antyka
27.12.10, 19:31
Tak to zwykle jest, ze dowiadujemy sie o swoich problemach zdrowotnych
po tym, jak zaczynaja chorowac nasze dzieci.
Podejrzewam u Mary nietolerancje glutenu - za chwile sie dowiemy, czy to prawda.
Dopoki jednak dziecko nie bedzie zdiagnozowane, nie bedzie na diecie bezglutenowej.
No, ale rzecz miala byc o mnie.
Poniewaz nietolerancja glutenu jest zwykle dziedziczna, zaczelam sie przypatrywac bardziej sobie. No i wyszlo mi na to, ze cos nie tak jest z moim ukladem pokarmowym. No wiec odstawilam glueten. Calkowicie. Final jest taki, ze:
- laknienie zmniejszylo sie o ok. polowe,
- zniknelo przelewanie sie brzucha, wzdecia, gazy itp.
- czuje sie duzo lzejsza
I wiem, ze nie powinnam odstawiac glutenu, zanim nie wykonam odpowiednich badan, ale szczerze mowiac, mam to gdzies. Jesli w ciagu tygodnia, dwoch poprzednie, niefajne objawy nie powroca, nie bede jadla glutenu juz wcale.
Za jakis czas zrobie prowokacje, czy to jest to i wtedy bede pewna na 100 proc.
Helenka (ta mlodsza, jeszcze na cycku) od dluzszego czasu ma brzydkie kupy, ale obstawiam, ze to raczej pasozyty. Od kilku dni jej takze nie podaje glutenu, ale nie jestem w stanie zaobserwowac, czy nastapila poprawa, bo ma b. ostre zabkowanie (wysoka goraczka, luzne stolce).
Ciekawa jestem, co wyjdzie u starszej. Bardzo ciekawa.
PS. Do Stanowic nie jedziemy, slisko jest jak cholera. Na wiosne sie wybierzemy cala rodzina - do tego czasu dieta bezcukrowa, a moze pozniej i bezglutenowa.