały i zaczęły napradę wypadać. Tak oto pożegnałam się z rudościami (i
      z długimi włosami).

      Jeśli jesteś zdecydowana na rude i wiesz, że Ci się nie znudzi to polecam henne
      i inne farby ziołowe. Tylko że efekty są nie do przewidzenia i pozbyć się tego
      praktycznie nie da.

      Podsumowanie - po latach walki o powrót do naturalnych włosów jestem mocno "na
      nie", ale z drugiej strony wiem, że czasem nie da się powstrzymać przed
      postawieniem sobie czegoś nowego na głowie. Jeśli bardzo Cię kusi - włosy to nie
      ręka.
    • lukrecjabo Szamponetki a ich zmywalność 11.03.09, 21:49
      Kiedyś w życiu, kiedy jeszcze byłam naturalną blondynką, koniecznie chciałam
      ufarbować włosy właśnie szamponetką lub szamponem koloryzującym. Na moje włosy w
      kolorze ciemny blond wybrałam drugą opcję. Zamierzenie - przyciemnić o 1 ton.
      Gdybym wtedy wiedziała to, co wiem dzisiaj........
      Chadzałam sobie na szkolenia dotyczące farb do włosów z L`oreala (kiedyś
      współpracowałam z tą firmą). Okazało się, że obojętne jaka szaponetka, czy
      szampon koloryzujący (nie tylko tej firmy) nałożone na NATURALNY kolor włosów
      potrafi przyciemnić o kilka tonów (im ciemniejszy kolor naturalny, tym mniejsze
      zło). Na włosach blond każda szamponetka/szampon/farba na krótko/farba na długo,
      potrafią "zdziałać cuda" i włosy wychodzą o wiele ciemniejsze. Zupełnie inaczej
      ma się sprawa z włosami już farbowanymi. Ileż to razy, kiedy spłukało się z
      głowy coś, czym głowa była ufarbowana:) twierdziłyśmy, że mamy swoje włosy, a
      nieprawda!, nasze włosy nadal są traktowane przy oglądzie kolorów na
      pudełeczkach farb jako farbowane, a wszelkie wskazówki, jaki kolor wyjdzie,
      tyczy się włosów NATURALNYCH). Mało która z nas bierze to pod uwagę.
      Stąd właśnie biorą się przekłamania - ta farba jest do niczego. O ile nie jest
      problemem przefarbowanie włosów z koloru jaśniejszego na ciemniejszy, o tyle
      rozjaśnienie farbą włosów farbowanych (nawet, jeśli kolor się zmył) może
      stanowić trudność. Na opakowaniach nieraz mamy napisane - rozjaśnia o 2 tony.
      Pamiętajmy, że tyczy się to tylko i wyłącznie włosów naturalnych.
      No to się rozgadałam:D
      Wniosek dla założycielki tematu. Masz włosy naturalne w kolorze blond, a chcesz
      farbować, lepiej nie ryzykuj z dużo ciemniejszymi odcieniami, bo
      najprawdopodobniej kolory i tak wyjdą ciemniejsze.
      Oczywiście mój post tyczy się farbowania na własną rękę, a nie w salonach
      fryzjerskich.
      Pozdrawiam wszystkie kolorowe głowy
      Naturalna blondynka, obecnie trochę czarna :D (ja to kocham)
      • pierwszalitera Re: Szamponetki a ich zmywalność 11.03.09, 22:46
        lukrecjabo napisała:

        Na włosach blond każda szamponetka/szampon/farba na krótko/farba na długo
        > ,
        > potrafią "zdziałać cuda" i włosy wychodzą o wiele ciemniejsze.

