liberum_veto
22.09.07, 12:36
Wajda przestał kręcić filmy. Patrzy tylko, do jakiej wzniosłej
sprawy doczepić swoje nazwisko
Katyń" to nie jest film. To podniosła inscenizacja telewizyjna z
elementami patriotycznego szantażu. Stacja Discovery mogłaby to
kupić, pociąć i po kawałku wykorzystać jako ilustrację programu
historycznego. A i tak oddałaby twórcom przysługę. Bo oni nie
potrafili nawet sensownie zmontować tego, co nakręcili.
Aż się prosi, żeby w kinie, u dołu ekranu - jak w programie
komputerowym - wyskakiwał ludzik i objaśniał widzowi, co się akurat
rozgrywa. Bo absurdy zaczynają się od pierwszych scen "Katynia".
Jest wrzesień 1939, młody rotmistrz poszedł na wojnę. A tu jego żona
bierze córeczkę na rower i robi pół tysiąca kilometrów, szukając
męża wzdłuż całej wschodniej granicy. To kompletnie niezrozumiałe,
bo kto jak kto, ale żona zawodowego wojskowego powinna wiedzieć, co
to jest wojna i służba. Ale w tym momencie - załóżmy - wyskakuje
ludzik z tłumaczeniem. Tylko co on biedny ma powiedzieć? Że żona
przyjechała, ot tak sobie, w odwiedziny na pierwszą linię? Bo się
stęskniła? Po dwóch tygodniach? I nie przeszkadzało jej, że w
ogólnym rozgardiaszu miała zerowe szanse, by odnależć męża. A mimo
to pcha się z dzieckiem pod kule? Ludziku, ratuj, bo biedna głowa
widza wysiada.
A to dopiero początek. Bo za chwilę zdarza się cud. Rotmistrzowa
odnajduje męża, który popadł w sowiecką niewolę. I kolejny cud.
Sowieci pilnują słabo, można uciec. Więc ona biegnie z cywilnymi
ciuchami i rowerem. Żeby się rotmistrz przebrał i wiał. Polska i
rodzina czekają. W dodatku wiadomo, że Rosja nie podpisała konwencji
genewskiej. Dla enkawudzisty zabić jeńca to tyle, co splunąć. Co
wiadomo i bez konwencji. Ale rotmistrz - odmawia. Bo honor oficerski
nie pozwala mu uciec z sowieckiej niewoli. Gdzie ten ludzik? Niech
on to wytłumaczy! A jak nie ludzik, to zwołajcie sesję naukową. I
niech grono profesorskie objaśni decyzję rotmistrza. Bo z filmu
wynika, że nasi oficerowie wierzyli w honor NKWD, a w lasku
katyńskim po prostu tylko boleśnie rozczarowali się do tych "ludzi
honoru".