adamovski 04.09.07, 03:29 Hej! Czy w NZ istnieje dyskryminacje immigranotw na rynku pracy (nie chodzi to o uznawanie dyplomow ale o codzienne relacje)? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
iza42 Re: Dyskryminacja immigrantow na rynku pracy 05.09.07, 07:13 Mysle , ze jakas tam dyskryminacja z pewnoscia istnieje , chociaz ja osobiscie nie czuje sie tutaj specjalnie dyskryminowana. Uwazam ,ze najwieksza przyczyna dysryminacji jest obcy akcent i braki w znajomosci jezyka angielskiego. NIe kazdy mowi plynnie a nawet ci co mowia nie znaja miejscowego zargonu , to sie rzuca w oczy i czesto robi negatywne wrazenie na pracodawcy . Ja po przyjezdzie tutaj spedzilam jakis okres czasu "under supervision", kazdy lekarz obcokrajowiec musi to przejsc , supervision byla fickja ale co 3 miesiace nadzorujacy mnie lekarz musial pisac na moj temat raporty do Medical Council - o tym jak pracuje , ile umiem , czy dobrze znam angielski , jak sobie radze z roznicami kulturowymi .itd. Takie maja tutaj przepisy . Tlumacza sie dobrem publicznym , troska o bezpieczenstwo pacjentow itd . Bylo to irytujace i frustrujace ale z prawnego punktu widzenia chyba trudno bylo to uwazac za dyskryminacje? Odpowiedz Link
adamovski Re: Dyskryminacja immigrantow na rynku pracy 06.09.07, 02:04 Pierwsza nagrode w tym konkursie dostaje IZA42. Jej opinie i obserwacje sa identyczne z wynikami badan jakie prowadzi rzad NZ i organizacje pozarzadowe: 1. Immigrants face employment discrimination masseynews.massey.ac.nz/2006/Massey_News/issue-16/stories/06-16-06.html 2. Human Rights Commission - Human Rights in New Zealand Today www.hrc.co.nz/report/chapters/chapter17/migrants03.html "Research by Dr Anne Henderson confirms that job seekers who speak English with a non-Anglo-Saxon accent have larger hurdles to surmount in obtaining employment in New Zealand than those who speak English without such accents ( Henderson, 2003)." 3. Social Report - Perceived Discrimination www.socialreport.msd.govt.nz/2004/civil-political-rights/perceived-discrimination.html Zauwazylem ciekawe zjawisko tej liscie. Niektore osoby neguja istneinie dyskryminacji immigrantow, mimo ze oficjalnie istnieje ona w statystykach i publikacjach naukowych w NZ. Wyglada na to ze niektorzy neo-kiwi staraja sie byc bardzie papiescy od samego papieza. Spotakelm sie tez z opiniami jakoby immigranci domagali sie specjalnych praw. Niech tak tez i bedzie, jesli domagam sie normalnego traktowania i nie uwazam by istnialy powody do dyskryminacji ludzi jedynie na bazie samgo akcentu to czy jest to cos zlego? Adam Odpowiedz Link
poledownunder Re: Dyskryminacja immigrantow na rynku pracy 06.09.07, 02:35 a to znowu byl konkurs? czuje sie jak w szkole, jak nie wypracowanie do olimpiada. myslalam, ze to forum dyskusyjne gdzie dyskutujemy (= wymieniamy sie opiniami), a nie scigamy, czyja prawda prawdziwsza. widocznie bylam w bledzie. Odpowiedz Link