        To zależy od preparatu. Wiadomo, że żadną szamponetkę naturalnego koloru włosów się nie rozjaśni, bo coś takiego potrafią tylko farby. Czyli efekt będzie zawsze nieco ciemniejszy od naturalnego. Jeżeli chodzi o łatwość zmywania, to należy orientować się na podanej na opakowaniu trwałości. Jeżeli chodzi o 2-3 mycia, to wiadomo, że nic wielkiego i trwałego na głowie się nie stanie, jeżeli jednak 8-10, to trzeba być ostrożnym, bo nawet jak nazywa się to coś szampon, to jednak efekty utrzymują się dłużej, barwniki wnikają głębiej i zawsze coś tam może zostać na stałe.
        Moja Wella Viva Color Reflex na 3 mycia zmywała się całkowicie i nawet szybciej niż przewiduje producent. Po pierwszym myciu plus odżywka nie było już prawie nic widać. Jak pisze lukrecjabo ważny jest jednak dobór koloru. Ja nie zmieniałam aż tak gwałtownie mojego naturalnego koloru, z średniego blondu na złotą miedź i przy szamponetce wszystko poszło dobrze. Gdybym na mój blond zastosowała jakiś mahoń, to też nie wiadomo, co by wyszło i jak by się zmywało. Zazwyczaj producent podaje na opakowaniu konkretnego niuansu polecaną sytuacją wyjściową. Akurat wybrany przez mauzonkę odcień, taki rudawo-miedziany jest dla blondynek jak najbardziej możliwy. Tylko przy bardzo jasnym naturalnym blondzie, w skandynawskim typie pewno bym się zastanowiła, ale tak jasna mauzonka chyba nie jest.
        Acha, jeżeli chcemy kolor zmyć szybciej, można użyć szamponu przeciwłupieżowego. Łatwiej wypłukuje farbę z włosa.
        • biedronka2only Re: Szamponetki a ich zmywalność 01.04.09, 23:17
          u mnie taka farba zeszło po około 10-12 myciach. nie jest źle. efekt mógłby być
          trwalszy.
          www.handsomemen.pl/porady,farbowanie_wlosow,201,usuwanie_farby_do_wlosow.html
    • chocochoco Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 13.03.09, 19:17
      Ja odradzam, chętnie wróciłabym do moich naturalnych brązowo-kasztanowych włosów ze złotymi refleksami, ale niestety przyszło mi kiedyś do głowy , żeby pofarbować je na czarno i od 4 lat brakuje mi cierpliwości, żeby zapuścić je, bo nie mogę znieść brązowych kilkucentymetrowych odrostów na głębokiej czerni :-\. A już nie z mojego doświadczenia, ale mojej przyjaciółki, z jasnych włosów, nawet szamponetka, która niby ma się zmyć po 3 myciach się nie zmyje, a kolor będzie brzydko szarzał.
      • pierwszalitera Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 13.03.09, 19:37
        chocochoco napisała:

        > Ja odradzam, chętnie wróciłabym do moich naturalnych brązowo-kasztanowych włosó
        > w ze złotymi refleksami, ale niestety przyszło mi kiedyś do głowy , żeby pofarb
        > ować je na czarno i od 4 lat brakuje mi cierpliwości, żeby zapuścić je, bo nie
        > mogę znieść brązowych kilkucentymetrowych odrostów na głębokiej czerni :-\.

        No to zrób jak ja kiedyś, jak wygłupiłam się z platynowym blondem, po prostu przefarbowałam całość na kolor jak najbardziej podobny do mojego naturalnego, odrosty nie wpadały w oko, a ja co parę tygodni podcinałam końcówki i kiedyś tam farba się wystrzygła.
        • chocochoco Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 13.03.09, 20:26
          Czerni niestety nie da się rozjaśnić ani o ton, byłam już u paru fryzjerek się
          popytać, za dobrej farby użyłam, bo w ogóle nie blaknie, musiałabym
          przekoloryzować włosy, a to bardzo niszczy i do tego sporo kosztuje.
          • chocochoco Re: Ten pierwszy raz z farbą - 100 tys. wątpliwoś 13.03.09, 20:28
            Pfu dekoloryzowac nie przekoloryzować :-)
    • zazulla :))) 13.03.09, 20:00
      Dla mnie jestes blondyna i nie mam pojecia jakbys wygladala w rudych. Slyszalam
      jednak opinie, ze rudosci i czerwienie wymagaja ciemniejszej oprawy oczu (nie
      wiem czy prawda, ja sama z siebie mocno maluje sie) a Ty chyba malujesz sie
      delikatnie.

      Predzej wyobrazam sobie Twoja czupryne z jasnymi refleksami. Poza tym jak bylas
      w DDTVN to niesamowicie podobala mi sie Twoja fryzura, w ogole wygladalas wtedy
      cudnie.

