pytanie do szczęśliwych posiadaczy drugiej połówki o proweniencji lokalnej
(albo innej zamiejscowej) - jak Wam idzie nauczanie polskiego? mnie niestety
idzie jak po grudzie, mimo wykształcenia lingwistycznego. chyba brak mi
talentu pedagogicznego
za to mam w domu (ale i wśród znajomych) rozczulające przypadki ignorancji
językowej angielskich native spikerów. to co w polszczyźnie zakorzenione i
powszechne, tu szeroko otwiera oczy - mam na myśli np. wtręty francuskie i
łacińskie, jak głupie a propos albo sine qua non.
jak to jest u Was?