poledownunder Re: Dyskryminacja immigrantow na rynku pracy 06.09.07, 03:10 adamovski napisał: > Zauwazylem ciekawe zjawisko tej liscie. Niektore osoby neguja istneinie dyskryminacji immigrantow, mimo ze oficjalnie istnieje ona w statystykach i publikacjach naukowych w NZ. Ja natomiast zauwazylam ciekawe zjawisko, ze ilekroc przytaczane statystyki stawiaja jakikolwiek aspekt zycia w nz w pozytywnym swietle, pada zarzut ze sa wyssane z palca, stronnicze itp. (odsylam dla przykladu do watku o nz biednej ale szczesliwej). Niepodwazalne sa tylko te statystyki ktore potwierdzaja z gory zalozona teze, ze nz to syf. Twoje pytanie "Czy w NZ jest dyskryminacja?" odebralam jako zaproszenie do dyskusji, okazalo sie ze jest tylko jedyna prawidlowa odpowiedz, za ktora w dodatku przyznawane sa nagrody (kasia, dostalas juz swoja za wygrana w konkursie kiwiana?) Zycie musi byc bardzo mile i nieskomplikowane jak sie wszystko widzi czarno lub bialo. Ja tam lubie odcienie szarosci, a ludzie ktorzy ich nie potrafia dostrzec nuuuuudza mnie ogromnie. Na wypadek, gdybys sam tego nie zauwazyl, wyjasniam ze drugie forum o nz powstalo wlasnie po to zeby o odcieniach szarosci mozna bylo spokojnie podyskutowac, forum czarno-biale juz jest. zachecam wiec do refleksji. Odpowiedz Link
adamovski Re: Dyskryminacja immigrantow na rynku pracy 06.09.07, 04:42 Hej! Przez pare dni od zalozenie tego watku nikt jakos nic chcial podjac tu dyskusji poza Iza42. Dopiero dzis mialem czas poszukac tu tych statystyk, tak wiec nie pisalem tego watku pod konkretne zalozenie. Pozatym nie pamietam bym komukolwiek pisal ze nie chce by ktos bral udzialu w dyskusjach, tak ze nie za bardzo wiem czy na pewno piszesz o moim watku? Widze ze moje wypowiedzi budza coraz silniejsze reakcje emocjonalne. Jedyne statystyki ktore mi sie nie podobaly to byly wyniki wlasnych badan immigration department wedlog ktorych 90% immigrantow jest zadowolonych. Nie podoba mi sie to ze jakies ministerstwo publikuje wlasne badania z ktorych wynika ze robi super robote dziekuje, Adam. Odpowiedz Link
poledownunder Re: Dyskryminacja immigrantow na rynku pracy 06.09.07, 06:55 ale jak mozna dyskutowac jezeli po pierwszej wypowiedzi pada haslo "brawo, to jest poprawna odpowiedz, wygralas nagrode". dla mnie jest to rownoznaczne z tym, ze jezeli ktos opinii zawartej w tejze wypowiedzi nie podziela, nie ma sie po co fatygowac. nie wiem tez, czy zajrzales w ogole do cytowanych przez siebie "statystyk". ja tam statystyk widze bardzo malo, raporty te sa oparte glownie na sondazach opinii. niewiele roznia sie od sondazy typu "czy keira knightley jest za chuda?". 70% uwaza ze tak, 25% ze nie a 5% nie wie. czy to oznacza absolutnie i niepodwazalnie, ze jest za chuda? i tu i tu odpowiedzi sa bardzo subiektywne i jako takie trudno je zaliczyc do "statystyk". moge przytoczyc jeden bardzo jaskrawy przyklad imigranta, ktory we wlasnych oczach byl ofiara wscieklej dyskryminacji , choc wiele osob wokol widzialo mnostwo innych powodow, dla ktorych pracodawcy nie podzielali jego samo-entuzjazmu. takie osoby moga mocno wypaczyc "statystyki". lubie zagladac do roznych tego typu zestawien i raportow, ale nie przesadzajmy mowiac, ze co w nich napisane to slowo swiete i nie mozna myslec inaczej. Odpowiedz Link