      Co do farbowania, od zawsze farbuje sie sama. Od kilku lat jestem wierna
      Brillance (kolor brokatowa czerwien, ta ze zdjec z facebooka), moj wlasny kolor
      to braz (zima zimny, latem z kasztanowymi refleksami) i ta farba nie wymaga
      rozjasniania. Oryginalnie jest dozownik do nakladania, ja wygniatam i mieszam
      wszystko w miseczce, nakladam pedzlem. I szczerze, to zaraz po farbowaniu mam
      najladniejsze wlosy - lsniace, ladnie ukladajace sie. Farbuje co 4 tygodnie -
      nie skracam tego czasu, nawet jesli wlosy szybciej odrosna.
    • songor mauzonko :) 16.03.09, 20:09
      mauzonko a jaki masz kolor oczu? bo jesli jestes chlodnym typem to mozesz bardzo
      zle w tym rudym wygladac :)
      a co do szamponetek to jeszcze wazna uwaga - koelzanka "mysia" zafarbowala sobie
      kiedys farba do 24 myc wlosy na brazowy - i nigdy jej nie zeszlo :) zostal braz
      wiec warto sie zastanowic :) ja polecam poszukac u siebie w miescie (z tego co
      kojarze to ty z wawy wiec na bank nie bedzie problemu) sklpeu gdzie sprzedaja
      peruki, albo wypozyczali - najlepiej takie "lekarskie" bo wygladaja bardziej
      naturalnie i zobaczyc jak wygladasz w takim kolorze :D
      • agafka88 Re: mauzonko :) 16.03.09, 20:38
        ale my mauzonce polecamy taką szamponetkę na 3-6 myć, na pewno nie będzie się
        tyle trzymać jak taka na 24 - taka na 24 to już dla mnie prawie jak farba ;)
      • martvica Re: mauzonko :) 16.03.09, 21:14
        songor napisała:

        > mauzonko a jaki masz kolor oczu? bo jesli jestes chlodnym typem to mozesz bardz
        > o
        > zle w tym rudym wygladac :)

        Ja tego zupełnie nie rozumiem, ale chyba jestem chłodnym typem, a w rudości mi
        dobrze. Znaczy: ja sądzę że mi dobrze.
      • mauzonka jakbym wiedziała, jakim jestem typem...:) 16.03.09, 21:20
        Hmm, nie mam pojęcia, czy jestem typem ciepłym, czy zimnym:) Wiem, że mam brązowe oczy i szybko się opalam na brązowo-złocisto. Włosy mam takie jasno-brązowawe raczej, ale skoro mówicie, że to blond, to blond:) A z kolorów, to najlepiej się czuję w różowym, fioletowym i wrzosowym.
        • sekretariat_effuniak Re: jakbym wiedziała, jakim jestem typem...:) 18.03.09, 22:44
          Mauzonka, ze mnie żadna kolorystka, ale najlepiej czujesz się w ZIMNYCH kolorach
          (różowym, fioletowym i wrzosowym), a rudy jest zdecydowanie ciepły :)
          • pierwszalitera Re: jakbym wiedziała, jakim jestem typem...:) 19.03.09, 13:10
            sekretariat_effuniak napisała:

            > Mauzonka, ze mnie żadna kolorystka, ale najlepiej czujesz się w ZIMNYCH kolorac
            > h
            > (różowym, fioletowym i wrzosowym), a rudy jest zdecydowanie ciepły :)
            >

            No tak, ale, że mauzonka w czymś się dobrze czuje wcale nie znaczy, że te kolory są dla niej najlepsze. Ja uwielbiałam na przykład kiedyś niebieski, a teraz wiem, że to zdecydowanie nie mój kolor. No i róże, i fiolety też mogą być ciepłe, i pasować do ciepłych typów. Ja często widziałam takie typy celtyckie z bardzo jasną skórą i ognisto-rudymi włosami, które wcale nie nosiły pomarańczowej szminki, tylko właśnie w stłumionym różu. I wyglądało to rewelacyjnie.
            • masza.s tak, to ja! 22.03.09, 20:37
              Rudawe włosy, a usta, policzki i tak dalej maluję ZAWSZE na różowo, od
              ceglastych i pomarańczowych mnie odrzuca. Różowy wielbię, we fiolecie powalam etc.
              To o niczym nie świadczy. :)
        • songor Re: jakbym wiedziała, jakim jestem typem...:) 23.03.09, 12:17
          z opisu wydajesz sie latem :) ale na zdjeciu na lobby.blox twoje wlosy maja
          rudawy odcień (co o niczym nie przesadza bo moje tez a jestem 100% chlodnym
          typem) A jaki odcień ma twoje skóra - blady, rozowy, oliwkowy, brzoskwinia,
          cieply bez? Najlepiej sprawdzic czy jestes typ cieply czy zimny biorac 2 chusty
          - zolta i srebrna i zobaczyc w ktorym lepiej wygladasz (zoltawy odcien skory
          przy chuscie oznacza ze ci w nim zle ;) tak samo jak wyskocza czerwone plamy)
          • daslicht Re: jakbym wiedziała, jakim jestem typem...:) 23.03.09, 12:23
            Czy żółtawy odcień skóry to coś złego? :>
            Może dlatego dosyć trudno dostać puder/podkład z żółtym odcieniem?