poledownunder Re: Dyskryminacja immigrantow na rynku pracy 06.09.07, 01:47 Trudno chyba jednoznacznie odpowiedziec, bo tez nie zawsze do konca wiadomo. Jezeli starajac sie o prace jej nie dostane, czy jest to dlatego ze mam akcent albo za trudne nazwisko, a moze dlatego ze jestem kobieta, moze dlatego ze mam male dzieci, a moze dlatego ze jestem stara i niezbyt mila dla oka? A moze po prostu byl ktos kto sie lepiej nadawal? Cos takiego bardzo trudno udowodnic. Slyszalam o przypadkach, ze imigrantom zalecano zeby zmienili (=uproscili) sobie imie lub nazwisko, bo z oryginalnym nie znajda pracy. Pracuje u nas dziewczyna z Chin ktora zaczela jako Susan zanim wrocila do oryginalnego imienia Xu bo znalazla tu sprzyjajace warunki w przeciwienstwie do poprzedniego pracodawcy. To, co opisuje iza trudno chyba uznac za dyskryminacje. Takie procedury wydaja mi sie zupelnie uzasadnione, nawet jesli sa uciazliwe dla tych ktorzy im podlegaja. Byle pacjentki Romana Hasila i jemu podobnych pewnie uznaja, ze proces selekcji i kontroli zagranicznych lekarzy i tak jest zbyt lagodny. Odpowiedz Link
adamovski Re: Dyskryminacja immigrantow na rynku pracy 06.09.07, 02:18 Tak, co do sluzby zdrowia w NZ to tez widze problem. Duzy odplyw wyksztalconych kiwi powoduje ze szpitale na peryferiach biora lekazy doslownie z lapanek., a nawet duze szpitale maja problemy z kadra. Osobiscie mialem przykre doswiadczenie z bardzo mloda Kiwi - lekarka w szpitalu dzieciecym Starship Hospital w Auckland, gdzie nas po prostu olali totalnie z chorym 12-letnim dzieckiem (badania kosztuja) mimo ze mielismy skierowania od naszego GP. Na szczescie nasz GP, starszy bardzie doswiadczony Kiwi-dochtor przeprosil nas za zaistaniala sytuacje (bylo mu bardzo przykro), i przyslal pielegniarke do pobrania krwi do naszego domu do badan. Jest to duzy plus dla NZ ze mozna trafic na fajnych ludzi. Dodatkowo ceny za uslugi specjalistyczne (np. ortodonci) sa takie ze bardziej oplaca sie polecie do PL i tam sobie zrobic dany zabieg Odpowiedz Link
iza42 Re: Dyskryminacja immigrantow na rynku pracy 06.09.07, 10:02 Wracajac do tych nieszczesnych raportow jak napisalam nie wiem czy to byla dyskryminacja czy nie ale problem polegal na tym ,ze lekarz niby mnie nadzorujacy ( niby , bo tak naprawde to nikt mnie na nadzorowal) mial w duzym powazaniu te raporty bo wogole ich nie pisal , w efekcie przez dwa lata z rzedu dostawalam listy z Medical Council o tym ze nie moga mi wydac Practicing Certificate bo nie dostali raportu od niego ! To chyba nie w porzadku? lekarz bez waznego Practicing Certificate nie moze praktykowac legalnie w tym kraju. Po moich interwencjach i nerwach ow lekarz zupelnie na luzie walil mi w tym raporcie same trojki i uwagi typu "struggling with cultural issues but is making progress " zupelnie nie poparte rzeczywistoscia bo w ankiecie zrobionej tym samym czasie przez NZ College do mojej specjalizaji okazalo sie ,ze Maorysi bardziej cenili moje umiejetnosci i zrozumienie ich problemow niz Pakeha. Tak wiec sama nie do konca rozumiem jaki sens maja takie raporty. A nerwow to one kosztowaly mnie duzo. Ale ja sie na dyskryminacje za bardzo nie skarze, bo chociaz mi mojego starego degree nie uznali przynajmniej pozwolili mi zrobic nowe pracujac tutaj. Natomiast moj kolega z Poludniowej Afryki ma z pewnoscia wieksze powody aby byc niezadowolony. Okulista z wieloletnia praktyka w swym kraju , w NZ mu powiedzieli ,ze jego specjalizacja nie bedzie tutaj uznana . Tutejsze College of Ophtalmologists to taki typowy old boys club - uznaja tylko 4 uniwersytety z overseas i koniec. Na to ow kolega prosil ich aby chociazby mu dali szanse i etat szpitalu jako junior doktor aby mogl powtornie te egzaminy zdac . Niestety na to mu odpowiedziano ,ze etaty specjalizacyjne to oni maja ale dla rodzimych lekarzy ale nie dla niego. Czy to nie jest dyskryminacja? Zalozyl skarge do COmmerce Commission , ktora wygral ale bylo to pyrrusowe zwyciestwo bo skarga sie wlokla latami , nie mial szans aby praktykowac w efekcie przekwalifikowal sie na GP . A okulisci z NZ woleli zaplacic kare za dyskryminujace praktyki niz przyjac lekarza z RPA w swoje grono. Pewnie bardziej im sie to oplacilo. Odpowiedz Link
iza42 Nastepny przypadek lekarza 06.09.07, 23:54 I to juz bedzie ostatni, przysiegam nie chce was zanudzac. Kolezanka lekarka , z ktora sie przyjaznie , z pochodzenia Czeszka , mieszkala wiele lat w Poludniowej Afryce praktykujac jako GP, zaangazowana i entuzjastyczna . Przyjechali do NZ poniewaz mieszka tutaj ich dorosly syn z rodzina. Na wstepie MEdical Council powiedzial jej , ze bedzie mogla dostac rejestracje , byla u nich na interview , zostala zaakecptowana , dostala juz propozycje pracy kiedy raptem sie okazalo ,ze Medical Council zmienil zdanie i odwolal swoja decyzje! Nie wiem czy do tego przyczynila sie negatywna propaganda na temat lekarzy z Europy Wschodniej ( to juz moja spekulacja ) , dosc ,ze po przeprowadzce do NZ kolezanka moja zostala pozbawiona mozliwosci pracy. Nakazano jej zdawac egzaminy , najpierw jezykowe IELTS , teraz przygotowuje sie do testow a potem ,jezeli bedzie chciala pracowac w NZ musi rowniez zdawac NZREX tutejszy egzamin , ktory jest bardzo kosztowny i pracochlonny. Jest juz w tym kraju ponad rok , nie pracuje, nie zarabia. Nie chodzi tylko o pieniadze , bo akurat ona ma srodki na to aby zyc , ale rowniez i o to ,ze taka luka w pracy zawodowej przemawia na niekorzysc bo traci sie kontakt z zawodem. Do Australii moglaby jechac i pracowac jutro bo tam tylko wymagaja IELTS i inne egzaminy nie sa tam potrzebne. Rozwaza taka mozliwosc, coz trudno jej sie dziwic w tej sytuacji. A tyle mowi sie tutaj ,ze w NZ brakuje lekarzy... Odpowiedz Link
poledownunder Re: Nastepny przypadek lekarza 10.09.07, 04:02 dziwi mnie ze medical council w ogole byl przygotowany "odpuscic" komus zdawanie egzaminow, jezeli przepisy sa takie, ze lekarze z tego kraju powinni je zdawac. kolega-okulista to inna sprawa, no i z urzedu tez mu przyznali racje jak sie odwolal. oczywiscie lepiej by bylo gdyby nie musial sie w ogole odwolywac. dla przykladu jak to moze wygladac z drugiej strony, kolega opowiadal mi wczoraj ze calkiem niedawno jego firma szukala inzyniera. jednym z kandydatow byla osoba z polski z tytulem na cv "masters of civil engineering" (praca wymagala minimum bachelor of civil engineering). niestety na rozmowie od razu wyszlo na jaw, ze ten masters a tutejszy masters nijak sie do siebie nie maja (wydaje mi sie ze polacy niekiedy troche lekka reka tlumacza sobie magistra jako masters, a to nie to samo), a osoba ma bardzo mgliste pojecie o tym, co jest wymagane na tym stanowisku, chociaz sam tytul "masters of civil engineering" sugerowalby inaczej. efekt jest taki, ze nastepnym razem kolega bedzie ostrozniejszy i nie przyjmie w ogole cv bez oficjalnego papierka z nzqa. i pewnie ktos mu predzej czy pozniej zarzuci ze dyskryminuje obcokrajowcow. Odpowiedz Link
adamovski Re: Nastepny przypadek lekarza 10.09.07, 05:02 Wedlug pewnego agenta rekrutacyjnego w Anglii ponad 60% osob starajacych sie o prace po prostu klamie w swoich CV. Przypuszczam ze w NZ odsetek ten bedzie podobny, a nie bedzite to tylko ten jeden pan z Polski Odpowiedz Link
iza42 Re: Nastepny przypadek lekarza 10.09.07, 06:26 poledownunder napisała: > dziwi mnie ze medical council w ogole byl przygotowany "odpuscic" > komus zdawanie egzaminow, jezeli przepisy sa takie, ze lekarze z > tego kraju powinni je zdawac. kolega-okulista to inna sprawa, no i > z urzedu tez mu przyznali racje jak sie odwolal. oczywiscie lepiej > by bylo gdyby nie musial sie w ogole odwolywac. > Zaraz Pole , chyba troche blednie interpretujesz sobie co napisalam. Medical COuncil niczego nie musial odpuszczac , po prostu na poczatku potraktowal ja jak lekarke przyjezdzajaca z angielskojezycznego kraju a potem zmienili zdanie. Mnie na przyklad tez "odpuscili"bo nie musialam zdawac tutaj zadnych egzaminow aby byc tutaj przyjeta do pracy , co prawda IELTS mialam zdany kilka lat wprzod wcale nie z mysla o NZ. No i jeszcze maly drobiazg, o ktorym nie mialam do niedawna pojecia - Australia uznaje moje degree z RPA a NZ nie ( dlatego zrobilam to tutaj na nowo) , tez nie bardzo rozumiem dlaczego. CO do kolegi okulisty co caly dowcip polega na tym ,ze odwolanie wloklo sie latami i jest to swietna metoda na to aby sprawa sama sie przesadzila - z latami traci sie umiejetnosci , i traci sie specjaliste. O to przeciez chodzilo. Odpowiedz Link
poledownunder Re: Nastepny przypadek lekarza 10.09.07, 06:37 to przepraszam. powolalas sie w swoim poscie na negatywna propagande dot. lekarzy z europy wschodniej i stad mi sie wzielo przekonanie, ze ta pani posiadala kwalifikacje wschodnioeuropejskie, czyli wymagajace zdawania tu lokalnych egzaminow. adam, absolutnie nie sugeruje ze ktos tu celowo klamal na cv, chcialam po prostu pokazac, jak w przypadku kwalifikacji zdobytych za granica latwo cos zgubic w tlumaczeniu, dyplom dyplomowi nie rowny i w zwiazku z tym przezornosc w formie nzqa jest calkowicie na miejscu, nie jest to jakas forma dyskryminacji. Odpowiedz Link
aikus Civil Engineer 11.09.07, 00:09 No to mnie sprowokowalas. Ja jestem po Polibudzie - specjalizacja: Technologia i Organizacja Budownictwa. W Polsce lekkim tlumaczeniem byloby: kierownik budowy i technolog [betonu, stali lub prefabrykatow]. Jak wiesz jest nas tu 4-ka takich rodzynkow, wszyscy z jednego roku i jednej grupy [znamy sie jak lyse konie]. Trojka z nas skladala papiery do NZQA i 2-och otrzymalo tytul Master of Degree a ja otrzymalem Bechalora [oceny tu nie graly roli - mozesz mi wierzyc]. To pierwszy blad. Drugi blad NZQA, ze oni nadali nam tytul Civil Engineer - a to sie ma nijak do naszej specjalizacji bo to jest rownowartosc polskiego Inzyniera Drogowego - tutaj jako wytlumaczenie dostalem ilosc godzin w danym temacie - co to jest kompletna bzdura, bo najwiecej zajec mielismy z projektowania betonu, stali i zelbetonu, organizacja budowy i nastepnie technologie elementow prefabrykowanych. Projekty drog byly traktowane po macoszemu. I jak sie ma taka osoba z tytulem nadanym przez NZQA legitymowac? Ja pracuje z takimi ludzmi, z ktorymi wspolnie rozwiazujemy konstrukcyjne problemy i oni sa tak jak ja: BE. Widzisz osoba, ktora szla na to stanowisko mogla sie obawiac pewnych rzeczy - elementy konstrukcyjne sa inne, technologia wykonania inna, techniczne slownictwo, wszystko sie rozni od Polskich Norm, jest to wielka niewiadoma na poczatku. "Mgliste pojecie" i "lekka reka tlumaczenie" nie sa tu na miejscu, weszlas na grunt, ktorego nie znasz. Odpowiedz Link
aikus Re: Civil Engineer 11.09.07, 00:16 A zeby nawiazac do glownego watku na temat dyskryminacji w pracy - NIGDY nie odczulem dyskryminacji, czy to ze strony szefa czy kolegow, z ktorymi pracuje. Odpowiedz Link
adamovski Re: Civil Engineer 11.09.07, 00:43 Aikus, Zeby nie byc zbyt upierdliwy musze sie przyznac ze w pracy tez nie zdazylo mi sie odczuc zadnych form dyskryminacji. Dziwnym to nie jest, gdyz w pracy mojej ogromna wiekszosc stanowia osoby z poza NZ . Paru fajnych Kiwi z dyplomami i duzym doswiadczeniem w IT z ktorymi mialem okazje pracowac wyniosla sie do UK ;-( Adam Odpowiedz Link
aikus Re: Civil Engineer 11.09.07, 01:08 Ja pracuje w 99% procentach z rodowitymi Kiwi. Moi znajomi co jakis czas staraja sie zablysnac wiedza o Polsce i albo padnie jakies nazwisko [np.: Dudek] albo ciekawostka o JP II, albo o blizniakach z Polski. Ostatnio jednak spedzilem pare minut na zapewnieniach, ze do Euro zdazymy przygotowac infrastrukture [mam nadzieje, ze zdazymy bo inaczej bede swiecil oczami] Odpowiedz Link
poledownunder Re: Civil Engineer 11.09.07, 02:57 aikus napisał: Ostatnio jednak spedzilem pare minut na zapewnieniach, ze do Euro zdazymy przygotowac infrastrukture [mam nadzieje, ze zdazymy bo inaczej bede swiecil oczami] Nie martw sie, kiwi pierwsi beda mieli okazje sie skompromitowac pod tym wzgledem przy okazji Pucharu Swiata w 2011. Odpowiedz Link
poledownunder Re: Civil Engineer 11.09.07, 02:29 aikus napisał: > Jak wiesz jest nas tu 4-ka takich rodzynkow, wszyscy z jednego roku Mylisz sie, nie wiem (a przynajmniej do tej pory nie wiedzialam) > "Mgliste pojecie" i "lekka reka tlumaczenie" nie sa tu na miejscu, > weszlas na grunt, ktorego nie znasz. Cel uswieca srodki - milo Cie tu widziec Kolega opowiedzial mi historyjke, ja ja przytoczylam. Czy musze byc do tego specjalista w temacie? A przy okazji dowiedzielismy sie ze mimo tego co mowia "statystyki" zadne z nas tu obecnych nie doswiadczylo dyskryminacji na wlasnej skorze. Nadal czekamy na pierwsze zgloszenie. Odpowiedz Link
aikus Re: Civil Engineer 11.09.07, 02:42 Pole - ja tu codziennie zagladam. A wypowiadam sie na tematy, na ktore mam cos do powiedzenia. Na tym forum poznalem kilka fajnych osob [wliczajac Ciebie], dowiedzialem sie kilka ciekawych rzeczy - czesc sprawdzilem, czesc mnie nie obchodzi. Przyznam, ze na winach to sie kompletnie nie znam [lubie slodkie] i z przyjemnoscia czytam wszystkie informacje. I w weekend bede smakowal. Ja musze miec kilka rodzajow drinkow przed soba zeby zauwazyc roznice. Potrafie po smaku odroznic np Pesi od Coli oraz po smaku odroznie Pepsi z puszki od Pepsi ze szklanej butelki czy z plastkowej butelki Moze jak sprobuje kilka win to tez bede mial taka zdolnosc Odpowiedz Link
poledownunder Re: Civil Engineer 11.09.07, 02:59 Polecam Rieslinga z winiarni Torlesse, albo zupelnie na slodko ich wino deserowe Sticky Riesling. Zaraz przy SH1 obok skretu na Hanmer. Nie ma tam restauracji, ale mozna wejsc i poprobowac ich win. Odpowiedz Link
iza42 Re: Civil Engineer 11.09.07, 05:43 poledownunder napisała: > A przy okazji dowiedzielismy sie ze mimo tego co mowia "statystyki" > zadne z nas tu obecnych nie doswiadczylo dyskryminacji na wlasnej > skorze. Nadal czekamy na pierwsze zgloszenie. Zalezy co rozumiemy pod nazwa dyskryminacji. Ustalilismy juz , ze przepisy biurokracyjne faworyzuja angielskojezycznych imigrantow a stwarzaja mniej korzystne warunki pracy tym , ktorzy rekrutuja sie z nieangielskojezycznych krajow niezaleznie od ich zawodowych umiejetnosci. Nadmierny nacisk na poprawnosc jezykowa a szczegolnie na tzw dobry akcent ma ma prawo byc postrzegany jako dyskryminacja. Ofiara takowej bylam wlasnie ja . Menagerka w pracy , gdzie przedtem pracowala w rozmowie wyslawiala pod niebiosa pewnego nowo przybylego lekarza z Anglii poniewaz mowil pieknym akcentem . Ona kochala wszystkich z Anglii , szczegolnie doktorow. Lekarz ow zreszta okazal sie zreszta gburowatym zarozumialcem i chyba nawet ta menagerka pod koniec przestala go tak bardzo lubic. Jednak zdecydowanie faworyzowany byl w pracy i udalo mu sie skutecznie wymigac od ciezkiej roboty , ktora odwalalam ja - cudzoziemka z obcym ackentem. Odpowiedz Link
adamovski Dyskryminacja 11.09.07, 05:47 Pole, Obawiam sie ze nadinterpretujesz moje wypowiedzi. Napisalem ze w pracy nie spotkalem sie z dyskryminacja, a nie ze w NZ nie spotkalem sie. Z dyskryminacja poza praca spotkalem sie i to pare razy bylo naprawde niemile. Podobnie Iza42 pisala na tematy diskryminacji lekarzy. A ty dalej czekasz na pierwsze zgloszenie... Och uparta jestes jak "Gazeta Wyborcza". Adam. Odpowiedz Link
poledownunder obco brzmiace imiona... 19.09.07, 05:25 Rzucilo mi sie w oczy, ze mimo ze juz ponad dobe znane jest pelne imie i nazwisko dziewczynki porzuconej przez ojca na dworcu w Melbourne (ojciec ma obywatelstwo NZ wiec sprawa glosna po tej stronie morza), to prasa, radio i telewizja nadal nazywaja ja "Pumpkin". Tak ja nazwala policja australijska nie wiedzac kim jest, bo miala na sobie ubranka Pumpkin Patch. Ciekawe czy gdyby dziewczynka nazywala sie Jenny Smith tez by tak ten Pumpkin przylgnal, czy to tylko bo nikomu sie nie chce wymawiac wlasciwego imienia dziecka Qian Xun Xue? www.nzherald.co.nz/section/1/story.cfm?c_id=1&objectid=10464576 Odpowiedz Link