            Chyba, że ten "żółtawy" ma oznaczać "trupio-woskowy z cieniami pod
            oczami", wtedy spoko :)
            • masza.s Re: jakbym wiedziała, jakim jestem typem...:) 23.03.09, 16:48
              Trudno?! Daslicht, jak mi znajdziesz bardzo, bardzo jasny podkład/puder z
              różowawym odcieniem, a nie kość słoniową, to Ci normalnie chyba stanik z wąskimi
              fiszbinami uszyję ;).
              Ja to same żółte widzę. Samiusie.
              • besame.mucho Re: jakbym wiedziała, jakim jestem typem...:) 23.03.09, 17:26
                A ja w drugą stronę - mam ciemną karnację i znalezienie czegoś (pudru,
                brązu) co będzie ciepło brzoskwinkowo brązowawe zawsze jest trudne -
                wszystko robi ze mnie czerwoną twarz ;)
              • daslicht Re: jakbym wiedziała, jakim jestem typem...:) 23.03.09, 19:07
                Maybelline Dream Matte, odcień 20-Cameo. Jasny jak mąka, różowy jak
                świnka (w każdym razie ja tak w nim wyglądałam). No to teraz igła w
                dłoń i miłej zabawy ^^ Fiszbiny 12-13 cm, bo 14 to jednak jeszcze
                dalej za szeroko ;)

                Btw. nie szukam (jak już szukam, bo ostatnio sobie odpuściłam
                pudry/podkłady) bardzo bardzo jasnego odcienia, tylko średniego.
                Zwykle jak jest już żółte coś, to aż jeden odcień do wyboru. A to co
                w sklepach jest, to pomarańczowe, nie żółte.
                • pierwszalitera Re: jakbym wiedziała, jakim jestem typem...:) 01.04.09, 23:45
                  aslicht napisała:

                  > Maybelline Dream Matte, odcień 20-Cameo. Jasny jak mąka, różowy jak
                  > świnka (w każdym razie ja tak w nim wyglądałam).

                  Eeee, to ma być jasne jak mąka? To ty jeszcze prawdziwego bladziocha jak mnie nie widziałaś. ;-) Ja na szczęście jestem z tych żółtych bladych, czyli fachowo kość słoniowa. Przy bardzo jasnych odcieniach chyba faktyczne łatwiej o takie. Królewny Śnieżki mają chyba trudniej.
                  • masza.s Re: jakbym wiedziała, jakim jestem typem...:) 04.04.09, 13:53
                    No właśnie, mi chodzi o taki bardzo bardzo jasny, naturalnie, ale różowawy. :(
                    Taka królewna śnieżka, tylko rudoblond.
              • pierwszalitera Re: jakbym wiedziała, jakim jestem typem...:) 01.04.09, 23:52
                Drogie, ale bardzo dobre są produkty firmy Bobbi Brown. Tam znajdziesz bardzo jasne i różowawe podkłady oraz pudry w kolorze alabaster (the very fairest skin with pink tones):
                www.bobbibrowncosmetics.com/home.tmpl
                • masza.s Re: jakbym wiedziała, jakim jestem typem...:) 04.04.09, 13:56
                  Dziękuję! Przymierzę się i zobaczę! Idealny byłby taki między Alabaster i
                  Porcelain, ale ten Alabaster... ciekawe, jak wygląda na skórze :)
            • songor Re: jakbym wiedziała, jakim jestem typem...:) 24.03.09, 12:24
              zoltawy ma oznaczac zoltawy jak przy zoltaczce :) chociaz ja jak
              pierwszy raz zobaczylam sie w chustach jesieni (totalnie nie moich)
              to uznalam "o jaka jestem ladna - oplanowa na zlocisto :D" a to byl
              zoltaczkowy zolty :D
    • rennya pierwszy raz z fryzjerem 20.03.09, 18:58
      mogę porównać do wspaniałego sexu:P
      długo nosiłam długie równe włosy i pierwsze cieniowanie doprowadziło
      mnie do niesłychanej rozkoszy:)
      nie w temacie?? nie prawda:) obawy miałam, ale się zdecydowałam,
      włosy nie głowa - odrosną:)
      a co do ceny - zapraszam do mnie, 2 kolory na średniej długości włosy
      plus strzyżenie to 80zł:) 100km od stolicy:)
    • masza.s Mauzonko! 22.03.09, 20:40
      Po pierwsze, albo dobry fryzjer, albo świetna farba i bardzo doświadczona
      koleżanka. Ja bym się farb nie bała. Mam doświadczenia w dekoloryzacji siebie i
      innych i nawet tak ekstremalny zabieg nie jest mi straszny w tej chwili.
      A rudego bym się nie bała - możesz zrobić bardzo delikatny rudy.
      A próbowałaś płukanki?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka